sobota, 14 lutego 2015

Kamińsk - Bełchatów - Bełchatówek - Kleszczów - Wybory - 1906

Gubernia piotrkowska do której należał Bełchatów i okoliczne gminy, była w tym czasie pod zaborem rosyjskim. Walczono aktywnie o więcej swobód dla polaków, poprzez mowę w języku ojczystym i inne przywileje zabronione prawem carskim. Językiem wykładowym w szkołach, także w urzędach był język rosyjski. Nie stosujący się do tych wymogów byli karani finansowo jak i karani aresztami, nawet zsyłką na Syberię. Rok wcześniej doszło do masowych wystąpień Polaków, przeprowadzono wielką demonstrację rewolucyjną w Bełchatowie. Bardzo aktywnym był ksiądz proboszcz w Łobudzicach, Jan Żak ((1870-1943), Był bardzo nie pokornym kanonikiem. W Łobudzicach był proboszczem w latach 1904-06. Za jego poglądy i starania o polskość, został przeniesiony do probostwa Poczesna. Rok później, zmuszony do wyjazdu do Krakowa. Zmarł w 1943 roku we Włocławku  i został tam pochowany.
W tym materiale zamieszczam artykuły z Tygodnia Piotrkowskiego. Po ich przeczytaniu mamy obraz, jakie trudności spotykał organizatorów zebrań. Co ciekawe, nie wszyscy mieli prawa wyborcze, zdecydowanie odpadali chłopi małorolni, kobiety. Warunkiem wzięcia udziału, była ilość posiadanej ziemi lub stanowisko we wsi lub gminie. Gospodarze, którzy posiadali od 20 do 200 mórg, zaliczani byli do tzw.  kurii średniej. Większość kandydatów stanowili księża, nie tylko z powodu stanowiska, lecz także ilości kościelnej ziemi. Bełchatów jak i okolice, były zamieszkiwane dużym procencie przez  obywateli pochodzenia niemieckiego jak 
i żydowskiego. Wspomniał o tym pastor ewangelicki, jakoby rdzenni mieszkańcy, nie byli pozytywnie nastawieni do mniejszości narodowych. Wspomniano także o agresji socjalistów.
Ten materiał schodzi się z majowymi wyborami prezydenckim w Polsce. Każdy dorosły może w nich wziąć udział. Proszę zwrócić uwagę, jakie problemy były ponad 100 lat temu, teraz także narzekamy, z nastawieniem krytyki, wielu z nas się z tym urodziło...


W dniu 25 marca 1906 roku czasopismo Tydzień Piotrkowski zamieściło dwa artykuły dotyczące wyborów.

Z Kamińska. (Kor. .Tygodnia Piotrkowskiego).
Zebranie przedwyborcze. 
W dniu 15 b. m. odbyło się zebranie przedwyborcze. W sali sądowej zebrali się posiadacze od 20 m. do 200 m. t. j. t. zw. kurja średnia. Przewodniczył zebraniu p. Otocki z Karczewa, zapraszając do prezydjum ks. dziekana Jankowskiego, pastora Roberta Hefke, Adama Żurawskiego i Michała Kebernika włościan, oraz p. Chmielewskiego z Sobakówka na sekretarza. W wstępnym przemówieniu przewodniczący przedstawił słuchaczom historyczny zarys zwołania Izby Państwowej, znaczenie i cel wyborów; na zapytania zaś włościan wyjaśniał po kilkakroć procedurę wyborczą tak skomplikowaną dla tej właśnie kurji. Z listy 120, z gmin Parzniewice, Kamińsk, Kleszczów i Gorzkowice, mających prawo uczestniczenia, przybyło około 70-iu;  przy czym zauważono, że z b. nielicznym wyjątkiem brak Niemców, dość licznie osiadłych w danej okolicy. Pan pastor wyjaśnił, że powodem takiej abstynencji wyborczej są różne bałamutne wieści o nieprzychylnym dla nich jakoby usposobieniu mieszkańców. Natenczas zebrani przez przewodniczącego upoważnili p. pastora o wyjaśnienia swym współwyznawcom, że każdego, kto czuje się polakiem, obywatelem kraju, kogo losy tej ziemi naszej żywo obchodzą, bez względu na jego wyznanie, całem sercem przyjmujemy do grona naszego bez żadnych uprzedzeń, a popierając słowa te czynem, jako kandydata z gminy Kamińsk do powiatu na peł­nomocnika postawiono jednego z ewangelików polaków. Przystąpiono do wyborów. Przy końcu zebrania, gdy ostatnia już gmina Parznicwice wskazywała z grona swego powołanych do powiatu, wpadła na salę przemocą, po krótkim oporze ze strony zebranych, znajdujących się przy drzwiach, uzbrojona w drągi i kije banda «socjalistów» z sąsiedniej fabryki i, w liczbie 40 mniej więcej, zatrzymała się przy drzwiach. Ponieważ obrady już się zakończyły, przewodniczący po krótkim przemówieniu zamknął posiedzenie słowami «Niech będzie

pochwalony Jezus Chrystus». Przybyła banda widząc, że nie udał jej się plan zniweczenia

obrad, wpadła w dziki szał. Z pianą na ustach dotarła do stołu prezydialnego i zaczęła

miotać wymyślania w stronę prezydium. Nie zwracając na to uwagi, zebrani najspokojniej rozeszli się do domów, zostawiając warchołów na sali; ci, wytoczywszy się na ulicę miasteczka, przesadzali się wzajemnie w płaskich konceptach i wymysłach. Powinszować zaiste ideowej inteligencji socjalistycznej takich ucywilizowanych i mających wysokie pojęcie o wolności towarzyszy!



Z Bełchatowa. (Korespondencja <Tygodnia Piotrkowskiego». Zebranie przedwyborcze.

W dniu 17 marca odbyło się w sali sądowej przedwyborcze zebranie t. zw. średniej kurii,

tj. posiadaczy od 20 do 200 mórg wraz z proboszczami. Z pięciu gmin należących

do tego okręgu, a mianowicie: Chabielic, Kluk, Łękawy, Beł­chatówka i Bujn przybyło z górą 100 uczestników. Zagaił posiedzenie i zarazem objął przewodnictwo p. Otocl(i z Karczewa. Po przemówieniach przewodniczącego i proboszcza z Ło­budzic ks. Żaka, w których wyjaśniono przyczynę zwołania Izby państwowej i znaczenia wyborów dla nas nastąpiły liczne ze strony włościan zapytania: jakich posłów trzeba by posłać i co przeprowadzić powinni w Petersburgu nasi posłowie? I w odpowiedzi na te zapytania po kilkakroć zabierali głos ks. Żak i ks. Jankowski proboszcz z Kociszewa oraz przewodniczący. Przemowy ich tchnęły zapałem; sercem całym wypowiadali oni myśli swe i kraju swego, co odczuwało się w zapytaniach obałamuconego przez skrajne żywioły kmiecia, zaczątki niewiary do inteligencji - owoc prowadzonej agitacji socjalistów już i w naszych stronach. Po wyjaśnieniu przez przewodniczą­cego procedury wyborczej-przystąpiono do próbnego głosowania na kandydatów jako pełno­mocników do powiatu. Wybrano: z gminy Chabielice: 1) ks. Franciszka Kwiatkowskiego, 2) Kołodziejczyka Józefa,3) Bartoszewskiego Józefa; z gminy Kluki: 1) ks. Tomasza Swinarskiego, 2) Ledera Kontego; z gminy Łę­kawa: 1) ks. Franciszka Zająca, 2) Jana Zarębę, 3 Antoniego Krawczyka  i J Wawrzyń­ca Matyszkiewicza  z gminy Bełchatówek:
1 ks. Leona Zarembę, 2) Politońskiego Antoniego, 3) Kazimierza Ubysza, 4) Dąbrowskiego Andrzeja; wreszcie z gmin Bujny: 1.) ks. Jana Żaka, 2) Wypycha Antoniego,

3) Kociszewskiego Andrzeja, 4) Bartczaka Józefa, 5) Brzozowskiego Ignacego,

6. J Kryszczyńskiego Stanisława, 7) Włódarzewskego Józefa.


Z gminy Bełchatówek. Dnia 11 kwietnia w gminie Bełchatówek przez aklamację wybrano na delegatów z gminy Michała Stachowskiego i Arabskiego Karola. W sali sądowej w Bełchatowie tegoż dnia z gmin: Chabielice, Kluki, Łękawa, Beł­chatówek i Bujny z kurji średniej własności na w wyborców do powiatu wybrani zostali: Ks. Jan St. Żak 118 gł., Albert Hellwig 113, Wypych Antoni 109, Kołodziejczyk Józef 109, Kociszewski Andrzej 110, Ks. Leon Zaremba 111, Ks. Kwiatkowski 11O, Ks. Świnarski 108, Sikorski Wincenty 105, Ubysz Kaźmierz 105, Dąbrowski Andrzej 105, Bartczak Józef 101, Kryszczyński Stanisław 103, Jan Zaremba 103, Włodarczewski Józef 94, Brzozowski Ignacy 94, Leder Konstanty 102, Ks. Zając 100, Bartoszewski Józef 100. Wybory odbywały się we wzorowym porządku pod prezydencją p. Felicjana Otockiego; na zebranych znać było, że przejęci, są ważnością chwili i spełniają swój ważny obywatelski obowiązek.-Pomi­mo tak nieodpowiedniej pory przedswiątecznej i pilnej roboty w polu, na sali wciąż obradowano do późnej godziny, bo do 9-ej wieczór. (X. Z.)

 

środa, 11 lutego 2015

Łódź - Rzeka Łódka - Melioracja - Regulacja - 1933

                    Prawie 100 lat w podziemiu


Stare przysłowie mówi: „ na bezrybiu i rak ryba”. Na dobrą sprawę Łódź, nie posiada nawet przysłowiowego raka. Wielkie przemysłowe miasto jakim jest Łódź, nie posiada rzeki. Te które płynęły swoimi naturalnymi korytami, i mniej lub bardziej zadawalały łodzian , zeszły do podziemia, począwszy od roku 1917 po lata siedemdziesiąte XX wieku.

Chciałbym napisać o rzece Łódce.

Rzeka której źródła brały początek na terenach obecnego Osiedla Sikawa (dokładniej na zbiegu ulic Giewont i Brzezińskiej) , początkowo nosiła nazwę Starowiejska lub Ostroga. Swój 20 kilometrowy bieg kończy w Konstantynowie , wpadając do Neru. W XIX wieku, na tej rzece istniały młyny wodne takie jak Mania i Grobelny. Jej wody zasilane dopływami innych rzeczek, były z całą pewnością atrakcyjne jako kąpieliska i wodopoje dla zwierząt domowych.Ogólnie była ona w tym okresie płytka i wąska, jednak w okresie deszczowym wylewała, zatapiając pobliskie łąki. W połowie XIX wieku w Łodzi następuje rewolucja przemysłowa. Nad jej brzegami przemysłowcy niemieccy, budują swoje pierwsze fabryki. Jako pierwszy nad jej brzegami, swoją Fabrykę Sukna buduje Karol Gotlieb Sänger. Tenże fabrykant otrzymuje  także pozwolenie od władz miasta na budowę Browaru – warzelni piwa(róg ulic Nowomiejskiej i Północnej). W początkach XIX wieku, wody Łódki napędzały maszyny w tych fabrykach, maszyny parowe wprowadzono znacznie później.Ta niewielka rzeka przyczyniła się do rozwoju przemysłowego Łodzi w nie mniejszym stopniu niż tania siła robocza. Nad jej brzegami zbudowana zostaje miejska rzeźnia.W drugiej połowie XIX wieku powstaje następny browar, istniejący do dnia dzisiejszego na rogu obecnych ulic: Północnej i Pomorskiej. Przemysł jest bezlitosny dla czystości jej wód. Coraz więcej ścieków wpływa w jej nurty. W roku 1863 Robert Biederman buduje swoją fabrykę . Mieści się w niej farbiarnia przędzy, tkanin wełnianych i bawełnianych. Za jego przykładem w roku 1872 Izrael Poznański, także nad jej brzegami buduje fabrykę bawełnianą.

Łódkę zaczęto traktować jako kanał odprowadzający ścieki z tych zakładów przemysłowych.

Także masowy napływ robotników pracujących w tych olbrzymich zakładach powoduje, że powstają osiedla domów bez kanalizacji. Olbrzymie ilości zanieczyszczeń z ulicznych rynsztoków dostają się do jej koryta. Powstaje niebezpieczeństwo epidemii.Do stawu miejskiego,który zasilała Łódka, wrzucane są śmieci miejskie, także zawartość kloak.To skłoniło władze miasta do jego zasypania. Woda rzeki nie nadaje się do spożycia, jej zapachy są coraz bardziej uciążliwe dla mieszkańców. Podjęto decyzję do częściowego ujęcia jej wód w sklepiony kanał. W roku 1917 kanał ten zbudowano na odcinku ulic ,od Nowomiejskiej do Wschodniej. Tak oto rzeka, zeszła do podziemia. Regulację jej dalszych odcinków, trwała dalej aż do końca roku 1936. 


 Zdjęcia które przedstawiam pokazują fazę jej regulacji.

Być może, to ci robotnicy na zdjęciach, znaleźli kieł mamuta, o którym rozpisywała się łódzka prasa w tym okresie w 1933 roku. Polska Ludowa dopełniła ogromu zniszczeń. Na całej długości Starego Miasta (od ul.Źródłowej, aż poza ul. Srebrzyńską) schowano ją pod ziemię.....
Być może obecne władze naszego miasta, znajdą sposób, aby nasza Łódka znów pokazała swoje wody na powierzchni. Aby jej oczyszczone nurty, pozwoliły cieszyć mieszkańców miasta w formie kąpielisk i miejsc do wypoczynku !


wtorek, 10 lutego 2015

Artykuły dotyczące bitwy łódzkiej - część 29

Odcinek 29 moich materiałów na temat bitwy łódzkiej z czasopism: Nowy Kurjer Łódzki, Nowa Gazeta Łódzka i Rozwój z okresu 18.08 – 31.12.1914.  
Słownictwo i stylistykę zachowałem w oryginalnej pisowni.


Rozwój 29 października 1914

Łódź – dziś nastąpił wymarsz wojsk niemieckich z naszego miasta, po trzy- tygodniowym pobycie. Już o godz. 3 w nocy wyruszyły w kierunku Koluszki szosą rokicińską, pierwsze oddziały kawalerii, a za nią pociągnęły długim sznurem piechota i artyleria. Ustępujące wojska niemieckie uprowadziły kilku jeńców, zabranych z Łodzi, pomiędzy którymi było widać dwóch żołnierzy, dozorcę więzienia łódzkiego Gogolewskiego i kilku innych ludzi.

Na tyłach armii rosyjskiej znajdują się setki podwód, przeważnie z mieszkańcami Łodzi i okolic, którzy nie mogli dostać się do Łodzi. Z chwilą wkroczenia wojsk rosyjskich, do miasta wrócą wreszcie do pieleszy domowych.

Wczoraj, w dalszym ciągu rekwirowano w naszym mieście konie na potrzeby armii niemieckiej. Zarekwirowano również i konie, należące do straży ogniowej i tylko dzięki staraniom naczelnika straży p. Zonera i p. Stefanusa, konie zostały zwrócone straży. 


W dniu wczorajszym, ewakuowano przez Łódź trzech jeńców rosyjskich, ujętych w potyczce pod Brzezinami. Jeden z jeńców jest łodzianinem. Dziś w nocy od strony Sieradza, szybował ponad Łodzią aeroplan niemiecki, który udał się w kierunku Brzezin. Jak nam komunikują z Pabianic, razem z aeroplanem, który widziano w Łodzi, do Pabianic przybyła dwa inne, które wylądowały pod miastem i nad ranem wyruszyły w kierunku Tomaszowa. Dziś, o godz. 10 rano ponad naszym miastem również szybował aeroplan wojskowy, który znikł w kierunku Aleksandrowa.

Stryków – Niemieckie podjazdy kawaleryjskie, poprzedzane przez drobny oddział huzarów austryjackich, stwierdziły przy rekonesansie, że Stryków jest wolny jest od wojsk rosyjskich. Gdy w kilka godzin później, mianowicie w środę przed wieczorem zbliżała się artyleria niemiecka do Strykowa, a odziały piechoty wkroczyły już do miasta, z wielu domów nagle wypadli kozacy i dali kilkanaście salw do Niemców. Natychmiast zarządzono powrót wszystkich sił niemieckich.

Łódź – wskutek popłochu wywołanego bieżącymi wypadkami dnia, mieszkańcy wsi okolicznych pod Łodzią, Rogi, Rożki, Antoniewa, Stoków, Sikawy, Nowosolny in., tłumnie opuszczają swe siedziby.



OKOLICE – Prowincja nasza przeżywa teraz to wszystko, co o Łódź obija się tylko echem, co wstrząsa naszymi nerwami, ale bezpośrednio nas nie dotyka. Na prowincji naszej rozgrywają się obecnie wypadki wagi pierwszorzędnej. Pola jej obficie zraszają się krwią, a „mogiły bratnie” kurhanami znaczą te miejsca, w których odbywały się zmagania dwóch potęg. Niejedna też wioska i miasteczko nasze uległy częściowemu lub całkowitemu zniszczeniu, o czym świadczą sterczące samotnie kominy.

A jednocześnie w miejscowościach, nie doświadczających bezpośrednio skutków wojny, życie płynie trybem nieomal normalnym. Na pochwałę prowincji naszej zaznaczyć trzeba, że w tych ciężkich chwilach doświadczeń stara się ona nawet o podtrzymywanie życia społecznego, pracując w stowarzyszeniach, kółkach rolniczych itp. Naród nasz w ogóle, a lud wiejski w szczególności jest bardzo żywotny. Miarą jego żywotności jest choćby fakt, że ledwo przewalił się huragan wojenny przez gubernię lubelską, ledwo umilkły działa i jeszcze nie zdążono uprzątnąć z pól całych tysięcy trupów, jeszcze nie pozbierano armat, karabinów, granatów, kul itp.- już rolnik nasz wyszedł w pole, by choć z opóźnieniem uprawić swój stratowany i krwią przesiąknięty zagon i rozrzucić na nim ziarna, które w roku przyszłym plon mają mu wydać...

Osłaniając odwrót głównych sił niemieckich, tylne straże wojsk niemieckich toczą już od dwóch dni zaciekłe walki na linii Aleksandrów – Zgierz, Zgierz – Rogów i Stryków – Płyćwia. Sztab walczących wojsk niemieckich znajduje się we wsi Rogi pod Łodzią w willi p. Wilskiego.

Najzaciętrze walki toczą się na linii Stryków – Płyćwia. Znajdujące się na linii walk wsie: Rogi, Mroga Dolna, Olsza i osada Jeżów zupełnie zniszczone od pocisków działowych. Mieszkańcy tych wsi pouciekali w panicznym strachu do wsi sąsiednich. Przez cały dzień wczorajszy przewożono na podwodach do Łodzi rannych żołnierzy niemieckich i lokowano ich w miejscowych szpitalach. Przywiezione też spod Moskul kilka podwód z trupami. Wobec nagłego wymarszu, pozostawiono w Łodzi rannych żołnierzy, znajdujących się w szpitalach.


 

Piotrków – Koluszki – rannych podczas ostatnich walk żołnierzy niemieckich lokowano w Koluszkach i Piotrkowie w gmachach stacyjnych, które przemieniono w szpitale wojskowe. Setki i tysiące rannych czekają tam na pomoc lekarską. Służba sanitarna nie jest w stanie podołać swemu zadaniu.


Pocztówka zamieszczona powyżej, pokazuje teren wojny i zniszczenia w Prusach Wschodnich, jest warta pokazania.
 


Żołnierze wyklęci - Sieradz - Sąd Wojskowy - 1948 - część 5

                                                              U Z A S A D N I E N I E

W toku przewodu sądowego, a to na podstawie wyjaśnień oskarżonych i zeznań przesłuchanych świadków i przeglądniętego dowodu rzeczowego ustalono:
Oskarżeni: Machała, Leśnik i Zabłocki w marcu 1946 r. wciągnięci zostali do nielegalnej organizacji KWP działającej na terenie pow. Sieradzkiego i Wieluńskiego pod dowódctwem jana szewczyka i Jana Kwapisza ps.”Lis-Kula”.
W ramach nielegalnej organizacji ci brali udział dnia 13 marca 1946 r. z bronią w ręku w zaborze kwoty 46 tysięcy zł na szkodę kasy biletowej PKP w Wieluniu. W czasie tego rabunku osk. Machała i Zabłocki byli wewnątrz, zaś osk. Leśniak stał z bronią w ręku jako obstawa przed dworcem kolejowym.
Ze zrabowanych pieniędzy Leśnik otrzymał kwotę 3.000 zł, Machała i Zabłocki prawdopodobnie 5.000 zł, zaś resztę pieniędzy zabrał dowódca bandy Jan Kwapisz ps.”Lis-Kula”.
W czasie pobytu w bandzie osk. Machała posiadał do 19 marca 1946 r. karabin KB i pistolet typu P.38 zaś do sierpnia 1946 r. drugi karabin. Karabin jeden sprzedał za kwotę 1.000 zł, pistolet zabrany mu został przez Kwapisza Jana, a drugi karabin również sprzedał.
Oskarżony Leśnik do 20 marca 1946 r. przechowywał karabin ręczny, oraz karabin RKM, broń zdał Janowi Kwapiszowi, dowódcy bandy.
Oskarżony Zabłocki od marca 1946 r. do czerwca 1946 r. przechowywał pistolet belgijski kal.7.65, który następnie sprzedał.
Przewodem sądowym w sposób nieulęgający wątpliwości ustalonym zostało, że oskarżeni Machała,Leśnik i Zabłocki byli członkami nielegalnej organizacji KWP do marca 1946r.,gdyż po tym terminie nie przedsięwzieli żadnej czynności przestępnej i zerwali z nielegalnej organizacji i dlatego Sąd uznał ich za winnych należenia do nielegalnej organizacji do dnia 20 marca 1946r.Wprawdzie oskarżeni ci nie ujawnili się, gdyż jak twierdzili obawiali się groźby ze strony Jana Kwapisza ps.”Lis-Kuli”, który obecnie w sposób krwawy grasuje na terenie pow. sieradzkiego ale to, że się nie ujawnili nie jest podstawą do przyjęcia, iż byli członkami nielegalnej organizacji do chwili aresztowania.
Sąd uniewinnił Machałę i Leśnika od zarzutu popełnienia przestępstwa z art.1.pkt 2 i 3 Dekr. Z 16.11.1945 r., bowiem słuchani na rozprawie świadkowie Kobuta i Pietrzak zeznali, że nie byli przedstawicielami organizacji politycznej lub społecznej, a pobicie również nie miała miejsca podczas lub z powodu pełnienia obowiązków służbowych, co jest wymogiem popełnienia przestępstwa zarzucanego tym oskarżonym.
Na terenie powiatu sieradzkiego i wieluńskiego do dnia dzisiejszego grasuje niebezpieczna banda rabunkowo-dywersyjna będąca pozostałością nielegalnej organizacji KWP pod dowódctwem Małolepszego Jana ps.”Murata”. Banda ta w sposób krwawy mści się na przedstawicielach władzy bezpieczeństwa, rabuje przede wszystkim spółdzielnie, chcąc w ten sposób zniszczyć sklepy spółdzielcze, które w sposób dodatni przyczyniają się na wsi do obniżki cen przemysłowych. Do bandy tej w kwietniu 1947 r. wciągnięty został osk. Wyrwas przez nieżyjącego już Nogalę Stanisława. Dnia 10 maja 1947 r. osk. Wyrwas złożył przysięgę przed dowódcą nielegalnej organizacji Małolepszym Janem ps.”Murat”. Po złożonej przysiędze wcielony został do grupy dywersyjnej Kwapisza Jana ps.:”Lis-Kula”.
Jako członek bojówki wspólnie z członkami bandy brał udział w napadzie rabunkowym na spółdzielnię we wsi Oraczew, jednak rabunku nie dokonali z powodu braku pieniędzy i worków do pakowania.

Podpułkownik Henryk Świetlicki - Pabianice - ppłk. Kudaj - Litwa - Strzelcy Kaniowscy - cz.8

Wszystkie materiały, dotyczące ppłk. Henryka Świetlickiego zamieszczone na moim blogu są zastrzeżone. Posiadam wyłączne prawa do ich publikacji. Dalsze zamieszczanie tekstu, zdjęć 
i  dokumentów tylko po uzyskaniu zgodny właściciela bloga.

Dokument wystawiony przez 28 Pułk Strzelców Kaniowskich, że były sierżant sztabowy, obecnie podporucznik Henryk Świetlicki w bitwie pod wsią Biełki Mariampol w maju 1920 roku , został ciężko ranny w jamę ustną.

W walce prowadził swój oddział wycofując się przez mostek, przedostali się do najbliższego drzewa. Tam otrzymał postrzał, kula trafiła go w szyję, przelatując na wylot. Koledzy zobaczywszy go, leżącego na ziemi, wzięli pod pachy i przebiegli przez ten sam mostek podczas ostrzału , wpadli akurat na Kudaja, który rozkazał rozładować wóz z amunicją, i szybko zawieźć ojca na punkt opatrunkowy.Wracając do osoby Kudaja, to co zrobił, nie było zgodne z przepisami...
Inna sytuacja, ojciec ze swoimi żołnierzami wycofywał się, był w straży tylnej, zobaczy, że w rowie ktoś leży, to był Kudaj, ojciec zabrał jego dokumenty i podczas odwrotu rozkazał wsadzić go na polową kuchnię kompanijną i przewieźć w bezpieczne miejsce. Raz jeden, raz drugi ratował życie koledze.
Mój ojciec już wcześniej bardzo go cenił, inni może mniej, był bardzo zdecydowany i ostry, 
Pan Jerzy przybliża postać tego żołnierza. Jako młody człowiek, działał w Sokole (był w zarządzie),
w Pabianicach,. Prowadził w nim gimnastykę, później został wcielony do armii Rosyjskiej. W wojsku carskim szybko awansował, był dzielny, i jak mój ojciec wspominał, miał zmysł przywódczy. Nie był wykształcony jednak to mu nie przeszkadzało w awansach. Obaj służyli do 28 pułku Legionów Polskich.



Później ich drogi się rozeszły. Po powrocie mojego taty ze Szkocji, okazało się, że Kudaj także przebywa w Pabianicach. Pan Jerzy dodaje, że Kudaj przed wojną był zdecydowanym przeciwnikiem Piłsudskiego, w przeciwieństwie do ojca. Ten temat dla obu był tabu, dawno temu, dość ostro w tym temacie wymienili swoje uwagi i nigdy później o tym nie rozmawiali.. Pozostali do końca przyjaciółmi mimo różnych poglądów politycznych. Jaka szkoda, że teraz o tym zapomniano... Kudaj po zamachu majowym odszedł na emeryturę jako podpułkownik, za zasługi otrzymał na Kresach gospodarkę, osadził na niej swoją rodzinę, prawdopodobnie rozwiódł się ze swoją żona, podobno miał syna, ale nie jestem pewien. Mając wysoką emeryturę, stał się podróżnikiem, odwiedził Afrykę, Amerykę. Był bardzo oczytany, śmialiśmy się, że encyklopedię to on przeczytał bardzo dano temu.

Bardzo mało materiałów można znaleźć na Google.
Znalazłem na Lista oficerów Wojska Polskiego z lat 1914-1939
 officersdatabase.appspot.com/oficer/Kudaj
Dane podstawowe
Nazwisko i imię™: ppłk. Kudaj Władysław
Data urodzenia: 21.6.1890 Miejsce ur.: Brak danych
Okoliczności śmierci
Brak informacji o okolicznościach śmierci.
Pochowany: Brak danych
Promocje i mianowania na stopnie oficerskie?
1928 podpułkownik Korpus Oficerów Piechoty starsz. 01.01.1927 lok. 28 [1]
Odznaczenia
1928 Virtuti Militari kl. 5 [2]
1928 Krzyż Walecznych czterokrotnie [2]
1928 Medal Międzysojuszniczy Międzynarodowy [2]
Przynależność macierzysta (ewidencyjna)?:
Przynależność służbowa
Przypisy
1.Rocznik Oficerski 1928 Lista Starszeństwa, Warszawa 1928

Oficerów Piechoty ppłk. 1.01.1927 28. Kudaj Władysław 21.6. 1890 kadra ofic. piech.
2.Rocznik Oficerski 1928 Przydziały Oficerów, Warszawa 1928

Kudaj Władysław 18 p. p. w dysp. d-cy pułku w dysp. d-cy pułku VM 5, KW 4, MI.
Utworzono na podstawie:
Rocznik Oficerski 1928 Lista Starszeństwa

Po rozmowie telefonicznej z panem Jerzym dowiedziałem się, że ppłk. Władysław Kudaj zmarł w Pabianicach, został pochowany na miejscowym cmentarzu ( oboje z tatą byli na  jego pogrzebie).
Niestety, około 2 lata temu grób został skasowany, prawdopodobnie nie został opłacony.....
Towarzystwo Przyjaciół Pabianic obchodzi jubileusz 50 lecia. Może ktoś przychylny, znajdzie to miejsce, oznaczy małą tabliczką kto tutaj spoczął, chociaż tak mało i tak wiele!

poniedziałek, 9 lutego 2015

Podpułkownik Henryk Świetlicki - Pierwszy Obywatel Pabianic - "Dezercja" - Nowoświęciany - cz.7


Wszystkie materiały, dotyczące ppłk. Henryka Świetlickiego zamieszczone na moim blogu są zastrzeżone. Posiadam wyłączne prawa do ich publikacji. Dalsze zamieszczanie tekstu, zdjęć 
i  dokumentów tylko po uzyskaniu zgodny właściciela bloga.
Na początku maja dostał rozkaz wykrycia niebezpiecznego szpiega o nazwisku Roszak, który ukrywał się w Pabianicach, ojcu udało się go wykryć i aresztować. Do szeregów zgłosił się w dniu 30 maja 1915 roku. Przez kilka dni przebywał w Piotrkowie, a następnie został przesunięty do Radomska i dnia 7 czerwca złożył przysięgę i został przydzielony do 3 baonu zapasowego.
Pan Jerzy pokazuje legitymację:


Gdy ojciec został ranny, został przywieziony do Łodzi. Po wyleczeniu, chciał jak najszybciej wrócić na front, ale dowódca baonu zapasowego nie chciał się zgodzić (legitymacji baonu zapasowego z 1919 roku). Ojciec zawziął się i zgromadził wokół siebie kilku kolegów i doradził im, aby razem z nim uciekli na front,zmieniając mundury i oprzyrządowanie na nowe. 

Skombinował przepustkę i tak udało mu się wyjechać z 15 innymi kolegami z Łodzi, poprzez Warszawę do Nowoświęcian
W tym czasie, wspomniany dowódca baonu zapasowego, nie wiedząc nic o niesubordynacji swojego podwładnego, zgłosił do dowództwa wniosek o dezercji ojca. "Dezerter" jednak powiadomił swój baon, że jest już na froncie !


Karta na przejazd kredytowy da H.Świetlickiego+ 15 kolegów.
Ciekawostka, jak się wojna skończyła, ojciec odznaczony już Krzyżem Walecznych i Virtuti Militari i w stopniu podporucznika spotkał się w kasynie oficerskim z innymi oficerami. Wśród nich był także porucznik dowódca, który poszukiwał go jako dezertera....

 Dokumenty wystawione przez Dowództwo 28 Pułku Strzelców Kaniowskich, poświadczające udział Henryka Świetlickiego na froncie Lwowskim od 5.3.1919 do 17.7.1919 roku, także uzyskania odznaki pamiątkowej "Orlęta"
Dokumenty wystawione przez Dowództwo 28 Pułku Strzelców Kaniowskich, poświadczające udział na froncie Litewsko - Białoruskim od 1.10.1919 do 1.5.1920 roku, także uzyskania odznaki pamiątkowej frontu Litewsko - Białoruskiego.




niedziela, 8 lutego 2015

Łódź w fotografii - Alfred Kiss - ulica Piotrkowska - ok.1940 - cz.5

Ulica Piotrkowska, chluba miasta Łodzi, podobno najdłuższa handlowa ulica w Europie, ponad 4 kilometry długości. Powstała w pierwszej połowie XIX wieku. Swoją nazwę uzyskała nie przypadkowo, przebiegał tędy szlak handlowy, który prowadził z Łęczycy do Piotrkowa. Początkowo budowano domy drewniane w których zamieszkiwali miejscowi tkacze. Po nich powstawały murowane kamienice, był to okres rozwoju przemysłowego Łodzi, ulica Piotrkowska stała się miejscem towarzyskim i kulturalnym. Inwestowali łodzcy fabrykanci pochodzenia niemieckiego i żydowskiego. Obecnie bardzo dobrze prezentują się zabytkowe kamienice, także nowe budynki budowane w wolnych miejscach dostosowane do starej architektury. Niestety, zbyt wolno są remontowane podwórka tych posesji, wiele wygląda ponuro, pospolite slamsy..Alfred Kiss nie tylko,że miał atelier na tej ulicy pod numerem 145, lecz z ilości fotografii, myślę, że była to jego ulubiona ulica.



GRAND HOTEL

Budynek zaprojektował Hilary Majewski w latach 1872–1887 przy ul. Piotrkowskiej, nr hipoteczny 510-511. Początkowo budynek mieścił fabrykę wyrobów wełnianych i bawełnianych Ludwika Meyera. Po raz pierwszy został przebudowany w 1887 na „dom gościnny” Hotel Grand. Na początku hotel miał oświetlenie gazowe, by w roku 1906 roku zainstalować oświetlenie elektryczne (zasilane z lokalnej dynamomaszyny poruszanej przy pomocy gazu), a w 1907 zostać włączonym do miejskiej sieci energetycznej. W kilku apartamentach były łazienki. Większość pokoi wyposażona była w przenośne umywalki, do których dostarczano wodę wiadrami. Wnętrza były ogrzewane przez piece, które w zależności od standardu pokoju były z kafli porcelanowych, fajansowych lub zwykłych. Z przestrzeni recepcyjnej na piętro prowadziły schody marmurowe, na korytarzach były posadzki, w pokojach parkiety i podłogi z desek. Drzwi wejściowe od ul. Piotrkowskiej były dwuskrzydłowe z gzymsami i ozdobami. W środkowej części wewnętrznego dziedzińca hotelu był wspaniale urządzony ogród *
.
Przypuszczam, że to także ulica Piotrkowska, czytelników proszę o informacje gdzie znajduje się ten piękny budynek (zdjęcie poniżej)


* pl.wikipedia.org/wiki/Hotel_Grand_w_Łodzi

Artykuły dotyczące bitwy łódzkiej - część 28

Odcinek 28 moich materiałów na temat bitwy łódzkiej z czasopism: Nowy Kurjer Łódzki, Nowa Gazeta Łódzka i Rozwój z okresu 18.08 – 31.12.1914.  
Słownictwo i stylistykę zachowałem w oryginalnej pisowni.


Nowa Gazeta Łódzka – Wtorek, 20 października 1914

Łowicz – w walkach pod Łowiczem, Sochaczewem i Błoniami, wzięto do niewoli 10.000 Rosjan, których wywieziono do Niemiec.

Zduńska Wola – w ubiegły piątek delegacja obywateli Zduńskiej Woli, udała się do wojskowego komendanta Sieradza z prośbą o wolny przewóz artykułów żywnościowych od strony Sieradza ponieważ, z powodu znacznej liczby kwaterujących i przechodzących wojsk, mieszkańcy Zduńskiej Woli odczuwają brak żywności na którą, pomimo panującej nędzy, ceny idą coraz to wyżej. Komendant przychylił się do prośby delegacji, komunikując jednocześnie, iż w krótkim czasie pomiędzy Sieradzem a Zduńską Wolą otwartą zostanie regularna komunikacja kolejowa.

Sieradz – w zeszły piątek przedstawił się tutejszemu komendantowi burmistrz Zduńskiej Woli p. Józef Schneider i prosił go by zezwolił na wyjazd wszystkich uciekinierów kaliskich, znajdujących się w chwili obecnej w Zduńskiej Woli.

Zgierz – w zeszły czwartek, na całej drodze prowadzącej ze stacji do miasta panowało nadzwyczajne ożywienie. Można było spotkać na tej drodze całe setki ludzi, unoszących ze sobą drzewo ze zniszczonej rampy i drewnianych zabudowań stacyjnych. W ten sposób większa część biedniejszej ludności miejscowej tanio zaopatrzyła się w opał. Tor linji kaliskiej w kierunku Strykowa został zupełnie zburzony, wysadzono też w powietrze na tej linji kilka znacznych mostów. Znajdujące się na stacji towarowej towary i materiały, pomiędzy którymi znajdowało się kilka beczek nafty, oddane zostały do użytku komitetu obywatelskiego. Mówią tu, że wkrótce ma być wznowiony ruch pociągów pomiędzy Zgierzem i Sieradzem, również zbudowana ma być odnoga kolejowa od Sieradza w stronę Wielunia i Częstochowy. Kiedy w piątek wszystkie rampy oraz budynki drewniane zostały rozebrane, pod budynek stacyjny od godz.12 w południe podłożony został ogień, który do cna strawił cały gmach.

Łódź – skup bydła – w ciągu kilku dni ostatnich wojska niemieckie zakupiły masę bydła w okolicy Łodzi, jak to w Lutomiersku, Konstantynowie, Szadku itp.

Nowa Gazeta Łódzka – Środa, 21 października 1914

Piotrków – przez miasto ewakuowano 650 jeńców rosyjskich z 4 pułku strzelców syberyjskich, w tej liczbie 3 oficerów ujętych w bitwach pod Skierniewicami. Z liczby jeńców 100 pochodzi z Łodzi. Łodzianie pozostawili w Piotrkowie swe adresy, dla doręczenia rodzinom. Komendant miejscowy był obecny w niedzielę ubiegłą na nabożeństwach w cerkwi , kościołach katolickich, zborach ewangielickich, a w sobotę w synagodze.

Łowicz – gazeta „Lodzer Tageblatt” donosi że w niedzielę nad Łowiczem ukazało się 5 niemieckich aeroplanów posuwających się w stronę Sochaczewa. Wczoraj zaś o godz. 3 po poł. ukazał się aeroplan w Zduńskiej Woli. Aeroplan przyleciał ze strony Sieradza. Nad miastem płynął tak nisko, iż ludność przypuszczała, że chce wylądować w ich miasteczku. Jednakże aeroplan nie dotykając ziemi, wzniósł się szybko w górę i odleciał w stronę Łasku.



Rozwój 22 października 1914

Łowicz – jak informują nas osoby przybyłe z okolic Łowicza i Skierniewic, na linii tej wre od kilku dni zacięta bitwa pomiędzy wojskami rosyjskimi i niemieckimi. Huk armat słychać w promieniu kilkumilowym. Z obydwóch stron wyliczają niezmierną ilość zabitych i rannych.

Ranni żołnierze niemieccy przewożeni są na samochodach i wozach do Koluszek, skąd koleją ewakuowani do dalszych okolic.




Nowa Gazeta Łódzka – Sobota, 24 października 1914

Skierniewice – przywieziono tu ok.3.000 jeńców-Rosjan, wziętych do niewoli w bitwach w okolicy Warszawy. Jeńcy należą przeważnie do 125 pułku piechoty, którego resztki oddały się Niemcom do niewoli.

Andrzejów – Wiśniowa Góra – dowiadujemy się, że z koloni niemieckiej w Andrzejowie, na Wiśniowej Górze i innych okolicznych zgłosiło się do dowódcy niemieckiego oddziału wojskowego kilkudziesięciu ochotników, pragnących wstąpić do armii czynnej. Dowódca oddziału polecił im zwrócić do najbliższej komendantury placowej.

Nowa Gazeta Łódzka – Niedziela, 25 października 1914

Łowicz –osoby, które opuściły Łowicz w piątek i powróciły do Łodzi, opowiadają: miasto Łowicz wygląda jak wymarłe. Pewna część mieszkańców uciekła, pozostali odczuli na sobie cały ciężar wojny.

 W handlu zastój zupełny. Bitwy w okolicach miasta zostały wznowione. Na ulicach nie można ujrzeć przechodnia. Ze względu na swe położenie Łowicz, stał się bazą operacji armji wojujących. Podczas walk do miasta wpadają szarpnele i granaty, które wznieciły w mieście szereg znaczniejszych pożarów, które strawiły w mieście szereg domów. Całe miasto wygląda jak olbrzymi obóz wojenny, gdzie skoncentrowano całe masy oddziałów niemieckich, przeznaczonych do wysłania pod Warszawę. Na rynku zgromadzono moc automobilów opancerzonych, wozów amunicyjnych i szpitalnych.

Skierniewice – jak donoszą przybyli z okolic Skierniewic, od kilku dni toczy się tam zacięta walka pomiędzy armiami nieprzyjacielskimi. Pole bitwy jest formalnie zasłane trupami. Do grzebania poległych używają miejscowych włościan. Większą część rannych żołnierzy niemieckich przewożą natychmiast koleją do Piotrkowa, nieznaczną zaś ilość przewieziono automobilami do Łodzi. Stacja kolejowa w Skierniewicach oraz most zostały wysadzone w powietrze.

Wiśniowa Góra – nocy onegdajszej słychać było głośną kanonadę od strony Wiśniowej Góry, co dowodzi, że w okolicach tych musiano stoczyć walkę.

Rozwój 28 października 1914

Łódź – dziś, o godz. 12 w południe, od Widzewa nad miastem w stronę Zgierza przelatywał aeroplan w kształcie ptaka. Kiedy nadleciał nad ul. Dzielną, skręcił w stronę Zgierza. Dano do niego kilka strzałów, lecz bezskutecznie. Przy mglistym powietrzu i znacznej wysokości znikł wkrótce z horyzontu.

Pocztówka zamieszczona powyżej, pokazuje teren wojny i zniszczenia w Prusach Wschodnich, jest warta pokazania.
 

Łódź w fotografii - Alfred Kiss - Fabryka Silbersteina - ok.1940 - cz.4


Oryginalne zdjęcie Alfreda Kissa, rozmiar 13,0x17,7 cm, wydane do 1940 roku, dzisiaj zamieszczam  zdjęcie dotyczące :


Fabryki Silbersteina ul. Piotrkowska 260.

Przędzalnia Markusa Silbersteina, to czterokondygnacyjny, ogromny budynek z dwiema dużymi wieżami będący jednym z symboli fabrycznej Łodzi. Projektantem budynku był Adolf Zeligson. Przędzalnia ma charakterystyczny czerwony kolor od nieotynkowanej cegły. W 1878 r. otworzył tam pierwszą tkalnię mechaniczną. Początkowo zajmował się wełną, ale z czasem też bawełną. W 1888 r. kupił kolejne działki między ul. Dziką (dziś Sienkiewicza) a Widzewską (Kilińskiego) i wybudował przędzalnię przy ul. Pustej 21 (dziś Wigury). W 1891 r. powstało Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Wełnianych i Bawełnianych M. Silbersteina. Po śmierci Markusa jego rodzinne przedsiębiorstwo prowadzili synowie: Mieczysław i Stanisław.
Po wojnie majątek Silbersteinów został znacjonalizowany, produkcja rozpoczęła się ponownie w 1949 roku. Zakłady w okresie PRL nosiła nazwę „Ofiar dnia 10 września 1907 roku” a następnie „Olimpia”. Obecnie budynek jest w rękach prywatnych*

Tych drewnianych budynków przed fabryką  już nie znajdziemy...



Przy ul. Piotrkowskiej 242/250 znajduje się potężny budynek wzniesiony z czerwonej cegły, przypominający swą bryłą warownię. W dzisiejszej architekturze, w dobie budynków szklano-stalowych obiekt ten jest charakterystycznym elementem łódzkiego krajobrazu. Mowa tu o dawnej tkalni Markusa Silbersteina. Pierwszą swą tkalnię uruchomił w roku 1878 przy ul. Piotrkowskiej 242 (w latach 70. XX w. większość budynków wyburzono). Wraz ze wzrostem obrotów, w roku 1894 obok starej tkalni powstał nowy, monumentalny, czterokondygnacyjny budynek z dwiema wieżami (znajdowały się nich klatki schodowe oraz zbiorniki wodne).
Fabryczna "warownia" powstała według planów architektonicznych Adolfa Zeligsona. Po II wojnie światowej fabrykę upaństwowiono i utworzono w niej Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego im. Ofiar dnia 10 września 1907 r. W roku 1957 nazwę zmieniono na "Olimpia". Od 1999 r. w dawnych murach fabrycznych funkcjonował salon meblowy. Obecnie obiekt jest gruntownie odnowiony.


*   www.sztetl.org.pl/.../lodz/.../11085,fabryka-silbersteina-ul-piotrkowska-2...
** www.polskaniezwykla.pl › ciekawe miejsca › zabytki: zabytkowe budynki

sobota, 7 lutego 2015

Podpułkownik Henryk Świetlicki - Pierwszy Obywatel Pabianic - Śląsk Cieszyński - cz.6

Wszystkie materiały, dotyczące ppłk. Henryka Świetlickiego zamieszczone na moim blogu są zastrzeżone. Posiadam wyłączne prawa do ich publikacji. Dalsze zamieszczanie tekstu, zdjęć 
i  dokumentów tylko po uzyskaniu zgodny właściciela bloga.

Front Cieszyński - 1919
Dnia 27 stycznia wraz z 3 baonem 28 p.p. wyjechałem na front czeski. Chrzest ogniowy baon odbył 31 grudnia pod wsią Kisielewem, 12 kompania odznaczyła się zdobywając w kontrataku utracone pozycje.

 Dowódcą naszej kompani był Pęczkowski, który został tam ranny, był on oficerem (podpułkownikiem) przedwojennym bez żadnej praktyki bojowej. Pan Jerzy dodaje: na Starym Cmentarzu w Łodzi,ul' Ogrodowa, jest pomnik oficera opartego na szabli, zginął on w bitwie pod Warszawą w 1920 roku  podczas natarcia Rosjan, to był jego brat, Benedykt Pęczkowski.
Benedykt Pęczkowski, żołnierz 28 p.Strzelców Kaniowskich.

Ojciec natomiast był w stopniu podoficera, ale z duża praktyka bojowa. .Tego dnia, samochodem podjechali przedstawiciele misji francuskiej i angielskiej nakazując wstrzymanie natarcia. Ojciec dał im przewodnika i skierował do dowództwa, a do swoich żołnierzy powiedział: a wy naprzód ! Wracając do tematu podpułkownika Pęczkowskiego, pan Jerzy dodaje:
Ten pan podpułkownik był w Anglii, ale był on w tzw. odstawce jeszcze za 1939 rok., był on w tym czasie szefem sztabu dywizji i wynikły nieporozumienia, a w Anglii był zatrudnionym w korpusie oficerów. Kiedy wrócił do Polski ja w tym czasie byłem na politechnice, postanowiłem zapisać się na język angielski. Okazało się, że był on tam zatrudniony i spisywał nazwiska studentów chętnych nauki angielskiego. Po usłyszeniu nazwiska spytał o Henryka, powiedziałem mu, że to mój tata. Pęczkowski jest pochowany obok swojego brata, projekt pomnika robił niejaki Konopko.
 
Jako dowódca plutonu otrzymałem "Ślązką Odznakę Waleczności" II Kl. Następnie brałem udział we wszystkich bitwach Baonu. Jako dowódca 10 komp. brałem udział w bitwach pod Iwanówką, Tarnopolem, Zborzewem, Złoczewem i Szczepanówką. Brałem także udział przy forsowaniu rzeki Seret.




 Następnie brałem udział we wszystkich bitwach Baonu. Jako dowódca 10 komp. brałem udział w bitwach pod Iwanówką, Tarnopolem, Zborzewem, Złoczewem i Szczepanówką. Brałem także udział przy forsowaniu rzeki Seret.






Zaświadczenie o prawie noszenia Krzyża II klasy za Obronę Ślązka i medalu pamiątkowego Obrony Ślązka (pisownia oryginalna)

Obecnie jako sierżant szef jestem w komp. 12-ej.

Zdjęcie: www.rowery.olsztyn.pl › ... › Województwo łódzkie 
Benedykt Pęczkowski, żołnierz 28 p.Strzelców Kaniowskich.


piątek, 6 lutego 2015

Towarzystwo Gimnastyczne Sokół - Łódź - 1927

W niedzielnym wydaniu "Łódź w ilustracji", dodatku do Kurjera Łódzkiego z dnia 4 września 1927 roku (zbiory własne), znalazłem  ciekawe zdjęcia z 7 zlotu T.G. Sokół . Postaram się zamieszczać w następnych edycjach inne ciekawe zdjęcia które pokazują Łódź z lat 20 ubiegłego wieku. Poniżej zamieszczam tekst:


Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w Łodzi – gniazdo Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” utworzone w 1905 roku w Łodzi jako trzecie gniazdo Sokoła w Królestwie Polskim.

Pierwsze kroki w kierunku utworzenia lokalnego gniazda Sokoła w Łodzi podjęli członkowie Towarzystwa Krzewienia Oświaty. Działając konspiracyjnie w posesji przy ulicy Piotrkowskiej 271, 20 grudnia 1905 roku zawiązali oni Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, które skupiło głównie nieliczną grupę młodzieży ćwiczącej w prywatnym zakładzie gimnastyki Aleksandra Surowieckiego, mieszczącym się przy ówczesnej ul. Mikołajewskiej (obecnie ul. Sienkiewicza)
Organizacja funkcjonowała nielegalnie, co zostało oficjalnie potwierdzone już rok później. W ramach represji, które nastąpiły po stłumieniu przez carskie władze rewolucji 1905 roku, działalności Sokoła w Królestwie Polskim całkowicie zakazano zarządzeniem władz rosyjskich sygnowanym przez gubernatora Gieorgija Skałona. Członkowie podjęli decyzję utworzenia nowej organizacji, wykorzystując kontakty ze Stowarzyszeniem Zawodowym Robotników „Jedność”. W lokalu tego stowarzyszenia powołali 23 maja 1907 Towarzystwo Miłośników Gimnastyki. Już rok później również ono otrzymało zakaz działalności, którego podstawą było rosyjskie zarządzenie bezwzględnie zakazujące działalności wszystkich polskich organizacji gimnastycznych w Królestwie.


Członkowie organizacji, pomimo szykan, nie zrezygnowali z dalszej działalności i 18 września 1907 powołali dwa nowe gniazda Sokoła, którym nadano nazwę nie kojarzącą się z gimnastyką – Towarzystwo Śpiewacze „Arfa”. W roku 1909 wystąpili do władz rosyjskich z kolejnym wnioskiem o oficjalną rejestrację, pod nazwą „Towarzystwo Zwolenników Rozwoju Fizycznego”. W celu ukrycia polskiego charakteru organizacji na sygnatariuszy statutu wybrano wyłącznie członków o niemiecko brzmiących nazwiskach, co w owym czasie ułatwiało urzędowe formalności. Podstęp się udał i nowa organizacja została zaaprobowana przez carskie władze. Rozwijała się bez trudności do lutego 1915 roku, kiedy to zakazały jej działalności okupacyjne władze niemieckie, które w czasie I wojny światowej wyparły Rosjan z Łodzi. Rok później, w marcu 1916 roku, organizację reaktywowano po raz kolejny, znowu pod inną nazwą, tym razem niemiecką. Początkowo zawiązano „Turnanstalt Von Anton Lindler” (pol. Zakład Gimnastyczny Antoniego Lindnera), a 7 lipca 1916 niemieckie władze zalegalizowały „Polskie Towarzystwo Gimnastyczne”. Wyraz „Sokół” dodano do nazwy organizacji dopiero po uzyskaniu przez Polskę niepodległości, na I Ogólnopolskim Zjeździe Stowarzyszeń Gimnastycznych w Warszawie (20 września 1918 roku).







Organizacja prowadziła działalność w całym dwudziestoleciu międzywojennym kształcąc wielu trenerów sportowych oraz zawodników. Członkami łódzkiego Sokoła byli m.in. mistrz Europy w boksie z 1937 roku Henryk Chmielewski.
Po wybuchu II wojny światowej (wrzesień 1939) ponownie zawiesił działalność. W czasie wojny członkowie Towarzystwa Gimnastycznego Sokół byli traktowani przez okupanta niemieckiego jako element niebezpieczny dla nazizmu oraz niemieckiego państwa. Organizację po raz kolejny zdelegalizowano, a wielu jej członków zostało zamordowanych przez niemieckich nazistów. Łódź, wolą mniejszości niemieckiej mieszkającej w mieście, została włączona do III Rzeszy. Nazwę miasta zmieniono na Litzmannstadt (prawa Polaków i polskich organizacji zostały ograniczone).
Po zakończeniu II wojny światowej już w 1945 roku podjęto próby reaktywacji „Sokoła” w Łodzi, jednak komunistyczne władze PRL ostatecznie zdelegalizowały Towarzystwo. Organizacja została oficjalnie reaktywowana w Łodzi dopiero 6 lipca 2001 roku

Materiał:
pl.wikipedia.org/wiki/Towarzystwo_Gimnastyczne_„Sokół”_w_Łodzi