Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiśniowa Góra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiśniowa Góra. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lutego 2026

DOZ Apteka dbam o zdrowie - Andrespol - Wiśniowa Góra - Gejzler - Zajerkoff - 1923

Od wielu lat jestem stałym klientem Apteki w Andrespolu przy ul. Projektowanej 16 "DOZ Apteka dbam o zdrowie". Przesympatyczne Panie tam pracujące p.p. Krysia i Wioletta wiedzą o moim zamiłowaniu do lokalnej historii. Którego dnia zaprosiły mnie na zaplecze i pokazały kilka sporych kartonów w których znajdowały się stare książki, czasopisma związane z aptekami. Między innymi znalazłem kilka ciekawych rzeczy jak dzienne zestawy sprzedaży z lat trzydziestych XX wieku. Są tam również książki z przełomu XIX/XX wieku po rosyjsku. Co najciekawsze, były na niektórych z nich stemple Apteki (najprawdopodobniej właśnie tej). Nie przypuszczałem, że ta apteka działa już od ponad 100 lat (1 kwietnia 1923 r)! Być może czytelnicy będą w stanie podać więcej informacji o tym ciekawym miejscu. Poniżej zamieściłem informacje (znalezione w archiwalnych gazetach) dotyczące właścicieli. Zapraszam!











Kurjer Łódzki. 1926-12-10 R. 26 nr 339

Nr. 10503. A. „Alfred Gejzler". Apteka. Firma istnieje od 1 kwietnia 1923 r. z siedzibą w Andrespolu, gm. Gałkówek. Właściciel Alfred Gejzler,  w Andrespolu, gm. Gałkówek. Intercyzy nie zawarł.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ilustrowana Republika. 1936-04-06 R. 14 nr 95 [właśc. 96]

Ofiary na budowę domu-pomnika Marszałka Piłsudskiego

Mgr. Zajerkoff w Andrespolu zl. 20. 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Wykaz telefonów i nazwy firm w Wiśniowej Górze i Andrespolu.              

 Źródło: Genealogy Indexer                                                             

                                              WIŚNIOWA GÓRA  K. ŁODZI

Numer telefonu

                              Nazwisko  

Nazwa firmy lub zawód

24

Baruch Albert. M.

 

41

Dobrzyńska Gołda

Pensjonat

10

Fajlowa Helena ….

 

21

Frenkel Józef

Dr. medycyny

13

Frydman Ruwen. m.

 

26

Grinberg Szymon

Dr. medycyny

  5

Kaftal Chudesa. m.

 

36

Kempinska Golda

Pensjonat

35

Lekich Abram. m.

 

18

Lerner Markus

Dr. medycyny

  6

Lichtenfeld Władysław, m.

 

34

Lifszyc Hezckiel, m.

 

22

Litterman Majer, m.

Willa Rapporta

  3

London Szaja

Pensjonat, willa Sztyfta

37

Lubochiński Chaim, m.

 

17

Malinowski Jan

Dr. Medycyny, m. Andrespol pod Andrzejowem

  9

Minc Anna

Pensjonat

33

Pick Chil, m.

 

11

Policja Państwowa

Posterunek

40

Prowizor Sura. M.

 

39

Frydman R.

„Rivera” Kraszew k. Andrzejowa

14

Rogożyk Nachman. M.

 

  1

Rozmównica PAST

Wiśniowa Góra.

32

Szeps Syna, m.

Willa Krüger

42

Szwarc Josek

Pensjonat

16

Tarmowa J.D.

Pensjonat

  4

Tepler Tania, m.

 

27

„T. O. Z.”

Towarzystwo Ochrony Zd. Żydowskich

31

Wajnrot M.

Zakład fryzjerski

15

Windzberg Beniamin

Dr. lekarz

28

Zajerkoff Władysław

Apteka – m. Andrespol k. Andrzejowa

12

Zaleman Natan, m.

 

  8

Zylberblatt Henryk, m.

 







poniedziałek, 6 maja 2024

Wiśniowa Góra - Cmentarz wojenny - Die Zeit im Bild - 1937

 

Niespodzianka, mieszkam blisko Wiśniowej Góry, jednak nie miałem pojęcia, że właśnie tam znajdował się cmentarz wojenny! Być może ktoś ma wiedzę w tym temacie, proszę o kontakt.



                                 Nieczynny cmentarz bohaterów w Wiśniowej Górze.











czwartek, 1 lutego 2024

Kolonie letnie - Wima - Wiśniowa Góra - Głos Robotniczy - 1946 - cz.5

Muszę przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem po przeczytaniu poniższego materiału. Ogrom włożonej pracy na ruinach prawie 2.500 budynków. Trudne do zrozumienia, zniszczone domy nie były efektem działań wojennych, a szabrowników... Liczby mówią same za siebie. Szczęśliwe dzieci które przyjechały z zadymionej Łodzi, znalazły raj w Wiśniowej Górze. 

GlosRobotniczy1946_nr243a.pdf

                                     WIŚNIOWA GÓRA - KRÓLESTWO DZIECI.

                                             Wielkie osiedle wczasów i kolonii.

    Wiśniowa Góra, nazwa dobrze znana wszystkim mieszkańcom Łodzi, przed wojną jedna z najbardziej przeludnionych miejscowości podłódzkich.

    Miejscowość such, lesista i posiadająca kiedyś świetną komunikację z Łodzią, dzięki walorom zdrowotnym, zawdzięczała niebywałą frekwencję dochodzącą do 14 tysięcy osób.

    W czasie okupacji Niemcy urządzili tu obóz dla wysiedlonych z krajów bałtyckich i Rumunii. Niezabezpieczone w porę po ucieczce Niemców budynki, a było ich na Wiśniowej Górze 481, zostały podczas zimy 1945 roku gruntownie rozszabrowane. Okupant założył tutaj 6 szpitali, szabrownicy rozkradali nie tylko urządzenia, pościel, bieliznę, ale potrafili rozebrać 47 największych domów, po których pozostały jedynie resztki gruzu, z 2434 budynków powyrywano, drzwi, okna, podłogi, piece, werandy, a nawet oszalowanie. Nie pozostawiono ani jednego domu nadającego się do użytku.

    W końcu ubiegłego roku Tymczasowy Zarząd Państwowy przekazał zarząd nad Wiśniową Górą Wydziałowi Opieki Społecznej Zarządu Miejskiego w Łodzi, który postanowił założyć tu osiedle opiekuńcze, będące bazą miejskich i społecznych zakładów opieki, oraz miejscem wczasów dla dzieci łódzkich.

    Przed kilkoma dniami z inicjatywy Zarządu Miejskiego został zorganizowany dla przedstawicieli organizacji społecznych i instytucji opiekuńczych pokaz dotychczasowych osiągnięć Wydziału Opieki Społecznej oraz wyników włożonej w odbudowę osiedla na Wiśniowej Górze, pracy poszczególnych organizacji, dysponujących tu kompleksami wyremontowanych budynków.

    Poza Wydziałem Opieki Społecznej, który w Wiśniowej Górze w starannie wyremontowanych budynkach posiada domy starców, dom matki i dziecka, oraz dom dla dzieci w wieku przedszkolnym (ten ostatni jeszcze nie uruchomiony), na podstawie odpowiednich umów objęły i odremontowały na Wiśniowej Górze kompleks budynków na kolonie dla dzieci swych pracowników firma Widzewska Manufaktura (3 domy, w których przebywa obecnie 120 dzieci) i firma Szajbler i Grohman, której osiedle, składające się z 10 domów (z pobytu z nich skorzystało 450 dzieci), jest reprezentacyjną częścią częścią Wiśniowej Góry, ze względu na rozmiar prac dokonanych oraz estetykę rozplanowania i urządzenia zieleńców i kwietników. Podobno na wiosnę wszystko tu było jedną ruiną. dzięki zabiegliwości, pracowitości i inicjatywie ob. Andrzejczaka, który jest duszą i motorem kolonii, tereny przyznane firmie Szeibler i Grohman korzystnie odbijają się od całości dość jeszcze ubożuchno wyglądającego osiedla. Towarzystwo Kolonii i Półkolonii Letnich wyremontowało 11 domów, przebywało w nich na wywczasach 2456 dzieci.

    Związek Zawodowy Pracowników Samorządu Terytorialnego i Użyteczności Publicznej wyremontował 7 domów. Spędziło tu urlopy 127 członków Związku, a 100 wykorzystało je na weekendy. Jeden z domów przeznaczony został na restaurację - stołówkę. Obecnie przystąpiono do prac związanych z przygotowaniem osiedla na zimę.

    Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci w trzech domach urządziło kolonie dla 439 dzieci.

    Wspaniały dom szykuje Związek Inwalidów Wojennych dla sierot po poległych i inwalidach wojennych, wkrótce zostanie już otwarty.

    Ogrom pracy i 12 milionów złotych włożono, by z ruin stworzyć 54 budynki mieszkalne i by je przystosować do potrzeb kolonii i wczasów pracowniczych. Wiśniowa Góra to w tej chwili królestwo dzieci. Pod kierunkiem wychowawców spędzają czas na zabawie i odpoczynku. Przyjechały tu po zdrowie i z nowymi siłami wkroczą w rok szkolny.

    



     Nad stanem zdrowia dzieci kolonijnych i mieszkańców osiedla czuwała przez całe lato misja lekarska radziecka, która otworzyła tu ambulatorium i szpitalik dla dzieci na 18 łóżek. Dzięki ofiarnej pracy lekarzy i pielęgniarek radzieckich warunki sanitarne kolonii były bez zarzutu. jedynym bodaj obiektem, który na terenie Wiśniowej Góry nie uległ gruntownej dewastacji jest basen pływacki, jakie nie posiada żadna z podłódzkich miejscowości letniskowych. Wyremontowano już duży budynek kina-teatru. Wobec braku aparatury wykorzystywany jest on jako sala teatralna, odczytowa itp.
     Planów i projektów, związanych z przyszłorocznym działaniem osiedla kolonii i wczasów na Wiśniowej Górze jest dużo. Za rok ma tu znaleźć pomieszczenie 8 tysięcy dzieci i 2 tysiące dorosłych, powstać ma przystanek kolejowy w Błędowie. Osiedle ma zostać rozplanowane jako park oparty o sąsiadujący las państwowy. te wszystkie plany i projekty, wierzyć należy, na pewno zostaną zrealizowane.

                                                                                                                                I.K.




środa, 31 stycznia 2024

Kolonie letnie - Wima - Wiśniowa Góra - Głos Robotniczy - 1946 - cz.4


                                                           Słońce - Swoboda - Troskliwa swoboda.

                                                    RADOSNE LATO ROBOTNICZEJ DZIATWY.

                                                           Kolonie PZPB Nr.1 w Wiśniowej Górze.


 

Po obu stronach pięknie wygracowanej drogi, wśród starannie utrzymanych klombów, ciągnie się szereg drewnianych domków z oszklonymi werandami. Na piaskownicach, na polanie, huśtawce i w lesie - wszędzie grupy roześmianych dzieci. Tutaj właśnie, w Wiśniowej Górze, znajduje się ośrodek kolonii letnich dla dzieci robotników PZPB Nr.1 (Scheibler).

     19 maja rozpoczął się pierwszy turnus - dla najmłodszych, w wieku 4-7 lat, za parę dni przyjadą dzieci w wieku szkolnym 8-15 lat. Do końca lata kolonia Scheiblerowców da słońce, swobodę i wypoczynek przeszło jednemu tysiącowi dzieci swych pracowników.

    Gdy zwiedzamy kolonię, mimowoli nasuwa się nam porównanie z czasami sanacyjnymi, kiedy to dzieci robotników łódzkich nawet nie wiedziały, jak wygląda wieś, kiedy dusiły się przez upalne lato w dusznych murach miasta, bo rodzice nie mieli żadnych możliwości, by zapewnić im zdrowe wakacje. Wiśniowa Góra była w tych czasach przywilejem dzieci bogatych fabrykantów, którzy byli również właścicielami domków składających się dzisiaj za kolonię PZPB Nr.1.

    Rada Zakładowa PZPB Nr.1 w porozumieniu z Wydziałem Socjalnym Zakładów zajęła się willami w Wiśniowej Górze jeszcze w roku 1946. Wyremontowano budynki, zabudowano nową kuchnię z wielkimi kotłami, sprowadzono specjalne łóżeczka dla dzieci młodszych i starszych, urządzono jadalnie, świetlicę i punkt sanitarny z apteczką, wagą i izolatkami dla dzieci na wypadek choroby. Nie zapomniano też o aparacie radiowym, bibliotece, różnych grach, kredkach itp. , które wypełniają dzieciom dni deszczowe. Zakupiono pościel i powleczenia, ręczniki, nakrycia i miseczki. Wiele pracy i trudu włożyli tu robotnicy PZBP Nr.1. Zato mają dziś pełną satysfakcję - kolonia nie tylko całkowicie wypełnia swe zadania, ale cieszy oczy estetycznym wyglądem - to doskonale zorganizowane państewko dziecięce, gdzie dobro dziecka jest najważniejszym celem. 




    Dziećmi w Wiśniowej Górze zajmuje się wykwalifikowany personel. W chwili obecnej na 260 dzieci jest 8 wychowawczyń i 15 pomocnic. Opalone buzie, śmiejące się ślepki mówią same za siebie - dzieci czują się tutaj świetnie i w pełni korzystają z dobrodziejstw lata. Wyżywienie jest doskonałe. PZPB Nr.1 mają własną fermę, skąd dowozi się codzień 180 litrów pełnotłustego mleka, masło, jaja, śmietanę, jarzyny i owoce. Nie brak im nawet tak drogich pomidorów i truskawek.

    Na koloniach PZPB Nr.1, jeden z budynków został dla dzieci robotników PZPB Nr.14 (Sztajnert) 30-cioro dzieci korzysta tutaj z tych samych praw, co reszta dzieci. 

    Nad całością życia na koloni czuwają w pierwszym rzędzie kierownik tow. Zygmunt Śląza, oraz obywatel Helena Jastrzębska. Ich codzienny trud wynagradzają w pełni radosne buziaki dziecięce.

     W najbliższych dniach pierwszy turnus dobiega końca - w sobotę dzieci wezmą udział w pożegnalnym przedstawieniu kostiumowym.

    Opuszczamy kolonię PZPB Nr.1, która jest prawdziwym powodem zdobyczy świata pracy - z głębokim przekonaniem, że dzieciom robotniczym dobrze się tam dzieje. 

                                                                                                                                   M.Z.

wtorek, 30 stycznia 2024

Kolonie letnie - Wima - Wiśniowa Góra - Głos Robotniczy - 1946 - cz.2

 Dziennikarz Głosu Robotniczego, być może zakochał się w Wiśniowej Górze, gdyż  w okresie 19-21 czerwca 1946 roku, każdego dnia pisano o Wiśniowej Górze! W numerze z 20 czerwca dwukrotnie!

                                   W " SEZONOWYM" PAŃSTWIE DZIECIĘCYM.

Nie jesteśmy imperlialistami, a przecież posiadamy... kolonie. Znajdują się one ..., wewnątrz kraju i służą wyłącznie interesom naszych dzieci. Służą dobrze i pożytecznie, gdyż zapewniają tysiącom bębnów przyjemne i zdrowe spędzenie wakacji. (Na zdjęciu - ośrodek kolonii letnich PZPB Nr.1 w Wiśniowej Górze. Ośrodek prowadzony jest wzorowo; dzieci - oprócz estetycznego i higienicznego letniego mieszkania i dobrej aprowizacji - korzystają z pięknie urządzonej świetlicy, biblioteki, radio itp.)




                                                        BASEN W WIŚNIOWEJ GÓRZE.
    Na wczorajszym posiedzeniu Kolegium Zarządu Miejskiego omawiana była między innymi sprawa opłat za korzystanie z plaży w Wiśniowej Górze.
    Zostały ustalone za korzystanie z plaży następujące ceny: dla dzieci znajdujących się na koloniach - ryczałt 100 zł. miesięcznie, dla uczennic i uczniów - jednorazowy wstęp 15 zł., dla dorosłych, urzędników państwowych i samorządowych, oraz dla wojska 25 zł. jednorazowo, wszyscy inni będą płacić 50 zł. za wstęp, do czego dojdzie opłata za szatnię w wysokości 20 zł. przy bilecie normalnym i 10 zł. przy bilecie ulgowym.




Kolonie letnie - Wima - Wiśniowa Góra - Głos Robotniczy - 1946 - cz.3

Miłe, że w pierwszych latach powojennych Wiśniowa Góra dzierżyła palmę pierszeństwa jako najlepszy ośrodek kolonijny w Polsce! Pytanie: czy ten budynek przetrwał do naszych czasów? Może są świadkowie tych czasów?

GlosRobotniczy1948nr167a.pdf

                                                      Radosny  wypoczynek

                          WIŚNIOWA GÓRA CHLUBA OŚRODKÓW KOLONIJNYCH W POLSCE.

                                             Łódzkie dzieci na wywczasach.



Od jednego z towarzyszy z PZPS Nr. 9 (Kinderman) otrzymaliśmy list o kolonii w Wiśniowej Górze dla dzieci pracowników Zakładów.

List ten przytaczamy dosłownie:

- "W piękny sobotni poranek wybraliśmy się do nich w odwiedziny wraz z przewodniczącym Rady Zakładowej oraz przedstawicielem dyrekcji.

    Delegacja pojechała oczywiście, nie z próżnymi rękoma, zawieźliśmy dzieciom kosze truskawek i czereśni. Dzieci są właśnie w pięknym sosnowym lesie. Zwiedzamy więc tymaczasem ich sypialnie oraz kuchnię. Wszędzie czysto i schludnie. A oto wracają dzieci. Buzie rumiane, oczka roześmiane, widać od razu, że im się tu źle nie dzieje. W oknach sąsiedzkich willi widnieją zaciekawione buziaczki dziecięce. To chłopcy i dziewczynki z PZPB Nr. 1 i PZPB Nr.17.

    Po obfitym obiedzie i deserze dzieci nas raczą piosenkami i wierszykami. 4-letni Jaś opowiada bajeczkę o "Jasiu i Małgosi".

"Kto z was chce wrócić do domu?" - pytamy malutkich wczasowiczów. Znalazło się tylko dwoje chętnych, pozostałe chcą zostać jak najdłużej.

    Trzeba pożegnać nasze roześmiane pociechy. Proszą o ponowne odwiedziny, co im solennie przyrzekamy. Każdy z nas myśli, że z tych dzieci wyrośnie przyszłe pokolenie naszej Polski Ludowej. Pokolenie zdrowe i silne.

                                                                                                            Pracownik PZPB Nr.9

Zachęceni listem naszego pracownika, postanowiliśmy odwiedzić kolonię. Istotnie, obraz przedstawiony w liście całkowicie odpowiadał rzeczywistości. Należy jednak dodać, że chociaż nie byliśmy w Wiśniowej Górze w sobotę, a inny dzień tygodnia - dzieci i tym razem, dzieci z apetytem zjadały truskawki.

Kolonia jest pięknie położona na obszernym lesistymi terenie. Dzieci mają wiele przestrzeni do zabawy. Są tutaj podobnie, jak na innych koloniach w Wiśniowej Górze, tylko dzieci w wieku przedszkolnym, małe brzdące, o które, widać, dbają wychowawczynie, bo są grzeczne, czysto ubrane. Wyżywienie otrzymują 6 razy dziennie.

    Kierownik kolonii, tow. Józef Zemełko, uprzejmie udziela nam informacji.

- Administracja kolonii dla dla dzieci pracowników "Kindermana", "Stolarowa" i "Geyera", które obecnie są na pierwszym turnusie, zajmuje się Towarzystwo Kolonii i Półkolonii Letnich - to znaczy daje pawilony, obsługę, przygotowuje posiłki i dobiera wychowawczynie. Towarzystwo Kolonii oddaje swoje domy wyłącznie dla dzieci ze szkół łódzkich i dzieci pracowników przemysłu państwowego. Obecnie z trzech fabryk jest ok. 150 dzieci, za tydzień przybędzie jeszcze grupa 1000 dzieci z łódzkich szkół.

Towarzystwo Kolonii przygotowuje wille na ich przyjęcie. Właśnie remontuje się kuchnie, bieli budynki, i czyni inne niezbędne inwestycje.

- Przemysł Państwowy - mówi tow. Zamełko, płaci nam za utrzymanie 1 dziecka po 6 tysięcy miesięcznie. Za tę sumę staramy się dziecku zapewnić wszystko, czego mu trzeba. Dotacje i subwencje, jakie otrzymujemy z Zarządu Miasta i innych źródeł, umożliwiając nam konserwację willi i remonty.

    Wydaje nam się jednak, że należałoby tutaj urządzić jeszcze tereny sportowe, zwłaszcza dla młodzieży szkolnej - na przykład siatkówkę, koszykówkę itp. i jednocześnie sprowadzić sprzęt sportowy.

    W ciągu tego lata parę tysięcy dzieci łódzkich znajduje tu zdrowy wypoczynek i miły, radosny pobyt. Jest to jeden z największych ośrodków kolonijnych w Polsce.

                                                                                                                                M.Z.

poniedziałek, 29 stycznia 2024

Kolonie letnie - Wima - Wiśniowa Góra - Głos Robotniczy - 1946 - 1

 GlosRobotniczy1948nr173a.pdf

                          DZIECIARNIA "WIMY" NA KOLONIACH W WIŚNIOWEJ GÓRZE.

                                             Pewne niedociągnięcia łatwo dadzą się usunąć


Jesteśmy na koloni dzieci robotników "Wimy". To już ostatni etap naszej "kolonijnej" wędrówki po Wiśniowej Górze.

    Dzieci wybiegały właśnie z jadalni do ogrodu po podwieczorku. Na stołach zostały jeszcze kromki chleba z jajecznicą i kubki z niedopistą kawą z mlekiem. Dzieciaki wyglądają zdrowo, chociaż buzie umorusane, a ubranka poplamione.

- nie można nastarczyć ze zmianą ubrania - mówi wychowaczyni - tak zawsze ubrudzą się piachu. - dopiero w naszej obecności, kiedy zwróciliśmy na to uwagę, dzieci pobiegły do znajdującej się dziedzińcu umywalni i zaczęły gorliwie myć buzie i rączki.

    Na obecnym turnusie znajduje się 97 dzieci w wieku przedszkolnym. 1 lipca przyjadą dzieci starsze. Budynki kolonii Wimy będa mogły pomieścić ok. 900 dzieci w czasie jednego turnusu - w ten sposób ok. 2 tysięcy dzieci spędzi lato na powietrzu.

    Maleńka Basia Pudlarz - jest w porównaniu z innymi dziećmi odważna - śmiało zbliża się do nas i wszczyna pogawędkę. - Nie mam tatusia, mówi, zginął za niemieckich czasów. Mamusia pracuje sama. Tutaj jest dobrze, możemy bawić się, jedzenie dobre i mogę jeść tyle, ile mi się podoba. - To zresztą widać, bo Basia wygląda świetnie.

    Jadzia Oleśkiewicz ma piąty rok, oboje rodzice pracują w Wimie.

- W zeszłym roku też byłam na kolonii, opowiada - ale teraz jest tu lepiej i ładniej.

    Genio Mospinek, jak na swoje 5 latek jest duży i śmiały. Po raz pierwszy przebywa na kolonii - ani chwili nie stoi spokojnie, wszystko go interesuje - włazi na drzewa, bawi się w piłkę, berka i inne gry dziecięce. - Tatuś jeździ "na kacyku" w Wimie - mówi z dumą. Ja też będę jeździł "na kacyku" jak dorosnę.

    Dzieci są zadowolone z pobytu na wsi. Tym niemniej w kolonię Wimy należałoby włożyć jeszcze wiele pracy, aby zasługiwała ona na pełne uznanie. Należałoby doprowadzić do porządku ścieżki, urządzić klomby i kwietniki, piaskownice, sprowadzić huśtawki itp. Poza tym słabo zorganizowane są tutaj zbiorowe zabawy dziecięce.

    W tej chwili najważniejsze jest to, że dzieci robotników "Wimy" mogą korzystać w pełni z lata, spędzając je zamiast w dusznej, zadymionej Łodzi - w lesie, na świeżym powietrzu i nabierają zapasu sił na cały następny rok. Rosną zdrowi ludzie - dzieci robotników łódzkich nie będą już cherlawe, anemiczne, skłonne do grużlicy - troszczy się bowiem o młode pokolenie Ludowe.

                                                                                                                                            M.Z.


WiMa – czyli Widzewska Manufaktura zbudowana została w latach 70. XIX wieku. W szczytowym momencie pracowało tu 8 tysięcy osób. Fabryka działała aż do 2009 roku, kiedy zakończono produkcję. -WIKIPEDIA.

piątek, 8 grudnia 2023

Wiśniowa Góra - Feliksin - Judaika - Napad - Policja - Wiadomości Codzienne - 1926

 Ciekawy materiał zamieszczony w łódzkiej gazecie. 

Wiadomości Codzienne. 1926-09-07 R.1 Nr 129



                                          JAK TO BYŁO NA WIŚNIOWEJ GÓRZE

CHULIGAŃSKI NAPAD - ZEMSTA ZA KARĘ WIĘZIENNĄ. POLICJANT PRZYWÓDCĄ.                                                           ZDEMOLOWANA BUŻNICA.

Natychmiast po otrzymaniu wiadomości o zajściach na Wiśniowej Górze, współpracownik nasz udał się na miejsce, by zbadać rzecz dokładnie i uniknąć pomyłek, od których roi się we wczorajszych dziennikach, podających przebieg zajścia.

Po usilnych staraniach i wywiadach, udało się nam uzyskać szczegóły, które cofają prolog napadu o jeden rok i dają mu tło wybitnie antysemickie i zemsty.

Przed rokiem, mniej więcej koło Nowego Roku ktoś wybił szyby w oknach mieszkania rzezaka Lejby Aronowicza i rabina Tojermana. Przeprowadzone dochodzenie wykazało, że na "przyjemność" te pozwolili sobie gospodarze wsi Feliksin, którzy na mocy wyroków sądowych odsiedzieli karę w areszcie. Od tego czasu owa banda, której przewodził policjant Nowakowski czekała jedynie okazji by się zemścić na rabinie i rzezakach.

Okazja taka nadarzyła się w nocy z piątku na sobotę.

W mieszkaniu Aronowicza odbywała się uczta poweselna i domek rozbrzmiewał wesołymi spiewami i smiechem.

Nagle trzasła szyba w oknie i w tej samej chwili do mieszkania wpadł kamień, za nim drugi i dalsze.

Niebywała panika wynikła wśród zgromadzonych gości i tembardziej wzmogła się, gdy rozległ się krzyk i ktoś upadł na podłogę.

Rzucono się na ratunek rannemu, którym okazał się Szlama Bojdek, rzezak z Andrzejowa, lecz znów grad kamieni padł do wnętrza mieszkania i wszyscy poczęli chować się pod stoły i łóżka, wzywając pomocy.

Napastnicy widocznie przestraszyli się, gdyż odeszli od domku rzezaka, lecz po chwili znów rozpoczęło się bombardowanie bóżnicy, którą doszczętnie zdemolowano, a potem napastnicy usiłowali dostać się do sąsiadującego z bóżnicą mieszkania rabina, lecz po wyłamaniu klamki u drzwi i wybiciu kilku szyb, zbiegli w kierunku Feliksina.

Nazajutrz rano postanowiono zaalarmować policję i zwrócono się do znajdującego się na urlopie policjanta Nowakowskiego, by pojechał z kimś do Łodzi i zameldował o wypadku.

Nowakowski oświadczył, że dopiero rano wrócił do Łodzi i wie, ze policja łódzka zainteresowała się napadem, lecz gdy nalegano nań, obiecał, że zamelduje o wypadku komendanta posterunku w Brójcach, poczem pojedzie w sprawie tej do Łodzi.

Bezskutecznie jednak czekano na Nowakowskiego, aż jeden z letników pojechał do Łodzi, a wówczas przybył na Wiśniową Górę komendant policji powiatowej Marzantowicz i rozpoczął śledztwo. Niebawem aresztowani zostali pod zarzutem udziału w bandzie gospodarze Feliksina Abramczykowie Antoni i nikodem, Smoliński Franciszek, Potakowski Józef, Owczarek i Krauze.

Okazało się, że przed napadem banda do dodania sobie animuszu popijała gorzałką w knajpie w Andrespolu i że podczas libacji obecny był również Nowakowski, choć jako urlopowany w cywilnym ubraniu. 

Mieszkańcy Wiśniowej Góry przypomnieli sobie zajścia z przed roku i zwrócili na te wypadki uwagę p. Marzanowiczowi.

Nowakowski przeczył, jakoby miał brać udział w napadzie, że był w Łodzi, lecz gdy skonfrontowano go z naocznymi świadkami przyznał się do inkrymitowanego mu czynu.

Wszystkich winnych osadzono w areszcie, a Nowakowski został zawieszony w czynnościach, lecz na razie na wolności.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dodatkowo o powstaniu posterunku policji w Wiśniowej Górze, kosztem Brójec...

Ilustrowana Republika. 1931-06-07 R. 9 nr 154

Na Wiśniowe] Górze zaprowadzono stały posterunek policyjny. Z dniem 1 czerwca r. b. posterunek policji państwowej w Brójcach został przeniesiony do Wiśniowej Góry, która w czasie sezonu letniego jest zaludniona przez licznych letników — łodzian. Posterunek policji zainstalowany został czasowo w wynajętym budynku, a komendę jego objął dotychczasowy komendant posterunku w Brójcach starszy przodownik Gierka. Powyższa tranzlokacja została zaprowadzona w związku z narzekaniami na stan bezpieczeństwa na letniskach podmiejskich, (a) 







wtorek, 6 sierpnia 2019

1 wojna światowa - NOWA GAZETA ŁÓDZKA - Andrespol - Wiśniowa Góra - Andrzejów - Paździenik 1914

        Od jakiegoś czasu na Facebooku można znaleźć interesujący profil:
                                        Andrespol Fotografia - kiedyś i dziś
        Fajna grupa, super zdjęcia i dokumenty, to co lubię! Pogrzebałem i znalazłem kilka notatek w Nowa Gazeta Łódzka z okresu wielkiej Bitwy o Łódź, czy jak to woli Bitwy o Brzeziny w 1914 roku. Myślę, że nie wszyscy mają czas na grzebanie w archiwach, takie informacje, które zamieszczam, niech przybliżą straszne czasy które miały miejsce w gminach Andrespol i Brójce. Gazeta z której czerpałem informacje zwykle była dwustronna, ukazywała się dwa razy dziennie, jej głównym celem było prezentowania najświeższych informacji z frontu.


           NOWA GAZETA ŁÓDZKA, czwartek, 1 października 1914 roku -2-gie wydanie.
       
           Andrzejów - Wczoraj o godz. 10 rano ukazało się na drodze prowadzącej z Rokicia 3 ułanów niemieckich, którzy udali się do Bedonia, a potem do Andrzejowa. W miejscowościach tych krążyli oni około 3 godzin, poczem zniknęli na drodze bocznej, w południowym kierunku.



          NOWA GAZETA ŁÓDZKA, niedziela, 4 października 1914 roku - wydanie poranne.

                                                   NIEMCY W KRÓLESTWIE

                                                 WĘGRZY W ANDRZEJOWIE

           Onegdaj o godz.1 po południu w Andrzejowie od strony Gałkówka wzdłuż plantu ukazał się podjazd kawaleryjski, złożony z 30 huzarów węgierskich. Węgrzy zniszczyli część toru i zajęli stację. Przed stacją zatrzymano furmankę z 9 osobami, jadącą z Łodzi do Tomaszowa; żołnierze wypytywali się o wojska rosyjskie i przejezdnych nie puszczono dalej, lecz zawrócono z powrotem do Łodzi. Na drodze powrotnej pasażerowie zawróconej furmanki zauważyli oddziały piechoty niemieckiej, wkraczając na stację.



         NOWA GAZETA ŁÓDZKA, sobota, 24 października 1914 roku- wydanie popołudniowe.
                   
                                OCHOTNICY MIEJSCOWI W ARMJI NIEMIECKIEJ 

          Dowiadujemy się, że w kolonji niemieckich w Andrzejowie, na Wiśniowej Górze i innych okolicznych zgłosiło się do dowódcy oddziału niemieckiego kilkudziesięciu ochotników, pragnących wstąpić do armji czynnej. Dowódca oddziału polecił im zwrócić się do najbliższej komendantury placowej.



     NOWA GAZETA ŁÓDZKA, niedziela, 25 października 1914 roku- wydanie popołudniowe.

                                                     WALKA W OKOLICY 

         Nocy onegdajszej słychać było głośną kanonadę od strony Wiśniowej Góry, co dowodzi, że w okolicach tych stoczyć musiano jakąś walkę.
                     









czwartek, 25 lipca 2019

Gazeta "Głos Poranny" - Andrespol - Wiśniowa Góra - Andrzejów - Wypadek - Judaika - 1939

        Na łamach Gazety Głos Poranny z dnia 6 i 7 czerwca 1939 roku znalazłem notatki dotyczące gminy Andrespol. Chodzi o wypadek auta i bryczki, na skutek czego rannych zostało 6 osób. Ciekawa forma opisu tego wypadku.


      Na szosie na Wiśniowej Górze wydarzył się tragiczny wypadek. Szsą jechała bryczka, w której siedziało 6 osób, udających się na dworzec w Andrzejowie.
      Nagle podjechało w szybkim tempie auto osobowe. Słaby i nie posiadający prawa jazdy kierowca nie umiał zahamować samochodu, który wpadł na bryczkę.
      Nastąpiło zderzenie. Bryczka została strzaskana, a pasażerowie wypadli na bruk. 4 osoby zostały lżej ranne, doznając jedynie ogólnych potłuczeń ciała. Natomiast ciężkie obrażenia cielesne odnieśli małżonkowie Werdiger z Łodzi (Piotrkowska 88). Wezwano do nich przebywającego na Wiśniowej Górze dr.Lubicza, który stwierdził u Werdigera złamanie kości kolanowej, a u jego żony pęknięcie kości stopy, oraz ogólne obrażenia.
      Po nałożeniu opatrunków małżeństwa Werdiger przewieziono na własne żądanie do domu w łodzi. Pozostałe ofiary wypadku po nałożeniu opatrunków udały się w dalszą drogę.



     Donosiliśmy wczoraj o tragicznym wypadku, jaki wydarzył się na szosie na Wiśniowej Górze**, gdzie auto osobowe najechało na bryczkę, wskutek czego 6 osób zostało rannych.
     Poza małżonkami Werdiger, którzy zostali ciężko ranni, ogólnych obrażeń ciała doznali Guta Koplowicz (Brzezińska 64), Estara Szlamowicz, na letnisku w Hulankach pod Andrzejowem,*Mieczysław Błat (Zydowska 29) i Chil-Chaskiel Cyperman (Limanowskiego 8).
      Dochodzenie policyjne ustaliło, iż winę ponosi kierowca i właściciel auta kupiec łódzki Mieczysław BAUMGARTEN (Mielczarskiego 24), który prowadził samochód bez prawa jazdy, jechał zbyt szybko i nie umiał hamować. Wskutek wypadku auto zostało uszkodzone, a rozbita bryczka potoczyła się wraz z pasażerami do głębokiego rowu.


* - Hulanka - powstała w 1850 roku z wydzielenia części ziemi z folwarku Bedoń. Historycy uważają, że nazwa pochodzi od karczmy dworskiej lub miejsca zabaw ludowych organizowanych na jednej z leśnych polan. W 1991 roku wieś została przyłączona do Justynowa, wcześniej była w Nowym Bedoniu.
** - Wiśniowa Góra - nazwa używana od 1878 roku. Geneza nie jest znana. Miejscowość powstała 26 XI 1877 roku z części dóbr bedońskich określanych wówczas jako „osada Zimna Woda”, „ w granicach osady zwanej Stróża” oraz „część wyciętego i podzielonego lasu należącego do majątku Bedoń”.

Historia Gminy - Gmina Andrespol


andrespol.pl/p,253,historia-gminy,1