Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowiec. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2026

Bukowiec - Koło Seniorów - Szkoła Podstawowa - Zdjęcia klasowe

 Koło Seniora w Bukowcu, zdjęcia poniżej otrzymałem od pani Janiny Frączkowskiej z domu Filip 26 lutego 2016 roku. 

Przedstawiają uczniów i nauczycieli szkoły podstawowej w Bukowcu. Dzisiaj w wersji kolorowej.




Bukowiec - Kronika szkolna - Szkoła podstawowa - Roczniki - 1972/73 i 1973/74

              Piękne zdjęcia z Kroniki Szkolnej Szkoły Podstawowej w Bukowcu, pokolorowane.

                                      Bukowiec - Szkoła Podstawowa - Kronika - 1973/74
                                      Bukowiec - Szkoła Podstawowa - Kronika - 1973/74 


                                    Bukowiec - Szkoła Podstawowa - Kronika - 1973/74 
                                  Bukowiec - Rok szkolny - Kronika - 1973/74


                                           Bukowiec - Rok szkolny - Kronika - 1973/74

                                           Bukowiec - Rok szkolny - Kronika - 1973/74
                                           Bukowiec - Rok szkolny - Kronika - 1973/74

                                   Bukowiec - Rok szkolny - Kronika - 1973/74

                                          Bukowiec - Rok szkolny - 1973/74
                                          Bukowiec - Rok szkolny - 1973/74

                                                     Bukowiec - Rok szkolny - 1973/74

                                            Bukowiec - Rok szkolny - 1973/74
                                        Bukowiec - Rok szkolny - 1972/73
Bukowiec - Rok szkolny - 1972/73


                                       

wtorek, 30 czerwca 2026

Bukowiec - Dom - Przywara - Ślepecka - Niemcy - ul. Górna 49

 

Całą historię związaną z domem poniemieckim w Bukowcu przy ul. Górnej 49 opisałem w kilku częściach 5 marca 2016 roku na moim blogu.

Obecnie poprawiłęm jakość tych zdjęć.

Dedykacja Genowefy Przywary "Na wieczną pamiątkę ofiaruję swoją podobiznę - Gienia.
Zdjęcie z okresu okupacji. Andrzejów k/Łodzi - Mama pani Ślepeckiej, Genowefa Przywara (z prawej), urodzona w Leśnych Odpadkach. Była zatrudniona u niemieckiej rodziny w Andrzejowie, jako służba - pomoc. Na zdjęciu Niemka z dwójką dzieci i pani Genowefa. Dziewczynka miała na imię Erna.



Pani Genowefa Przywara z kolegą, okres okupacji, stempel łódzkiego fotografa z  Litzmannstadt.

Stan budynku z roku 2002 - Bukowiec, ul. Górna 49 - poprzednio 95. Widok od podwórka. - Przed wejściem do budynku: Przywara Genowefa i wnuki Dorota i Szymon Ślepeccy.


Wizyta z Niemiec. Wizyta byłych właścicieli (z dziećmi i wnukami)tego budynku, którzy wyjechali do Niemiec w 1945 roku. Niestety, bariera językowa spowodowała, że nie pozostawili swojego adresu ani nazwisk...



Stan budynku z roku 2002 - Bukowiec, ul. Górna 49 - poprzednio 95. Widok o ulicy
    Górnej.









Bukowiec - Klub Seniora - Rodzina Filip - Frączkowska - Sport - Judaika

 5 marca 2016 roku. Ten materiał wstawiłem 5 marca 2016 roku, na moim blogu. Obecnie jest w wersji kolorowej.

Prezentuję drugą część zdjęć udostępnionych na Kubie Seniorów przez panią Janinę Frączkowską. Bardzo ciekawe zdjęcia z różnych okresów czasu, nie wszystkie opisane, mają jednak wartość sentymentalną i historyczną, serdecznie dziękuję pani Janinie za ich wypożyczenie!

               Zdjęcie wykonane prawdopodobnie w Bukowcu, drugi z lewej (leży) Filip Stanisław.


                                  Bukowiec - grupa - Filip Stanisław - leży z lewej strony.


                               Bukowiec - okres międzywojenny - Filip Genowefa z młodą żydówką.

     Bukowiec - szkolna drużyna piłki nożnej - leży z prawej- brat Filip Kazimierz. (rocznik 1950)

                                           Frączkowski Stanisław (mąż) - Szkudlarek Roman.


        Okres okupacji - pierwszy z lewej - stoi Pyśniak Marian, z prawej Szkudlarek Henryk.
                                                    Obaj nie żyją.




Bukowiec - Brójce - Zespoł artystyczny - Muzyka - Taniec - Stroje ludowe.

 Mija 10 lat jak wstawiłem na blogu ten materiał. Dzisiaj ten sam tekst wstawiam ponownie z tą różnicą, że są te piękne zdjęcia w kolorze, dzięki programowi Gemini.

W dniu dzisiejszym wprosiłem się z wizytą do mieszkanki Bukowca, Pani Krystyny Myszki.
Poznaliśmy się na II Marszu Niepodległości w Bukowcu, rozmowa dotyczyła historii Bukowca. Otrzymałem do zeskanowania ponad 20 ciekawych zdjęć naszej wsi i Gminy. Pierwszą część tego materiału zamieszczam dzisiaj, z prośbą o podanie imion i nazwisk bohaterów tych zdjęć. Niech te zdjęcia ożyją, przypomną lat powojenne, młodość, wspomnienie ludzi którzy już odeszli.


Dzięki Pani Zofii Turek, mogę podać wykaz bohaterek tego zdjęcia:
Od dołu: Walecka Teresa, Krystyna Kozłowska, Janina Kaniorska z.d. Filip., Zofia Turek z d.Wojciechowska, Krystyna Sadowska z d.Pach, Halina Klepacz .
Góra: Marianna Przywara , Leokadia Szkudlarek , Danuta Kaniorska, Stefania Pira†, Czesława Cieplucha , Halina Olewińska z d. Michałus, Marianna Boczek , Marianna Pira z d.Lauk







niedziela, 14 czerwca 2026

Bukowiec - Königsbach - Fabryka pończoch - Paschke - Szkoła

 W samym Bukowcu (Königsbach) dopiero pod koniec XIX wieku powstała większa fabryka pończoch, którą przedsiębiorca o nazwisku Paschke zbudował na działce naprzeciwko szkoły i domu modlitwy. Fabryka zatrudniała około 40 kobiet i dziewcząt, a ponadto Paschke wprowadził w Bukowcu pracę chałupniczą. W około 50 gospodarstwach rolnych pracowały maszyny dziewiarskie, a w niektórych salonach prawdopodobnie słychać było również stukot krosna. Chociaż wynagrodzenie było dość skromne w porównaniu z zarobkami w fabrykach w Łodzi, w ten sposób rodziny miały jednak dodatkowy dochód. Ponadto praca chałupnicza miała tę zaletę, że można ją było wykonywać niezależnie od sztywnego harmonogramu. W okresie upraw i żniw pracownicy domowi mogli odłożyć na bok maszyny dziewiarskie i krosna i wykonywać niezbędne prace domowe i polowe.








In Königsbach selbst entstand erst gegen Ende des 19. Jahrhunderts eine größere Strumpffabrik, die ein Unternehmer namens Paschke auf dem Grundstück gegenüber dem Schul - und Bethaus erbaute. Die Fabrik konnte etwa 40 Frauem und Mädchen beschäftigen, außerdem führte Paschke in Königsbach die Heimarbeit ein. In etwa 50 Bauernhäusern schnurrten die Strickmaschinen; in manchen Wohnstuben klapperte wohl auch ein Webstuhl. Wenn auch der Lohn im Vergleich zum Verdienst in den Lodzer Fabriken recht karg war, so kam doch auf diese Weise Geld in die Familien. Außerdem hatte die Heimarbeit den Vorzug, daß sie unabhängig von starrer Zeiteinteilung ausgeübt werden konnte. In den Zeiten der Feldbestellung und der Ernte konnten die Heimarbeiter Strickmaschine und Webstuhl ruhen lassen und notwendige Haus- und Feldarbeit verrichten.

czwartek, 18 grudnia 2025

DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Der Heimatbote - 1/1965 - cz.6

 


                                                      Rozkaz wycofania

W wyniku nagłej zmiany sytuacji 5 dywizji zostało zaatakowanych od tyłu i uwięzionych w obszarze między Łodzią, lasem Gałkowskim i rzeką Miazgą.

Brzeziny zostały zdobyte przez rosyjskiego generała Rennenkampfa pomimo bohaterskiego oporu ich załogi, co spowodowało odcięcie 20. niemieckiego korpusu rezerwowego, gwardii i korpusu kawalerii od pozostałych oddziałów niemieckich. Również z Piotrkowa i Tomaszowa nadciągały oddziały rosyjskie, grożąc pokonaniem obrońców Tuszyna i Bab.

Gwardia zyskała przewagę w walce o Łódź przeciwko Andrespolowi, zajęła Wiskitno i szturmowała część wsi Olechów. 49. dywizja rezerwowa walczyła pod Rzgowem i Wiskitnem o południowe podejścia do miasta. Ale teraz nadeszło rozkaz wycofania się. Siłom niemieckim uwięzionym w rejonie południowo-wschodniej Łodzi nie pozostało nic innego, jak zawrócić, otworzyć drogę na północ, którą Rosjanie odcięli, odzyskać Gałków i Brzeziny i przedrzeć się do Strykowa lub też – zginąć z honorem.

Wieczorem 22 listopada 1914 r. generał von Scheffer-Boyadel poczynił przygotowania do tej desperackiej operacji. Podczas gdy wydawano rozkazy, w okolicy kotła toczyła się chaotyczna walka, częściowo jeszcze jako atak na Łódź i obrona na południu, częściowo już jako osłona przed wrogiem z północnego wschodu i wschodu. Na południu 50. Dywizja Rezerwowa odparła wszystkie ataki, na wschodzie korpus kawalerii powstrzymywał wroga, a pod Karpinem straż mostowa walczyła z nacierającymi z Borowej oddziałami generała Rennenkampfa.

O godz. 21:00 rozpoczął się odwrót. Trzeba było niezauważenie oderwać się od wroga, który miejscami znajdował się zaledwie 50 metrów od rosyjskich okopów, i wykonać pełny zwrot na wschód. Udało się to, w zimną, pochmurną noc Rosjanie niczego nie zauważyli. Wieczorem 22 listopada 1914 r. generał von Scheffer-Boyadel poczynił przygotowania do tej desperackiej operacji. Podczas gdy wydawano rozkazy, w okolicy kotła toczyła się chaotyczna walka, częściowo jako atak na Łódź i obrona na południu, częściowo jako osłona przed wrogiem z północnego wschodu i wschodu. Na południu 50. dywizja rezerwowa odparła wszystkie ataki, na wschodzie korpus kawalerii powstrzymywał wroga, a pod Karpinem straż mostowa walczyła z nacierającymi z Borowej oddziałami generała Rennenkampa. O godz. 21:00 rozpoczęła się odwrót. Trzeba było niezauważenie oderwać się od wroga, który miejscami znajdował się zaledwie 50 metrów od rosyjskich okopów, i wykonać pełny zwrot na wschód. Udało się to, w zimną, pochmurną noc Rosjanie niczego nie zauważyli.

                                                      O rzece Miazdze

Jednak nad rzeką Miazgą Niemcy napotkali energiczny opór. Co prawda 49. dywizja nadal utrzymywała most do Karpina, a gwardii udało się nawet szybko zdobyć most w Bukowcu. Jednak do świtu nie udało się jeszcze przeprowadzić kolumn przez szerokie, bagniste i zamarznięte zagłębienie, przez które rzeka Miazga płynie w kierunku południowo-wschodnim.

Rankiem 23 listopada świeciło jasne słońce, a Kozacy pojawili się z przodu i na skrzydle. Z zachodu i południa dochodził hałas walk tylnej straży, z Łodzi nadciągały baterie rosyjskie i rzucały swoje żelazne skrzynie na drogę marszową. Awangarda stoczyła zaciętą walkę przy moście w Karpinie i ostatkiem sił udało jej się wybić wyrwę w szeregach wroga. Wieczorem trzech oficerów i 24 żołnierzy zgłosiło się do swojego generała jako resztki tej bohaterskiej grupy.

Przejście przez Miazgę zostało wykonane, ale wróg, który wycofał się na północ, zablokował drogę z Borowej do Brzezin, prowadzącą między lasami Chrusty i Gałków, i utrzymywał okupację nasypu linii kolejowej Żakowice-Gałków-Andrespol-Łódź. Jak pływacy, którzy daleko od brzegu zmagają się z falami na wzburzonym morzu, odcięte dywizje niemieckie walczyły z rosyjską falą.

50. dywizja rezerwowa przedarła się przez Chrusty, 49. zajęła Borową, a gwardia przedarła się przez las Gałkowski do nasypu kolejowego. Rosjanie jednak pozostali nieugięci na nasypie kolejowym, podczas gdy z Miazgi dochodził odgłos walk tylnych oddziałów, a na flankach atakowali Kozacy. Z Łodzi dochodził huk bitwy, w którą zaangażowane były trzy niemieckie korpusy, nie mogące jednak pomóc odciętym oddziałom.

                                                        Ein Rückzugsbefehl

In jährem Wechsel des Geschickes sahen sich 5 Divisionen im Rücken angefallen und in dem Raum zwischen Lodz, dem Wald von Galkow und dem Wasserlauf der Miazga gefangen. Denn

Brzeziny war von dem russischen General Rennenkampf trotz des heldenmütigen Widerstandes seiner Besatzung genommen worden und damit das 20. deutsche Reservekorps, die Garde und das Kavalleriekorps von den übrigen deutschen Truppen abgeschnitten. Auch von Petrikau und Tomaschow waren russische Truppen im Anmarsch und drohten die Verteidiger von Tuschin und Baby zu überwältigen.

Die Garde hatte in dem Kampf um lodz gegen Andrespol Raum gewonnen, Wiskitno genommen und einen Teil des Dor- fes Olechow gestürmt. Die 49. Reservedivision rang bei Rzgow und Wiskitno um die Südzugänge der Stadt. Aber nun kam der Rückzugsbefehl. Es blieb den im Raume südöstlich Lodz eingeklemmten deutschen Streitkräften nichts übrig, als kehrtzumachen, den Weg nach Norden, den die Russen abgeschnitten hatten, zu öffnen, Galkow und Brzeziny zurückzuerobern und sich nach Strykow durchzuschlagen oder aber - ruhmvoll unterzugehen.

Am Abend des 22. November 1914 traf General von Scheffer-Boyadel die Vorbereitungen zu diesem verzweifelten Unternehmen. Während die Befehle ausgefertigt wurden, tobte im Umkreis des Kessels ein chaotischer Kampf, teils noch als Angriff auf lodz und Verteidigung nach Süden, teils schon als Deckung gegen den von Nordosten und Osten drohenden Feind. Im Süden schlug die 50. Reservedivision alle Angriffe ab, im Osten hielt das Kavalleriekorps den Feind fest, und bei Karpin stand die Brückenwache im Kampf mit den von Borowo andrängenden Vorhuten des Generals Rennenkampf.

Um 9 Uhr abends begann der Rückzug. Man mußte sich vom Feind, es war stellenweise nur 50 Meter bis zu den russ. Gräben, unbemerkt lösen und eine volle Kehrtwendung nach Osten vollziehen. Dies gelang, in der kalten wolkenverhangenen Nacht merkten die Russen nichts. Am Abend des 22. November 1914 traf General von Scheffer-Boyadel die Vorbereitungen zu diesem verzweifelten Unternehmen. Während die Befehle ausgefertigt wurden, tobte im Umkreis des Kessels ein chaotischer Kampf, teils noch als Angriff auf lodz und Verteidigung nach Süden, teils schon als Deckung gegen den von Nordosten und Osten drohenden Feind. Im Süden schlug die 50. Reservedivision alle Angriffe ab, im Osten hielt das Kavalleriekorps den Feind fest, und bei Karpin stand die Brückenwache im Kampf mit den von Borowo andrängenden Vorhuten des Generals Rennenkampf. Um 9 Uhr abends begann der Rückzug. Man mußte sich vom Feind, es war stellenweise nur 50 Meter bis zu den russ. Gräben, unbemerkt lösen und eine volle Kehrtwendung nach Osten vollziehen. Dies gelang, in der kalten wolkenverhangenen Nacht merkten die Russen nichts.

                                                            Ueber die Miazga

Am Flüßchen Miazga aber trafen die Deutschen auf energischen Widerstand. Zwar hielt hier die 49. Division noch die Brücke nach Karpin, und es gelang der Garde sogar, in schnellem Zugriff die Brücke von Bukowiec zu gewinnen. Aber bis zum Morgengrauen war der Uebergang der Kolonnen über die breit versumpfte und vereiste Mulde, durch die sich der Wasserlauf der Miazga nach Südosten quält, noch nicht vollzogen.

Am Morgen des 23. November schien hell die Sonne, und Kosaken tauchten vorn und in der Flanke auf. Von Westen und Süden schallte der lärm der Nachhutgefechte, von Lodz langten Russenbatterien herüber und warfen ihre Eisenkoffer auf die Marschstraße. Die Vorhut kämpfte an der Brücke von Karpin einen Nibelungenkampf, und es gelang ihr mit letzter Kraft eine Bresche in den Feind zu schlagen. Am Abend meldeten sich 3 Offiziere und 24 Mann als Rest dieser Heldenschar bei ihrem General.

Der Uebergang über die Miazga wurde vollzogen, aber der nach Norden gewichene Feind sperrte die Straße von Borowo nach Brzeziny, die zwischen den Wäldern von Chrusty und Galkow hindurchführt und hielt den Damm der Bahnlinie Zakowice-Galkow-Andrspol-Lodz besetzt. Wie Schwimmer, die weit verschlagen auf stürmischem Meer mit den Wogen ringe, kämpften die abgeschnittenen deutschen Divisionen gegen die Russenflut an.

Die 50. Res.-Division drang über Chrusty vor, die 49. nahm Borowo die Garde schlug sich im Galkower Wald bis zum Bahndamm durch. Aber der Russe blieb unerschüttert am Bahndamm während von der Miazga der Gefechtslärm der Nachhuten  herüberschallte und in den Flanken Kosaken angriffen. Von lodz her dröhnte der Donner der Schlacht, in die drei deutsche Korps verstrickt waren, ohne den Abgeschnittenen helfen zu können.


                                                                 

niedziela, 30 marca 2025

Kurowice - Rokiciny - Bukowiec. Ruda żelaza - Tydzień - 1900

Ciekawy materiał - czy złoża żelaza były w późniejszym czasie wydobywane? Także wież PODBUKOWIEC jest zastanawiająca. Myślę, że chodzi o Bukowiec. Tekst oryginalny.

Tydzień. 1900-10-21 R. 28 Nr 42

NADESŁANE - Pod wsią Kurowice, przy trakcie prowadzącym od stacyi d. ż. Rokiciny do m. Łodzi, na kilkunastu morgach (lub więcej) pól i łąk włościan wsi Podbukowiec, leżą obfite pokłady rudy żelaznej tuż pod powierzchnią ziemi, na gruntach z powodu obfitości glinki żelaznej całkowicie nieurodzajnych. Miejscowość ta w promieniu trzechwiorstowym dookoła jest otoczona wzgórzem dość wyniosłem, na którego wyniosłem, na którego środkowym spadku ruda występuje najobficiem, a przynajmniej najwidoczniej, a przynajmniej najwidoczniej bo na samej powierzchni ziemi, w formie zbitej, jednolitej masy, potrzebującej, dla wydobycia odłamów silnych oskardów. których włościanie nie posiadają. Ztąd ani istotna głębokość, ani przestrzeń zawierających rudę nie są bliżej znajome.

Wieś Podbukowiec leży w odległości 7 wiorst od stacyi Rokiciny a 15 wiorst od m. Łodzi. Podaję tę wiadomość dlatego, iż może kto z osób interesowanych zechce sprawdzić na miejscu obfitość i wartość procentową żelaza w złożach tego kruszczu.                       J. Z.

czwartek, 20 lutego 2025

Bukowiec - Rolnictwo - Głos Robotniczy - 1954

 Jakże ciepło się robi, kiedy widzi się zdjęcia z Bukowca! Bez wzgledu na to, że to był czas komuny.


Głos Robotniczy : organ KW i KŁ Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. 1954-08-21/22 R. 10 nr 198

METRY ZA METRY.

Łódzcy włókniarze realizując wskazania II Zjazdu PZPR dają pracującym chłopom tańsze, lepsze, estetyczniejsze wykonane metry tkanin. Pracująca wieś naszego województwa w zrozumieniu tych samych wskazań w zamian za trud włókniarzy dostarcza im metry dorodnego ziarna.



Przodujący małorolny chłop Józef Rewicz z Gromady Bukowiec, w gminie Brójce jako jeden z pierwszych w gminie sprzedał należne państwu zboże.



Tempo dostaw zboża z dnia na dzień poważnie się wzmaga. Od 11 b. m. pracujący chłopi gminy Brójce wykonują dzienne plany dostaw ziarna w około 200 %.



Codziennie kilkadziesiąt wozów dostarcza zboże z magazynu w Bukowcu do stacji kolejowej w Andrzejowie.



Skrzypią wozy naładowane pękatymi workami, pełnymi ziarna. Chleba będzie w bród.


sobota, 10 lutego 2024

Bukowiec - Przedszkole - Dziennik Łódzki - 1950

 Przed 75-ma laty otwierano przedszkole w gminie Brójce, szmat czasu... Obecnie są gotowe dokumenty i pieniądze na budowę nowoczesnego przedszkola w Kurowicach. Cieszę się, że jako radny mam malutki udział w tym przedsięwzięciu, nasza gmina jest jedną z najbardziej rozwijających gmin w woj. łódzkim - ciągły jest brak miejsc w żłobkach i przedszkolach.

Dziennik Łódzki. 1949-01-17 R. 5 nr 16

                                   WCZORAJ OTWARTO SETNE PRZEDSZKOLE CHTp.D.

Przed kilku dniami pisaliśmy o konieczności rozbudowy sieci przedszkoli w Łodzi.

     Również za mało jest przedszkoli na terenie woj. łódzkiego. Zaledwie 247. Korzysta z nich 20 tys. dzieci, a w województwie jest 120 tys. dzieci w wieku przedszkolnym.

     Na tym większe uznanie zasługuje akcja Chłopskiego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, które uruchamia coraz nowe przedszkola na wsiach. Wczoraj nastąpiło otwarcie setnego przedszkola CH.T.P.D. we wsi Bukowice (pomyłka), gm. Brójce pow. Łódź.

    Dzieci otrzymały widne i czyste sale wzorowego przedszkola, w których spędzają przedpołudnia na zabawie i nauce.

    Na zakończenie uroczystości dzieci odśpiewały piosenkę, której nauczyły się w przedszkolu, a później oglądały inscenizację bajki, odegraną przez dzieci szkoły powszechnej w Bukowcu.



wtorek, 26 grudnia 2023

Wolbórka - Znachor- Felczer - Brzeziny - Kołacin - Bukowiec - Zawada - Odgłosy - 1962

 Tytuł tego reportażu zamieszczonego w Odgłosach zrobił na mnie wrażenie. Słowo Wolbórka,. jest dla mnie bardzo bliskie! Od dziecka była to rzeka moich marzeń, w niej nauczyłem się pływać, wędkować itp (Będków, Drzazgowa Wola). Zagłębiając się w treść, okazało się, że rzeka jest nie najważniejsza, natomiast temat znachorów, felczerów i lekarzy w środowiskach wiejskich jest bardzo istotny...

Poruszono również w tym artykule wątek działającego znachora z "mojego" Bukowca". Mam swoje zdanie o znachorach. W środowiskach miejscach odgrywali i odgrywają ważną rolę - pomagają ludziom.

Odgłosy : tygodnik łódzki. 1962-10-14 R. 5 nr 41


Plątanina drewniaków, ubiegłowiecznych czynszówek. Rudery łatane blachą, smolą, płatam i desek wyrwanych z parkanu . Na wzniesieniu dumna fara, jej wieżyce przeglądają się w stawie. Wiekowa świątynia, jednemu w niej dzwonią, innemu śpiewają, wszystkim kończą nieszporami. W jej murach wznosił modły Andrzej Frycz-Modrzewski, odszedł i na długo zrobiło się pusto w mieścinie. Potem Brzeziny odmłodniały straganami żydowskich kupców. Wreszcie miasteczkiem zawładnęli krawcy i to bez reszty. Mieli pod ręką żelazko, płótno, mydło i sukno, rzadziej lustro, zawsze „Singera“. Co za krawcy, niech to licho porwie, Europa otwierała usta ze zdumienia, szyli parę spodni za jedyne 50 groszy. Najtańsi krawcy w tej części świata, dzierżyli palmę pierwszeństwa aż hen, po Pireneje i Ural. Przywiędła to była palma, pochylona, nieledwie płacząca jak te wierzby nad pobliską Mrogą, ale zawsze palma. Minęło, rejestr zamknięty. Przy szosie do Rawy strzelił gmach smukły, lekki, godny Marszałkowskiej. Tylko, że nie zdążył jeszcze obeschnąć, a ze ścian wyłażą szczeliny na łokieć. Podłogi też już trzeba zmieniać. Urzędnik przed gmachem spojrzał na mnie kpiąco: 

— Jakby nie było architekt złapał za nadzór nad budową kilkadziesiąt „patyków “. Obłowił się, tylko że ten jego nadzór już nam bokiem wychodzi. Łupią skórę ci architekci, oni i lekarze na wsi. Lekarze. Ich powiatowy szef urzędował na piętrze. Nie zastałem go, urlop, zastępca zaczął od wysokiego „C“. Nie powiem, było się czym chwalić. Gdzie spojrzeć nowe ośrodki zdrowia, przychodnie, ambulatoria, gabinety. Na chorych we wsiach zarzucono sieć gęstą, oczka w niej solidne. Droga do lekarza z najdalszej wioszczyny bardzo prosta, odległość 6—7 kilometrów . Zastępca mówił, mówił, ja chyba z przekory zapytałem ni w pięć ni w dziewięć. 

— A znachorzy jeszcze są w wioskach? — Owszem, mamy i dobrze się im wiedzie — padła nieoczekiwana odpowiedź. 

— Najsłynniejszy z nich przyjmuje w Podlodowie koło Dęblina. Daleko, ludziska walą jednak do niego jak w dym. Pewien rolnik z Celigowa, chłop niby na poziomie, a też pojechał do tego cudotwórcy. Wrócił z niczym . „Trudno się dostać“ opowiadał sąsiadom. Pojechał jeszcze raz, przywiózł torbę ziół. Byłem niedawno w Celigowie, patrzę, trumnę wynoszą z izby. Zdaje się, że pan w sprawie powiatowej służby zdrowia? Przytaknąłem z wahaniem . 

— Wobec tego radziłbym zajrzeć do Rokicin. Lekarz tam stary, doświadczony. Warto też porozmawiać w Zawadzie z tamtejszym felczerem. Poprzednio, w Kołacinie, nazywano tego felczera profesorem . Nie do wiary jak łatwo ludzie przywiązują się do kogoś. Gdy felczer z Kołacina odchodził, mało tam nie doszło do zamieszek. No cóż, ten profesor, chciałem powiedzieć felczer, musiał przecież ustąpić miejsca lekarzowi. Kwalifikacje... 

    Gładka szosa biegła borem , gdzieniegdzie spotykaliśmy kobieciny z koszykami grzybów, Ale oto kończy się las i ukazują się pierwsze chałupy Rokicin. Jeszcze tylko magazyn węgla, okólnik pełen baranów, sznur furmanek wymierzony w zamknięty szlaban. Wreszcie ośrodek zdrowia, też chałupa, tyle że czysta, bardziej przestronna. Wybiła 11.00 lekarz zabierał się akurat do wyjścia. 

— Niezły plon — skrzywił się — przez 3 godziny zbadałem 26 pacjentów . To pół biedy, cała bieda zwala się jesienią. Począwszy od października będę musiał codziennie przyjąć około 40 chorych. Rolnicy chorują przeważnie jesienią. Choroby te same co w mieście, żadnych różnic: nadciśnienia, reumatyzm, choroby serca, przewodu pokarmowego, no i rak. Wielu kieruję do szpitala. Jeszcze kilkanaście lat temu załamywano ręce 

— „Jakże to, panie doktorze, to mamy iść do szpitala na umarcie?“ Dawne czasy, ale z odżywianiem w ciąż niedobrze. Wieś je dziś dużo, lecz nie to, co powinna. Jedno w kółko, ziemniaki, żurki, chleb, trochę okrasy. Gdy ubije się świniaka, cała rodzina opycha się mięsem, peklowanym, czasami nadpsutym. Wszyscy jedzą bez opamiętania, a potem długo nic. Jarzyn jak na lekarstwo, zimą prawdziwa tragedia, jedyną jarzyną jest kiszona kapusta. Takie jedzenie bez witamin.

— A młode pokolenie? — Co drugie dziecko przychodzi na lekcje bez drugiego śniadania i nie pije mleka. I radź tu sobie później z krzywicą i próchnicą zębów. Przeszło 90 procent dzieci cierpi na zaawansowaną próchnicę. Gospodynie są na wsi załatane, zaharowane, już z nawyku nie zwracają uwagi na dzieci. A potem przychodzą do mnie chłopi wyschnięci na trzcinę, wklęśnięte policzki, zapadłe oczy, stawiaj teraz takiego na nogi tabletkami. Bzdura. Bieda, ubóstwo? W żadnym wypadku. Prawie 60 procent rolników z tych okolic dojeżdża do pracy w Łodzi. Niech tylko kłosy dojrzeją w polu, niech tylko zaczną się wykopki i rusza od razu „karuzela“. Ci robotnicy - chłopi pędzą wtedy do mnie na złamanie karku i proszą o jedno, o zwolnienie z pracy w fabryce. Iluż z nich ma talenty aktorów, wywiodą w pole ani się obejrzysz. Uciekają się do wybiegów, sztuczek, tego wszystkiego co się nazywa symulanctwem . 

— Czyżby nie każdą chorobę dało się rozpoznać? — Sprawa jest cienka najbardziej delikatne grupy zachorowań to zapalenia korzonków nerwowych i bóle ischialgiczne. Przychodzi taki obywatel do mnie, sztywny jak pień, nie może się zgiąć, ani skręcić szyją. Stoi jak ten słup. Jestem wtedy w kropce, wierzyć, że chory, czy nie wierzyć? Prawdę mówiąc, zupełną pewność mogą dać dopiero dłuższe badania. Niekiedy ci chytrusi wpadają w dziecinną pułapkę. Przy ischiasu i związanych z tym komplikacjach bolesne jest tylko prostowanie kończyn. Nigdy ich kurczenie. Kiedy zginam komuś kolano, a ten ktoś wrzeszczy z bólu, to dla mnie sygnał, symulant. Trafiają się także cwaniacy oblatani, oczytani, osłuchani, z takim i duży kłopot. Cóż, ziemia ich woła do roboty. Dwie dusze chłopa, czyżby przeszły nową inkarnację? Zmieniły się przecież, nie są już podobne do tych z podręczników . Chłopa ciągnie dziś do fabryki, ciągnie też na swoje, do pługa. Zimą górę bierze dusza nabyta, fabryczna, latem ta chłopska, wrodzona. 

— Co ze znachorami? - pytanie powtórzyłem po raz drugi tego dnia. Lekarz spojrzał na mnie zaskoczony: 

— Znachorzy, czy ich kiedykolwiek brakowało? Niedaleko stąd, w Bukowcu, działa tak zwany nastawiacz, składa złamania, zwichnięcia. Narobił już kalek na tuziny. Niedawno z trudem odratowałem 3-letniego chłopczyka z Michałowa. Dzieciak miał złamane udo i dostał się w łapy tego nastawiacza. Gdyby nie szybka interwencja chłopczyk zostałby inwalidą. Znowu droga, od Koluszek szła na ukos, krajobrazem z pól i lasów. Tomaszów, na lewo Spała. Ziemia już goła, plony z niej sprzątnięte. Wieś Zawada. Widok jak z bajki, jak z pocztówki. Rozjaśnione słońcem łagodne pagórki, na horyzoncie bory, w dole szemrze  Wolbórka, obok wije się gościniec. Rankiem turkoczą po nim chłopskie wozy, jadąc na targ do Wolborza. Sady, ogrody, zewsząd dolatywał zapach jodeł, klonów . Zagrody schludne, rozłożyste jak szlacheckie dworki. W jednej z nich, pośród jabłoni — przyjmuje felczer. Uśmiechnięty, o powierzchowności wzbudzającej od razu zaufanie. Gdy napomknąłem o Kołacinie, zachmurzył się:

 — Miałem zawsze wątpliwą przyjemność być „wyrobnikiem “ — zaczął zgryźliwie — budowę ośrodka. W Kołacinie zacząłem od podpierania drzwi miotłą. Gdy zaszło tak daleko, że ośrodek stał się wzorowy, kazano mi się zabierać. Razu jednego z Brzezin przyjechał lekarz, popatrzył na mnie i rzucił niby żartem 

— „Dojna krowa ten Kołacin, co? Widzę, że kolega dorobił się już. „Skody“, no, no, ten Kołacin to Kanada dla kolegi“. 

— Milczałem, czyż miałem opowiadać, że ten trup „Skoda“ kosztował wszystkiego 20 tysięcy? Że tłukłem się nim przez śniegi i zaspy, w świątek i piątek, przez wertepy i mrozy? Nie znałem godzin, byłem na zawołanie w dzień i w nocy. A ten doktor do mnie, że Kanada, Odszedłem z Kołacina, jak to powiedzieć z własnej woli, ale miałem przy tym dużo satysfakcji. Słyszałem coś o tym. Dzień był wtedy ciepły, czerwcowy, przed dwoma laty. Na dworze przed ośrodkiem zdrowia w Kołacinie stał przedstawiciel wojewódzkiej służby zdrowia, obok felczer, przed nim i falujący gniewem tłum. Pomstowano, żądano krzykiem , by felczer pozostał gdzie jest. Przedstawiciel zebrał się na śmiałość i oznajmił, że felczer odchodzi przecież na własną prośbę, że nikt absolutnie nikt go stąd nie wygryza. Wystąpił też felczer, w ciszy pełnej oczekiwania, dodał, że istotnie odchodzi z własnej woli, przykro mu, ale musi, to jest chce na­prawdę odejść. Niczego  więcej nie pragnie. Tłum zamilkł. Felczer odjechał, lecz boje o niego toczyły się jeszcze długo na szczeblu powiatowym , wojewódzkim i dalej. — Satysfakcję? — nawiązałem do poprzedniego wątku. 

— Tak, to jest satysfakcja. Moi dawni pacjenci z Kołacina i dziś jeszcze leczą się u mnie. Przez pół powiatu jadą do mnie. Byle mnie zostawiono teraz w spokoju. Tutaj też zaczynałem od początku, od stawiania ścian i tak dalej. Mam tu pod bokiem sąsiada, lekarz stary, ze stażem, zerka na mnie niezbyt przychylnie. Nie wiem czemu, boć lekarzy wciąż mało na wsi, pracy starczy tu dla wszystkich na długie lata. Czy ja wiem, może i prawda. Nie każdy idzie przecież z zepsutym radiem zaraz do inżyniera. Czasami starczy technik, ba dobry doświadczony rzemieślnik. Idzie o to by radio znowu zagrało. Najwidoczniej gra, skoro ruch w  Zawadzie jak diabli, a w Kołacinie, pustawo. Podwórko przed ośrodkiem jak wymiecione. A kiedyś stały tu furmanki, jedna przy drugiej... Felczer zrobił ruch ręką! 

— Niedawno obcięło palce w sieczkarni gospodarzowi nazwiskiem Bąbol. Chłop poszedł z prośbą do lekarza. 

— „Panie doktorze, wszystko tylko niech pan nie obcina“. Doktor obejrzał rękę i chociaż widział, że palce wiszą tylko na kawałku skóry, obandażował je i kazał sobie zapłacić 300 złotych. 

— „Przyjdź pan za tydzień“ — powiedział. Chłop przyszedł i znowu zapłacił 200 złotych. Nie wiem jak długo trwałaby ta zabawa, gdyby nie to, że chłop poczuł bóle. Sołtys z Chorzęcina mu doradził — „Idź lepiej do felczera w Zawadzie“. Bąbol przyszedł do mnie złapałem się za głowę, to nie były palce, a martwica czarna jak smoła. Posłałem rolnika natychmiast do szpitala w Brzezinach, tam z miejsca dokonano amputacji. Stwierdzono gangrenę. Długo by mówić, wolałbym jednak nie rzucać nazwisk. Felczerowi taka mowa nie wychodzi na zdrowie.

     Jakby w obawie, że i tak za dużo już powiedział, felczer zamilkł. Kto się raz sparzył, woli dmuchać na zimno. Już byłem jedną noga na ganku, zapytałem:

- Znachorzy, co z nimi?

- Chociaż lekarzy przybywa, to i znachorów namnożyło się ostatnio bez liku - felczer spoważniał. - Pod moim bokiem, w Tomaszowie, pracuje niejaki Kiela. Wypisuje nawet recepty na antybiotyki, sulfamidy. "Nowoczesny" znachor. Co ciekawe, państwowa apteka honoruje te recepty. Bóg z nim, mam inne zmartwienie. W okolicy mieszka 2.400 osób, w ciągu ostatnich 2 lat zanotowałem już 22 wypadki raka. Prowadzę ścisłą dokumentację, zapisuję spostrzeżenia, chciałbym nimi zainteresować onkologów w Łodzi...

     Dzień się kończył, nadchodził wieczór. Obejrzałem się, dworek stał na wzniesieniu, wtulony w sad. Cisza, która daje złudzenie spokoju. W rzeczywistości wiele tu zawiści, która wciąż szuka nowej ofiary na wiejskiej scenie. Tu ciągle premiera, co jutro na afiszu? "Wygnanie felczera"? To brzmi nieźle, ale moim zdaniem, należy zacząć od wygnania znachora. Felczer i lekarz jeszcze długo będą musieli zgodnie współpracować, taka jest konieczność.

    A propos gmachu w Brzezinach. Tydzień temu odwiedził miasteczko powtórnie. Wieści są pocieszające i budujące... Architekt tłumaczy się ponoć gęsto u prokuratora.







poniedziałek, 12 lipca 2021

Limanowski - ZNISZCZENIA WOJENNE W BUDOWLACH B. KRÓLESTWA POLSKIEGO Z 1918 ROKU - Gmina Brójce - Andrespol

 

Interesująca pozycja, na 99 stronach opisano straty spowodowane działania podczas 1 Wojny Światowej na terenie Królestwa Polskiego. Znjadziecie tam wszystkie, bardzo dokłądne stratystyki  znid=szczeń, budynków, dworów, kościołów.

ZNISZCZENIA WOJENNE W BUDOWLACH B. KRÓLESTWA POLSKIEGO Z 1918 ROKU.

Moje zainteresowanie ogranicza się do mojej gminy Brójce i gmin sąsiedzkich.

Strona 44:

     Dokładnie zarysowujące się gniazdo zniszczenia stanowią okolice Lodzi, oraz sąsiadujące z niemi części powiatów Łaskiego i Brzezińskiego. Są to tereny wielkiej, trzytygodniowej bitwy o Lódź z końcem 1914 roku. Jako bardziej zniszczone, notujemy w powiecie Łódzkim: gm. Nowosolna (29.7), Radogoszcz (33), Rszew (45,8), oraz miasta Rogi (49.7) i Konstantynówek (32.4); w powiecie Brzezińskim: gm, Niesułków (47) i miasteczko Główno (34.5), wreszcie m. Lutomiersk (4-3.5) w powiecie Łaskim. Z tych trzech powiatów zaliczyć by należało powiat Łódzki raczej do strefy wielkich zniszczeń, gdyż absolutna wartość szkód (l.013.060 rb.) jest tam bardzo znaczna. Jeżeli pomimo to wykazuje on odsetki zniszczonych budowli (bez Łodzi i Zgierza-7.1 °10) i zniszczonej wartości (7.1 %), przypadające strefie średnich zniszczeń, to składa się na to wielka liczba miejskich skupień o wysokowartościowych budowlach, jaka w tym silnie uprzemysłowionym okręgu się znajduje. Z obszarnm bitwy Łódzkiej łączy się na południe grupa trzech przemysłowych powiatów-Piotrkowski, Radomski i Częstochowski. W obrębie tych powiatów wzdłuż kolei W.-Wiedeńskiej zarysowuje się pas średnich zniszczeń. Jest to jedna z dróg odwrotowych Hindenburga z pod Warszawy. W pasie tym zrujnowane zostały doszczętnie wszystkie budowle kolejowe i wszelkie urządzenia komunikacyjne, jak tor kolejowy, mosty i szosy, a to, ażeby utrudnić napór ścigających Rosjan. Większych zniszczeń w budowlach nieskarbowych nie notujemy w żadnej gminie ani miasteczku... 














wtorek, 18 maja 2021

Bukowiec - Brójce - Rejestr zbrodni niemieckich - IPN - Mord - 1939

     Dzięki znajomemu, który pracuje w IPN, otrzymałem  do wglądu  REJESTRU MIEJSC I FAKTÓW ZBRODNI POPEŁNIONYCH PRZEZ OKUPANTA HITLEROWSKIEGO NA ZIEMIACH POLSKICH W LATACH 1939-1945. WOJEWÓDZTWO ŁÓDZKIE MIEJSKIE.

    Na stronie 9-tej tego opracowania znalazłem dwie notatki związane z moją gminą Brójce.

1. - Bukowiec, gm. Brójce - IX.1939r.

Miejscowy hitlerowiec zastrzelił 3 osoby. Nazwisk ofiar nie ustalono. Zwłoki zakopano w Bukowcu (obecnie plac GS).

   Opisywałem to miejsce na moim blogu:

1. Wywiad z Panią Janiną Frydrych - ..."tak pamiętam byli to Niemcy. W latach późniejszych wykopywano tylko same kości, kopiąc w tym miejscu doły. . Przyjechała jakaś komisja, zabrali szczątki i pojechali, kiedy to było nie pamiętam. Te doły i trupy były od strony północnej cmentarza. To byli niemieccy żołnierze.

 2. Pan Czesław Filip wspomina, że pracując w Spółdzielni Gminnej w Bukowcu, w latach siedemdziesiątych podczas kopania dołów pod gaszone wapno, odkopano ludzkie szczątki. Był to teren pomiędzy obecnym sklepem GS i cmentarzem ewangelickim. Okazało się, że byli to żołnierze niemieccy, szczątki wielu żołnierzy zebrano i wywieziono"....


Patowa sytuacja, zachodzi pytanie, czyje kości wydobyto? Czy wszystkie? Od czasu, kiedy zainteresowałem się tym miejscem, miałem duże wątpliwości. Uważam, może lepiej, jestem przekonany, że nie wszystkich zmarłych wydobyto... Rejest prezentowany powyżej pochodzi z 1983 roku. Być może nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę.

Działka pomiędzy sklepem GS i cmentarzem ewangelickim w Bukowcu, na której znaleziono ludzkie zwłoki podczas kopania dołów pod wapno.
Ein Grundstück zwischen dem GS-Lager und dem evangelischen Friedhof in Bukowiec, wo beim Ausheben von Kalkgruben eine menschliche Leiche gefunden wurde.


2. - Brójce, gm. Brójce - 8.IX.1939 r.

      W czasie ostrzeliwania przez nieznaną formację wojska niemieckiego karetki sanitarnej zginęły przy szosie 2 osoby. Jedną z ofiar był: Roman Utek z Radomia. Zwłoki po ekshumacji pochowano na cmentarzu w Kurowicach.



W tym temacie zero informacji, poszukam.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Dank eines Bekannten, der für das Institut des Nationalen Gedenkens (IPN) arbeitet, konnte ich das VERZEICHNIS DER ORTE UND TATSACHEN DER VON DEN HITLER-BESETZERN AUF POLNISCHEM GELÄNDE IN DEN JAHREN 1939-1945 begangenen VERBRECHEN einsehen.


    Auf Seite 9 dieser Publikation habe ich zwei Notizen gefunden, die mit meiner Gemeinde Brójce verbunden sind.


1 - Bukowiec, Gemeinde Brójce - September 1939.


Ein lokaler Nazi hat drei Menschen erschossen. Die Namen der Opfer sind nicht bekannt. Die Leichen wurden in Bukowiec (heute GS-Platz) begraben.


   Ich habe diesen Ort in meinem Blog beschrieben:


1. Interview mit Frau Janina Frydrych - ... "ja ich erinnere mich, dass es Deutsche waren. In späteren Jahren wurden nur noch die Knochen ausgegraben, Gruben wurden an dieser Stelle ausgehoben. . Irgendeine Kommission kam, nahm die Überreste und ging, ich weiß nicht mehr, wann das war. Diese Gruben und Leichen befanden sich an der Nordseite des Friedhofs. Es waren deutsche Soldaten.


 Herr Czeslaw Filip erinnert sich, dass bei der Arbeit in der Gemeinschaftsgenossenschaft in Bukowiec in den 1970er Jahren beim Ausheben von Gruben für Kalk menschliche Überreste ausgegraben wurden. Sie befand sich auf dem Gelände zwischen dem heutigen GS-Laden und dem evangelischen Friedhof. Es stellte sich heraus, dass es deutsche Soldaten waren, die Überreste vieler Soldaten wurden eingesammelt und abtransportiert"....


Die Patt-Situation, die Frage ist, wessen Knochen ausgegraben wurden? Oder alle? Seitdem ich mich für diesen Ort interessiert habe, hatte ich große Zweifel. Ich glaube, vielleicht besser, ich bin überzeugt, dass nicht alle Toten ausgegraben wurden... Das oben dargestellte Register ist von 1983. Wir werden vielleicht nie erfahren, wie es wirklich war.

2 - Brójce, Gemeinde Brójce - 8. September 1939.


      Bei der Beschießung eines Krankenwagens durch eine unbekannte Formation der deutschen Armee wurden 2 Personen am Straßenrand getötet. Eines der Opfer war: Roman Utek aus Radom. Nach der Exhumierung wurden die Leichen auf dem Friedhof in Kurowice beigesetzt.