Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabrykanci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabrykanci. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Otto Eisenbraun - Wspomnienie - Łódź - Fabryka - Der Heimatbote - 8/1959

 


                                                         Łódzki przemysłowiec

Jak już informowaliśmy, 3 czerwca 1959 r. w San Paulo (Brazylia) zmarł znany łódzki przemysłowiec Otto Eisenbraun.  4 czerwca łódzka kolonia w San Paulo pożegnała go ostatnią drogą.

Zmarły urodził się 1 października 1886 r. jako syn przemysłowca Cezara Eisenbrauna i Emmy z domu Kindermann. Był dwukrotnie żonaty: pierwsze małżeństwo z Luzie z domu Schweikert trwało 42 lata, drugie z Mirą z domu von Scheibler – 4 lata. W głębokim smutku pozostawia swoją drugą żonę, synów z pierwszego małżeństwa, dr. Gerta i Roberta Eisenbraunów, dwie synowe i pięcioro wnucząt, którzy wszyscy mieszkają w Brazylii, a także swoją siostrę Emmę Steigert mieszkającą w Szwajcarii oraz wielu krewnych i znajomych.

Pan Otto Eisenbraun był w swoim rodzinnym mieście powszechnie szanowaną i zasłużoną osobistością w kręgach przemysłowych, biznesowych i towarzyskich. Był kierownikiem technicznym i dyrektorem administracyjnym firmy „Baumwoll-Manufaktur F. Eisenbraun A-G”, członkiem zarządu firmy „Wollmanufaktur und Gummiwerke von F. W. Schweikert A-G”, członkiem Towarzystwa Tramwajów Elektrycznych w Łodzi oraz członkiem komisji rewizyjnych lub rad nadzorczych innych spółek akcyjnych. Był również komendantem Ochotniczej Straży Pożarnej w Łodzi, kuratorem „Szpitala Dziecięcego im. Anny Marii”, członkiem rady kościoła ewangelicko-luterańskiego św. Jana, przewodniczącym jej stowarzyszenia młodzieżowego, członkiem łódzkiej gildii tkaczy, łódzkiego chrześcijańskiego stowarzyszenia charytatywnego, stowarzyszenia misji wewnętrznej oraz innych stowarzyszeń i instytucji kulturalnych, społecznych i kościelnych. Dzięki swojemu wszechstronnemu zaangażowaniu na rzecz dobra ogółu zasłużył się w dziedzinie przemysłu, opieki społecznej i kościoła w Łodzi, za co Rzeczpospolita Polska przyznała mu nawet Złoty Krzyż Zasługi! Styczniowe dni 1945 roku wyprowadziły go jednak z ojczyzny, najpierw do Austrii, potem do Bawarii, a w końcu, po śmierci jego pierwszej żony, do Brazylii.

Wraz z odejściem tego człowieka, który odcisnął swoje piętno w odległej Ameryce Południowej, odszedł kolejny ŁODZIANIN o czystym charakterze i szlachetnych zamiarach, który wiele dobrego uczynił w imię chrześcijańskiej miłości bliźniego i zawsze miał otwartą rękę dla potrzebujących. Wszyscy jego byli współpracownicy, pracownicy i robotnicy z głębokim smutkiem przyjmą wiadomość o jego śmierci, ponieważ był dla nich sprawiedliwym, przyjaznym szefem i wzorowym przełożonym. Będą go opłakiwać również ci, którzy doświadczyli od niego dobra. Pozostanie więc w sercach niezapomniany, a wraz z tym nekrologiem niech zostanie mu złożony wieniec miłości i wdzięczności i złożony w duchu w miejscu jego spoczynku. Chwała jego pamięci!

                                                                                                                                    Th. N

Źródło: Przegląd od AI

Otto Eisenbraun nie był postacią historyczną związaną z fabrykami, lecz nazwisko Eisenbraun (Fryderyk Eisenbraun i jego potomkowie) jest kluczowe dla historii przemysłu włókienniczego w Łodzi, gdzie założyli i prowadzili duże Manufaktury Bawełniane (np. przy ulicy Kilińskiego 228) oraz tkalnie (pierwotnie przy ul. Zachodniej i Piotrkowskiej), zatrudniając setki osób i będąc ważnym elementem łódzkiej przemysłowej historii, zwłaszcza w kontekście budowy nowoczesnych fabryk i willi przędzalniczych. 

                                                     Lodzer Großindustrieller

Wie wir bereits meldeten, verschied, am 3. Juni 1959 in Sao Paulo (Brasilien) der weitbekannte Lodzer Großindustrielle Otto E i s e n b r a u n.  Am 4. 6.gab ihm die Lodzer Kolonie von Sao Paulo das letzte Geleit. .

Der Heimgegangene wurde als Sohn des Großindustriellen Cäsar Eisenbraun und -Emma geb. Kindermann am 1. 10. 1886 geboren. Er war zweimal verheiratet: in erster Ehe 42 Jahre lang mit Luzie geb. Schweikert, in zweiter Ehe 4 Jahre lang mit Mira geb. v. Scheibler. In tiefem Schmerz hinterläßt er seine zweite Gattin, die Söhne aus 1. Ehe, Dr. Gert und Robert Eisenbraun, zwei Schwiegertöchter und 5 Enkelkinder, die sämtlich in Brasilien weilen, ferner seine in der Schweiz lebende Schwester Emma Steigert, viele Verwandte und Bekannte.

Herr Otto Eisenbraun war in seiner Heimatstadt in Industrie-Geschäfts- und Gesellschaftskreisen eine allgemein geschätzte und hochverdiente Persönlichkeit. Er war techno Betriebsleiter und Verwaltungsdirektor der Fa. "Baumwoll-Manufaktur F. Eisenbraun A-G", Verwaltungsmitglied der Firma "Wollmanufaktur und Gummiwerke von F. W. Schweikert A-G", Glied der Gesellschaft der Lodzer elektr. Straßenbahn 'und Mitglied von Revisionskommissionen oder Aufsichtsräten ander. Aktiengesellschaften. Er war ferner Kommandant der Lodzer Freiwilligen Feuerwehr, Kurator des "Anne-Marie-Kinderkrankenhauses", Kirchenvorsteher der ev.-Iuth. St. Johannisgemeinde, Vorstand ihres Jünglings-Vereins, Mitglied der Lodzer Webmeister-Innung, des Lodzer Christlichen Wohltätigkeitsvereins, des Vereins für Innere Mission und sonstiger kultureller, sozialer und kirchlicher Vereine und Institutionen. Mit seinem vielseitigen Einsatz für das allgemeine Wohl nat er sich auf dem Gebiete der Industrie, des Sozialwesens und der Kirche in Lodz höchste Verdienste erworben, für die ihm die Republik Polen sogar das goldene Verdienstkreuz verlieh! Die Januartage von 1945 führten freilich auch ihn aus der Heimat heraus, zunächst nach Österreich, dann nach Bayern, schließlich, als seine erste Frau gestorben war, nach Brasilien.

Mit dem im fernen Südamerika Verewigten, ist wieder ein Lodzer von lauterem Charakter und edler Gesinnung dahingegangen, einer, der in christlicher Nächstenliebe viel Gutes getan und bei Not immer eine offene Hand gehabt hat. Tieferschüttert werden alle seine ehemaligen Mitarbeiter, Angestellten und Arbeiter die Todeskunde lesen, denn er war ihnen ein gerechter, freundlicher Chef und vorbildlicher Vorgesetzter gewesen. Es werden auch um ihn trauern, die von ihm Gutes erfahren haben. Er bleibt somit im Herzen unvergessen, und mit diesem Nachruf sei ihm noch in Liebe und Dankbarkeit ein Kranz gewunden und im Geiste an seiner Ruhestätte niedergelegt. Ehre seinem Andenken! 

                                                                                                                                    Th. N

Quelle: Überblick von AI

Otto Eisenbraun war keine historische Persönlichkeit, die mit Fabriken in Verbindung stand, aber der Name Eisenbraun (Fryderyk Eisenbraun und seine Nachkommen) ist von entscheidender Bedeutung für die Geschichte der Textilindustrie in Łódź, wo sie große Baumwollmanufakturen (z. B. in der Kilińskiego-Straße 228) und Webereien (ursprünglich in der Zachodnia- und Piotrkowska-Straße) gründeten und betrieben, die Hunderte von Menschen beschäftigten und ein wichtiger Bestandteil der Industriegeschichte von Łódź waren, insbesondere im Zusammenhang mit dem Bau moderner Fabriken und Spinnereien.

piątek, 28 października 2022

Eisenbraun - Fabryka - Łódź - Heimatbote - 3/1964

      W baedeker łódzki jest bardzo szczegółowo opisana historia rodziny Eisenbraun. Znalazłem w Heimatbote z marca 1964 roku ciekawy materiał który zamieściłem na moim blogu. Myślę, że jest w nim troszeczkę nowości jak i wspólne zdjęcie tej rodziny z dyrektorami i pracownikami fabryki, zapraszam!

                                100 lat łódzkiego przemysłu włókienniczego - Eisenbraun

     Jednym ze znanych pionierów przemysłowych, którzy stworzyli wielkie fabryki włókiennicze w Łodzi był fabrykant Friedrich Eisenbraun, który wiosną 1864 roku założył solidną firmę F. Eisenbraun. Eisenbraun, a jego odważny czyn sprzed stu lat upamiętnia dziś "Heimatbote", aby uhonorować go i jego potomków publikacją jubileuszowego zdjęcia grupowego wykonanego 25 lat temu.

    Urodzony w Hesji Friedrich Eisenbraun przybył do Łodzi z Bechcic koło Konstantynowa. Rozpoczął tu swoje rzemiosło skromnie, podobno na Zachodniej ulicy z zaledwie czterema krosnami ręcznymi. Następnie dzierżawił fabrykę przy ulicy Wólczańskiej, aż w końcu nabył własną działkę przy ulicy Petrikauera 68, gdzie mechanicznie uruchomił tkalnię i wybudował znany w Łodzi budynek mieszkalno-usługowy. Pomogła mu w tym znakomita sytuacja gospodarcza w tamtym czasie i bogate tereny zbytu w Rosji, a około 1894 roku pomysłowy pionier i jego trzej synowie Alwin, Gustaw i Cezary kupili duży teren fabryczny przy Widzewskiej, później Kilińskiego 226/228, teren, który rozciągał się wzdłuż całej ulicy poprzecznej do drugiej równoległej ulicy, i na tym szerokim terenie fabryki rosły etapami, osiągając kulminację w postaci wielkoskalowego przemysłu włókienniczego.

    Fundator zmarł w 1902 r. Jego żyjący synowie Gustaw i Cezar rozbudowali firmę ojca do dużej fabryki. Wnuki Artur, Otto i Alfred, synowie Cezara, dołączyli do firmy ze specjalnym wykształceniem handlowym i technicznym i zmodernizowali przedsiębiorstwo. Wreszcie do prac dołączyli prawnukowie dr Gert i Robert E., synowie Ottona E., wszyscy oni nieustannie starali się rozbudowywać zakład założyciela, wznosząc nowe budynki, tak że firma stała się wreszcie kompletną manufakturą bawełny!

    Fabryki, z dwoma domami Kesslów i dwoma wysokimi wentylatorami, obejmowały tkalnię z 600 krosnami mechanicznymi, przędzalnię z około 30 000 wrzecion bawełnianych, skręcalnię z 6 000 wrzecion skręcających, kompletny dział wykończeniowy, bielenie, merceryzację, drukowanie, barwienie lin i kawałków, warsztaty naprawcze oraz nowoczesną drukarnię folii. Zatrudnionych było około 1600 pracowników i pracownic. Maszyny były napędzane przez dwa duże silniki parowe, a fabryka została ostatecznie zelektryfikowana.

    Produkty te były powszechnie znane. Wyprodukowano: Przędze i tkaniny bawełniane najlepszej jakości takie jak: Tkaniny koszulowe, piżamowe i sukienkowe, pościelowe, spodnio-obuwnicze, a także techniczne tkaniny filtracyjne dla przemysłu cukrowniczego. Osiągnięto sprzedaż w milionach sztuk.

Na terenie fabryki wybudowano również pałac z ogrodami i domami mieszkalnymi.

    Firma F. Eisenbraun przez 60 lat był przedsiębiorstwem jednoosobowym, w 1924 roku został przekształcony w spółkę akcyjną pod nazwą "Baumwollmanufaktur F. Eienbraun AG". Założycielami AG byli Gustav, Cäsar i Artur Eisenbraun. Kapitał zakładowy przed wojną wynosił 4,9 mln zł. Po przeliczeniu na marki Rzeszy kapitał zakładowy wynosił 3,5 mln marek Rzeszy. Do tego dochodziły rezerwy w wysokości pół miliona Reichsmarek.

    Firma ta przez 80 lat była własnością rodziny Ehsenbraun jako firma niemiecka. Jeszcze w 1939 roku z nadzieją i ufnością oczekiwano na 75-lecie istnienia, o czym świadczy opublikowane zdjęcie grupowe. Na zdjęciu widać założyciela, jego synów i potomków, a także majstrów i pracowników firmy. Na zdjęciu widać, że ówczesna administracja składała się z prezesa, dyrektora generalnego Artura Eisenbrauna i członków administracji;

Kierownik zakładu Otto Eisenbraun (synowie Cezara E.). Prawnik Walter Kindermann, pani Emma Steigert (córka Cezara E.). Pani Ida Eisenbraun (wdowa po Gustawie E.), pani Margarete Larisch (córka Gustawa E.) i Fritz Hazmuka (zięć Gustawa E.). W skład ostatniego zarządu weszli starsi dyrektorzy Artur, Otto, Dr. Gert i Robert Eisenbraun, którzy zarządzali firmą do końca.

     Nazwisko Eisenbraun miało jasne brzmienie w Łodzi i nie tylko. Rodzina należała do Kościoła luterańskiego i towarzystwa dobroczynności w Łodzi, była dobrze wychowanymi chrześcijanami i wspierała m.in. Łódzkie Chrześcijańskie Stowarzyszenie Dobroczynne, Stowarzyszenie Misji Wewnętrznej przy Domu Miłosierdzia, prace społeczne łódzkiego Kościoła luterańskiego i budowę kościoła św. Mateusza. Przemysłowiec Cezary Eisenbraun należał do komitetu budowy tego kościoła, był churchwardenem zboru św. Mateusza, a wcześniej wiceprezesem Łódzkiego Męskiego Towarzystwa Śpiewaczego. Jego syn Otto był kościelnym parafii St. Johannis, syndykiem szpitala Anna Maria i m.in. komendantem łódzkiej ochotniczej straży pożarnej; został nawet odznaczony przez państwo polskie Złotym Krzyżem Zasługi. Alfred Eisenbraun, który zmarł zbyt wcześnie, był skarbnikiem Ev. Towarzystwa Filantropijnego, które wybudowało szpital św. Jana.

    Tak więc właściciele firmy nie tylko stworzyli rzeczy wybitne swoim duchem biznesowym, ale także uczynili wiele dobra kościelnego i społecznego poprzez swój szlachetny zmysł. Dlatego uczcijcie ich pamięć. Uczcijcie pamięć założyciela Friedricha Eisenbrauna, który zmarł w Łodzi w 1902 roku! Uczcijcie pamięć jego zmarłych synów, Gustawa w Wiedniu w 1930 roku i Cezarego w Łodzi w 1933 roku! Czcijcie również pamięć jego wnuków, którzy odeszli: Artur 1952 w St. Wolfgang, Otto 1959 w San Paulo, Alfred 1933 w Łodzi i pani Emma Steigert z domu Eisenbraun 1960 w Schwabisch-Gmünd, szlachetna dusza o rzadkiej dobroci serca. Prawnuki dr Gerta i Roberta Eisenbraunów, którzy również działali w firmie, przebywają obecnie w San Paulo w Brazylii.

    Jak wiadomo, firma Eisenbraun była do końca przedsiębiorstwem zatrudniającym niemieckich robotników, majstrów i pracowników z preferencjami; wszyscy oni do dziś z sentymentem wspominają swoje miejsce pracy, swoich szlachetnych i sprawiedliwych szefów. Teraz oczywiście, po ucieczce i wywłaszczeniu firmy, fabryka jest w rękach Polaków jako przedsiębiorstwo państwowe. Ale twórczy niemiecki duch założyciela i jego potomków nadal wieje w murach jego zakładów, a mury te do dziś są świadectwem tego, co genialny niemiecki duch pionierski stworzył w Łodzi dzięki pracowitości. Dyrektor techniczny Adolf Wittke działał w firmie przez pół wieku, a autoryzowany sygnatariusz i główny kasjer Adolf Höhne, który zmarł w 1945 roku, przez prawie 35 lat. Przez wiele lat zatrudniano także wielu innych mistrzów, pracowników i robotników, w tym ostatniego księgowego Theodora Neumanna przez prawie 25 lat. Raport stulecia został napisany w jego pamięci i wdzięczności, aby uhonorować firmę Eisenbraun, z której wypłynęło wiele błogosławieństw.

    Postscriptum. Gdy mówimy powyżej o stuletnim łódzkim przemyśle włókienniczym, to ten przemysł istnieje w Łodzi już 140 lat od 1823/24 roku. Oprócz firmy Eisenbraun na 100 lat istnienia mogą liczyć także niemieckie firmy Robert Biedermann, założona w 1863 roku, Karol Eisert, założona w 1864 roku, Karl Bennich, założona w 1865 roku oraz Wilhelm Schweikert, założona w 1865 roku. Ze starszych niemieckich firm, które przetrwały do końca są tu przynajmniej wspomniane: Louis Geyer, założony w 1829 r., Carl Steinert, założony ok. 1830 r., Karl Hoffrichter, założony w 1842 r., Carl Scheibler, założony w 1854 r., który stworzył największe dzieła, a na długo przedtem także Ludwik Grohmann, a było jeszcze wiele innych firm niemieckich, założonych przed i po 1864 roku, wszystkie należały do wielkiego przemysłu włókienniczego Łodzi.

Theodor Neumann



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                            

Eine sehr ausführliche Geschichte der Eisenbraun-Familien findet sich im Lodzer Baedeker. Ich habe im Heimatboten vom März 1964 interessantes Material gefunden, das ich in meinem Blog veröffentlicht habe. Ich glaube, es gibt ein paar Neuigkeiten und ein gemeinsames Foto dieser Familie mit den Direktoren und Angestellten der Fabrik, schauen Sie doch mal rein!

                                      100 Jahren Lodzer Textilindustrie - Eisenbraun

    Zu den bekannten Industrie pionieren, die in Lodz die großen Werke der Textillindustrie schufen, gehörte auch der Fabrikant Friedrich Eisenbraun, Er gründete dort im Frühjahr 1864 die solide Firma F. Eisenbraun, und seiner mutigen Tat vor hundert Jahren, gedenkt heute der "Heimatbote", um ihn und seine Nachkommen mit der Veröffentlichung eines vor 25 Jahren angefertigten Jubiläums-Gruppenbildes zu ehren.

    Der in Hessen geborene Friedrich Eisenbraun kam aus Bechcice bei Konstantynow nach Lodz. Sein Handwerk begann er hier bescheiden, angeblich an der Zachodniastraße mit nur vier Handwebstühlen. Er pachtete dann in der Wólczańskastraße eine Fabrik, bis er schließlich an der Petrikauer Straße 68 ein eigenes Grundstück erwarb, auf dem er eine Weberei mechanisch in Betrieb setzte und das in Lodz bekannte Wohn- und Geschäftshaus errichtete. Die damals glänzende Konjunktur und das reiche Absatzgebiet Rußlands halfen ihm dazu, und das sich kaufte der geniale Pionier um das Jahr 1894 mit seinen drei Söhnen Alwin, Gustav und Cäsar das große Fabrikgelände an der Widzewska, der späteren Kilinskiego 226/228, ein Grundstück, das sich eine ganze Querstraße lang, bis zur anderen parallel legeniden Straße hinzog, und auf diesem weiten Gelände wuchsen nun in Etappen die Werke, die i:n der Textilgroßindustrie gipfelten.

    Im Jahre 1902 starb der Gründer. Seine ihn überlebenden Söhne Gustav und Cäsar bauten das Unfernehmen des Vaters erst recht zu einem großen Werk aus. Die Enkel Artur, Otto und Alfred, Söhne v. Cäsar, kamen speziell kaufmännisch und technisch ausgebildet hinzu und modernisierten den Betrieb. Zuletzt traten auch noch die Urenkel Dr. Gert und Robert E. als Söhne von Otto E. in die Werke ein, die alle zusammen stets bemüht waren, das Werk des Gründers durch Neubauten immer weiter zu vergrößern, so daß die Firma zuletzt eine komplette Baumwoll, Manufaktur darstellte!

    Die Fabriken, mit zwei Kesslhäusern und zwei hohen Schloten versehen, umfaßten: eine Weberei von 600 Kraftwebstühlen, eine Spinnerei mit etwa 30000 Baumwollspilndeln, eine Zwirnerei mit 6000 Zwirnspindeln, eine vollständige Ausrüstung, Appretur, Bleiche, Merzenisation, Druckerei, Strang- und Stückfärberei, Reparaturwerkstätten und eine moderne Filmdruckerei. Etwa 1600 Arbeiter und Angestellte wurden beschäftigt. Die Maschinen wurden v(on zwei großen Dampfmaschinen anqetrieben; zuletzt war der Betrieb elektrifiziert.

    Die Erzeugnisse waren weit bekannt. Es wurden hergestellt: Baumwollgarne und -gewebe 'bester Qualität wie: Hemden-, Pyjama- und Kleiderstoffle, Bettücher, Hosen- und Schuhstoffe, auch technische Filterstoffe für die Zuckerindustrie. Ln die Millionen gehende Umsätze wurden erzielt.

Auf dem Fabrikterrain wurden auch ein Palais mit Gartenanlage und Wohnhäuser errichtet.

    Die Firma F. Eisenbraun war 60 Jahre eine Einzelfirma; sie wurde im Jahre 1924 unter der Bezeichnung "Baumwollmanufaktur F. Eienbraun AG" in eine Aktiengesellschaft umgewandelt. Gründer der AG waren Gustav, Cäsar und Artur Eisenbraun. Das Aktienkapital betrug vor dem Kriege 4,9 Mill. Zloty. Nach der Umwertunq auf Reichsmark bezifferte sich das Grundkapital auf 3,5 Mill. Reichsmark. Hinzu kamen Rücklagen in Höhe einer halben Mill. RM.

    Diese Firma war 80 Jahre als ein deutsches Unternehmen im Besitz der Familie Ehsenbraun. Im Jahre 1939 blickte sie noch hoffnungsvoll und zuversichtlich auf ein 75jähriges Bestehen, wovon das veröffentIichte Gruppenbild zeuqt. Das Bild zeigt den Gründer, seine Söhne und Nachkommen sowie dieMeister und Angestellten der Firma. Aus dem Foto geht hervor, daß sich, die Verwaltung damals aus dem Präses, Generaldirektor Artur Eisenbraun und den Verwaltungsmitgliedern; Betriebsdirektor Otto Eisenbraun (Söhne von Cäsar E.). Rechtsanwalt Walter Kindermann, Frau Emma Steigert (Tochter von Cäsar E.). Frau Ida Eisenbraun (Witwe von Gustav E.), Frau Margarete Larisch (Tochter von Gustav E) und Fritz Hazmuka (Schwiegersohn von Gustav E.) zusammensetzte. Den letzten Vorstand bildeten die leitenden Direktoren Artur, Otto, Dr.Gert und Robert Eisenbraun, die bis zuletzt den Betrieb leiteten.

    Der Name Eisenbraun hatte in Lodz und darüber hinaus einen hellen Klang. Die Familie gehörte der ev.-luth. Kirche und der wohltätigen, Lodzer Gesellschaft an, sie war christlich wohlerzogen und förderte u. a. den Lodzer Christlichen Wohltätigkeitsverein, den Verein für innere Mission am Hause der Barmherzigkeit, die Gemeindewerke der Lodzer lutherischen Kirche und den Bau der St. Matthäikirche. Der Großindustrielle Cäsar, Eisenbraun gehörte dem Baukomitee dieser Kirche an, er war Kirchenvorsteher der St. Matthäigemeinde und vormals Vizepräsidens des Lodzer Männergesangvereins. Sein Sohn Otto war Kirchenvorsteher der St. Johannisgemeinde, Kurator am Anna-Maria-Hospital und u. a. Kommandant der Lodzer Freiwilligen Feuerwehr; er wurde sogar vom polnischen Staat mit dem goldenen Verdienstkreuz ausgezeichnet. Alfred Eisenbraun wiederum, der zu früh starb, war Kassierer in der Ev.-Philantropischen Gesellschaft, die das St. Johanniskrankenhaus errichtete.

     So haben die Inhaber der Firma nicht nur mit ihrem Geschäftsgeist hervorragendes geschaffen, sondern durch edlen Sinn auch kirchlich und sozial viel Gutes getan. Darum Ehre ihrem Andenken. Ehre dem Andenken des in Lodz 1902 verstorbenen Gründers Friedrich Eisenbraun! Ehre dem Andenken seiner verstorbenen Söhne, Gustav 1930 in Wien und Cäsar 1933 in Lodz! Ehre auch dem Andenken seiner inzwischen heimgegangenen Enkel: Artur 1952 in St. Wolfgang,  Otto 1959 in Sao Paulo, Alfred 1933 in Lodz und Frau Emma Steigert, geb. Eisenbraun 1960 m Schwabisch-Gmünd, einer edlen Seele von seltener Herzensgüte. Die gleichfalls in der Firma tätig gewesenen Urenkel Dr. Gert und Robert Eisenbraun befinden sich gegenwärtig im Sao Paulo, Brasilden.

     Die Firma Eisenbraun war bekanntlich bis zuletzt ein Unternehmen, das mit Vorliebe deutsche Arbeiter, Meister und Angestellte beschäftigte; sie alle denken heute noch gern an ihre Arbeitsstätte, an ihre edlen und gerechten Chefs zurück. Jetzt freilich, nach der Flucht und Enteignung der Firma ist das Werk in den Händen der Polen ein volkseigener Betrieb. Aber der schaffensfreundige deutsche Geist des Gründers und seiner Nachkommen weht dn den Mauern seiner Werke weiter und diese Mauern zeugen noch heute von dem, was ein genialer deutscher Pioniergeist in emsiger Arbeit in Lodz geschaffen hat. Der technische Direktor Adolf Wittke war in der Firma ein halbes Jahrhundert tätig, der 1945 verstorbene Prokurist und Hauptkassierer Adolf Höhne fast 35 Jahre. Auch viele anderer Meister, Angestellte und Arbeiter waren langjährig beschäftigt,, darunter fast 25 Jahre der letzte Buchhalter Theodor Neumann, der im treuen Gedenken und in Dankbarkeit den Jahrhundertbericht verfaßte, um die Firma Eisenbraun, von der viel Segen ausgegangen war, entsprechend zu würdigen.

     Nachbemerkung. Wenn oben von einer hundertjährigen Lodzer Textilindustrie die Rede ist, besteht diese Industrie in Lodz seit 1823/24 bereits 140 Jahre. Auf eine Gründung vor rund 100 Jahren können neben Eisenbraun noch die deutschen Firmen Robert Biedermann, gegr. 1863, Karol Eisert, gegr. 1864, Karl Bennich, gegr. 1865, und Fr. Wilhelm Schweikert, gegr. 1865, blicken. Von den älteren deutschen Firmen, die sich, bis zuletzt hielten, seien hier wenigstens genannt: Louis Geyer, gegr. 1829, Carl Steinert, gegr. um 1830, Karl Hoffrichter, gegr. 1842, Carl Scheibler, gegr. 1854, dier die größten Werke schuf, lange vorher auch Louis Grohmann, und es gab noch viele andere deutsche Firmen, gegründet vor und nach 1864, die alle zur Lodzer Textil-Großindustrie gehört haben.

Theodor Neumann

niedziela, 24 października 2021

Jan Krauze - Andrespol - Łódź Chojny - Cegielnia - Tartak - Tydzień - 1895

 

    Będąc na gorąco w temacie rodziny Jana Krauze (Krause) po znalezieniu rodzinnego grobu na cmentarzu ewangelickim w Andrzejowie, postanowiłem rozszeżyć nieco informacje o jego fortunie. To, że był bogaty, także jego młodszy brat Christian Adolf był bardzo majętnym ccłowiekiem (właściciel farbiarni i wykańczalni tkanin w Łodzi - po wojnie Zakłady im. Andrzeja Struga, zabytkowa willa na Skrzywana 12/14), nie jest tajemnicą. 

    Oprócz wielkiej wytwórni kafli w Andrespolu, był właścicielem cegielni we wsi Chojny, także młyna parowego we wsi Nowa Rokicie (Nowe Rokicie). 

    W materiale poniżej dowiadujemy się, że posiadał olbrzymie tereny na Chojnach, które sprzedawał pod budowę domów jednorodzinnych!

    W tym samym numerze gazety, jest informacja, ze część terenów które zakupił łódzki przemysłowiec August Härtig, zostały przeznaczone na piękny park w stylu angielskim.

Ktoś w komentarzu (grób rodzinny) napisał: Bardzo skromny nagrobek jak na "Takie Osoby".

Całkowicie się zgadzam, Jan zawsze był skromnym człowiekiem, nie chciał przepychu, marmurów, wolał dać ludziom!



Tydzień. 1895-07-28 R. 23 Nr 30

Przedmieście Łodzi. P. Krauze pod Łodzią parceluje swój majątek Chojny, a parcelacyja ta odbywa się w ten sposób, że p. Krauze sporządził plan, który obejmuje cały jego majątek, podzielony tak, ażeby po częściowem rozprzedaniu go, utworzył z czasem przedmieście Łodzi. W tym celu wyznaczone zostało miejsce na rynek, wytknięto ulice, a parcele stanowią place, na których wznoszone mogą być domy i zabudowania gospodarcze, przy których dadzą się urządzać mniejsze i większe ogródki. Szacunek tych placów różny; wszelako nie niższy od rs. 300, a nie wyższy nad rs. 500.
Więcej niż połowę tych placów już rozkupiono.



Nowy park w Łodzi. Przemysłowiec łódzki, p. August Härtig, nabył od p. krauzego w Chojnach pod Łodzią 14 morgów gruntu, na którym postanowił urządzić piękny park w stylu angielskim, przeznaczając go do urzytku publicznego. Słyszeliśmy, że pan. H. traktuje już z kilku ogrodnikami pejzażystami i że najpóźniej w roku przyszłym przystąpi do urządzania parku.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Nachdem ich das Familiengrab von Jan Krauze (Krause) auf dem evangelischen Friedhof in Andrzejów gefunden hatte, beschloss ich, sein Schicksal ein wenig näher zu beleuchten. Es ist kein Geheimnis, dass er reich war, auch sein jüngerer Bruder Christian Adolf war ein sehr wohlhabender Mann (Besitzer einer Färbe- und Ausrüstungsfabrik in Lodz - nach dem Krieg Andrzej Strug Fabrik, historische Villa in der Skrzywna 12/14). 

    Neben einer großen Ziegelfabrik in Andrespol besaß er eine Ziegelei im Dorf Chojny und eine Dampfmühle im Dorf Nowa Rokicie (Neu Rokicie). 

    Aus dem unten stehenden Material erfahren wir, dass er in Chojny riesige Grundstücke besaß, die er für den Bau von Einfamilienhäusern verkaufte!

    In derselben Ausgabe der Zeitung ist zu lesen, dass ein Teil des von August Härtig, einem Industriellen aus Łódź, erworbenen Grundstücks für einen schönen Park im englischen Stil vorgesehen war.

Jemand schrieb in einem Kommentar (Familiengrab): Ein sehr bescheidener Grabstein für "solche Personen".

Ich stimme voll und ganz zu, Jan war immer ein bescheidener Mann, er wollte keine Pracht, keinen Glanz, er zog es vor, den Menschen zu geben!


Ein Vorort von Łódź. Herr Krauze parzelliert sein Landgut Chojny in der Nähe von Łódź, und die Parzellierung erfolgt so, dass Herr Krauze einen Plan erstellt, der sein gesamtes Landgut umfasst, das so aufgeteilt ist, dass es nach dem Teilverkauf schließlich einen Vorort von Łódź bilden wird. Zu diesem Zweck wurden ein Marktplatz abgesteckt, Straßen abgegrenzt und Grundstücke als Höfe angelegt, auf denen Häuser und Nebengebäude errichtet und kleinere und größere Gärten angelegt werden können. Der Wert dieser Parzellen ist unterschiedlich, liegt jedoch nicht unter rs. 300 und nicht höher als rs. 500.
Mehr als die Hälfte dieser Quadrate ist bereits verkauft worden.

Ein neuer Park in Łódź. August Härtig, ein Industrieller aus Łódź, kaufte von Herrn Krauze 14 morgas Land in Chojny bei Łódź, wo er beschloss, einen schönen Park im englischen Stil zur öffentlichen Nutzung anzulegen. Wir haben gehört, dass Mr. H. ist bereits in Gesprächen mit mehreren Landschaftsgärtnern und wird spätestens im nächsten Jahr mit der Gestaltung des Parks beginnen.

środa, 30 czerwca 2021

Rodzina Krause - Christian Adolf Krause - Andrespol - Andrzejów - Łódź - Fabrykant - Wspomnienia - cz.2

 


    Być może, ktoś zdziwi się, że bezpośrednio nie poruszam tematu Jana Krause, że przenoszę się na teren Łodzi. O Janie napiszę dużo, dużo więcej w następnych odcinkach.



                Christian Adolf Krause (1878 -  1967). Fot. ze zbiorów Krzysztofa A.Kuczyńskiego


Chciałbym zainteresować czytelników postacią Christiana Adolfa Krause*, młodszego brata, także urodzonego w Andrespolu. W młodym wieku przeniósł się do Łodzi, ożenił się Emmą - Wandą Blockleitner (1884-1947). Z tego związku urodziła się 11 grudnia 1918 roku malutka Gerda. Nie bez swady Gerda wspomina w swoich wspomnieniach, że Niepodległa Polska jest tylko o miesiąc od niej starsza! Gerda odegra w tych materiałach niezwykle ważną rolę, jej wspomnienia dotyczące także Andrespola są niezwykle!

    Christian bardzo pracowity młody człowiek zostaje fabrykantem, jest właścicielem farbiarni i wykańczalni tkanin w Łodzi. Nie była to mała fabryka, zatrudniała do 300 osób! - niestety zniknęła z łódzkiego oblicza jak wiele innych zakładów… Po zakończeniu niemieckiej okupacji fabrykę upaństwowiono, nazwano -Tkalnia, farbiarnia i wykończalnia - Bolesław Grodzicki i spółka. Taki stan rzeczy trwał do pierwszych lat pięćdziesiątych, kiedy to utworzono  Zakłady Przemysłu Wełnianego im. Andrzeja Struga.

    Piękną pamiątką po Christianie i Emmie Krause jest willa którą pobudowali w 1910 roku. Ze źródeł wynika, że budowniczym był Waldemar Krauze (w tym przypadku są sprzeczne informacje). Tak jak fabrykę, także willę znacjonalizowano.

   

Willa rodziny Krause - Łódź, ul. Skrzywana 12/14 (dawna nazwa Starowólczańska). Fotografia ze zbiorów - Krzysztofa A.Kuczyńskiego (1936).



O PAŁACU:

Willa została wzniesiona w 1910 roku.
Piętrowa rezydencja na czterospadowy dach i w każdym z nich znajduje się okno typu facjatka, tak że można stamtąd patrzyć na cztery świata strony. Przy wejściu do willi przybysza witają dwa posągi amorów.

Ozdobą wnętrz są efektowne dekoracje w klatce schodowej. Na parterze mamy dwa medaliony wypełnione głowami kobiet oraz malowidło ścienne ukazujące anioły w niebie, zaś na piętrze wzrok przyciąga kunsztowna płaskorzeźba przedstawiająca scenę mitologiczną przedstawiającą Apolla i trzy Gracje**.


Na szczęście willę nie spotkał los fabryki. W roku 2009 przeprowadzono remont kapitalny tego pięknego zabytku za pokaźną sumę ponad 1 miliona złotych. Po nacjonalizacji różnie bywało, początkowo rezydencję przejęła Milicja Obywatelska gdzie dla Nieletnich była Izba zatrzymań. Później otwarto Dom Dziecka. Byłbym całkiej zapomniał i nie podał, gdzie ten zabytek się znajduje: Łódź ul. Skrzywana 14.

Króciutki życiorys Christana Adolfa Krause:

Urodził się 10 lutego 1878 roku w Andrespolu, jego matką była Luisa Preus. Ożenił się Emmą Wandą 25 maja 1905 roku w Łodzi. Byli rodzicami 3 córek (Gerda, Charlotte i Eleonora). Zmarł w wieku 89 lat, 30 grudnia 1967 roku. **


* - Źródło: GC78R42 Łódzkie Rezydencje #24 - Willa Adolfa Krause ...


** - Christian- Adolf Krause (1878–1967) • FamilySearch

*** - Zdjęcia pochodzą z: 

KRONIKA UNIWERSYTETU ŁÓDZKIEGO - PDF Free Download



niedziela, 4 sierpnia 2019

Rola żydów w budowie Łodzi - Gazeta Głos Poranny - Judaika - Antysemityzm - Polemika - 1937 - cz.3

     Dla dalszego rozwoju Łodzi i całego jej okręgu przemysłowego okazał się przełomowym rok 1877 w związku z zasadniczym zwrotem w rosyjskiej polityce celnej. Powstaje w Łodzi szereg przedsiębiorstw przemysłowych. Z dziejami rozwoju Łodzi wielko - kapitalistycznej są nierozerwalnie związane nazwiska Poznańskiego, Silbersteina, Rozenblatta, Wienera, Ossera, Jarocińskiego, Barcińskiego, Markusa Kohna, a po wojnie Oskara Kona i Ejnogonów?.
      Przyczynając się do rozwoju technicznego, fabrykańci-żydzi zarazem wprowadzili do produkcji łódzkiej specjalizację działów produkcji, a jednocześnie nie byli organizatorami łódzkiej polityki handlowej. Jest przy tym rzeczą charakterystyczną, iż nie tylko w firmach żydowskich, ale i w firmach chrześcijańskich kierownikami sprzedaży, a często i "komiwojażerami" byli żydzi. Przyczynili się oni znakomicie do zdobycia dla Łodzi wielkiego rynku zbytu w Rosji, w walce z okręgiem przemysłowym moskiewskim (Iwanowo - Wosniesieńsk itd.) zdobyli dla Łodzi zwycięstwo. O ile zwycięstwo w wojnie prusko - francuskiej przypisywane jest nauczycielowi niemieckiemu, to zwycięstwo dla Łodzi zdobył komiwojażer żyd.
       Szczupłe rany artykułu zmuszają nas do rekapitulacji. Powracając do tez prof. B.Rtbarskiego stwierdzamy:
1) Nie ma żydowskich nazwisk wśród założycieli pierwszych fabryk łódzkich z przyczyn od żydów niezależnych; pomimo to żydzi odegrali już w pierwszym okresie dużą rolę jako nakładcy i hurtownicy przędzy.
2) We wszystkich stadiach rozwoju Łodzi żydzi byli głównymi organizatorami zbytu oraz włókienniczej polityki przemysłowej, handlowej i kredytowej.
3) Żydzi byli zdobywcami dla Łodzi wielkiego rynku rosyjskiego, umożliwiając produkcję masową, bez której wielko kapitalistyczny przemysł nie mógł by istnieć (R.Dmowski "Separatyzm żydowski i jego źródła).
4) Fabrykanci żydzi stworzyli szereg pierwszorzędnych przedsiębiorstw wbrew demagogicznym twierdzeniom prof. B.Rybarskiemu o pasożytniczym opanowaniu gotowych już warsztatów w delu ich dewastowania etc.
5) W okresie powojennym żydzi przyczynili się w dużym stopiniu do odbudowy gospodarstwa narodowego Polski we wszystkich dziedzinach.

                                                                       *
      Nie mamy bynajmniej zamiaru bronić sweating - systemu ani być piewcami kapitalizmu. Idzie nam jedynie o wykazanie prawdy historycznej, do której prof. B.Rybarski staje tyłem.
      Moglibyśmy wskazać błędność tez ekonomisty endeckiego również i na terenie bankowości, rzemiosła etc., lecz zdaniem naszym już wskazane herezje wystarczą dla obiektywnego zdysktedytowania tez profesora R.Rybarskiego.

                                                                                                S.Czeczelnicki.

                                                                - Koniec -

środa, 31 lipca 2019

Rola żydów w budowie Łodzi - Gazeta Głos Poranny - Judaika - Antysemityzm - Polemika - 1937 - cz.2



       Bardzo charakterystyczny był kryzys 1844-5 - Ówczesne akta mówią o "dotkliwym stanie ubóstwa i smutnego położenia miejscowych fabrykantów tkaczy", gdy "każdy z fabrykantów nawet pierwszych potrzeb nie jest w stanie zaspokoić". To też rozpoczęła się w 1845 pierwsza emigracja klęskowa, w szczególności do Dubna, gdzie ks.Lubomirska zakładał fabryki.
       O ile Łódź ostała się jako ośrodek przemysłowy, to stało się to w bardzo dużym stopniu dzięki żydom.



        W roku 1821 w Łodzi mieszkało wszystkiego 55 rodzin żydowskich, przeważnie mało zamożnych rzemieślników i kramarzy. Gdy koloniści niemieccy byli uprzywilejowani i korzystali z szeregu dobrodziejstw rządowych, żydzi musieli zwalczać cały szereg przeszkód prawno-administracyjnych oraz monopolistyczne zapędy Czechów i handlarzy Niemców. Tak trwało do roku 1848. Nie bacząc na to, Żydzi już niedługo przed tą przełomową datą poczęli odgrywać dominującą w łódzkim handlu włókienniczym (Redlich i Mamrot, Zelman i Berger). Ponadto odegrali żydzi w Łodzi dużą rolę przez szerokie stosowanie tzw. systemu "nakładowego". Żydowscy handlarze byli "fabrykantami bez fabryk", przyczepiając się do rozwoju chałupnictwa, czyli do przemysłu decentralizowanego z którego następnie ograniczenie, a nie w drodze zaszczepienia "rewolucyjnego" wyrośnie kapitalizm przemysłowy. W latach ostrego kryzysu podupadli koloniści przemysłowi znajdą środek egzystencji w zatrudnieniu, jakie otrzymają od żydowskich fabrykantów bez fabryk (przeważnie z okolicznych miast), od których otrzymali przędzę "na wyrobek". Miało to zresztą miejsce już podczas pierwszego kryzysu w r. 1831, gdy kupiec L.Berger (dziadek prez.Oskara Kona) zatrudnił większą ilość tkaczy, zdobywszy sobie sympatię nawet w gronie monopolistycznie usposobionego niemieckiego cechu tkaczy.
        Podczas ostrego kryzysu 1844 r., wedle ówczesnych akt "tkacze sami chodzili do sklepów kramarzy żydowskich, prosząc, aby od nich wyrobek kupili". W roku tym prawie 90% tkaczy łódzkich nabywało przędzę drogą zamiany "na wyrobki" i tęże drogą zarabiało na utrzymanie. - Jednym z większych nakładców był Jakub Rbaric? z Konstantynowa.
        Niektórzy z większych handlarzy przędzy i nakładców jak również i majstrowie żydowscy dążyli do zakładania własnych fabryk. Ta walka o prawo żydów do zakładania fabryk była długotrwała.; nazwiska D.Lande, L.Berger, Enoch Goldberg, A.Likiernik, Abram Friedman związane są dziejami tej walki. Wśród pierwszych fabrykantów  figurują D.Lande (bawełna) i Abram Prusak (wełna). Fabryki te, założone przez właścicieli - były dobrze wyposażone technicznie i należały do przodujących przedsiębiorstw.
        W r.1839 fabryka D.Lundego ustępuje tylko fabryce Geyera w Łodzi i fabryce Schlössera w Ozorkowie, wyprzedzając Grohmana, Petersa itd. Fabrykę Landego w r.1878 nabył Scheibler.


                                                       - Ciąg dalszy nastąpi - 

wtorek, 30 lipca 2019

Rola żydów w budowie Łodzi - Gazeta Głos Poranny - Judaika - Antysemityzm - Polemika - 1937 - cz.1

     Tego artykułu nie mogłem pominąć..., przeglądam od dawna rocznik Głosy Porannego z okresu międzywojennego. W każdym wydaniu (codzienna) tej gazety są tematy żydowskie, nie tylko tych mieszkających w Polsce ale i w Europie i Ameryce. Muszę przyznać, że Gazeta Poranna, nie była nastawiona negatywnie w tym temacie. Obiektywnie opisywała problemu, także ich sukcesy. Im było bliżej końca lat 30-tych, można było zauważyć nastroje antysemickie. Oczywiście najwięcej przypadków ataków na żydów było w hitlerowskich Niemczech, niestety, w Polsce nastawienia antyżydowskie nabierały z każdym miesięcy coraz większego rozmachu.
      Także ten artykuł napisany w kontrze przeciwko prof. R.Rybarskiemu, który negował zasługi polskich żydów w rozwoju Łodzi, przede wszystkim handlu i przemysłu bawełnianego.
      W szczególności, nie można zgodzić się z jego tezą, że:
" I zaczął jak pasożyt opanowywać rezultaty naszej (?!) pracy. - Sam niewiele stworzył, woli zagarnąć gotowe już warsztaty, często po to, by je dewastować lub dawną dobrą produkcję zastąpić bardziej popłatną tandetą".
       Nic bardziej mylnego, to właśnie żydzi byli najgorzej płatnymi robotnikami-wyrobnikami, oni, żeby wykarmić swoje duże rodziny, pracowali na granicy egzystencji. Najlepszym przykładem niech będzie bardzo ciekawa praca Rafała Górniaka "ŻYDZI BEŁCHATOWSCY", mały cytat z tej pracy:
       "W opisie carskiego urzędnika z tego okresu (insp. fabryczny guberni piotrk.), na oficjalnym blankiecie w języku rosyjskim można znaleźć opis wyzysku polskiego i żydowskiego proletariatu. "W osadzie Bełchatów pracowało około 2000 tkaczy straszliwie wyzyskiwanych od nakładców. Otrzymują oni najgorszą przędzę i uzyskują bardzo niską opłatę, np. za sztukę 90 łokci - 1,20 rb., tak, że niektórzy z nich pracując z 2 lub 3 członkami rodziny nie są w stanie zarobić 2 rb. tygodniowo. Poza tym nakładcy zamiast pieniędzy dają tkaczom kwitki, za które muszą oni kupować u krewnych nakładców towary najgorszego gatunku i po wyższej cenie. Nawet w wypadku choroby nie mogą wyprosić kilku kopiejek na zakup lekarstwa. Przy tak niskich zarobkach nakłada się na nich kary pieniężne sięgające 70 i więcej kopiejek tygodniowo. Nakładcy działają w tak ścisłym porozumieniu, że jeśli tkacz poskarży się komukolwiek, nie otrzyma już pracy od żadnego z nich". Wspomniany Chaim Tusk płacił robotnikowi, który pracował dla jego manufaktury 15 kopiejek czyli 1 zł. dniówkę. Można było za to kupić 2 kilo chleba. W innych ośrodkach zarobki przedstawiały się lepiej. Friedman podaje przykład tkacza łódzkiego: "Mosiek Frydman przyjął pracę u Abrama Friedmana jako snowacz za 9 zł. tygodniowo oraz stół i stancję. Pełny zarobek wynosić musiał co najmniej 18 zł. tygodniowo czyli 3 zł. dziennie, a więc 3-krotna płaca tkacza bełchatowskiego". **  


                              R O L A   Ż Y D Ó W  W  B U D O W I E   Ł O D Z I

      Na przykładzie dziejów handlu w Polsce wykazaliśmy całkowitą bezpodstawność tezy prof. R.Rybarskiego co do roli Żydów w ekonomice Polski. Wywody nasze moglibyśmy uzupełnić danymi z dziedziny rynkowości, gdzie po dziś dzień Żydzi odgrywają pierwszorzędną rolę lub kolejnictwa (Leopold Kronenberg, Jan Bloch, A.Salomonsohn, przemysłu cementowego (Eigerowie), cukiernictwa itp.
      Na łamach dziennika nie możemy wszystkich tych kwestii wyświetlić, nie możemy wytknąć wszystkich "herezji" prof.R.Rybarskiego, od których analizowany przez nas artykuł wprost się roi. Dla zakończenia polemiki poruszymy jeszcze jedynie kwestię udziału żydów w polskim przemyśle włókienniczym, zwłaszcza, iż problem ten zahacza o Łódź.
      W zajmującej nas obecnie kwestii prof.R.Rybarski pisze:
"W XIX wieku przeszła przez Polskę "rewolucja przemysłowa", dzięki której powstał przemysł fabryczny i warstwa robotnicza. Czy żydzi byli pionierami nowoczesnego przemysłu? Przyjrzyjmy się nazwiskom, które zapisały się w jego dziejach; z trudem znajdziemy między nimi wybitniejsze nazwisko żydowskie. założycielami przemysłu byli przeważnie ludzie obcego pochodzenia, ale nie żydzi."
       "W poszczególnych środowiskach przemysłu proces zdobywania sobie przez żydów pozycji, na typowy przebieg: można to śledzić w Łodzi, Bielsku, Białej itd. Przyszedł kiedyś skromny majster do Polski, zwykle z Niemiec, dorabiał się ciężką pracą. Jego warsztat wzrastał z pokolenia na pokolenie, aż powstała wielka fabryka, produkująca solidnie dobry towar. - Ale przyszły różne kryzysy i wstrząśnienia, nastały nowe warunki i obyczaje handlowe, w których lepiej się czuje bardziej ruchliwy żywioł żydowski. I zaczął jak pasożyt opanowywać rezultaty naszej (?!) pracy. - Sam niewiele stworzył, woli zagarnąć gotowe już warsztaty, często po to, by je dewastować lub dawną dobrą produkcję zastąpić bardziej popłatną tandetą".
       Oto jak przedstawia sobie sprawę rozwoju przemysłu polskiego w szczególności przemysłu włókienniczego, uczony ekonomista patrzący na świat przez antysemickie okulary.
       A jakżeż rzecz na się w rzeczywistości? Rozpatrujemy tę sprawę na przykładzie Łodzi, posługując się artykułami p.p. nacz.E.Rosseta, mgr.J.Staszewskiego, dr.A.Bachulskiego, mec.J.Litwina, A.Alperina, w "Roczniku Łódzkim"(tom I i II), a zwłaszcza świetną i oprojektowaną pracą naukową dr.Filipa Friedmana "Dzieje Żydów w Łodzi"
                                                      
                                                                       *

      Po kongresie wiedeńskim (rok 1815) pod wpływem ministra Lubeckiego przystąpiono w Królestwie Kongresowym do zaszczepienia przemysłu w szczególności sukiennictwa. Rozpoczęła się swoista kolonizacja przemysłowa, sprowadzanie przędzalników i tkaczów Niemców z Czech, a zwłaszcza z Saksoni. Kolonistów obdarzono różnymi wolnościami, gruntami, budulcem, dotacjami i pożyczkami długoterminowymi. - Jednym z miasteczek przeznaczonych na kolonizację przemysłową, była mała osada biskupia - Łódź. Pierwsi koloniści przemysłowi zjawili się tu w r.1821. Byli to przeważnie tzw. werkmajstry. Pomimo szeregu przywilejów i opieki skarbu zaszczepianie przemysłu nie poszło w Łodzi bynajmniej gładko. Pierwszemu łódzkiemu przędzalnikowi Wendischowi dawał się odczuwać brak kapitału obrotowego, w szczególności brak pieniędzy na zakup surowca. Pierwszym fabrykantom dawał się również we znaki brak zbytu towarów.
      Toteż Łódź przeszła szereg ciężkich kryzysów: w r.1931, w latach 1844-5, w r.1863, przy czym podczas ostatniego kryzysu mocno ucierpiał L.Geyer, który pierwszy w Łodzi, który pierwszy w Łodzi użył maszyny parowej.*

* Wikipedia (zdjęcie i opis): - Pod koniec roku 1838 Ludwik Geyer zainstalował w „Białej Fabryce” pierwszą nie tylko w Łodzi, ale w całym przemyśle włókienniczym Królestwa Polskiego maszynę parową o mocy 60 KM. Rozpoczęła się w ten sposób mechanizacja przemysłu włókienniczego, czego oznaką było pojawienie się w Łodzi pierwszego komina fabrycznego.

 Ludwik Ferdynand Geyer (ur. 7 stycznia 1805 roku w Berlinie, zm. 21 października 1868 roku w Łodzi.) – przemysłowiec, jeden z pionierów rozwoju przemysłu włókienniczego w Łodzi i w Polsce, właściciel pierwszej fabryki włókienniczej o napędzie parowym w Królestwie Polskim.

 ** -

Rafał Górniak - ŻYDZI BEŁCHATOWSCY - 1993 - cz.6

 

                                                KONIEC CZĘŚCI I

piątek, 19 lipca 2019

Tkalnia Bawełny J.Jersak - Zelów - Bracia Czescy - Strajk okupacyjny - Bereza Kartuska - Gazeta - 1937 - cz.3

   W tej części dotyczącej Zelowa i Józefa Jersaka właściciela Tkalni, zamieszczam artykuł zamieszczony w gazecie "Gos Poranny" Łódź z dnia 11 grudnia 1937roku. Nie jest on przyjazny zelowskiemu fabrykantowi...
   Mam wielką prośbę do czytelników, zwłaszcza tych związanych z Zelowem - szukam zdjęć tej fabryki, ciekawostek, opowieści poszerzających ten temat. Zamieszczę na moim blogu, materiał będzie pełniejszy, także bardziej ciekawy.




                                               JERSAK OSADZONY W BEREZIE
ZA WIELOKROTNE PRZEKRACZANIE PRZEPISÓW SANITARNYCH, BUDOWLANYCH I O
                                                CZASIE PRACY ROBOTNIKÓW.

       Polska Agencja Telegraficzna donosi: W dniu 9 grudnia został zatrzymany i skierowany do miejsca odosobnienia Józef Jersak, właściciel  Tkalni w Zelowie, powiatu łaskiego.
       Jersak był wielokrotnie karany administracyjnie grzywną i aresztem bezwzględnym za przekraczanie przepisów sanitarnych, budowlanych i przemysłowych, a w szczególności przepisów o czasie pracy i umowie pracy robotników, przy czym stosunek jego pracowników zatrudnionych w Tkalni nosił zdecydowanie charakter szykany, co powodowało szereg zakłóceń w pracy i zagrażało bezpieczeństwu publicznemu.

                                                 "TO BYŁ PRAWDZIWY KORSARZ"

       Niezwłocznie po otrzymaniu powyższej wiadomości, zwróciliśmy się do p.Krzynówka, kierownika klasowego związku zawodowego robotników i robotnic  przemysłu włókienniczego w Polsce, aby uzyskać bliższe szczegóły, dotyczące osoby Józefa Jersaka i jego ustosunkowania się do robotników.
       - Od tylu lat, od ilu istnieje w Zelowie fabryka Jersaka - mówi p.Krzynówek - nie honorował on cennika płac, ani obowiązujących przepisów o czasie i warunkach pracy. Przez dłuższy okres czasu ,postępowanie to uchodziło mu płazem, był bowiem niezrzeszony i umowy zbiorowe nie dotyczyły go. Kierowano wprawdzie sprawy przeciwko niemu do sądu, tu bronił się i tłumaczył, ale ponieważ tylko część robotników składała skargę, wyroki nie były dla niego zbyt bolesne, a w każdym razie nie zniechęcały go kontynuowania krzywdzących metod.



        Od dnia 2 sierpnia b.r. kiedy to umowa zbiorowa rozciągnięta została na cały przemysł i przymus honorowania uzyskanych przez robotników na konferencji w Warszawie postulatów, obowiązywał również Jersaka, nie było tygodnia bez zatargów, strajków i okupacji. Jersak wyraźnie kpił z zarządzeń Inspekcji Pracy i starostwa. Szykanował robotników, obniżając samowolnie stawki, zatrzymywał zarobki.
        Po jednym z licznych strajków, Jersak zgodził się wreszcie zapłacić 50 procent zaległości robotnikom, już przy wzięciu pod uwagę upustów, jakie przysługiwały  mu jako właścicielowi fabryki w Zelowie. Ale i tej krzywdzącej robotników umowy nie dotrzymał. Wybuchły dwa kolejne strajki połączone w okupację.
        Jersak z reguły uchylał się od przybycia na konferencje, zwoływane w inspekcji pracy. Nie pamiętamy po prostu czasu, u Jersaka był spokój. Wczoraj z polecenia władz bezpieczeństwa opieczętowano kocioł w jego fabryce, to też trwający strajk okupacyjny  zostanie w dniu dzisiejszym zostanie zlikwidowany jako bezprzedmiotowy.
       Niewątpliwie obecnie, po osadzeniu go w obozie odosobnienia, robotnicy wystąpią do sądu o zabezpieczenie swych należności i z powództwem cywilnym. Jesak mieszkał w Łodzi, tu więc w łódzkim sądzie pracy, zostanie zaskarżony.
       Posiada on sklep hurtowy na ul. Zgierskiej 4, będzie więc można uzyskać zabezpieczenie. To był prawdziwy korsarz, żerujący na niedoli robotniczej - kończy p.Krzynówek.

Tkalnia Bawełny J.Jersak - Zelów - Bracia Czescy - Strajk okupacyjny - Gazeta - 1937 - cz.2

   W gazecie "Głos Handlowy" Łódź z dnia 11 grudnia 1937 roku jest zamieszczony artykuł dotyczący strajku okupacyjnego w Tkalni Bawełny J.Jersaka w Zelowie. To jeden z dwóch artykułów w tej gazecie, inny dotyczący uwięzienia J.Jesaka w Berezie Kartuskiej.
                                             

                                            METODY WYZYSKU W ZELOWIE
     PRZY NAJWIĘKSZYM WYSIŁKU ROBOTNIK ZARABIAŁ 15 ZŁ. TYGODNIOWO


            Przed kilkoma dniami w jednym z pism warszawskich ukazał się reportaż z Zelowa, który   poniżej w skrócie zamieszczamy.
Fabryka Jersaka mieści się w samym środku osady, przy ulicy Św. Anny, o kilkaset kroków od głównego rynku, standartowego nieomal rynku wszystkich miasteczek w Kongresówce.
     Ulica zabudowana jest z jednej strony: nędznie, niechlujnie i brudno. Rynsztoki niebrukowanej, napęczniałej wilgocią jezdni spływają w pole brudnymi kałużami ścieków. W rzadkich promieniach światła odbija się w nich refleks zniekształconej tęczy.
     Ulice puste i bezludne zamykają olbrzymie zabudowania z czerwonej cegły, ogrodzone od miasta murowanym płotem.
                                        Jesteśmy na miejscu - w fabryce Jersaka.
      Wąskie fabryczne podwórko prowadzi do tkalni. Przed nią kontrola, to posterunki strajkowe. Wprowadzają nas za chwilę do hali maszyn, do delegata. Jest i on - młody jeszcze, ale już zniszczony robociarz o zapadłej klatce piersiowej, gardłowym głosie i cerze przeżartej kurzem najlichszej bawełny, oparami barwników i wyziewami przegrzanej oliwy.
      Taką cerę mają tu zresztą wszyscy otaczający nas robotnicy. jest ich coraz więcej, z suszarni, farbiarni i magazynów schodzą się pojedyńczo i grupami, tworząc zacieśniający się coraz bardziej krąg.
                                                          O co poszło?
      Szmer ucicha, gdy zaczyna mówić delegat.
      - Pracuję u Jersaka od wielu lat. Warunki pracy w tym największym zelowskim zakładzie przemysłowym nigdy nie były dobre, ostatnio jednak pogorszyły się strasznie.
      Nie honorowano postanowień zawartej dla okręgu łódzkiego umowy zbiorczej, wszelkie napomnienia i uwagi Inspekcji Pracy zbywano niczym.
      Wprowadzono stosowne chyba wśród murzynów tylko stawki teoretyczne, z tym , że każdy musi je osiągnąć pracą akordową. Równocześnie stopniowo pogarszano gatunek bawełny i obniżano ceny jednostkowe od metra tkanego materiału.
      Trzeba było ich utkać o wiele, wiele więcej niż wszędzie indziej, zamiast na 2-ch, jak to wszędzie, kazano pracować na 3 i 4 warsztatach. Stawki teoretyczne wynosiły 6 i 5 złotych dziennie.
W praktyce przy największym wysiłku zarabiano 1,50 zł do 2,50 zł. dziennie - 15 zł. tygodniowo.
       Rozmowie przysłuchuje się tłum. Potakują, przypominają szczegóły, opowiadają jak bardzo ciężko z zarobków ich było wyżyć.
                                                Gdyby maszyny umiały mówić....
      Z tłumu wyrywa się okrzyk starszej kobiety:
      Gdyby maszyny umiały mówić!...
      Ale maszyny nie mówią. Stoją rzędami, przeraźliwie spokojne, unieruchomione. Na ramach warsztatów tu i ówdzie wisi nie wykorzystana płachta drukowanej bawełny. Leżą zwoje jej naprzeciw okna, jeszcze i już zaczęte...
                                                     Niepoprawnych wydalać....
      Opowiadanie ludzi wyświetla historię straszliwego wyzysku dalej.
      - Długi czas znoszono to spokojnie. Żyć trzeba, każdy dzień nieprzepracowany to przy 50-cio złotowym miesięcznym budżecie rodziny zelowskiego robotnika strata niepowetowana. Pracowali więc i cierpieli - niechęć i poczucie krzywdy rosły...
Dopełniła się miara gdy kierownik fabryki począł wydalać robotników, którzy nie mogli "wyrobić" podwyższonych coraz bardziej norm pracy. Stosowano politykę napominania, wymówieniami.
      Gdy tylko ktoś przepisanej normy nie osiągnął, dosięgało go wymówienie, z tym, ze będzie ponownie przyjęty, jeśli w okresie wymówienia się "poprawi". Niektórzy "poprawiali się" dłużej ślęczeli nad migającymi tam i z powrotem krosnami tkackich warsztatów., zdwajali pracowitość i uwagę.
      Nie pomogło... Przed dwoma tygodniami 2 z pośród 7 którzy "poprawić sę"... nie ppotafili - wydalono.
                                                    Wymówienie - hasło strajku.
       Wyciśnięci do ostatnich sił, wyeksploatowani ponad granicę możliwości ludzie pójść mieli na bruk. Wszyscy oprzytomnieli. Stało się przeraźliwie jasne, że w następnej kolejce pójść mogą i oni, ze nic nie powstrzyma bezprzykładnej fali wyzysku.
      Wymówienie stało się hasłem strajku - pierwszego strajku okupacyjnego w dziejach małej chałupniczej osady.
                                                     Żądania robotników.
      Żądano przyjęcia niesłusznie zwolnionych robotników i przestrzegania umowy zbiorowej co do warunków pracy, orzeczenia zaś co do cen. Przede wszystkim jednak zażądano wypłaty różnicy między otrzymanymi za pracę pieniędzmi, a istotnymi zarobkami ustalonymi przez orzeczenie komisji arbitrażowej dla okręgu łódzkiego. Różnica ta od chwili wydania orzeczenia wynosi ok.30 tys. złotych.
                                                     "Prędzej inspekcji zabraknie papieru"
       Natychmiast po wybuchu strajku Inspekcja Pracy zwołała konferencję. Właściciel się na nią nie stawił, nie stawił się też na kilka konferencji następnych. Ukarano go mandatami za niestawiennictwo. Grzywnę chętnie zapłacił, a robotnikom powiedział przez "trzecie usta", że prędzej inspekcji zabraknie papieru i atramentu do pisania protokółów, niż jemu pieniędzy na płacenie mandatów.
       Zatargiem zajęły się władze administracyjne. W Łasku w starostwie odbyła się w tej sprawie konferencja  i ona spełzła na niczym.
                                                                   Strajk trwa.
       Strajk więc trwa. W martwej ciszy zelowskich zakładów Jersaka ożywają niedawne wspomnienia innych podobnych metod i równie podobnego protestu. To Żyrardów za czasów francuskich koncesjonariuszów - miasto potu i łez, straszliwych  metod cudzoziemskiego  kapitału i upokorzenia robotników.


                      

Materiał pochodzi:

1·,ˇˇ - Regionalia Ziemi Łódzkiej


czwartek, 18 lipca 2019

Tkalnia Bawełny J.Jersak - Zelów - Bracia Czescy - Okupacja - Nacjonalizacja - Dokumenty - cz.1

    W moich przepastnych archiwach jest kilka segregatorów z dokumentami znanego łódzkiego adwokata Karola Kowalewskiego. Wiele materiału dotyczącego tej osoby zamieściłem wcześniej na moim blogu. Przeglądając jego notatki zwróciłem uwagę na trzy dokumenty dotyczące Zelowa. Pan Karol był osobą niezwykle oszczędną! - pisząc swoje wspomnienia używał dokumentów i pism prawniczych zapisanych po jednej stronie, niezwykła oszczędność papieru!
    Właśnie na tych 3 dokumentach dotyczących Zelowa umieścił "Wspomnienia -Tom IV - Napoleon"
    Szukając na Google informacji o rodzinie Jersak "zagrzebałem" się w obszernym materiale. Bardzo ciekawy temat, historia Tkalni Bawełny, czeskiego pochodzenia Józefa Jersaka jest dla mnie pasjonującym tematem. Mój materiał dotyczy okresu okupacji niemieckiej kiedy to zarekwirowano cały majątek Józefa Jersaka na rzecz Rzeszy Niemieckiej. Nie lepiej potraktowano mieszkańca Zelowa w 1947 roku, kiedy ponownie go okradziono z majątku poprzez "upaństwowienie" Tkalni Mechanicznej "J.Jersak" w  Zelowie ul. Żeromskiego 21....
    Postaram się, bo warto obszerniej opisać historię Józefa Jersaka w kilku częściach!
Z pierwszego dokumentu wynika, że najprawdopodobniej żona Józefa, Amalia Jersak (była obywatelka Polska, obecnie bezpaństwowa), urodzona 19 lutego 1900 roku w Zelowie, powiat Łask, opuściła Zelów i przeniosła się do Pragi gdzie ubiegała się o pobyt stały od dnia 20.9.1941 roku.


Namiestnik Rzeszy w Okręgu Warty z dniem 9 czerwca 1941 roku podjął decyzję REKWIZYCJI 
Na zasadzie Rozporządzenia o rekwizycji majątku obywatela byłego Państwa Polskiego z dnia 17 września 1939 roku (ogłoszone w Dzienniku Ustaw Rzeszy, rok 1940 cz.I.Str.1270) rekwiruje się niniejszym cały majątek Józefa Jersaka, a w szczególności Tkalnię bawełny w Zelowie na rzecz Rzeszy Niemieckiej w celu zabezpieczenia, dopóki rekwizycja nie nastąpi, zaświadcza się niniejszym.

                                                                           Namiestnik w Okręgu Warty
                                                                                    - Steffens -


                         Do Ministerstwa Przemysłu i Handlu w Warszawie
                                                                                              

                                                                                                Wykaz Nr.5 poz.22
                                                                                                przesłane 8/8.47r.
                                                                                                nr.d. 2288/47

                                                                 WNIOSEK
 w sprawie Tkalni Mechanicznej "J.Jersak Zelów ul.Żeromskiego 21.

          W Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim Nr.19 z dn. 16 listopada 1946 r, została ogłoszona do upaństwowienia Tkalnia Mechaniczna "J.Jersak Zelów ul.Żeromskiego 21.
          Ponieważ peteci byli Czechami przed wojną, w czasie wojny i obecnie i dlatego Niemcy skonfiskowali ich majątek - wysiedlili ich (odpowiednie tłumaczenie dokumentów załączam) zgłaszam niniejszym ich prawa do uczestniczenia w postępowaniu odszkodowczym, jako właścicieli.

                                                                                                             Adwokat.