Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hasło Łódzkie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hasło Łódzkie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 marca 2025

Olechów - Kronika wypadków i nie tylko - 1906 - 1939 - cz.2



Rozwój. 1906-05-10 No 105

Pożar w okolicy. We wsi Olechów, gminy Wiskitno, wynikł pożar, który zniszczył doszczętnie dom mieszkalny drewniany oraz zabudowania gospodarcze, należące do Michała Gana, Straty wynoszą do 1000 rb. w majątku ubezpieczonym, w nieubezpieczonym około 300 rubli. 

Nowy Kurjer Łódzki : dziennik polityczny, społeczny i literacki. 1913-07-02 R. 3 nr 149

 - Czego nie kradną? Na 42 wiorście traktu łódzko-tomaszewskiego, w Widzewie, dróżnik, Bronisław Ludwiszewski, zauważył włościanina, wyrywającego z traktu kamienie bankietowe i ładującego go na wóz. Po zatrzymaniu złodzieja, przy pomocy robotników, tłukących szaber, okazało się, że jest to gospodarz ze wsi Olechów, gminy Wiskitno, Edward Majer. Sprawcę skierowano do sądu.

Godzina Polski : dziennik polityczny, społeczny i literacki. 1917-09-11 R. 2 nr 249

Wiskitno. Aresztowanie zbrodniarzy. Już od dłuższego czasu mieszkańcy wiosek gminy Wiskitno, żyli pod wrażeniem częstych zbrodni, dokonywanych przez szajkę zbrodniarzy, których pomimo energicznych poszukiwań, nie udawało się wykryć. Obecnie jednak policji kryminalnej powiodło się wpaść na trop zbrodniarzy, których aresztowano, we wsi Jędrzejowie. Są nimi: Ignacy Ślaski, Antoni Kodliński i Franciszka Baryła, która stała na czele szajki. Brat jej za dokonaną zbrodnię skazany już został na śmierć przez rozstrzelanie.

Aresztowani członkowie szajki podejrzani są, prócz szeregu innych zbrodni, i o dokonanie napadu rabunkowego na mieszkanie gospodarza Karsza we wsi Olechów, gminy Wiskitno, podczas którego Karsz został ranny, a żona z synem zabici.

Republika : dziennik polityczny, społeczny, literacki i handlowy. 1923-08-05 R. 1 no 206

WYKRYCIE SZAJKI KONIOKRADÓW. | Już od dłuższego czasu na terenie pow. Łódzkiego grasowała szajka koniokradów. Złoczyńcy byli doskonale zorganizowani i przez długi czas byli nieuchwytani. Dzięki energicznie prowadzonemu śledztwu policji powiatowej udało się ująć trzech członków tej bandy, a mianowicie: Piotra Milczarka, Walentego Smyczka i Władysława Bolanka, lecz nie udawało się policji przez dłuższy czas ująć herszta tej bandy. Przed kilku dniami policji udało się otrzymać poufne wiadomości i wskutek tych wiadomości w jednej z melin został aresztowany herszt bandy Władysław Goss w chwili, gdy przybywał w odwiedziny do rodziców we wsi Olechów, gm. Wiskitnie. Część łupów łącznej wartości kilkaset miljonów marek została odebraną, (p.)

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1930-08-02 R. 4 nr 209

Groźny pożar pod Łodzią.
Onegdaj we wsi Olechów, gminy Nowosolna, powiatu łódzkiego wybuchł wskutek nieostrożnego obchodzenia się z ogniem groźny pożar w domu mieszkalnym Minika. - Czyżby chodziło o rodzinę Milnikel?
Zbudzeni ze snu chłopi okoliczni wszczęli natychmiastową akcję ratunkową ograniczającą się jedynie do niedopuszczenia rozszerzania się ognia.
Jednocześnie zawezwano straż ogniową z Kraszewa. Ogień wskutek sprzyjających wiatrów ogarnął drugi dom i stodoły, a nawet groził przerzuceniem na całą wieś.
Gdy około godz. 6-ej rano przybyła straż zastała już tylko dogasające zgliszcza.
Ogółem spłonęło 2 domy mieszkalne i dwie stodoły napełnione zbożem.
Straty wynoszą kilkadziesiąt tysięcy złotych.



Echo. 1932-07-09 R. 8 nr 188

Dzień piorunów w Łodzi. Skutki wczorajszej burzy.
Łódź, 9 lipca. Wczorajsza burza nad Łodzią, jak to już szczegółowo doniosła prasa poranna, wyrządziła poważne szkody zarówno w mieście, jak i okolicy.
Pioruny wznieciły 4 pożary, które straż stłumiła w zarodku....
Na terenie powiatu łódzkiego, w czasie burzy pioruny spowodowały dwa pożary. Jeden z nich we wsi Kalinka, gminy Gospodarz, gdzie spaliła się doszczętnie zagroda niejakiego Wilczaka, a drugi we wsi Olechów, gminy Wiskitno, gdzie spaliła się zagroda Wilhelma Urlicha....

Ilustrowana Republika. 1935-07-28 R. 13 nr 205

Straszny wypadek w cegielni pod Łodzią. W cegielni w Jędrzejowie pod Łodzią wydarzył się wczoraj ciężki i straszny wypadek. O godzinie siódmej rano przybył z wozem cegły do wypalenia 30-letni Michał Niewiadomski, zamieszkały we wsi Olechów pod Łodzią. Jeden z robotników cegielni nie zauważył Niewiadomskiego i otworzył drzwiczki od wielki go pieca. Z pieca buchnęły wielkie płomienie, padły na Niewiadomskiego i zajęły na nim ubranie. Na przeraźliwy krzyk poparzonego zbiegli się robotnicy, którzy ugasili na nim ogień własnemi ubraniami. Lekarz pogotowia P. C. K. przewiózł strasznie poparzonego w stanie b. ciężkim do szpitala przy ul. Zagajnikowej. 


Ilustrowana Republika. 1937-08-24 R. 15 nr 232

Skłonili wieśniak do fałszywych zeznań. Cztery osoby skazane po roku więzienia.
Przed czterema laty, dwaj rzeźnicy Kifer i Frydrych, nabyli kilka krów u wieśniaków. Reinhold Thieme ze wsi Olechów krótko po tej tranzakcji złożył skargę, że rzeźnicy, nabywając odeń krowę, wręczyli mu fałszywą stuzłotówkę. Przeciwko obu wdrożone zostało dochodzenie. Kifer i Frydrych do winy się nie przyznali, a rzekomo poszkodowany kolonista cofnął swe zeznania. Oświadczył w toku przesłuchania, że w podejrzanych nie poznaje tych rzeźników, którzy mu wręczyli fałszywy banknot i że nic pewnego powiedzieć nie może. Dochodzenie zostało na tej podstawie umorzone. Działo się to przed czterema laty. Przed niespełna rokiem do władz wpłynęło doniesienie od pokątniarza Wieliczkiera z meldunkiem, że ów kolonista, który najpierw oskarżał obu rzeźników a potem niewiele pamiętał — został przez nich przekupiony i dlatego zmienił zeznania.
Aparat wymiaru sprawiedliwości wrócił na drogę, z której zbył zeszedł. Znów został Thieme przesłuchany, tym razem bardzo dokładnie i wtedy przyznał się, że to brat Kiefera i inni skłonili go do złożenia fałszywych zeznań. Władze wróciły znów do Kiefera i Frydrycha. Trzeba było wyrównać ich chwilowo zawieszone rachunki sądowe w sprawie owych stuzłotówek. W marcu r. b. odbyła się sprawa, i Kifer został skazany na trzy lata, a Frydrych z braku dowodu — uniewinniony. Nie na tym jednak koniec. Ręka sprawiedliwości sięgnęła teraz po tych ludzi, którzy skłonili wieśniaka do złożenia fałszywych zeznań. Ta sprawa odbyła się wczoraj. Odpowiadało 4 oskarżonych. Trzej zostali skazani po roku więzienia, z darowaniem połowy kary z amnestii i z zawieszeniem drugiej połowy; jedynie Godlowi Milsztajnowi sąd drugiej połowy kary nie zawiesił.

Głos Poranny : dziennik społeczny, polityczny i literacki. 1939-09-01 R. 11 nr 242

Kronika reporterska województwa łódzkiego.
W kolonii Olechów, gminy Wiskitno, wybuchł pożar w zagrodzie Rudolfa Morgentalera. Zagroda spłonęła doszczętnie. Straty wynoszą 5000 zł. Wdrożone dochodzenie ustaliło, że pożar powstał wskutek podpalenia. Istnieje podejrzenie, że podpalenia dokonał sam Morgentaler, by uzyskać wysoką premię asekuracyjną. Wyniki śledztwa nie mogą być na razie ujawnione.

niedziela, 16 marca 2025

Olechów - Kronika wypadków i nie tylko - 1898 - 1937 - cz.1

 Działo się w pobliskim Olechowie!

Rozwój. 1898-06-08 No 130

Kamienne serce. Wczoraj o godz. 5 po południu, na rogu ulic Pańskiej i św. Benedykta rozbiegały się konie Samuela Sieskiego, włościanina wsi Olechów gm. Wiskitno, zaprzężone do wozu. Na wozie leżały nowo nabyte szafa i stół, na których jechał właściciel koni. Na samym rogu wymienionych ulic konie wywróciły wóz i potłukły rzeczy, Samuel Sieski zaś dostawszy się między konie, otrzymał od kopyta końskiego głęboką i niebezpieczną ranę. Pierwszą pomoc podał nieszczęśliwemu jakiś żyd, polewając go wodą i obmywając ranę, a następnie wezwano pobliskiego felczera. Przybyły felczer przyglądał się dosyć długo obojętnie upływowi krwi, po przeniesieniu zaś nieszczęśliwego do bramy domu prosił, by zapytano na wpół przytomnego, czy ma pieniądze na zapłacenie za podaną mu pomoc?  Znaglony jednak przez rewirowego meludzki felczer przyłożył rannemu watę na ranę i zażądał od niego chustki, którą przewiązał mu nogę, poczem wsadzono rannego na stojący przed domem wóz i odwieziono do szpitala. Zebrany tłum rozszedł się do domów, podziwiając kamienne serce pana felczera. 

Rozwój. 1899-06-10 No 130

Kradzieże. Mieszkańcowi wsi Olechów w powiecie łódzkim Karolowi Rot skradziono z mieszkania w gotowiźnie 55 rb. W kradzieży tej podejrzany jest Krzysztof Majer, który został aresztowany.

Dziennik Łódzki : pismo przemysłowe, handlowe i literackie. 1890-10-28 R. 7 nr 243

Nagła śmierć. W zeszłym tygodniu we wsi Olechów, gminy Wiskitno, zmarł nagle 71-letni żebrak, Bernard Wagner stały mieszkaniec Łodzi.

Ilustrowana Republika. 1926-03-30 R. 2 no 89

Krwawe porachunki na wiejskiej zabawie. Podrycki w afekcie wyrżnął kolegę flaszką w głową.  
Wieczorem 15 lipca 25 roku we wsi Starowa Góra gmina Gospodarz odbywała się zabawa taneczna u gospodarza tejże wsi, Ernesta Wolfa.
Na zabawę powyższą został zaproszony Oskar Jon, Ludwik Jon i Alfred Podrycki ze wsi Olechów. Podczas tańca wynikła sprzeczka na tle „odbijanego" pomiędzy Oskarem Jonem a Alfredem Podryckim. Do sprzeczki wmieszali się Ludwik Jon i Artur Jotke, w krótkim czasie sprzeczka zamieniła się w
bójkę, w trakcie której Podrycki uderzył Ludwika Jona w nos, krwawiąc go co widząc brat Oskar stanął w obronie brata, wyjął nóż i zagroził nim Podryckiemu. Podrycki schwycił leżącą na ziemi flaszkę i zadał mu straszny cios w skroń. Oskar Jon zabrany do szpitala w tydzień potem zmarł.
Przeprowadzone dochodzenie policyjne ustaliło, że winny śmierci jest Alfred Podrycki. 
Aresztowano go. Sprawę powyższą rozpatrywał sąd. okr. w dniu wczorajszym pod przewodnictwem s. o. Arnolda w asystencji sędz. Jurkowskiego i Kurczyńskiego. Badany oskarżony, Alfred Podrycki lat 25 do winy się nie przyznał; twierdząc, że został napadnięty, gdyż Jonowie zazdrościli mu powodzenia u dziewczynek w tańcu. Przesłuchani świadkowie zeznali, że oskarżony działał w afekcie, nie chciał zabić ś. p. Oskara Jona i tylko przypadkowo zadał mu śmiertelny cios. Prokurator Żabiński wnosił o przykładny wymiar kary dla podsądnego ze względu na to, iż na wsi od dłuższego czasu panuje samosąd, gdzie główną.przyczyną jest zawsze kobieta i wódka. Obrońca, mec. Kobyliński stwierdził że oskarżony działał w afekcie i prosił sąd o łagodny wymiar kary dla oskarżonego. Sąd po naradzie skazał Alfreda Podryckiego na 4 miesiące więzienia, 

Łódzkie Echo Wieczorne. 1926-04-02 R. 2 nr 77

Gdy żona pośle męża po sprawunki. Najpierw zakupy, a potem hulanka. 
Adolf Drajkorn. mieszkaniec wsi Olechów. tuż pod Łodzią. znalazł się w dniu wczorajszym w godnym pożałowania stanie. Wysłała go żona do Łodzi po sprawunki a że był człekiem nie w ciemię bitym, więc zakupił wszystko według danej mu przez połowicę kartki, a nawet zaoszczędził kilka złotych, za które zamierzał się zabawić. 
Do wieczora daleko a do domu blisko, i nie namyślając się wiele Drajkorn wstąpił do podrzędnej knajpki na ,.jednego", który jak to zwykle bywa, przeciąg­nął się do późnej nocy. 
Rozbawiony pan Adolf wyszedł z restauracji dopiero wówczas, gdy mu zabrakło
gotówki. Obładowany paczkami wlókł się piekną serpentyną, tak go bowiem "rozebrała" wódka.
Pocił się Drajkorn, sapał, starając się wmówić w siebie. że jest zupełnie trzeźwym mimo to nogi nie chciały go słuchać.
Nagle wesoły wieśniak potknął się o kamień i runął prosto do ścieku ulicznego.
Drajkorn nie mogąc się już podnieść, zdołał jedynie przewrócić się na bok i zasnął.
Paczki porozrzucane wokół chrapiącego wieśniaka znalazły amatorów.
Zlitował się wreszcie nad stanem Drajkorna przechodzący patrol policyjny i odprowadził, a właściwie odniósł wieśniaka do komisarjatu.
Wartość skradzionych paczek poszkodowany oblicza się sumę 70 zł.

Łódzkie Echo Wieczorne. 1928-08-31 R. 4 nr 207

Pojechali w swaty, a dostali baty. Niefortunna wyprawa. 
W dniu wczorajszym Leopold Smoczyński, wdowiec, zamieszkały przy ulicy Reitera 12, zdradzający chęć powtórnego ożenku wybrał się ze znanym kojarzycielem małżeństw do wsi Olechów, pod Łodzią, do sympatycznej i zamożnej wdowy w konkury. Swat niejaki Władysław Nurek i Smoczyński przyjęci zostali przez nią przychylnie. Nie można było tego powiedzieć o innych wieśniakach, którzy na wieść o konkurach łodzianina do bogatej wdowy, zaczęli się burzyć. Nic jednak nie przeszkodziło przybyszom do konkretnego omówienia sprawy i naznaczenia terminu zaręczyn. Wieczorem gdy swat i jego klient znaleźli się za wsią wypadło na nich kilku uzbrojonych w kije wieśniaków. Smoczyński i Nurek pod razami stracili przytomność. Nieprzytomnych znalazł patrol policyjny. Przewieziono ich do Łodzi gdzie lekarz pogotowia ratunkowego udzielił im pomocy. W wyniku przeprowadzonego przez policję dochodzenia sprawców napaści pociągnięto do odpowiedzialności sądowej.

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1929-09-14 R. 3 nr 252

Pożar na wsi. Wczoraj w nocy wybuchł pożar we wsi Olechów gminy Wiskitno pożar w zagrodzie Franciszka Furmańczyka. Pomimo energicznej akcji ratowniczej straży pożarnych Jędrzejowa, Cho· . jen i Wiskitna. spłonęła doszczętnie stodoła i szopa. Straty wynoszą przeszło 16 tysięcy złotych. Policja wdrożyła energiczne dochodzenie celem ustalenia przyczyny pożaru. Pożar jest o tyle zagadkowy panieważ w zeszłą sobotę spalił się Furmańczykowi dom mieszkalny. (p) 

Ilustrowana Republika. 1931-06-16 R. 9 nr 163

Podpalił zagrodę by podjąć premję asekuracyjną 
Nocy ubiegłej wybuchł pożar we wsi Olechów pod Łodzią. Olbrzymia łuna zajaśniała nad wioską budząc ze snu wszystkich mieszkańców. Natychmiast zaalarmowano wszystkie okoliczne oddziały, straży ogniowej, które energicznie zabrały się do ratowania płonącej zagrody i stodoły. Jak wykazało wdrożone dochodzenie pożar powstał skutkiem podpalenia, na co wskazywał a przedewszystkiem okoliczność, że ogień wybuchł jednocześnie w czterech rogach stodoły. W trakcie wdrożonego śledztwa aresztowany został właściciel gospodarstwa Ign. Kowalski, którego pod eskortą przewieziono do Łodzi i osadzono do dyspozycji sędziego śledczego. Spalone gospodarstwo ubezpieczone było na sumę 8,000 zl. a powodem podpalenia jak ustalono była chęć podjęcia premji asekuracyjnej, (p)

Echo. 1934-05-24 R. 10 nr 139

Dziś nad ranem, w niewielkim lasku pod wsią Olechów, gminy Wiskitno, powiatu łódzkiego, znaleziono wiszące na drzewie zwłoki mężczyzny. Wisielca spostrzegł jeden z wieśniaków i niezwłocznie przeciął pętlę. Wszelki ratunek okazał się już spóźniony. Denat nie żył. Okazał się nim łodzianin 38-letni Andrzej Łoboś, kupiec, zamieszkały przy ulicy Senatorskiej 19. Łoboś popełnił samobójstwo wskutek trudności finansowych. Łoboś osierocił żonę i dwoje drobnych dzieci. 

Express Wieczorny Ilustrowany. 1935-04-05 R. 13 nr 95

Wisielec we wsi pod Łodzią. Prawdopodobnie jest to łodzianin.
Łódź 5 kwietnia.
We wsi Olechów pod Łodzią, znaleziono zwłoki jakiegoś wisielca. Mimo natychmiastowej pomocy, samobójcy nie zdołano uratować. Zwłoki przewieziono do prosektorium miejskiego.
Przy desperacie nie znaleziono żadnych dokumentów. Istnieje przypuszczenie, że jest to stały mieszkaniec Łodzi. Liczył on lat około 40. Dochodzenie w toku.

Echo. 1935-04-06 R. 11 nr 96

We wczorajszem „Echu" donosiliśmy o znalezieniu w niewielkim lasku, należącym do wsi Olechów pod łodzią zwłok wisielca, pizy którym nic znaleziono żadnych dowodów osobistych. W wyniku przeprowadzonego przez komendę policji powiatowej dochodzenia udało się ustalić nazwisko samobójcy. Okazał się nim łodzianin 51-letni Otto Becher, malarz z zawodu, zamieszkały przy ul. Rzgowskiej 15..
Przyczyną rozpaczliwego kroku malarza były złe warunki materjalne.

Echo. 1936-07-13 R. 12 nr 193

Pożar starej rudery.
— Ubiegłej nocy we wsi Olechów gminy Wiskitno. pod Łodzią, wybuchł pożar w zagrodzie Józefa Michałowicza, któremu spalił się stary, niezamieszkały dom drewniany. Straty wynoszą kilkaset złotych. Przyczyny pożaru nie ustalono. 

Głos Poranny : dziennik społeczny, polityczny i literacki. 1937-10-25 R. 9 nr 294

W ataku szału zranił nożem rodziców i rodzeństwo 
Prywatne pogotowie lekarskie (2222-6) wezwane zostało nocy wczorajszej do wsi Olechów pod Łodzią, gdzie syn miejscowego gospodarza Artur Frantz. dostał nagle ostrego ataku szału. Frantz zdemolował urządzenie mieszkania, a w pewnej chwili chwycił nóż i zaczął nim zadawać ciosy rodzicom oraz rodzeństwu. 5 osób zostało poważnie zranionych przez furia. Przybyły lekarz pogotowia ratunkowego opatrzył rannych, a po udzieleniu pierwszej pomocy Frantzowi skierował go do szpitala dla umysłowo chorych w Kochanówku. 


niedziela, 19 listopada 2023

Olechów - Łódź - Kradzieże - Podpalenia - Straż Pożarna - Rozwój - Hasło Łódzkie- Republika - Echo - 1899-1939

Rozwój. 1899-06-10 No 130

Kradzieże. Mieszkańcowi wsi Olechów w powiecie łódzkim Karolowi Rot skradziono z mieszkania w gotowiźnie 55 rb. W kradzieży tej podejrzany jest Krzysztof Majer, który został aresztowany. 

Diebstähle. Einem Bewohner des Dorfes Olechów im Distrikt Lodz, Karol Rot, wurden 55 Rupien aus seiner Fertigbauwohnung gestohlen. Krzysztof Majer wird des Diebstahls verdächtigt und wurde festgenommen.

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1929-09-14 R. 3 nr 252

Pożar na wsi. Wczoraj w nocy wybuchł pod Łodzią we wsi Olechów gminy Wiskitno pożar w zagrodzie Franciszka Furmańczyka. Pomimo energicznej akcji ratowniczej straży pożarnych Jędrzejowa, Chojen i Wiskitna. spłonęła doszczętnie stodoła i szopa. Straty wynoszą przeszło 16 tys. złotych. Policja wdrożyła energiczne dochodzenie celem ustalenia przyczyny pożaru. Pożar jest o tyle zagadkowy ponieważ w zeszłą sobotę spalił się Furmańczykowi dom mieszkalny. 

Feuer auf dem Lande. Gestern Abend brach in der Nähe von Łódź im Dorf Olechów in der Gemeinde Wiskitno auf dem Gehöft von Franciszek Furmańczyk ein Feuer aus. Trotz eines energischen Einsatzes der Feuerwehren von Jędrzejów, Chojny und Wiskitno brannten die Scheune und der Schuppen bis auf die Grundmauern nieder. Der Schaden beläuft sich auf mehr als 16 000 PLN. Die Polizei hat eine intensive Untersuchung eingeleitet, um die Brandursache zu ermitteln. Das Feuer ist umso rätselhafter, als am vergangenen Samstag ein Furman-Haus abgebrannt ist.

Ilustrowana Republika. 1931-06-16 R. 9 nr 163

Podpalił zagrodę by podjąć premię asekuracyjną. Nocy ubiegłej wybuchł pożar we wsi Olechów pod Łodzią. Olbrzymia łuna zajaśniała nad wioską budząc ze snu wszystkich mieszkańców. Natychmiast zaalarmowano wszystkie okoliczne oddziały, straży ogniowej, które energicznie zabrały się do ratowania płonącej zagrody i stodoły. Jak wykazało wdrożone dochodzenie pożar powstał skutkiem podpalenia, na co wskazywał a przede wszystkiem okoliczność, że ogień wybuchł jednocześnie w czterech rogach stodoły. W trakcie wdrożonego śledztwa aresztowany został właściciel gospodarstwa Ign. Kowalski, którego pod eskortą przewieziono do Łodzi i osadzono do dyspozycji sędziego śledczego. Spalone gospodarstwo ubezpieczone było na sumę 8,000 zl. a powodem podpalenia jak ustalono była chęć podjęcia premji asekuracyjnej, 

Er legte Feuer in einem Gehöft, um eine Versicherungsprämie zu kassieren. In der vergangenen Nacht brach in dem Dorf Olechów bei Łódź ein Feuer aus. Ein riesiger Feuerschein erhellte das Dorf und weckte alle Bewohner aus dem Schlaf. Alle örtlichen Feuerwehren wurden sofort alarmiert und machten sich an die Rettung des brennenden Gehöfts und der Scheune. Die Ermittlungen ergaben, dass das Feuer durch Brandstiftung verursacht wurde, worauf vor allem die Tatsache hindeutete, dass das Feuer gleichzeitig in den vier Ecken der Scheune ausbrach. Während der erzwungenen Ermittlungen wurde der Eigentümer des Bauernhofs Ign. Kowalski, der nach Łódź eskortiert und dem Ermittlungsrichter zur Verfügung gestellt wurde. Der abgebrannte Bauernhof war für 8.000 Zloty versichert, und es wurde festgestellt, dass der Grund für die Brandstiftung der Wunsch war, eine Versicherungsprämie abzuschließen,

Echo. 1932-07-09 R. 8 nr 188

.....Na terenie powiatu łódzkiego, w czasie burzy pioruny spowodowały dwa pożary. Jeden z nich we wsi Kalinka, gminy Gospodarz, gdzie spaliła się doszczętnie zagroda niejakie Wilczaka, a drugi we wsi Olechów, gminy Wiskitno, gdzie spaliła się zagroda Wilhelma Urlicha.....


.....Im Bezirk Lodz verursachte ein Blitzschlag während eines Gewitters zwei Brände. Einer davon im Dorf Kalinka, Gemeinde Gospodarz, wo das Gehöft eines Mannes namens Wilczak bis auf die Grundmauern niederbrannte, und der andere im Dorf Olechów, Gemeinde Wiskitno, wo das Gehöft von Wilhelm Urlich verbrannt wurde......

Ilustrowana Republika. 1939-05-22 R. 17 nr 140

                                    GROŹNY POŻAR POD ŁODZIĄ.

Nocy wczorajszej wybuchł groźny pożar we wsi Olechów pod Łodzią. Ponieważ niebezpieczeństwo rozszerzenia pożaru było bardzo groźne, sprowadzono z Łodzi straż ogniową i przy jej pomocy, pod kierownictwem komendanta Kalinowskiego, zabezpieczono sąsiednie zabudowania.
    Nie udało się jednak uratować zagrody Manuela Grudkego, przy czym spłonęły dom mieszkalny, stodoła, obora i wszystkie zabudowania gospodarcze.
    Koło godziny pierwszej w nocy, straż powróciła do koszar. - Wobec tajemniczych okoliczności wybuchu pożaru, władze śledcze wdrożyły dochodzenie.


                                        GEFÄHRLICHES FEUER BEI ŁÓDŹ.

Gestern Abend brach im Dorf Olechów bei Łódź ein gefährliches Feuer aus. Da die Gefahr einer Ausbreitung des Feuers sehr groß war, wurde eine Feuerwehr aus Łódź hinzugezogen, mit deren Hilfe unter der Leitung von Kommandant Kalinowski die benachbarten Gebäude gesichert wurden.
    Das Gehöft von Manuel Grudke konnte jedoch nicht gerettet werden, da das Wohnhaus, die Scheune, der Kuhstall und alle Nebengebäude abbrannten.
    Gegen ein Uhr nachts kehrte die Feuerwehr in die Kaserne zurück. - Angesichts der mysteriösen Umstände des Brandes leiteten die Ermittlungsbehörden eine Untersuchung ein.


sobota, 18 listopada 2023

Olechów - Łódź - Podpalacz - Pożar - Hasło Łódzkie - 1930


                                STRASZNA ZEMSTA MŚCIWEGO WIEŚNIAKA


Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1930-11-30 R. 4 nr 328

Najgroźniejszą plagą wszystkich wsi są pożary, które w tak katastrofalny sposób niszczą rok rocznie w Polsce kilkadziesiąt tysięcy gospodarstw wiejskich, przy czym straty materialne sięgają do 5 milionów złotych rocznie.

    W lwiej części pożary te wynikają skutek podpaleń przez zbrodnicze ręce wieśniaków, którzy w zemście swej nie namyślają się, iż ogień może się rozszerzyć i pochłonąć również i jego gospodarstwo.

    W bieżącym roku we wsi Olechów, gminy Chojny wybuchło pięć pożarów, które pociągnęły za sobą straty materialne dochodzące do 29.000 złotych.

    Przeprowadzone dochodzenie policyjne przez komendanta miejscowego posterunku policji starszego przodownika Zygmunta Krupińskiego ustaliło, iż wszystkie te pożary wynikły wskutek pożarów, jednakże sprawcy nie udało mu się ująć, które zawsze na miejscu zbrodni umiejętnie zacierał wszystkie ślady.

     Onegdajszej nocy, wybuchł piąty z kolei pożar w tejże wsi w zabudowaniach gospodarczych należących do Reinholda Krolla.

    Gdy około godziny 2-ej w nocy, łuna rozjaśniła nad wsią Olechów, komendant miejscowego posterunku policji starszy przodownik Kurpiński, niezwłocznie udał się na miejsce pożaru, przyczem udało mu się odkryć ślady obuwia pozostawione przez podpalacza obok podpalonej przez siebie stodoły z całym tegorocznym zbiorem. Idąc śladami pozostawionymi przez zbrodniarza, st. przodownik Kurpiński doszedł do zabudowań gospodarczych stojących na końcu wsi, należących do 16 morgowego gospodarza 34-letniego Edmunda Kowalskiego.

    Celem zabezpieczenia pozostawionych przez podpalacza śladów, st. przodownik Kurpiński polecił podległym sobie funkcjonariuszom porobić z nich odlewy gipsowe mogące następnie służyć dla sądu jako dowody rzeczowe.

    Kowalskiego, policja w mieszkaniu nie zastała, wobec czego postanowiła czekać na niego. Około godziny 7-ej rano w dniu wczorajszym, udało się wreszcie st. przodownikowi Kurpińskiemu wyśledzić kryjówkę Kowalskiego i aresztować go. Podczas badania butów aresztowanego stwierdzono, że pasują one idealnie do pozostawionych śladów przez podpalacza obok stodoły Krolla.

    Dopiero, gdy Kowalski został aresztowany, na posterunek policji zgłosiło się 20 gospodarzy tejże wsi, którzy zeznali, iż podejrzewali oni, iż wszystkie pożary wynikłe we wsi Olechów, były dziełem aresztowanego Kowalskiego. przedtem obawiali się powiadomić policję o swych podejrzeniach w obawie przed zemstą Kowalskiego, który niejednokrotnie mając złość do któregoś z wieśniaków, w nocy wybijał szyby w oknach jego mieszkania, a nawet siekierą rozbijał drzwi lub rany okienne, a nawet wnętrza mieszkań.

    W wypadkach, gdy napadnięci grozili mu powiadomieniem policji o najściu mieszkania lub zdemolowaniu drzwi, Kowalski "radził" im by zaniechali takiego odwetu, gdyż następnej nocy podpali ich zabudowania.

    W obawie przed groźbami znanego we wsi zawalidrogi wieśniacy obawiali się powiadamiać policję o jego zbrodniczej działalności. Ze względu na to, iż około godziny 5 nad ranem w okolicy wsi Ner, gminy Nowosolna pod Łodzią, widziano również przechodzącego Kowalskiego, starszy przodownik Kurpiński, iż wynikły podejrzewał, iż wynikły tejże nocy pożar tam wskutek podpalenia, był dziełem zemsty Kowalskiego.

    W toku dochodzenia, ustaliła policja, iż wynikły pożar we wsi Ner, u gospodarza Gustawa Tabelona, był również spowodowany przez Kowalskiego

    I tu pozstawione ślady obuwia pasowały do pozostawionych śladów przez podpalacza obok stodoły Krolla we wsi Olechów. Dowiedziawszy się o wynikach dochodzenia policyjnego, cała wieś Olechów ruszyła pod posterunek policji, celem dokonania samosądu nad aresztowanym i jedynie orientacja komendanta posterunku uchroniła podpalacza od niechybnej i strasznej śmierci z rąk rozbestwionego chłopstwa, przez przesłanie go do Łodzi samochodem pod silnym konwojem policjantów.

     Aresztowanego podpalacza, który odpowiadać będzie przed sądem za dokonanie 6 podpaleń w ciągu jednego i to nawet nie całego roku, osadzono w więzieniu przy ulicy Kopernika do dyspozycji sędziego śledczego Narkesa i prokuratora szczecha.


 
      DIE SCHRECKLICHE RACHE EINES RACHSÜCHTIGEN DORFBEWOHNERS

Die gefährlichste Geißel aller ländlichen Gebiete sind die Brände, die jedes Jahr mehrere zehntausend ländliche Haushalte in Polen so verheerend vernichten, dass ein materieller Schaden von bis zu 5 Millionen Zloty pro Jahr entsteht.

    Ein Großteil dieser Brände ist auf Brandstiftung durch kriminelle Dorfbewohner zurückzuführen, die in ihrem Rachefeldzug nicht daran denken, dass sich das Feuer ausbreiten und auch ihren Hof vernichten könnte.

    In diesem Jahr brachen im Dorf Olechów in der Gemeinde Chojny fünf Brände aus, die einen Sachschaden von bis zu 29.000 PLN verursachten.

    Die polizeilichen Ermittlungen des Kommandanten der örtlichen Polizeistation, Oberpolizist Zygmunt Krupiński, ergaben, dass alle diese Brände durch Feuer verursacht wurden, aber es gelang ihm nicht, den Täter zu fassen, der stets geschickt alle Spuren am Tatort verwischte.

    Der fünfte Brand im Dorf brach in der vergangenen Nacht in den Wirtschaftsgebäuden von Reinhold Kroll aus.

    Als gegen 2 Uhr nachts ein Feuer über dem Dorf Olechów aufflammte, begab sich der Einsatzleiter der örtlichen Polizeistation, Oberpolizist Kurpiński, sofort zum Brandort, wo er neben der Scheune, die er mit der gesamten diesjährigen Ernte in Brand gesetzt hatte, die Fußspuren des Brandstifters entdecken konnte. Den Fußspuren des Täters folgend, gelangte Wachtmeister Kurpiński zu den am Ende des Dorfes stehenden Wirtschaftsgebäuden, die einem 16-jährigen Landwirt, dem 34-jährigen Edmund Kowalski, gehören.

    Um die vom Brandstifter hinterlassenen Spuren zu sichern, wies Hauptkommissar Kurpiński seine unterstellten Beamten an, Gipsabdrücke der Spuren anzufertigen, die dann vor Gericht als materielle Beweise verwendet werden konnten.

    Kowalski wurde nicht in der Wohnung angetroffen, so dass die Polizei beschloss, auf ihn zu warten. Gegen 7 Uhr morgens am Vortag gelang es dem Polizeipräsidenten Kurpiński schließlich, Kowalskis Versteck ausfindig zu machen und ihn festzunehmen. Bei der Untersuchung der Schuhe des Verhafteten wurde festgestellt, dass sie genau mit den Spuren übereinstimmten, die der Brandstifter neben der Kroll-Scheune hinterlassen hatte.

    Erst als Kowalski verhaftet wurde, kamen 20 Landwirte aus demselben Dorf auf die Polizeiwache und sagten aus, dass sie den Verdacht hegten, dass alle Brände im Dorf Olechów auf das Konto des verhafteten Kowalski gingen. Zuvor hatten sie Angst, der Polizei ihren Verdacht mitzuteilen, weil sie befürchteten, dass Kowalski sich rächen würde; mehr als einmal hatte er aus Wut auf einen der Dorfbewohner nachts die Fenster ihrer Wohnungen eingeschlagen und sogar eine Axt benutzt, um die Türen oder Fenster und sogar das Innere der Wohnungen zu zertrümmern.

    In Fällen, in denen die Angreifer damit drohten, ihn bei der Polizei anzuzeigen, weil er in ihre Wohnungen eingedrungen war oder ihre Türen eingeschlagen hatte, "riet" Kowalski ihnen, von solchen Vergeltungsmaßnahmen abzusehen, da er ihre Gebäude in der folgenden Nacht in Brand setzen würde.

    Aus Angst vor den Drohungen eines im Dorf bekannten Unruhestifters hatten die Dorfbewohner Angst, die Polizei über seine kriminellen Aktivitäten zu informieren. Da Kowalski gegen 5 Uhr morgens auch in der Nähe des Dorfes Ner in der Gemeinde Nowosolna in der Nähe von Łódź gesehen wurde, vermutete Oberpolier Kurpiński, dass der dort in der Nacht durch Brandstiftung entstandene Brand das Werk von Kowalskis Rache war.

    Im Laufe der Ermittlungen stellte die Polizei fest, dass der Brand im Dorf Ner, im Haus des Bauern Gustaw Tabelon, ebenfalls von Kowalski gelegt wurde.

    Und hier stimmten die hinterlassenen Fußspuren mit denen überein, die der Brandstifter neben der Scheune von Kroll im Dorf Olechów hinterlassen hatte. Nachdem das ganze Dorf Olechów von den Ergebnissen der polizeilichen Ermittlungen erfahren hatte, eilte es zur Polizeistation, um eine Selbstverbrennung gegen den Verhafteten durchzuführen, und nur die Orientierung des Kommandeurs der Polizeistation bewahrte den Brandstifter vor einem unvermeidlichen und grausamen Tod durch die Hände der widerspenstigen Bauern, indem er ihn mit einem Auto unter einem starken Polizeikonvoi nach Łódź schickte.

    Der verhaftete Brandstifter, der sich vor Gericht verantworten muss, weil er in einem Jahr sechs Brandanschläge verübt hat und nicht einmal ein ganzes Jahr, wurde im Gefängnis in der Kopernika-Straße untergebracht und steht dem Untersuchungsrichter Narkes und dem Staatsanwalt Szech zur Verfügung.





     




czwartek, 11 listopada 2021

Grywiatki - Kowle - Ukraina - Kresy - Cmentarz wojenny - Legiony Piłsudskiego - 1927

    Dzisiaj obchodzimy uroczyście Dzięń Niepodległości, dla mnie to naprawdę ważny dzień, obchodze go przy komputerze wspominając bohaterów walczących o Wolną Polskę. Wczytując się w stare dokumenty, jestem blisko tych którzy o tę Wolność walczyli i umierali. Niech tekst poniżej odda hołd żołnierzom Niepodległej!

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1927-11-02 R. 1 nr 48


Wikimedia Commons
File:Soldatenfriedhof in Grywiatki (BildID 15693579).jpg - Wikimedia Commons


                CMENTARZ WOJENNY W GRYWIATKACH.

(nasz korespondent wołyński przesyła nam opis cmentarza wojennego z wojny światowej w wiosce Grywiatki w pobliży Kowla).

Do małego wzgórza, na które cień swój rzuca sosna szara, borów powiernica i brzoza płacząca, przytuli się skromny wołyński cmentarz wioskowy. Kilkanaście starych krzyżów z ponawieszanymi fartuszkami, jak nakazuje miejscowy zwyczaj prawosławny, płot pochylony ze starości – ot wszystko. Obok tych grobów ludzi, co spokojnym i powolnym krokiem po długim żywiole podążali na ten padół ze swymi dziadami i ojcami, powstał nowy cmentarz wojenny. Długie rzędy mogił z zatkniętymi, skromnymi krzyżami drewnianymi kryją zwłoki tych, co niegdyś toczyli ze sobą śmiertelny bój; dziś spoczywają obok siebie w zgodzie i ciszy, atakujący i atakowani, Niemcy, Węgrzy, Polacy, Rosjanie, uczestnicy walk spod Jeziorna, Sitowicz, Rutki Miryńskiej, Mityna, Wielicka, przewiezieni na wspólny cmentarz znad brzegów „krwawego Stochodu”.




W środka cmentarza duży kamienny grobowiec z krzyżem dębowym. Na marmurowej tablicy złoci się napis niemiecki, oraz otoczone dębowymi wiankami lata światowej wojny „1914 – 1915 – 1916”.

Szukam grobów poległych w tych walkach legjonistów Józefa Piłsudskiego. I tu nie brak zwłok szarych żołnierzyków legjonowych, jak na całym nieomal obszarze dawnej Rzeczypospolitej.

I znajduję napisy, poczerniałe od wichrów wołyńskich i jesiennej szarugi:

„Józef Skrzyński, chorąży, komendant 1 kompanji 6 p.p. Legjonów Piłsudskiego, padł w ataku dnia 3 sierpnia 1916r., wiernie służąc Ojczyźni”. Numer mogiły 78.

„Michał Michalczuk, legjonista 4 p.p. legjonów Polskich, poległ dla Polski dnia 5 sierpnia 1916r. Nr. Mogiły 86.

„Adam Orłowski, legjonista 2 p.p. Legjonów Polskich, poległ w służbie Ojczyzny dnia 6 sierpnia 1916r. Nr. Mogiły 96.

„Franciszek Siennicki, legjonista 2 p.p. Legjonów Polskich, poległ dla Ojczyzny dnia 26 sierpnia 1916r. Nr. Mogiły 167.

Zapewne nie brak i więcej zwłok legjonistów, lecz wyblakłe upływem czasu napisy nie dają się odczytać.

Dziś matka – ziemia tuli do zimowego swego łona zwłoki tych, co na pierwszy zew ukochanego Wodza rzucili we domy i rodziny, by iść w krwawy bój o Polskę, a którym niestety nie było danem nacieszyć swych oczu promienną jutrzenką – Wyzwolenia.


Roman Rewicz.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Heute ist der Unabhängigkeitstag, ein wirklich wichtiger Tag für mich. Ich feiere ihn an meinem Computer und gedenke der Helden, die für ein freies Polen gekämpft haben. Wenn ich alte Dokumente lese, fühle ich mich denjenigen nahe, die für diese Freiheit gekämpft haben und gestorben sind. Der folgende Text soll die Soldaten der Unabhängigkeit würdigen!

                                KRIEGSFRIEDHOF IN GRYWIATKI.


(unser Volyn-Korrespondent schickt uns eine Beschreibung eines Kriegsfriedhofs aus dem Weltkrieg im Dorf Grywiatki bei Kowel).


    Ein bescheidener wolhynischer Dorffriedhof schmiegt sich an einen kleinen Hügel, der von einer grauen Kiefer, einem Birkenwald und einer Trauerbirke beschattet wird. Ein gutes Dutzend alter Kreuze mit Schürzen, wie es der orthodoxe Brauch vorschreibt, und ein altersschwacher Zaun - das ist alles. Neben diesen Gräbern von Menschen, die mit ruhigem und langsamem Schritt mit ihren Großvätern und Vätern in diese Welt gingen, wurde ein neuer Kriegsfriedhof angelegt. Lange Reihen von Gräbern mit bescheidenen Holzkreuzen verbergen die Leichen derer, die einst im tödlichen Kampf miteinander kämpften; heute ruhen sie Seite an Seite in Harmonie und Stille, Angreifer und Angegriffene, Deutsche, Ungarn, Polen, Russen, Teilnehmer der Schlachten von Jeziorno, Sitowicz, Rutka Miřinska, Mityna und Wielicka, die von den Ufern des "blutigen Stochod" auf einen gemeinsamen Friedhof überführt wurden.

In der Mitte des Friedhofs ein großes Steingrab mit einem Eichenkreuz. Auf einer Marmortafel steht eine deutsche Inschrift, und umgeben von Eichengirlanden sind die Jahre des Weltkriegs "1914 - 1915 - 1916" angegeben.

Ich bin auf der Suche nach den Gräbern der Legionäre von Józef Piłsudski, die in diesen Schlachten gefallen sind. Und an Leichen grauer Legionärssoldaten mangelt es nicht, wie fast im gesamten Gebiet der ehemaligen Republik Polen.

Und ich finde Inschriften, geschwärzt von den wolhynischen Winden und der Herbstdämmerung:

"Józef Skrzyński, Offizier, Kommandeur der 1. Kompanie der 6. Infanteriedivision der Pilsudski-Legionen. Piłsudskis Legionen, fiel bei einem Angriff am 3. August 1916 im treuen Dienst für sein Vaterland". Grab Nummer 78.

"Michal Michalczuk, Legionär des 4. Infanterieregiments der Polnischen Legion, gefallen für Polen am 5. August 1916, Grabnummer 86.

"Adam Orłowski, Legionär von 2 p.p. Polnischer Legionär, gefallen im Dienst des Vaterlandes am 6. August 1916, Grab Nr. 96.

"Franciszek Siennicki, Legionsoffizier des 2. p.p. Polnische Legion, gefallen für sein Vaterland am 26. August 1916.

Wahrscheinlich gibt es auch weitere Legionärsleichen, aber die Inschriften sind durch die Zeit verblasst und nicht mehr lesbar.

Heute wickelt Mutter Erde in ihrem Schoß die Leichen derer ein, die auf den ersten Ruf ihres geliebten Befehlshabers hin ihre Heimat und ihre Familien verließen, um in den blutigen Kampf um Polen zu ziehen, und denen es leider nicht vergönnt war, die strahlende Morgenröte der Befreiung mitzuerleben.

Roman Rewicz.




sobota, 18 września 2021

Bukowiec - Königsbach - Pożar - Hasło Łódzkie - 1929

 Duża zagadka... - Nazwiska mieszkańców Bukowca nie zgadzają się z moimi spisami. Wiadomo, że w tej wsi mieszkali osadnicy pochodzący z Niemiec. Fizycznie były dwie Polskie rodziny, Być może poszkodowani w pożarze  mieszkali na granicy w Kraszewie, lub Wygodzie.....

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1929-05-11 R. 3 nr 128


                                                              GROŹNY POŻAR NA WSI

                                             PIORUN UDERZYŁ W DOM MIESZKALNY.

    Ubiegłej nocy podczas szalejacej burzy nad województwem łódzkim piorun uderzył w zabudowania gospodarcze, należące do Antoniego Kaczmarka we wsi Bukowiec gminy Brójce powiatu łódzkiego. 

    W ciągu jednej chwili dom mieszkalny, stodoła i inne zabudowania gospodarcze stanęły w ogniu, wskutek silnego wiatru, który przerzucił niszczycielski żywioł z jednego budynku na drugi.

    Pastwą płomini padł doszczęnie cąły majątek Kaczmarka oraz dom mieszkalny sąsiada jego Stanisława Zakrzewskiego, na który również przeżucił się ogień.

    Wśród morza ognia spaliły się 4 konie, 18 sztuk bydła i nierogacizny, maszyny rolnicze i t p. Straty wynoszą ogółem 21 tysięcy złotych.

poniedziałek, 6 września 2021

Remiszewice - Będków - Pożar - Hasło Łódzkie - 1929

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1929-11-23 R. 3 nr 322

 


                                     SPŁONĘŁA ZAGRODA WŁOŚCIAŃSKA.

                                         STRATY WYNOSZĄ OK. 40.000 ZŁ.

    We wsi Remiszewice, gminy Czarnocin, powiatu Łódzkiego, nocy ubiegłej z nieustalonych dotychczas przyczyn wybuchł pożar w zagrodzie Antoniego Florczaka i Józefa Pryczka.

Na ratunek pospieszyły okoliczne straże ogniowe i spólnym wysiłkiem po kilkugodzinnej akcji ratunkowej pożar zlokalizowały. Dzięki energicznej akcji ratunkowej, domy mieszkalne w obu zagrodach zdołano uratować, natomiast zabudowania gospodarcze, oraz stodoły ze zbiorami spłonęły doszczętnie. Straty spowodowane pożarem wynoszą około 40.000 złotych.

Dochodzenie w kierunku ustalenia przyczyn pożaru prowadzi posterunek policji w Czarnocinie.

Remiszewice – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie tomaszowskim, w gminie Będków. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa piotrkowskiego. Wikipedia

czwartek, 2 września 2021

Gałkówek - ZUCHWAŁE WŁAMANIE W GAŁKÓWKU. - Młyn - Wójt - Wojskowe Składy Amunicyjne - Hasło Łódzkie - 1929

 

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1929-10-26 R. 3 nr 294



                                                                  DOBRANA PARA
                                          ZUCHWAŁE WŁAMANIE W GAŁKÓWKU.
                       Łupem złoczyńców padła biżuteria i garderoba ogólnej wartości 6000 zł.


Od pewnego czasu na terenie gminy Gałkówek, pow. Brzezińskiego, operowała bezkarnie nieuchwytna szajka złodziejska, która dokonała licznych kradzieży, a między innemi i w lokalu urzędu gminnego Gałkówek oraz w mieszkaniu wójta tejże gminy. Mimo energicznych poszukiwań, policji nie udało się ujawnić miejsca schroniska tej groźnej szajki złodziejskiej. 
W dniu 23 b.m. około godz. 6 po poł., kierownik młyna i tartaku w Gałkówku, Bolesław Różniecki, wyszedł z domu i udał się na stację kolejową po żonę. Gdy po upływie godziny powrócił, zastał drzwi mieszkania otwarte, a w samem mieszkaniu wielki nieład. Porozbijane szafy, szuflady w stolikach i biurkach najwyraźniej świadczyły o tern, iż do mieszkania dostali się złodzieje. Po sprawdzeniu mieszkania p. Różniecki, stwierdził, że złoczyńcy skradli na jego szkodę pościel, garderobę męską i damską oraz biżuterję ogólnej wartości 6 tys. zł. 
O powyższej kradzieży poszkodowany zawiadomił natychmiast komendanta wojskowych składów amunicyjnych kpt. Daniłowicza, oraz miejscowy posterunek policji. Kapitan Daniłowicz po otrzymaniu tej wiadomości powziął zupełnie trafne przypuszczenie, że złodzieje musieli zbiec w kierunku Łodzi i wysłał w ślad za nimi dwóch podoficerów na rowerach Bończaka i Nowickiego. . Podoficerowie ci jadąc w kierunku t.odzi w odległości kilku metrów od szosy tuż obok wsi Andrespol ujrzeli dwie sywetki, które starały się ukryć w przydrożnych krzakach, żołnierze będąc przekonani, iż są już na tropie sprawców kradzieży puścili się za nimi w pogoń i ujęli jakiegoś mężczyznę i kobietę, przy których znaleźli skradzione rzeczy.
Złodziei aresztowano i doprowadzono do posterunku wojskowego, gdzie po wylegitymowaniu ich okazało się, iż jest to  36-letni Konstanty Koberda, zamieszkały w Łodzi przy ulicy L:imanowskiego nr.135, kilkakrotnie karany za kradzież i jego przyjaciółka 25-letnia Marjanna matusiak, zamieszkała w przytułku dla bezdomnych w Łodzi przy ulicy Cmentarnej 10.
Zbadani Koberda i Matusiak przyznali się do popełnienia kradzieży z mieszkania Różnieckiego oraz całego szeregu kradzieży popełnionych na terenie gminy Gałkówek lecz współników swych ujawnić nie chcieli.
Złodzierjską parę osadzono w wiezieniu przy ulicy Kopernika w Łodzi. Władze policyjne prowadzą dochodzenie w kierunku wykrycia pozostałych członków szajki złodziejskiej.

środa, 11 sierpnia 2021

Będków - Zacharz - Kurowice - Kościół - Judaika - 1909-33

 

Działo się w Będkowie:

1. Ilustrowany Dziennik Łódzki - 9.7.1932 roku:

GROŹNE CHWILE NA WIERZCHOŁKU PŁONĄCEGO WOZU


Niezwykłe wypadek pożaru miał miejsce na szosie między Tomaszowem i Rokicinami.

Zdążający na targ do Łodzi z sianem gospodarz Marcin Budkiewicz, ze wsi Będków, powiatu brzezińskiego, przez nieostrożność spowodował zapalenie się siana na wozie.

Ogień spostrzegł dość późno syn Budkiewicza, 24-letni Feliks, spiący na wierzchu wozu. Płomienie osmaliły mu włosy na głowie i zapaliły ubranie.

Niezwłocznie obaj wieśniacy przystapili do ratunku i zrzuciwszy część płonącego siana, zdołali resztę uratować.

Feliks Budkiewicz doznał poparzeń głowy, rak i pośladkó, i został opatrzony przez wiejskiego felczera. Straty spowodowane przez pożar obliczono na 100 złotych.



=============================================================

Express Wieczorny Ilustrowany. 1933-05-12 R. 11 nr 131


POD SAMOCHODEM

Łódź, 12 maja.
Dziś o godz. 7,25 rano szosa Łódź - Kurowice stała się terenem tragicznego wypadku. Da Łodzi zdążał szybko robotnik Józef Mlaszka, zamieszkały we wsi Zacharz, gm. Będków, który codziennie udawał się do pracy.
W pewnej chwili zamyślił się nad czemś, tak, że nie usłyszał alarmowych sygnałów samochodu. w ostatniej chwili chciał skoczyć w bok i to właśnie spowodowało, iż szofer, który zamierzał go ominąc, już nie zdążył wykręcić auta i najechał z całym impetem.
Nieprzytomnego zabrano do Łodzi do szpitala św. Józefa.


==================================================================

Rozwój. 1909-09-02 No 152

ODPUST W BĘDKOWIE
 W dniu 8 -ym b.m. w Będkowie przypada odpust ku czci N.M. Panny. na uroczystość tę udaje się kompania z parafii Kurowice z księdzem Zagrzewskim, proboszczem tamtejszym na czele. Wybiera się na ten odpust, jak corocznie, wielu mieszkańców Łodzi.

======================================================================

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1929-05-18 R. 3 nr 135

PRZECIWKO MELJORACJI GRUNTÓW STAWIAJĄ SIĘ WŁOŚCIANIE GMINY BĘDKÓW.

W gminie Będków powiatu piotrkowskiego zawiązała się spółka wodan dla przeprowadzenia meljoracji gruntów.
Część gospodarzy tej gminy była przeciwna rozpoczęciu robót meljoracyjnych i gdy przystąpiono do meljoracji, chłopi poczęli stawiać opór.
Zawiadomiono o powyższym wypadku władze policyjne, wszczęły dochodzenie w kierunku ujawnienia podżegaczy i przy przeprowadzeniu rewizji u głównego podżegacza, męża zaufania stronnictwac chłopskiego, pozostającego w stałym kontakcie z posłem Fijałkowskim, znaleziono rewolwer.
Drugiego podżegacza, którym okazał się sołtys wsi Brzósków (Brzustów?) - zwolniono ze służby.
Pozatem za opór został również aresztowany jeden z opornych przywódców. We wsi Wołków opór trwa w dalszym ciągu i chłopi nie chcą dopuścić do prowadzenia robót merjoracyjnych.

========================================================================

Łodzianin : tygodniowy organ Polskiej Partji Socjalistycznej. 1923-01-20 R. 18 nr 3

O TĘSKONOCIE ZA CARATEM    

Jeden z towarzyszy okazał nam świadectwo śmierci ob. S. wydane 6 stycznia r.b. (1923!), przez proboszcza parafii Bendków, powiatu Brzezińskiego. na świadectwie jest pieczęć z napisem polskim 
"Parafia rz.k. Bendków, pow. Brzeziny" i ni mniej, ni więcej tylko z podobizną dwugłowego rosyjskiego carskiego orła z berłem i jabłkiem. Pieczęć jest zupełnie nowa, więc tymbardziej dziwnem wydaje się tęsknota proboszcza za caratem.



======================================================================

Dziennik Łódzki : pismo przemysłowe, handlowe i literackie. 1888-10-02 R. 5 nr 219

Przed tymże rejentem za N 1023 dnia 30 marca (11 kwietnia 1888 r). stawili się:
Mendel Nejman, prawnie rozwiedziony) z osady Bendków i Salusia Telerman, panna niepełnoletnia. Zasady intercyzy te same co poprzednio. Narzeczona wnosi gotówką i wyprawą rs. 1.000.


========================================================================

sobota, 31 lipca 2021

Będków - Tartak - Postrzelenie złodzieje - Hasło Łódzkie - 1929

 

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1929-10-28 R. 3 nr 296


Będków – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie tomaszowskim, w gminie Będków. Siedziba gminy Będków. Dawniej miasto; uzyskał lokację miejską przed 1453 rokiem, zdegradowany w 1870 roku. Wikipedia

W dniu wczorajszym w Będkowie pod Łodzią miał miejsce wypadek, który pociągnął za sobą życie ludzkie. Oto właściciel tartaku w Będkowie p. Mieczysław Kaczmarczyk stwierdził, iż od dłuższego czasu w niewytłumaczony sposób giną deski. Postanowiwszy przyłapać złodzieja Kaczmarczyk nzbroił się w dubeltówkę i noce spędzał na dyżurach w tartaku. Wczoraj w nocy usłyszał jakieś podejrzane szmery a w następnej chwili zobaczył postać jakąś skradającą się do magazynu. 

Właściciel tartaku na widok złodzieja którym okazał się notoryczny przestępca 34-letni Stanisław Musiałek karany już kilkakrotnie za kradzieże wyskoczył z ukrycia i chciał go zatrzymać. W tej jednak chwili zaszło coś nicprzewidzianego, bo złodziej wyciągnął z pod palta. siekierę i starał się nią ugodzić właściciela tartaku. Wobec grożącego niebezpieczeństwa p. Kaczmarczyk zrobił użytek z dubeltówki i z obu luf wypalił do złodzieja raniąc go niebezpiecznie w piersi. Musiałek zlany krwią runął na ziemię. Bezpośrednio potem p. Kaczmarczyk zgłosił się do posterunku policyjnego i zawiadomił o postrzeleniu złodzieja. Po udzieleniu pierwszej pomocy rannemu przewieziono go autem policyjnym do Łodzi i umieszczono w szpitalu św. Józefa. Przy łóżku Musiałka, stan którego jest beznadziejny, wystawiono posterunek policyjny. Wdrożono śledztwo w wyniku którego ustalono, iż p. Kaczmarczyk działał w obronie własnej, wobec czego pozostawiono go na wolności„ (P).

środa, 7 lipca 2021

Rzgów - Wiskitno - Straż Pożarna - Horodyński - Hasło Łódzkie - 1929

 Hasło Łodzkie 29.11.1929

   Wczoraj na Fecobooku zamieściłem materiał dotyczący właścicielki majątku Wiskitno Janiny Horodyńskierj z gazety Hasło Łódzkie - 6.10.1929. Pan Krzysztof Warchoł zamieścił dwa ciekawe komentarze. Aby pójść tą drogą, zamieszczam poniżej materiał mówiący o dobroczynności Rodziny Horodyńskich.

Krzysztof Warchoł:

Horodyński zrobili dużo dla Wiskitna. Szkoła, Straż Pożarna, teren pod kościół no i ochronka i jeszcze jedno. Obok mojej działki jest jeszcze działka Horodyńskich. Z opowieści, Horodyński podzielił Wiskitno na działki zostawiając tzw trakty piesze. Zakaz był poruszania się innymi środkami


         UROCZYSTOŚCI  OŚWIATOWE I STRAŻACKIE W POWIECIE RZGÓW I WISKITNO

    W niedzielę dnia 24 listopada odbyła się w Rzgowie uroczystość poświęcenia bibljoteki i świetlicy ufundowanej przez sejmik powiatowy, z okazji 10-lecia Niepodległości. Po przemówieniu ks. kanonika Siecińskiego przemówił starosta Rżewski: „O zadaniach czytelnictwa na wsi". Następnie referat o oświecie pozaszkolnej sejmiku wygłosiła p. Irena Augustyniakowa. Następnie odbyło się na rynku poświęcenie pierwszej wiejskiej sikawki parowej w Rzgowie. Na sali przemawiali ks. kanonik Sieciński, starosta Rżewski jako prezes okręgowy straży, oraz p. Lukas. W tym samym dniu o godzinie 4-ej po poł. odbyła się uroczystość poświęcenia bibljoteki gminnej., ufundowanej przez sejmik łódzki' w gminie Wiskitno. P. starosta Rżewski przemawiał „O dziejach oświaty w Polsce" p. Irena Augustyniakowa wygłosiła referat: „Co daje czytelnikowi książka ?” Bibljoteka uzyskała darowiznę 6 morgów ziemi od miejscowego ziemianina p. Horodyńskiego, któremu za to w imieniu władz samorządowych i państwowych dziękował pan starosta. W Starostwie Łódzkiem utarł się chwalebny zwyczaj„ że uroczystości zrzeszeń, stowarzyszeń, fundacje i obchody odbywają się w święta i niedziele.




Wiskitno - Rąbień - Nowosolna - Tuszyn - Wczasy pod Łodzią - Hasło Łodzkie - 1928

 

Ciekawy materiał dotyczący letnisk wokół Łodzi. Co z tego zostało?...- troszeczkę smutno, zagraniczne wczasy nie sa takie same...



Hasło Łódzkie 3 czerwca 1928 roku.


                                    Dokąd wyjechać na lato?

                                          Dokończenie tanich letnisk pod Łodzią.


                                                      GMINA RĄBIEŃ

We wsi Antoniew jest 18 pomieszczeń jednopokojowych po 90 zł., we wsi Budy Wolskie 2 jednopokojowe, we wsi Grabienice 55 jednopokojowych po 100 złotych i 20 dwupokojowych, we wsi Mikołajew 17 jednopokojowych po 110 złotych i 21 dwupokojowych po 250 złotych, we wsi Piaskowa Góra 10 jednopokojowych po 90 złotych, we wsi Romanów 19 jednopokojowych po 120 zł we wsi Rąbień 9 jednopokojowych po 100 złotych i 1 dwupokojowe za 150 złotych, w kol. Rąbień 15 jednopokojowych po 130 złotych i 8 dwupokojowych po 250 złotych, we ws Wola Grzymkowa 4 dwupokojowe po 275 złotych.


                                                     GMINA WISKITNO


We wsi Feliksin 20 jednopokojowych i 24 dwupokojowych, we wsi Wiskitno-Las (Borsteinówka) 50 dwupopkojowych, w leśniczówce Wiskitno 12 jednopokojowych, 24 dwupokojowych, we wsi Bolesławów 10 dwuizbowych, 6 trzyizbowych i 42 czteroizbowe. Wszystkie ceny według umowy.


                                                   GMINA TUSZYN

W Rudzie Pabjanickiej 50 jednopokojowych po 130 złotych, 30 dwupokojowych po 275 złotych i 30 trzypokojowych po 415 złotych, w Tuszynie 4 jednopokojowe, 6 dwupokojowych, 10 trzypokojowych, 380 cztero i więcej po 150 złotych z pokój.


                                                  GMINA NOWOSOLNA


We wsi Sąsieczno 10 jednopokojowych i 2 dwupokojowe po 130 zł. za pokój, w Andrzejowie 65 jednopokojowych od 130 zł., 42 dwupokojowych i 2 trzypokojowe do 300 złotych.

Bliższych informacyj w sprawie wynajmu letnisk może udzielić sołtys wymienionej wsi luc Redakcja „Hasła Łódzkiego od godziny 4 do 7 wieczorem.


Andrzejów - Wiskitno - Krwawa zabawa - Echo łódzkie - 1928

 Działo się w Andrzejowie - Wiskitno - Hasło Łódzkie - 10.4.1928


    Z okazji świąt wielkanocnych straż ogniowa w Andrzejowie urządziła huczną zabawę, na którą przybyło bardzo wiele młodzieży wiejskiej. Pod wpływem nadmiernie wypitego alkoholu między bawiącymi się wynikła kłótnia podczas tańca. Do tańczącego 28-letniego Andrzeja Leberta, zamieszkałego we wsi Wiskitno, podszedł kolega Zygmunt Chwiałkiewicz domagając się, by tenże odstąpił mu swą danserkę. Pijany Lebert odepchnął silnie Chwiałkiewicza, tak, że ten upadł na podłogę, rozbijając sobie nos. Podniósłszy się z podłogi Chwiałkiewicz wydobył nóż z za cholewy buta i rzucił się na Leberta, wbijając mu go aż po rękojeść w okolicę serca. Zbroczony krwią padł Lebert na ziemię tracąc przytomność. Chwiałkiewiczowi było jeszcze tego za mało. Schwyciwszy stojące obok krzesło począł nim zadawać leżącemu szereg razów w głowę.

    Wśród bawiących się wynikła nieopisana panika i gdyby nie zimna krew gospodarzy zabawy - strażaków, doszłoby niechybnie do większej jeszcze bójki; gdyż goście podzieliwszy się na dwie grupy wszczęli między sobą bójkę. O krwawej zabawie zowiadomiono natychmiast posterunek policji w Andrzejowie, który zaaresztował awanturników. Ogółem zatrzymano 3 osoby. Do ciężko rannego Leberta jak również do kilku innych poranionych gości komendant posterunku w Andrzejowie zawezwał telefonicznie pogotowie Kasy Chorych z m. Łodzi. Lekarz po nałożeniu opatrunków pobitym, odwiózł Leberta w stanie beznadziejnym do szpitala św. Józefa w Łodzi.





wtorek, 6 lipca 2021

Wiskitno - Łódź - Janina i Mieczysław Horodyńscy - Hasło Łódzkie - 1929

 Działo się w Wiskitnie - Hasło Łódzkie - Dodatek Ilustrowany - 6.10.1929.

     Wiskitno tak bliskie mojej gminy Brójce, dla mnie nieznane …..Zbyt krótko mieszkam w Bukowcu, cały czas poznaję tereny wokół mojego miejsca zamieszkania, uczę się poznawać historię tych stron. Od dosyć dawna interesuję się tragedią która miała miejsce w 1941 roku, kiedy to zamordowano 14 mieszkańców Wiskitna i okolic. Jednak to temat który rezerwuję sobie na później. Dzisiaj wpadło mi podczas przeszukiwania starej prasy ciekawe zdjęcie z Wiskitna. Jest na niej postać Pni Janiny Chorodyńskiej, która z Mieczysławem była właścicielem Wiskitna od 1912 roku. Pamiątką po rodzinie Horodyńskich jest Park oraz budynku dawnego folwarku.


                                          SZLACHETNA INICJATYWA


Ażeby dzieci, w godzinach pracy swych rodziców nie wykorzystywały źle wolnego czasu, właścicielka majątku Wiskitno p. Janina Horodyńska założyła "Stowarzyszenie Grzecznych Dzieci", gdzie dzieci znajdują należytą opiekę. - Na ilustracji p. Horodyńska wraz z umundurowanymi jej kosztem członkami Stowarzyszenia.


Wiskitno – dawna podłódzka wieś, obecnie osiedle administracyjne w południowo-wschodniej części Łodzi, w dawnej dzielnicy Górna, oraz obszar SIM, zamieszkiwane przez 3 218 osób. W granice miasta Wiskitno zostało wcielone w 1988. Granice osiedla administracyjnego oraz obszaru SIM pokrywają się. Wikipedia

poniedziałek, 8 marca 2021

Młyn Parowy - Rokiciny - Pożar - Hasło Łódzkie - 1930

 Chciałem nieco więcej dowiedzieć się na temat hidtorii parowego młyna w Rokicinach...Napisałem na profilu FB, do Gminy Rokiciny, prosząc o jakiekowlwiek informacje... Minęły dwa miesiące, zero odzewu...


                            Groźny pożar Młyna. Straty wynoszą około 50000 złotych

,,Nocy wczorajszej w Rokicinach, powiatu brzezińskiego wybuchł groźny pożar w młynie parowym stanowiącym własność Adama Nowackiego. Ogień wszczął się w budynku należącym motor i z szalona szybkością objął cały budynek młyna. Na ratunek pospieszyły dwie miejscowe straże ogniowe, które ograniczyły się do ratunku budynków mieszkalnych i gospodarczych zagrody młynarza. Gdyż budynek młyna objęty był całkowicie ogniem i nie było mowy o jakimkolwiek ratunku. Młyn spłonął doszczętnie wraz z zapasami zboża w ilości zaledwie kilku korcy, tudzież maszyny. Straty wynoszą około 50000 złotych. Przyczyny pożaru dotychczas nie ustalono, w sprawie tej jednak prowadzone jest dochodzenie policyjne, zachodzi bowiem podejrzenie, że młyn został podpalony, gdyż został ubezpieczony ponad wartość szacunkową”

,,Hasło Łódzkie” 11.2.1930


niedziela, 24 stycznia 2021

Czarnocin - Działo się... - Echo - Hasło Łódzkie - Republika - 1928-34

 


Czarnocin

130 uczniów w nowym roku szkolnym zapisało się do szkoły rolniczej w Czarnocinie

Jak się dowiadujemy w dniu 15 stycznia br. Rozpoczyna się nowy rok szkolny w szkole rolniczej w Czarnocinie. Dzięki celowej propagandzie zgłosiło się 130 kandydatów z czego sto osób pochodzi spoza województwa łódzkiego. Szkołą Rolnicza w Czarnocinie słynie w całem województwie nie tylko z racjonalnego sposobu nauczania ale jako zakład naukowy propagujący prace społeczną. Przy szkole istnieje cały szereg organizacji, a więc straż ogniowa, orkiestra itp. Ferma rolnicza istniejąca przy szkole o charakterze badawczo – naukowym jest jedyną w Polsce nie przynoszącą deficytu a więc samowystarczalną. Ferma posiada około trzystu morgów ziemi. W tem 190 mórg ziemi ornej, 20 mórg zajmują pastwiska, 15 i pół morgi zajmują stawy, 5 morgów ogrody, 12 morgów zagajniki, 12 morgów szkółki, 20 morgów wikliny(które do Polski masowo sprowadzane są z Niemiec), 5 i pół morgi zajmują podwórza, 12 i pół morgi drogi.

,,Echo” 9.1.1930

Czarnocin

Obrady młodzieży wiejskiej na zjeździe w Czarnocinie

,,W ubiegłą niedzielę dnia 26 stycznia b. r. odbył się w gmachu szkoły rolniczej w Czarnocinie doroczny Walny Zjazd Delegatów Kół Młodzieży Wiejskiej powiatu łódzkiego z udziałem 300 osób. Po zagajeniu i powitaniu przedstawicieli pokrewnych organizacji przez prezesa p. Franciszka Pawlika piękne przemówienie o współpracy szkoły rolniczej z Kołami Młodzieży Wiejskiej wygłosił dyrektor Wardęcki. Referat programowy wygłosił dyrektor W. Z. M. W. p. Czech Józef. Sprawozdanie z dotychczasowej działalności złożył instruktor Sajduda, ze sprawozdania wynika, że na terenie powiatu łódzkiego istnieje 40 Kół Młodzieży Wiejskiej i 1246 członków. Zjazd jednomyślnie uchwalił następujące rezolucje:

  1. ,,Zjazd Walny jest zdania, że dzisiejsze rozbicie wsi wpływa ujemnie na całokształt stosunków społecznych, kulturalnych i gospodarczych wobec czego zwraca się do innych organizacji młodzieży nie tylko w powiecie łódzkim ale i całej Polsce, aby w interesie wsi ,,w imię jej dobra i dobra Państwa bezzwłocznie połączyły się w jeden Związek Młodzieży Wiejskiej”

  2. ,,Zjazd składa podziękowanie przewodniczącemu Wydziału Powiatowego panu Staroście Rżewskiemu oraz całemu Wydziałowi i członkom Sejmiku powiatu łódzkiego za ojcowskie traktowanie spraw Okręgowego Związku Młodzieży Wiejskiej”

  3. ,,Zjazd wyraża panu dyrektorowi szkoły rolniczej w Czarnocinie i prezesowi O. T. O. i K. R. inżynierowi Wardęckiemu serdeczne podziękowanie za dotychczasową pomoc i opiekę udzielaną Okręgowemu Związkowi Młodzieży Wiejskiej”

  4. ,,Walny Zjazd Delegatów Kół Młodzieży Wiejskiej powiatu łódzkiego dziękuje nauczycielstwu, pracującemu w Kołach Młodzieży Wiejskiej za ich dotychczasową ofiarną pracę i wyraża nadzieję, że współpraca młodzieży wiejskiej z nauczycielstwem będzie się układała jak najlepiej”

Dokonano wyborów nowego Zarządu w składzie następującym: Pawlik Franciszek – prezes; Sokalski i Sawicki – wiceprezesi, Bagińska – sekretarz; Zawadzki Antoni – skarbnik; Dębowski Eugeniusz, Czech Józef, Derach Piotr, Klimkiewicz Aleksander, Kowalski Stanisław. Po Zjeździe odbył się wspólny obiad w czasie którego piękne przyśpiewki ludowe śpiewało Koło Młodzieży z Bronisina pod batutą p. Salskiego. Wieczorem odbyła się zabawa.”

,,Hasło Łódzkie” 2.2.1930

Czarnocin

Akademja w Czarnocinie. Włościanie ku czci marszałka Piłsudskiego.

W uroczystości ku czci pierwszego marszałka Polski w powiecie łódzkim w ogóle w Czarnocinie zaś w szczególności wypadły imponująco. W przeddzień uroczystości w Czarnocinie odbył się capstrzyk, a ze Szkoły Rolniczej do urzędu gminy ruszył pochód, w którym udział wzięli nie tylko uczniowie szkoły, ale wszyscy włościanie. Nazajutrz w Szkole Rolniczej odbyła się w wypełnionej po brzegi sali uroczysta akademia, którą zagaił dyrektor Wardęski. Po odśpiewaniu Pierwszej Brygady wygłoszono cały szereg przemówień okolicznościowych, deklamacyj. Między innymi przemawiali porucznik Wojtanowski oraz uczniowie szkoły: Krzynówek i Guzicki poczem wysłano na ręce marszałka depeszę gratulacyjną. Poza tem odbyły się uroczyste akademie w Aleksandrowie, gdzie przemawiał burmistrz Andrzejak oraz w Rudzie Pabianickiej, Tuszynie i Zgierzu.

,,Echo” 22.3.1930

Moc internetu i starych gazet!


1928 r.
źródło: Jednodniówka z okazji Dziesięciolecia Szkolnictwa Powszechnego, Komitet Wystawy Szkolnictwa Powszechnego w powiecie łódzkim
Wehikuł Czasu Ziemi Łódzkiej



                                   BURZA W OKOLICACH ŁODZI

                  wyrządziła wiele szkód - Kilka osób zostało zabitych przez pioruny.

    Wczoraj wieczorem przeszła nad powiatem łódzkim, brzezińskim i piotrkowskim silna burza, połączona z wichurą. Wyrządziła ona liczne straty w drzewostanie, pozrywała dachy na kilkunastu budynkach gospodarskich, poprzewracała słupy przewodów elektrycznych i t.p. poza tem w kilku miejscowościach powstały od piorunów pożary, które jednak nie przybrały większych rozmiarów.              Było kilka przypadków porażenia piorunem.

    I tak we wsi Czarnocin piorun zabił powracającego z pola gospodarza nazwiskiem Derendarz.

REPUBLIKA, wtorek - 26 czerwca 1934 roku.