Echo. 1935-11-26 R. 11 nr 329
Pożyczone dziecko pod stosem kamieni.
Z Kołomyi donoszą: Przed kilku laty zmarł w więzieniu skazany za nadużycie władzy urzędowej sekretarz gminny Łęczowski z Harasymowa pozostawiając żonę bez środków do życia. Łęczowska rozpoczęła romans z niejakim Uhryńczukiem, a po pewnym czasie oświadczyła mu. że czuje się matką. Nie było to jednak prawdą a kobieta dla upozorowania prawdziwości jej twierdzenia używała różnych zabiegów. W kilka miesięcy później, gdy się dowiedziała, że pewna kobieta w sąsiedniem miasteczku powiła bliźnięta, pożyczyła sobie dziecko od niej i okazała je swemu przyjacielowi jako własne. Uhrynczukowi nie pozostało nic innego. jak ożenić się z niewiastą. Niedługo jednak dała się utrzymać tajemnica nieistniejącego porodu i sprytna kobieta przyznała się przed mężem do odegrania komedii. Uhryńczukowa jednak zobowiązała się przy ..pożyczaniu" dziecka do wychowania go. Aby się pozbyć kłopotu wychowania obcego dziecka oboje wpadli na szatański pomysł. W czasie moczenia konopi utopili niemowie w strumyku, a następnie przykryli je łykiem i kamieniami. Sądzili zbrodniarze, że sprawa nie wyjdzie na jaw, gdyż matka dziecka była zadowolona, że pozbyła się dziecka. Przypadkowo jednak dwaj wieśniacy natknęli się przy przechodzeniu strumyka na zwłoki dziecka i sprawa się wydała. Oboje aresztowano. Wypadek ten wywołał wielkie wrażenie w całej okolicy.
Echo. 1935-12-20 R. 11 nr 353
1000 złotych nagrody wyznaczono za schwytanie bandyty Czepychy
Z Kołomyi donoszą: W ostatnich dniach wzięła sprawa groźnego mordercy Czepychv sensacyjny obrót. Dotychczas nie udało sie wejść na trop bandyty, mimo licznych zbrodni, popełnionych w ostatnich czasach. W ostatnich dniach dokonał Czepycha ponownie kilku napadów rabunkowych po stronie rumuńskiej. Sposób dokonania zbrodni napawa strachem mieszkańców, to też napad Czepvchy wywołuje wszędzie panikę. Onegdaj odbyła się Wyżnicy (Rumunia) konferencja policji polskiej z żandarmerią rumuńską, w której ustalono nowa taktykę śledcza w sprawie Czepychy. W konferencji wziął udział komendant żandarm, rumuńskiej Petro Bolocan, który zorganizował specjalny aparat śledczy, złożony z wzmocnionych posterunków żandarmerii, oraz policji tajnej, jaka stale patrolować będzie w lasach pogranicznych polsko-rumuńskich, w okolicy północnej Bukowiny. Za ujęcie bandyty wyznaczono nagrodę w kwocie 1000 zł.
Echo. 1936-02-17 R. 12 nr 48
Dziesięcioletni zabójca niemowlęcia. Dramat w chacie wieśniaczej
Z Kołomyi donoszą: — W Jaworowie pow. Kosów, w wiosce huculskiej obok Żabiego zdarzył sie tragiczny wypadek. Niejaka Iłena Senczuk. mieszkająca pod jednym dachem z rodziną niejakiego Stolaszczuka posiadała rewolwer bębenkowy, który pozostawił jej zmarły mąż. Rewolwer ten miała w swej torbie, którą powiesiła na ścianie. Tego samego dnia około godz. 3 gdy Sańczukowa przebywała na podwórzu, padł nagle strzał. Okazało się, że 9 letni pasierb Stolaszczuka, Piotr Kopczuk wyjął z torby rewolwer i zastrzelił 6 miesięczne leżące w kołysce dziecko swego ojczyma, przyłożywszy mu lufę rewolweru do ust. Chłopiec instynktownie czuł nienawiść do dziecka, którem matka jego tak dalece się zajmowała, że zaniedbywała Piotra. Ojciec zastrzelonego dziecka zgłosił o wypadku na posterunku P. P. Oczywiście młodociany morderca nie może być karany, a sad jedynie może zastosować do niego środki, wychowawcze.
Echo. 1938-03-15 R. 14 nr 74
Dwaj chłopcy udusili starca. Potworna zbrodnia w samotnej chacie.
Z Kołomyi donoszą: W ubiegłym roku zawiadomiono posterunek policyjny w Żabiu o śmierci 72-letniego Dmytra Szekieryka, którego zwłoki znaleziono w chacie na połoninie w Czarnohorze w pozycji klęczącej przy łóżku. Ponieważ żadnych na pozór znamion zbrodni nie zauważono, przeto starca pogrzebano. Dopiero po pewnym czasie rozeszła się wieść, że stary Szekieryk, który zażywał szeroko sławy najmądrzejszego gazdy, nie zmarł śmiercią naturalną... Po trzech tygodniach huculi spotkali na połoninie 13-letniego Jana Ferkulaka i 18-letniego jego brata, Dymitra, obu ubranych w części garderoby starego Szekieryka. Ferkalukowie wyjaśnili, że znaleźli na połoninie te rzeczy, lecz huculi w to nic uwierzyli i obu chłopców sprowadzili do posterunku policyjnego. Tu obaj przyznali się do zamordowania starca. Opowiedzieli oni, że ojciec wygnał ich z domu, błądzili jakiś czas po lesie i żywili się jagodami, a gdy głód im zbytnio począł dokuczać, odwiedzili Szekieryka, który ich gościnnie przyjął i wskazał łoże, aby się wyspali. W nocy obaj bracia starca udusili i obrabowali. Ekshumacja zwłok potwierdziła te zeznania. Lekarz stwierdził, że Szekieryka uduszono. Obecnie przed sądem odpowiadał tylko starszy Ferkaluk, gdyż co do młodszego sąd orzekł, że działał bez rozeznania. Przysięgli 12 głosami zatwierdzili pytanie w kierunku mordu rabunkowego, a trybunał skazał młodego mordercę na siedem lat więzienia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz