Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Die Schalcht bei Lodz - Wullfen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Die Schalcht bei Lodz - Wullfen. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 grudnia 2021

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Bitwa pod Strykowem - Olechów - Chojny - Rzgów - Karpin - Gałków - Jordanów -1914

 




Bitwa pod Strykowem.

     Generał von Scholtz był zdecydowany wymagać od swoich oddziałów wszystkiego, co najlepsze, aby jeszcze tego samego popołudnia rozprawić się z nieprzyjacielem przed swoim korpusem. Podczas gdy to natarcie powoli postępowało, między godziną 3 a 4 po południu Rosjanie również posunęli się do przodu, atakując linię Skoszewy-Stryków. Poważnie zagrażało to tyłom i lewej flance korpusu, a tylne połączenia XXV Korpusu Rezerwowego i 3 Dywizji Gwardii zostały już przecięte. W celu przechwycenia ataku, mieszana brygada pod dowództwem generała majora Reisera została skierowana przeciwko temu nowemu przeciwnikowi.

Generał von Scheffer, nie będąc w posiadaniu dowództwa armii, rozkazał generałowi porucznikowi Litzmannowi atakować Olechów z 6 Brygadą Gwardii, posuwać się z 5 Brygadą Gwardii na Górki Stare i na wschód, podczas gdy 49 Dywizja Rezerwowa miała posuwać się na północ od Rzgowa na Chojny. (Szkic 12). 50 Dywizja Rezerwowa otrzymała ponowne instrukcje, aby próbować połączyć się z korpusem przez Tuszyn-Rzgów.

Rozkaz wojskowy, który nadszedł o godz. 7.20, wzywał do natychmiastowego ataku korpusów na wschód i zachód od Łodzi na tyły nieprzyjaciela. Rozkazy Naczelnego Dowództwa były więc w pełni zgodne z intencjami armii.

Podążając za rozkazem dywizyjnym 3 Dywizji Piechoty Gwardii wysłanym długim objazdem przez Karpin-Gałków-Jordanów - inni ekspedytorzy na bliższych trasach wszędzie napotykali nieprzyjaciela - generał major von Friedeburg, po oderwaniu się od nieprzyjaciela, był we wczesnoporannym marszu przez Wiśniową Górę do Woli Rakowej, gdy otrzymał rozkaz wojskowy z XX Korpusu blisko na południe od Andrespola, Korpusu do ataku i zwinięcia nieprzyjaciela w kierunku Mileszek w połączeniu z 72 Brygadą. Mimo połączenia się ze strzelcami 9 Dywizji Kawalerii walczącej dalej po lewej stronie, atak na silną pozycję rosyjską pod Feliksinem nie przyniósł jednak żadnych postępów.

Generał Litzmann ruszył z wzmocnioną 5 Brygadą Gwardii w dwóch kolumnach z Tadzina i Grodziska. Miała się rozpocząć jazda okrężna na Rosjan.




Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Walki w okolicach Rzgowa - Bukowiec - Wola Rakowa - Karpin - Borowa - Brzeziny - 1914 - cz.3

 



    Wątpliwe było, czy niezauważone wycofanie się uda się. Jeśli nieprzyjaciel nacierałby dalej, zwłaszcza od południa, odwrót, który musiał odbywać się głównie na jedynej drodze prowadzącej przez Karpin, był w najwyższym stopniu zagrożony. Już po południu 22-go droga między Brójcami a Karpinem znalazła się przejściowo pod ogniem artylerii nieprzyjaciela z kierunku Dalkowa. Wątpliwe było też, czy przeprawy przez Miazgę będą w ogóle wolne. Jeżeli nieprzyjaciel meldowany z Bendkowa na wschód od Miazgi posuwał się na północ zgodnie z ogólną sytuacją, musiałby w nocy wszelkimi sposobami próbować zablokować przejście pod Karpinem na wschód.  Wydarzenia, które rozegrały się po południu pod Bedoniem na tyłach 72 Brygady Gwardii, kiedy to szturmowana 20-tego przez 6 Brygadę Gwardii przeprawa przez Miazgę musiała zostać oddana Rosjanom, sprawiły, że przypuszczenie to wydawało się uzasadnione. W najlepszym wypadku haskie oddziały Gwardii mogły jeszcze korzystać z przeprawy na południowy wschód od Bukowca między Karpinem a Bedoniem, natomiast większa część Korpusu Rezerwowego była zdana na most w Karpinie. Wynik następnego dnia zależał więc od bezpiecznego zdobycia tego mostu. Do jego zabezpieczenia pozostawiono szwadron 13 pułku huzarów i 8 kompanię pułku fizylierów gwardii, którzy zbudowali drugi most obok mostu drogowego. Piechocie udało się zestrzelić rosyjskiego lotnika, który leciał nisko, aby dokładnie zidentyfikować załogę mostu. Z przeprawy karpińskiej musiały korzystać oprócz oddziałów szermierczych, wozy żywnościowe i paszowe dwóch dywizji rezerwowych, kolumna rannych składająca się z wielu setek pojazdów, jeńcy z ostatnich dni, kolumny amunicyjne i duże bagaże Gwardii i dwóch dywizji kawalerii oraz Gefechstaffel des Korps*. Było oczywiste, że marsz tych długich kolumn wojsk i pojazdów będzie trwał całą noc. Do świtu jednak Miazga miała być przeprawiona przez wszystkie części wojska. Kierując się tymi względami, generał von Scheffer wydał rozkaz:

50 Dywizja Rezerwowa ma wyruszyć o godzinie 9 wieczorem przez Wardzyn-Karpin do Łaznowskiej Woli, aby odeprzeć kawalerię nieprzyjaciela kłującą pod Dalkowem i zabezpieczyć przejście pozostałych korpusów.

49 Dywizja Rezerwowa wymaszerowuje o godz. 22.00 na szosę Rzgów-Wola Rakowa-Karpin-Borowa-Brzeziny. W Kurowicach oczekujemy na przejście straży przedniej 50 Dywizji Rezerwowej. Piechota i artyleria ma możliwość korzystania z mostu 2 km na północny zachód od Karpina.

3 Dywizja Gwardii z częścią 41 Dywizji nie dociera przed godz. 12.00, tworzy zabezpieczenie flanki na południe od Bedonia, maszeruje przez Bukowiec i blokuje przejścia na linii Bedoń-Karpin.

H.K.K. 1 z 6 Dywizją Kawalerii osłania przejście 50 i 49 Dywizji Rezerwowej na południu i zachodzie oraz oczyszcza się z 9 Dywizji Kawalerii za Miazgą na wschodzie i północy.

Działania związane z odwrotem i przygotowania do marszu z kolumnami i pociągami maszerującymi w górę i odrywającymi się w ciemnościach nocy, wraz ze wszystkimi rannymi i jeńcami, postawiły największe wymagania przed Sztabem Generalnym.

Na tyłach frontu armii, w 1 Korpusie Rezerwowym, warunki tego dnia również nie były zbyt korzystne. W rejonie Kiernozi, przy widocznie znacznie wzmocnionym w ciężkich walkach nieprzyjacielu na północ od Łowicza, korpus nie był w stanie opanować Łowicza, mimo zwiększającej się z godziny na godzinę liczby wziętych jeńców. Według ostatnich meldunków z korpusu, naczelne dowództwo armii wierzyło, że może liczyć na jego współdziałanie w sprawie przeprawy przez Bzurę, co skutecznie zapobiegłoby zagrożeniu występującemu obecnie na tyłach i lewej flance armii.

Sytuacja armii, która wcześniej wydawała się tak obiecująca, uległa w ten sposób pogorszeniu.

* - Po przekroczeniu Bzury korpus pozostawił pozostałe kolumny i pociągi w Piontku. Dowódca tego głównego szwadronu zamierzał wyprowadzić je stąd przez Stryków, ale ponieważ droga ta była w posiadaniu Rosjan, pomaszerował na Zgierz, zaś duży bagaż przesunął się na zachód od Piontku do Łęczycy z uwagi na zagrożenie od wschodu.



Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Walki w okolicach Rzgowa - Wiskitno - 1914 - cz.2

 



     Wkrótce po godzinie 4 generał von Scheffer odwiedził dowódcę 3 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty w pobliskim Wiskitnie, aby osobiście zapoznać się z sytuacją. Przy północno-wschodnim wyjściu z wioski obaj generałowie mieli właśnie usiąść przy rozpalonym ognisku, gdy kilka kroków od nich ciężki granat, na szczęście niecelny, uderzył w stertę obornika. Wkrótce dołączył do niego drugi, tak że oba sztaby pojechały na przełaj do następnego gospodarstwa oddalonego o około 1000 metrów na południowy wschód. Moment, w którym obaj przywódcy pożegnali się ze sobą, był bardzo emocjonujący. Przyćmiona latarnia rzucała migotliwe światło na dwie postacie w skromnej panjebudzie, gdy generał porucznik Litzmann wykrzyczał swoje "Heil und Sieg" do dowódcy generalnego i mocno uścisnął mu dłoń. Gdy tylko Jego Ekscelencja von Scheffer odjechał, do sztabu dywizji dotarł alarmujący meldunek, że Rosjanie są już blisko zachodniego wejścia do Wiskitna. Jak już wspomniano, zatrzymali się jednak w połowie drogi między tą wsią a Górkami Starymi.

Generał von Scheffer wrócił już do swojej kwatery w Hucie Wiskickiej, gdy około godziny 19.00 nadeszła z Armmeoberkommando następująca wiadomość radiowa: "Nowy nieprzyjaciel atakuje XX Korpus przez Brzeziny i Sierpc. XXV Korpus Rezerwowy o zmroku odrywa się od nieprzyjaciela i przesuwa się za odcinek Miazga. Jutro zaatakować Brzeziny, aby odciążyć XX Korpus i odzyskać własne połączenia na tyłach. 3 Dywizja Gwardii z częścią 41 Dywizji osłania wycofanie. H.R.R. 1 ma być zwolniony i ruszyć w kierunku Bendkowa dla całkowitego przerwania zaopatrzenia rosyjskiego przez Piotrków-Wolbórz."

Zrezygnowano więc z pomysłu przebicia się na północ. Mimo to dowódca 3 Dywizji Gwardii zwrócił się telefonicznie do dowódcy generalnego z prośbą o pozostawienie jej na sugerowanym wcześniej kierunku przebicia na północ, gdyż od Hohelsalzy nie można było tak dokładnie prześledzić sytuacji, trzeba było by się też przedzierać przez zarządzony teraz odwrót, a na tyłach zagrażałby nam nieprzyjaciel idący od strony Łodzi. Po poprzednich bitwach przebicie się na północ jawiłoby się żołnierzom jako postęp, zarządzona operacja natomiast jako odwrót i oddanie terenu, o który bohatersko walczono z ciężkimi ofiarami. Ale generał von Scheffer podjął decyzję zgodnie z rozkazami armii.

Mimo coraz bardziej krytycznej sytuacji, generał von Scheffer z godną podziwu wytrwałością i nerwowością utrzymywał dotychczas decyzję o ataku na Łódź. Dowództwo armii oczekiwało zwycięstwa pod Łodzią od decydującej interwencji XXV Korpusu Rezerwowego. Mimo, że sytuacja w końcu stała się tak katastrofalna, generał von Scheffer wydał rozkaz wymarszu dopiero na rozkaz Naczelnego Dowództwa. Skalę niebezpieczeństwa mógł przeoczyć tylko jego sztab. Było jasne, że jest się zupełnie samemu, że jest się zamkniętym ze wszystkich stron. Żelazny pierścień musiał zostać przebity! Kierunek przebicia został wskazany przez rozkaz iskrowy Naczelnego Dowództwa.

Przy realizacji tego zlecenia trzeba było jednak pokonać znaczne trudności. Głównym z nich było to, że cała piechota wszystkich trzech dywizji znajdowała się w bezpośrednim kontakcie z nieprzyjacielem.



poniedziałek, 6 grudnia 2021

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Walki w okolicach Rzgowa - 1914 - cz.1

    Miałem troszeczkę dość tego tłumaczenia z Gotyku. Jednak słowa: Będków, Wolbórka było mocniejsze od mojego nygustwa! Działy się rzeczy ważne, zarazem tragiczne, warto poczytać.


Walki w okolicach Rzgowa.


     Przeciwko 49 Dywizji Rezerwowej i przylegającym do niej częściom 50 Dywizji nieprzyjaciel ponowił ataki o świcie. Na północ od lasu tuszyńskiego trwały ciężkie walki. Rosjanie raz po raz posuwali się w kierunku gospodarstwa Gospodarz. Nagle w lesie zrobiło się cicho. Z braku oficerów generał porucznik von Waenker wysłał Intendanturrat Krampe z patrolem na rozpoznanie. Przywitała ich salwa karabinów; tylko jeden dyspozytor wrócił żywy do sztabu.

Po tym, jak nie udało się odeprzeć wyłomu pod Rzgowem, Rosjanie zdwoili wysiłki przeciwko prawemu skrzydłu 49 Dywizji Rezerwowej pod Starową Górą i przeciwko karabinom maszynowym tej dywizji, które zajęły pozycje na wzgórzach Górki Stare po tym, jak 5 Pułk Gwardii wyszedł pieszo, aby wypełnić powstałą lukę. Po wielokrotnych atakach, wieczorem nieprzyjacielowi udało się zdobyć te wzgórza. Jednak do połowy drogi do Wiskitna podążał tylko chwiejnie, a szczęśliwie ocalałe tam karabiny maszynowe zapewniły w nocy pożądane zwiększenie sił Gwardii. W Gospodarzu ataki rozpoczęły się na nowo około południa. Silny ogień padał ze wszystkich stron na dwór, gdzie urządzono główne miejsce zbiórki. Mimo uderzeń ciężkich pocisków lekarze wiernie wykonywali swoje obowiązki. Dziewięciu ciężko rannych mężczyzn, których dopiero co opatrywano na korytarzu, zostało właśnie uwolnionych od cierpienia przez granat; chmura murowanego pyłu powoli opadła na bladych, pokrytych krwią wojowników. Niedziela śmierci w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu! Ogień piechoty przebijał się przez ściany i okna. Niewielka grupa obrońców na zewnątrz stała jednak na straży i nie pozwoliła Rosjanom przedostać się przez park osiedlowy.

Początkowo nieprzyjaciel prowadził jedynie ostrzał artyleryjski umocnień 50 Dywizji Rezerwowej na Wolbórce. Po południu zaatakował jednak również piechotą pod Modlicą i Rutą, a niepokojący zwrot nastąpił, gdy 6 Dywizja Kawalerii została zmuszona do odwrotu z rejonu Dalkowa na linię Wardzyn-Kurowice wobec silniejszego przeciwnika nacierającego z Bendkowa po obu stronach Miazgi. Gdy tylko nieprzyjacielowi udało się przekroczyć Wolbórkę, stało się wątpliwe, czy 6 Dywizja Kawalerii i słabe części 50 Dywizji Rezerwowej, które były dostępne na południu, będą w stanie nadal osłaniać tyły części Korpusu Scheffera, które ciężko walczyły na północy, zachodzie i południowym zachodzie. Obawiano się również, że wróg prędzej czy później zablokuje przeprawę przez Miazgę w Karpinie, uniemożliwiając jakiekolwiek zaopatrzenie. Sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu, gdy o godz. 3.30 po południu otrzymano meldunek z 9 Dywizji Kawalerii, że jej oddział w Brzezinach wycofał się rano na południowy zachód w obliczu silnych działań nieprzyjaciela, a także, gdy dowiedziano się, że Brygada Schaer jest atakowana z północnego wschodu w Rudni. W ten sposób należało się spodziewać całkowitego okrążenia wojsk generała von Scheffera, jeśli pozostaną one na swojej obecnej pozycji 23-go.

Decyzja, którą należało podjąć w sztabie korpusu w Hucie Wiskickiej była nieskończenie trudna. Przedarcie się na zachód wydawało się niemożliwe. Jedynym wyjściem była więc próba przebicia się na północ lub wschód w celu odzyskania kontaktu z XX Korpusem Armijnym. Naczelne Dowództwo Armii, z którym w końcu udało się nawiązać kontakt radiotelegraficzny, otrzymało już o godzinie 11 rano szczegółowy opis sytuacji korpusu. Niedopuszczalne było wyprzedzanie własnej wiedzy Naczelnego Dowództwa Armii o warunkach walki w innych częściach armii. Na razie wydane zarządzenia pozostają w mocy.




sobota, 4 grudnia 2021

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - Koluszki - Pszanowice - 1918 - cz.8

 



Ciemność zapadła na polu bitwy. Masy trupów, przestrzelonej broni i pojazdów leżących na drodze i wzdłuż niej dawały obraz powagi stoczonej tu bitwy. Wozy i furmanki, kolumna za kolumną, do późnej nocy gnały po utwardzonej drodze i bokiem przez zwalone pole w kierunku celu, jakim były Brzeziny.

W międzyczasie korpus kawalerii Richthofena musiał znosić ciężkie walki pod Łaznowską Wolą z silnie przeważającym Nowikowem. Nadzieja, że Novikov podjedzie do ataku nie spełniła się.

Wycofując się z wysokości na wysokość, z odcinka na odcinek przed ścigającym nieprzyjacielem, dwie dywizje kawalerii zapewniły mu wtedy oparcie pod Mrogą; Gwardia natomiast zabezpieczyła kwaterę grupy armii na zachodzie i południowym zachodzie przed Rosjanami, o których donoszono, że zbliżają się do Lipin, a 49 Dywizja Rezerwowa z kawalerią na południu, 50 Dywizja Rezerwowa z kawalerią na wschodzie zajęły zabezpieczenie.

W ciągu dwóch dni gorących walk wojska niemieckie przełamały rosyjski pierścień.

Cesarzowi pozostały 3 dywizje piechoty i 2 dywizje kawalerii, a jego synowie zostali odesłani do Ojczyzny. Na polu walki padło około 1500 zabitych, naliczono 2800 rannych, z których znacznie ponad 2000 udało się bezpiecznie sprowadzić z powrotem. Długa kolumna wagonów, na które ładowano się, wjechała do Strykowa 25 listopada. Wiele pojazdów było ciągniętych lub pchanych przez więźniów. Zdobyte działa i karabiny maszynowe wisiały na wozach lub były ciągnięte przez jeńców w niekończących się kolumnach. Pochód wywarł uroczyste i głębokie wrażenie na widzach, którym trudno było przypuszczać, że zobaczą jeszcze cokolwiek z Grupy Armii Scheffer.

"Jeden z najpiękniejszych wyczynów zbrojnych kampanii", jak stwierdziło Naczelne Dowództwo w raporcie z 1 grudnia, został dokonany, nie stracono żadnego działa, prawie wszyscy ranni zostali wyleczeni, ale wzięto 16 000 jeńców i zdobyto 64 działa oraz 39 karabinów maszynowych! To było rosyjskie "zwycięstwo", które rosyjsko-angielsko-francuski Bresse przedwcześnie ogłosił całemu światu. Już wieczorem 23-go wiadomo było, że na trasie Skierniewice-Warszawa są gotowe puste pociągi do transportu wziętej do niewoli armii niemieckiej, składającej się z trzech korpusów armijnych i dwóch dywizji kawalerii. Jednak dwadzieścia cztery godziny później Rosjanin musiał potulnie przyznać, że przeciwnikowi niestety udało się uniknąć schwytania poprzez wzorową zmianę frontu. W antyniemieckiej Birschewija Vjedomosti (Wieści Wiejskie), wydanej w Petersburgu 4 grudnia, krytyk milicji Schumski pisał: "Bardzo duża liczba niemieckich batalionów, które dotarły do Rzgowa i Tuszyna, została otoczona ze wszystkich stron przy pomocy dużych mas rosyjskiej kawalerii. Oddziały te jednak, w sile trzech korpusów, bohatersko wywalczyły sobie drogę przez Rosjan, czym zaskarbiły sobie szacowny podziw wszystkich rosyjskich wojskowych."

Heroiczna odwaga i śmiertelne poświęcenie ze strony starej gwardii i młodych rezerwistów dokonały tego czynu. Droga była pełna trudności i niebezpieczeństw. Należało przestrzegać ogólnych rozkazów i poleceń dowódcy generalnego. Jego dowódcy dywizji wspierali go życzliwie. Podczas gdy Litzmann przełamał wroga w nocnej bitwie i zdobył Brzeziny w nocy, zdecydowanie zajmując teren wroga i natychmiast wykorzystując sukces, hrabiowie Schweinitz i von Goltz zachowali czas, aby interweniować w sposób oskrzydlający, podczas gdy dywizja kawalerii Richthofena wiernie pilnowała niezbędnej swobody ruchu.


Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - Koluszki - Przecław - Witkowice - 1918 - cz.7

 



    Ze wszystkich stron baterie rzuciły się na wzgórza i wkrótce Rosjanie pod niszczącym ogniem artylerii pościgowej cofnęli się w kierunku Brzezin i na zachód. Nadal jednak uparcie trzymali się nasypu kolejowego na południe od Gałkowa. Wreszcie, około godziny 3 po południu, wybiła godzina wyzwolenia także dla ciężko doświadczonych kompanii batalionu Roosen. Nieprzyjaciel został wyparty do lasu na zachód i południowy zachód od Gałkowa. W ten sposób przełamany został ostatni opór.

Wycofujące się na północ resztki V. Korpusu Syberyjskiego zdołały tylko na bardzo krótko zadomowić się w zagrodach na odcinku Mrogi, po czym poszły w kierunku wzgórz Witkowic, zapewne z zamiarem ponownego zatrzymania się tu dla obrony. O ile jednak ścigająca piechota niemiecka na południu osiągnęła już około godziny 14 odcinek Mrogi, o tyle pojawiające się pod Witkowicami oddziały syberyjskie spotkały się z niespodziewanym ogniem szrapnelowym z północy.

Do południa oddziały generała Litzmanna pod Brzezinami wyparły nieprzyjaciela na wschód od miasta do Przecławia, a pieszy 5 pułk gwardii zdobył szturmem leżącą na południe folwark Święta Anna, ponosząc znaczne straty. Wszystkie uwolnione w ten sposób siły zostały zebrane do nowego rozmieszczenia na wzgórzu 237 na południe od miasta. Widok na południe stawał się coraz bardziej napięty; coraz wyraźniejsze grzmoty armatnie nie pozostawiały wątpliwości, że XXV Korpus Rezerwowy stale posuwa się naprzód. Decyzja o posuwaniu się na południe przez Witkowice została zarzucona, gdy na zachód od Witkowic na Małczewie pojawiły się drobne kolumny artyleryjskie. Cztery działa ustawione na 237 zdołały je trafić, inne baterie rosyjskie, podchodzące od południa pod folwark Święta Anna, zostały zestrzelone przez piechotę i kompanię inżynieryjną, a Sybiracy, którzy masowo wracali, poddali się bez walki.

O godzinie 3.30 po południu Rittmeister von Lettow przybył do domu generała Litzmanna. Pięć godzin temu opuścił generała majora Grafa Schweinitza. Jego raport spowodował, że artyleria obawiała się najgorszego. A więc posunięcie na południe zostało jednak zarządzone. Regimenty były już rozstawione, gdy nowe, korzystne wiadomości skłoniły ich do ponownego wstrzymania ruchu. Równocześnie na horyzoncie pojawiły się zaczątki zwycięskiego XXV Korpusu Rezerwowego. Tuż za nimi podążały bagaże i kolumny z rannymi, te z 49 Dywizji Rezerwowej przez Chrusty Stare i Żakowice, te z Dywizji Gwardii przez Bw. Gałkówek i Witkowice. Jeńcy pomagali im posuwać się naprzód po wyboistych i zamarzniętych drogach, a za nimi formowali pułk w kolumnę marszową dla udawania silniejszych sił.

Generał von Scheffer na czele swoich wojsk wjechał do miasta o godzinie 5 po południu. Nastrój, w jakim znalazł się zwycięski wódz najlepiej oddają słowa, jakie skierował do generała-lejtnanta Litzmanna na rynku w Brzezinach: "Gratuluję Panu wczorajszego zwycięstwa, które pozwoliło mojemu korpusowi ocaleć i odnieść sukces. Dziękuję ci za to".



Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - Koluszki - Pszanowice - 1918 - cz.6

 



     Kolejny krótki, emocjonujący moment: kilkaset metrów za baterią 50 Dywizji Rezerwowej stojącą przed stacją Koluszki, nagle wjechał pociąg kolejowy z rosyjską piechotą. Bateria zawróciła w ogniu; kilka dobrze wymierzonych pocisków w środek pociągu wystarczyło, by jego mieszkańcy szybko uciekli do lasu.

Tymczasem w 49 Dywizji Rezerwowej bitwa toczyła się wokół nasypu kolejowego, gdzie pułkownik von Kamptz z prawej strony i pułkownik Grebner przy drodze do wsi Borowa, ze swoimi już mocno przerzedzonymi, zbyt słabymi siłami, walczyli o rozstrzygnięcie. Wtedy major Dies z odwagą rzucił swoją lekką dywizję Gwardii-Haubitz do przodu w ostatnim decydującym natarciu. Po przejściu przez strzelców 49 Dywizji, baterie zajęły pozycje tak daleko do przodu, że udało im się oskrzydlić całą długość nasypu. Teraz generał porucznik von Thiesenhausen rozmieścił pojedynczy oddział, batalion Donalies, po prawej stronie drogi, i wspierany przez baterie, z którymi ich dowódca pułku, pułkownik von Etzel, galopował aż do linii strzelców, pułkownik Grebner z hurraoptymizmem szturmował nieszczęsną wysokość 229. Prawie równocześnie pułkownik von Kamptz również dotarł na wysokość od wschodu. Dzięki interwencji 50 Dywizji Rezerwowej, najpierw złapał oddech, szturmował nasyp kolejowy, a następnie zajął Pszanowice. Wspaniale wspierany przez baterie zamontowane na tyłach swoich oddziałów, które zawsze zajmowały pozycje w galopie tuż za siostrzanymi siłami, wyparł wroga z powrotem na północ. Z własnej woli skierował się w stronę wzgórza 229, gdyż stamtąd jego grupa była silnie ostrzeliwana z flanki. O godz. 11.30 pozycja wroga była całkowicie w rękach niemieckich. Tylko na tej wysokości w ręce zwycięzców wpadło 800 jeńców, 6 karabinów maszynowych i 8 dział. Zniszczone dzień wcześniej niemieckie baterie były teraz ponownie w posiadaniu Niemców. Major Ribbentropp szybko zebrał swoich ludzi i przywiózł amunicję, a w zamian za nocny taniec przy pochodniach znalazł ogniste pozdrowienia dla wycofującego się wroga.



piątek, 3 grudnia 2021

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Bukowiec- Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - Koluszki - Rokiciny - 1918 - cz.5

     




     Wkrótce po nadejściu meldunku 3 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty, do Dowództwa Generalnego XXV Korpusu Rezerwowego dotarły również pomyślne wieści z 50 Dywizji Rezerwowej. Około godz. 8.15 nadciągnęły i szybko zdobyły teren po obu stronach linii kolejowej Rokiciny-Koluszki. Po zmasowanym kontrataku Abteilungu Hesslera wieczorem 23-go, Rosjanie w nocy oczyścili pole przed frontem dywizji. Gdy nadeszły meldunki, że na drogach marszowych nie ma śladu wroga, a z drugiej strony Rosjanie wciąż trzymają się przed 49 Dywizją Rezerwową, generał porucznik von der Goltz rozkazał masie swojej dywizji uderzyć na lewą flankę. Jego piechota, która bez dywizji Kunowskiego miała prawdopodobnie nie więcej niż 1000 karabinów, była zbyt słaba do ataku, jeśli miała jednocześnie przejąć osłonę artyleryjską. Na lewym skrzydle II batalion 5 pułku grenadierów gwardii i pułk 229 znajdowały się na wzgórzach na zachód od Żakowic, a dalej na północ pod Koluszkami pułk 231 i rezerwowy Jäger-Bataillon 22. Tuż za nimi, częściowo na otwartych pozycjach, znajdował się rezerwowy pułk artylerii polowej 50 i batalion ciężkich haubic polowych II pułku artylerii pieszej 15. Dywizja Kunowskiego stanęła na Lisowicach, aby zajść Rosjan od tyłu i opóźnić ich odwrót na Brzeziny. Wiadomość o przybyciu generała Litzmanna do Brzezin dowódca dywizji otrzymał od przybyłego do niego generała dowodzącego. Z wieżyczki jednego z domów pod Żakowicami obaj oglądali ogromne i makabryczne widowisko rozgrywające się na ich oczach. Niczym z teatralnej loży mogli podziwiać bojową barierę pomiędzy linią kolejową Koluszki - Łódź a niziną Mrogi. Ogień artyleryjski 50 Dywizji Rezerwowej, który trwał zaledwie kilka godzin, przyniósł przytłaczający efekt. Rosyjskie baterie były dobrze osłaniane przez artylerię 49 Dywizji Rezerwowej i 3 Dywizji Gwardii, ale w większości były wystawione na ogień oskrzydlający ze wschodu bez ochrony. Warstwa po warstwie wbijała się w cel, rozbijając wszystko, artylerię, obsługę, osłonę. W krótkim czasie Rosjanie porzucili broń i zniknęli w najbliższej osłonie. Przy kolejnych próbach szarży krzyżowy ogień niemieckiej artylerii położył operatorów i konie w szeregach. Lecące w powietrzu wozy z amunicją zwiększyły zamieszanie i wkrótce wszystko, co jeszcze nie leżało na ziemi lub było ranne, zaczęło uciekać pieszo lub konno. Pojedyncze baterie lub działa, które zdołały uciec z dogodnych pozycji, zostały zmuszone przez niszczycielską zaporę do ponownego przejścia na front w odsłoniętej strefie odwrotu, aby ponownie podjąć walkę; następnie podzieliły los reszty rosyjskiej artylerii. Z rejonu Koluszek skutecznie interweniowały w walce również baterie dywizji Kunowskiego. Szczególną rolę w wielkim sukcesie tego dnia odegrał batalion artylerii pieszej Kuntze, który sam zniszczył 18 dział. Po zniszczeniu artylerii nieprzyjaciela, Szarpnel skwierczał na szarpnellu, pocisk za pociskiem w szerokie, gęste łańcuchy rosyjskich strzelców. Nie minęło wiele czasu, gdy masy ziemno-brązowej piechoty uciekały w masy ziemno-brunatnej piechoty, podążały za kamaradami artylerii, wszystko w kierunku wzgórz Brzezin. W tych bezładnych masach śmierć zbierała krwawe żniwo w wyniku nieprzerwanego niemieckiego ognia pościgowego.



czwartek, 2 grudnia 2021

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Bukowiec- Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - 1918 - cz.4

 



Z widoczną ulgą i radością generał von Scheffer, jego sztab i wszyscy zebrani razem z nim przyjęli wiadomość od generała porucznika Litzmanna: "Nasyp kolejowy w wyznaczonym rejonie został zdobyty szturmem o 6.45 wieczorem. Galkow oczyszczone z wroga. W Gałkówku 80 Rosjan dostało się do niewoli. Dywizja osiągnęła i zdobyła Brzeziny o godz. 4.00 rano przy bardzo wyczerpanych siłach głównych. Porucznik Hintze zginął w walce dom za dom. Prosimy o doprowadzenie dzisiejszego oddziału do dalszego marszowego występu, do panującego nastroju wyrażonego słowami: "Taka jest kolej losu i wszelkie wątpliwości już minęły".

 Już przy wyjeździe z Brzezin rowerzyści zostali ostrzelani, ale bez ofiar dotarli do wsi Małczew, która została ponownie zajęta przez Rosjan. Omijając wszystkie miejscowości, Alkenings jechał w kierunku północno-zachodniego krańca lasu Gałkowskiego i wzdłuż leśnego ogniska, a następnie przez las w kierunku Gałkowa. Na wiejskiej drodze rozpoznano licznych Rosjan. Ze stacji kolejowej patrzył wstecz na pozycje rosyjskie koło wsi "zu" Gałków, które były pod silnym ostrzałem artylerii niemieckiej. Sam został ostrzelany przez strzelców na nasypie, uchylił się w gęstwinę lasu i zlany potem, mimo srogiego zimna, pchał szczęśliwie rower przez tor i dalej przez gęstwinę, aż śnieżna łata pozwoliła mu jechać szybciej. Wkrótce Alkenings dostrzegł pod Borową strzelców niemieckich frontem do lasu, pomachał hełmem, pozdrowił towarzyszy i pośpieszną jazdą ruszył dalej do Chrustów Starych, gdzie Naczelny Wódz osobiście odebrał od niego bogaty meldunek, który dotarł w formie komunikatu radiowego o godz. 11.52 do sztabu armii w Inowrocławiu (Hohensalza) i tam również rozwiał najgorsze obawy. Krzyż Żelazny I klasy został przyznany podoficerowi za odwagę i roztropność; jego towarzysz, szeregowy Müller, otrzymał II klasę tego odznaczenia wojennego.

W rozkazie dla korpusu, wydanym o godz. 11.25, gen. von Scheffer wyraził wdzięczność dywizji. Sytuacja nadal wydawała się poważna. Dowódca 49 Dywizji Rezerwowej, generał porucznik von Thiesenhausen, podkreślił to wyraźnie wobec podkomendnych słowami: "Nie ma co do tego wątpliwości: jeśli dziś wieczorem nie przejdziemy, to wszyscy zostaniemy na tej ziemi, bedziemy w drodze na Syberię". Ale radosna wieść jak pożar rozprzestrzeniała się od człowieka do człowieka, od tysięcy rannych, którzy w milczącym bohaterstwie bezbronnie czekali na swój los w gorzkim zimnie.

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Bukowiec- Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - 1918 - cz.3

 


   Zepchnięta od tyłu przez masy pojazdów, rzesza jeńców (Rosjanie) minęła wysokość osłony i ogarnięta wściekłym ogniem, ta "niemiecka brygada", zmasowana jak do ataku, co mogło dać nieprzyjacielowi wrażenie silnych rezerw, rzuciła się na ziemię w poszukiwaniu osłony. Niejedna zakapturzona postać zginęła od amerykańskiej kuli.
Nadszedł decydujący moment bitwy. Wróg umacniał się coraz bardziej. Stopniowo pojawiał się na skraju lasu na południowy zachód i południe od głównej grupy "zu" Gałkowa. Atakujący zostali zepchnięci na ziemię ciężkim ogniem z trzech stron. Bohaterską wolą trzymali się dzielnie. Poszczególne małe grupki uginały się pod naporem nowego wroga. Ale atak Rosjan z lasu, którego należało się spodziewać w każdej chwili, musiał zniszczyć domek, zwinąć całą artylerię, jak poprzedniego dnia, gdzie na lewej flance przebywała 49 Dywizja Rezerwowa. Sytuacja stała się rozpaczliwie poważna! Z ciężkim sercem hrabia Schweidnitz odwołał obok niego kapitana von Lettowa, aby ratować sztandar 1 Rezerwowego Pułku Ułanów. Ten doczołgał się do koni pod osłoną, i galopem z miejsca ruszył z innymi w las, gdzie sztandar został przejęty. Jeden Ułan wziął drzewce, drugi okucia, sam Lettow tkaninę sztandaru schował pod brokatowym mundurem polowym. 

Następnie ruszyli dalej na wschód przez Chrusty Stare. W sąsiedniej 49. Dywizji Rezerwowej dobrze widziano trudy kamratów; czuło się, że od ich wytrwałości zależy ich własny los. O 9.10 rano zarządzono tu trasę w kierunku Borowa-Pszanowice. W rezerwie nie było ani jednego człowieka do natychmiastowej dyspozycji; sama dywizja toczyła walkę o być albo nie być. W najcięższym ogniu od frontu i od Gałkowa, ostrzeliwani z flanki i z tyłu z kierunku Bukowca, walczyli o kluczowy punkt pozycji, wysokość 229 i nasyp kolejowy przed nim. Trzy baterie 49 Dywizji Rezerwowej znalazły się w odległości około 1 km od linii kolejowej na wschód od Borowej. Strzelali teraz z widocznym skutkiem w bezpośredniej osłonie wzdłuż nasypu kolejowego. Nie otrzymano jeszcze żadnego raportu na temat sytuacji w 50 Dywizji Rezerwowej. Ciężkie walki, które miały miejsce dzień wcześniej i stopniowo rosnący brak amunicji nie pozostawiały wątpliwości co do powagi sytuacji. Niepokój ciążył na Dowództwie Głównym, które z pozycji w Chrustach Starych z najwyższą uwagą śledziło wszystkie te wydarzenia. W związku z tym generał von Scheffer zwrócił uwagę dowódcy swojego korpusu kawalerii na fakt, że może zaistnieć konieczność przesunięcia jego dywizji kawalerii na wschód od linii kolejowej Rokiciny - Koluszki na północ. Generał porucznik von Richthofen miał już przygotowane wszystkie rozkazy, gdy o godz. 10.30 przybył patrol rowerowy pod dowództwem sierżanta Alkeningsa z pułku piechoty Lehr z zaskakującą wiadomością, że Brzeziny zostały w nocy zajęte przez nasze wojska (f.G.82).


środa, 24 listopada 2021

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Bukowiec- Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - 1918 - cz.2

 


    Około godziny 8 rano sytuacja w Korpusie Scheffera przedstawiała się następująco: na lewym skrzydle masa batalionu Rossen była gotowa do ataku w lasach na południe od Gałkowa; na wschód i zachód od Borowa baterie 5. i 6. pułku artylerii polowej Gwardii znajdowały się pod ostrzałem, a Lancelle ze swoją 2. baterią na południowym krańcu wsi na wysokości 213 dowodził osłoną Kurowic. Pluton Füsieler=Bataillon Garde=Grenadier=Regiment 5 zablokował przeprawę na Bukowcu w rejonie Zielonej Góry. Nieprzyjaciel okopał się tu na zachodnim brzegu Miazgi i rozrzucił artylerię przez las do Borowej. Oddział artylerii gwardyjskiej pod dowództwem majora Dieza został podporządkowany 49 Dywizji Rezerwowej. Z tych ostatnich pułk 228 okopał się z 5 kompaniami na skraju drogi Borowej, za którą stał mjr Donalies z II batalionem 227 i resztkami III batalionu 225. Cała artyleria dywizji, częściowo podjeżdżając w silnym ogniu nieprzyjaciela, zajęła pozycję w rejonie Chrustów Starych z jednolitym skutkiem przeciwko wysokości 229. Pułkownik v. Kamptz  oskrzydlił już ten cel ataku pięcioma kompaniami, które rozmieścił na południe od linii kolejowej w Różycy. Na wschodzie dołączył do niego II batalion 5 Pułku Grenadierów Gwardii. Po prawej stronie, między drogą do Żakowic a linią kolejową, 50 Dywizja Rezerwowa zakończyła właśnie przegrupowanie i rozmieszczenie, do którego zmusił ją rozkaz korpusu z 23-go wieczorem. Podległy mu Abteilung v. Kunowski (72. J.=B.) został zepchnięty na wschód przez nasyp kolejowy w celu okrążenia.




O godzinie 8 rano hrabia Schweinitz wydał rozkaz ataku na Gałków i nasyp kolejowy na południe od Gałkowa. W lekkiej linii ognia mjr Roosen rozkazał swoim kompaniom nacierać na ziejącą ogniem grupę domów, a baterie artylerii 5 gwardii galopem przebiły się przez linię ognia, by zająć pozycję nieprzyjaciela na południe od domów, ostrzeliwaną na 1200 metrów. To samo uczyniły baterie 6 Pułku Artylerii Polowej Gwardii, które wysunęły się bardziej na prawo, na zachód od skraju wsi Borowa. Posuwając się pluton po plutonie, artyleria nie tylko podążała blisko za piechotą, ale także kontynuowała galop poza linią ognia i w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu, oczyszczała drogę dla dział siostrzanych.

W brawurowym zrywie zdobyto rosyjski okop koło Gałkowa, a wkrótce potem zwalono też grupę płonących domów. Przed frontem leżał silnie zajęty nasyp kolejowy. W ogniu karabinów maszynowych, dochodzącym z zachodniego lasu, natarcie groziło osłabieniem.

Ogień artylerii rosyjskiej wzmógł się do największego natężenia, a niektóre pociski z Bukowca spowodowały, że kolumny i transporty zbliżyły się do pola walki na północ.

wtorek, 23 listopada 2021

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - 1918 - cz.1

    W ubiegłym tygodniu otrzymałem przesyłkę z Nadrenii-Palatynatu,od Alfreda, który nie tak dawno odwiedził teren Gałkówka i okolic z grupą przyjaciół (opisywałem te spotkania na blogu). Przesłał mi książkę Wullfena - Die Schlacht bei Lodz - wydaną w 1918 roku, Posiadam w swoich zbiorach taki egzemplarz, jednak ten drugi chcę przekazać na ręce Dominika Trojak do Muzeum w Gałkówku, tam jest jej miejsce!

Dzisiaj wziąłem się za jej tłumaczenie, jednak ich gotyk mnie poraża..., podwójna robota. Jednak co się nie robi dla lepszego poznania historii naszych ziem... Zapraszam na część pierwszą, zacząłem troszeczkę o d... strony, tzn. strony 84....



                                       Ostateczne zburzenie rosyjskiego ringu.

                                                          (Mapy 14 i 15)

     Dowództwo Generalne nocowało w Chrustach Starych. Tutaj, wśród wiejskiej zieleni, dzielny kapelan 50 Dywizji Rezerwowej, v. Wodtke, który później poległ, odprawił o świcie mszę polową. Poważne i otrzeźwiające słowa księdza wywarły głębokie wrażenie na załogach rezerw, kolumn i transportów oraz na rannych, którzy tłoczyli się w obliczu zbliżającej się nieuchronnie zagłady. Generał v. Scheffer pozostał ze swoim szefem sztabu, majorem v. Massowem, na skrzyżowaniu dróg w Chrustach Starych. Stamtąd słychać było dudnienie dział, artyleria o świcie znów rozpoczęła walkę. Ogień piechoty i karabinów maszynowych brzmiał jeszcze stosunkowo słabo, choć czyste, gorączkowo zimne powietrze niosło dźwięk daleko. Kontynuacja natarcia została znacznie opóźniona z powodu wyczerpania oddziałów i konieczności ich reorganizacji. Nie ulegało wątpliwości, że sytuacja jest trudna; pilnie potrzebna była interwencja XX Korpusu Armijnego z północy. W związku z tym o godz. 6.45 wysłano do tego korpusu następującą wiadomość radiową;

"XXV Korpus Rezerwowy nie posuwa się naprzód. Wielki brak amunicji i zaopatrzenia. Potrzebna szybka pomoc w kierunku Brzezin. Sytuacja jest poważna."




     Na najsilniejszym skrzydle, na zachód od 49 Dywizji Rezerwowej, znajdował się gen. mjr hr. Schweintz z artylerią 3 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty bez czterech dział i batalionu Roosen. Na podstawie rozkazu dywizyjnego*), otrzymanego w Borowej o godz. 21.00 23-go, nakazał swojej dywizji opuścić wschodnie wyjście z Góry Zielonej o godz. 12.00. Zaplanowane w międzyczasie rozpoznanie wykazało jednak, że luka powstała po wyłomie w linii kolejowej została w międzyczasie ponownie zamknięta przez Rosjan, a w lesie między Górą Zieloną a linią kolejową pod gałkowem znajdują się jeszcze siły rosyjskie.

Nie wydawało się więc celowe prowadzenie masy, trudnej do poruszania się i niemożliwej do prowadzenia w ciemnościach po wąskiej ścieżce, do lasu. Generał postanowił więc wymaszerować poza las wzdłuż Borowej w kierunku Gałkowa. Gdy jednak okazało się, że grupa domów na południe od linii kolejowej jest silnie obsadzona przez nieprzyjaciela, zatrzymano natarcie, aby doczekać do świtu. Po otrzymaniu kolejnego meldunku, że "zu" Gałków to pozycja wysunięta, a właściwa pozycja rosyjska znajduje się za nią, wzdłuż linii kolejowej, nie wydawało się wcale celowe, aby słaba nie tylko w piechocie dywizja posuwała się sporadycznie do przodu, lecz raczej działała wspólnie z 49 Dywizją Rezerwową. 

W związku z tym o godzinie 5 rano generał dywizji hrabia Schweinitz wysłał do Naczelnego Dowództwa następującą depeszę: "Na rozkaz 3 Dywizji Piechoty cała artyleria, kolumny i pociągi dywizji powinny podążyć dziś wieczorem za dywizją do Gałkowa. Przygotowuję artylerię (8 baterii) między Borową a lasem tak, by o świcie mogła wesprzeć 49 Dywizję Rezerwową".