czwartek, 12 listopada 2015

Marsz Niepodległości - Szkoła - Bukowiec - Hubalczycy - 11.11.2015 roku - cz.3

Pięknym akcentem pochodu, byli Hubalczycy, Grupa Rekonstrukcyjna !
Ułani na koniach prezentowali się rewelacyjnie, budząc podziw licznie zgromadzonych uczestników marszu jak i mieszkańców.
                                           Andrzej Świderek - autor zdjęć.

                                             Ułani - szpica marszu.








Marsz Niepodległości - Szkoła - Bukowiec - Żołnierze - 11.11.2015 roku - cz.2

Zaszczycili nas swoją obecnością żołnierze :
Kpt. Mirosław Kozuń – VII Dywizjon Lotniczy 25 Brygady Kawalerii Powietrznej z kolegą.
Saperzy - Jednostka rozminowania – 25 Brygada Kawalerii Powietrznej

                                            Andrzej Świderek-autor fotografii                                       

                              Kpt.Mirosław Kozuń - drugi z lewej strony.

       Wójt Radosław Agaciak z żoną podczas rozmowy z kpt. Kozuniem.



                       Zainteresowanie samochodem saperów bardzo duże !

                 Ciekawość dzieci - mały saper !!!

                                           Dorośli, nie mniej ciekawi !

Marsz Niepodległości - Szkoła - Bukowiec - 11.11.2015 roku - cz.1

środa, 11 listopada 2015

Bitwa o Brzeziny - Artykuły dotyczące bitwy łódzkiej - 1914 - część 36


Odcinek 36 moich materiałów na temat bitwy łódzkiej z czasopism: Nowy Kurjer Łódzki, Nowa Gazeta Łódzka i Rozwój z okresu 18.08 – 31.12.1914.  
Słownictwo i stylistykę zachowałem w oryginalnej pisowni.



Nowy Kurjer Łódzki – 17 listopada 1914 roku.

Łódź – dzisiaj o godz. 8 rano ukazał się znów nad miastem Aeroplan, szybujący od strony Pabjanic. Aeroplan na wysokości 800 metrów unosił się ponad miastem, w stronę Zgierza.

Ewakuacja rannych – w ciągu całej nocy wożono rannych tramwajami dojazdowymi, wozami straży ogniowej, samochodami Czerwonego Krzyża itp. Część odwożono na stację kaliska, a część na łódzko-fabryczną. Ciężko rannych zostawiono w tutejszym szpitalu Czerwonego Krzyża.

Łęczyca – z niedalekich nam okolic Łęczyckiego dochodzą hiobowe wieści o spustoszeniach, poczynione przez wojska niemieckie podczas zaciętych walk, stoczonych w dniach ostatnich. Przybyli do Łodzi mieszkańcy Łęczycy i wiosek okolicznych, komunikują, że wsie Topola, Grabowa i Błonie pod Łęczycą, zostały zupełnie spalone. Pastwą ognia stały się także, olbrzymie zapasy zboża. Jak to w swoim czasie donosiliśmy, łódzki C.K.O poczynił starania, celem zakupu zboża w Łęczyckim na potrzeby Łodzi. W tym celu jeździł w okolice te delegat Komitetu i na jego zamówienie przygotowano dla Łodzi transport 15.000 korcy żyta, lecz zapasy te także spłonęły. Sama Łęczyca także ucierpiała wiele od ognia artyleryjskiego. Szkody są jednak nieznaczne. W krytycznym położeniu znalazł się Uniejów, miasteczko w powiecie turowskim, nad rzeką Wartą.

Od strony Wartkowic nadciągnęły znaczne oddziały wojska rosyjskiego, które natknęły się na arjegardy nieprzyjacielskie. Rozpoczęto strzelaninę. Miasto wzięto w dwa ognie. Wylękniona i wystraszona ludność w wielkim popłochu zaczęła uciekać z miasta. Tymczasem motłoch wykorzystał tę tragiczną chwilę i gdy miasto stało w płomieniach, rzucił się na domy żydowskie, rabując i niszcząc mieszkania.Wobec niebezpieczeństwa, jakie groziło mieszkańcom, Żydzi nie próbowali oporu. Kto mógł uciekał. Wielu z tych uciekinierów przybyło i do Łodzi. Z powodu strzelaniny i pożaru, ucierpiał szanowny pomnik starożytności, zamek założony w XIV wieku. Zamek ten, zrujnowany za wojen szwedzkich, wyrestaurował jeszcze arcybiskup Krzysztof Szembek w roku 1745. Jak nas zapewniają, ucierpiał także miejscowy kościół parafialny, przez arcybiskupa Jarosława w roku 1840 zbudowany. Miasto liczyło ostatnio ok. 8.000 mieszkańców.

Brzeziny – zmierzchało się. W bok od Brzezin, w miejscu skrzyżowania się dwóch wielkich traktów, ginęła we mgle nocnej, maleńka wioszczyna N.

Mieszkańcy dawno ją opuścili, i uciekli, wokoło martwa cisza. Do opuszczonej pustej stodoły, podjechało wąską ścieżyną, pięciu ułanów niemieckich. Uwiązali konie u wrót stodoły, sami zaś zakopali się ww wewnątrz, w resztkach pozostałej słomy i zasnęli snem kamiennym.

Późno w nocy, przy tejże stodole zatrzymał się podjazd Rosyjski. Nie przypuszczając możliwości spotkania w tym miejscu nieprzyjaciela, Rosjanie sądzili, ze powiązane konie należą do ich armji. Zmęczeni położyli się po ciemku w drugim rogu stodoły i wkrótce zasnęli. O świcie obudził ich szmer jakichś. Unoszą głowy i widzą jak naprzeciw nich, zaspani jeszcze

„poznańczycy” nadziewają pickelhauby. Okrzyk zdumienia wyrwał się z ich ust. Wstawajcie bracia, tutaj Rosjanie ! - bracia do broni – to szwaby ! - rozległo się w drugim rogu stodoły. Dał się słyszeć głos szybkiej komendy, trzask otwieranych kurków, jeszcze sekunda..

  • A ty, S-ski, co tutaj robisz ?! - zawołał jeden z żołnierzy rosyjskich, zwracając się do jednego z wrogów w pickelhaubie.

Nastąpił moment wyczekiwania i męczącego milczenia. Obaj wrogowie mimowolnie opuścili karabiny. Jak się okazało, byli to dwaj towarzysze – robotnicy, którzy przed wojną, pracowali w jednej z fabryk łódzkich. S-ski , Polak z Poznania, był pruskim poddanym. Żołnierze z oby dwóch stron zawahali się. Posypały się pytania:

  • Wy skąd ?
  • My, z Łodzi .
  • A wy ?.
  • A my z Krotoszyna.

Rozpoczęła się ożywiona rozmowa, co kogo boli. W końcu przypomnieli sobie, że trzeba „coś zrobić”. Łodzianie zaczęli namawiać nieprzyjaciół do poddania się.

  • Dadzą wam pić i jeść. U nas z jeńcami obchodzą się doskonale- przekonywali „szwabów”. Podtatusiali, zmęczeni landwerzyści protestowali bardzo słabo.

Nareszcie jeden z łodzian, użył najmocniejszego argumentu.

- Nas jest dziewięciu, a was zaledwie pięciu – poddajcie się lepiej. „Poznańczycy” już się dłużej nie sprzeczali i dali się odprowadzić, jako jeńcy do znajdującego się w pobliżu Brzezin, obozu rosyjskiego.



 

Bitwa o Brzeziny - Artykuły dotyczące bitwy łódzkiej - 1914 - część 35

Odcinek 35 moich materiałów na temat bitwy łódzkiej z czasopism: Nowy Kurjer Łódzki, Nowa Gazeta Łódzka i Rozwój z okresu 18.08 – 31.12.1914.  
Słownictwo i stylistykę zachowałem w oryginalnej pisowni.



Nowy Kurjer Łódzki – 11 listopada 1914 roku.

Piotrków – w ubiegłą niedzielę, szybujący ponad miastem aeroplan wojskowy niemiecki, rzucił na Piotrków bombę. Bomba spadła przy ulicy Bykowskiej róg Cmentarnej i trafiła w kapliczkę katolicką. Dziwnym trafem bomba nie wybuchła.

Skierniewice – Spała – dworzec w Starym Radziwiłłowie, oraz wszystkie urządzenia stacyjne zostały przez Niemców zniszczone. W Skierniewicach pałac Cesarski ocalał na skutek specjalnego rozkazu Wilhelma. Podobno ten ostatni, telegraficznie polecił, aby oszczędzono pałac skierniewicki, jak również i spalski ze względu na to, iż przed laty w lasach skierniewickich i spalskich, polował Cesarz Wilhelm.


Rozwój Łódź – 12 listopada 1914

Sulejów – przy odwrocie z Sulejowa, saperzy armii niemieckiej wysadzili pyro-
ksylinowymi nabojami, mosty kolejowe na linji kolejowej Sulejów – Piotrków, jeden pod Przygłowem, drugi zaś na rzece Pilicy. Również wysadzono w powietrze dwa mosty szosowe. Komunikacja na kolejce została zerwana. W tych dniach linia zostanie doprowadzona do porządku.

Rozwój Łódź – 16 listopada 1914

Widawa – Łask – Zeppelin – wczoraj niemiecki „Zeppelin” szybował w kierunku Widawa – Łask. Po drodze „Zeppelin” był ostrzeliwany, przy czym powłoka sterowa została uszkodzona.


Rozwój Łódź – 17 listopada 1914

Łęczyca – jak nam komunikują z Łęczycy, w dniu onegdajszym z rana, wybuchł wielki pożar, który objął kilka ulic. Czternaście posesji zostało spopielone. W płomieniach śmierć znalazło kilka osób. Straty spowodowane przez pożar znaczne. Wiele rodzin zostało bez dachu i mienia, gdyż z wielu domów nie zdołano nic uratować. Jednocześnie powstał pożar we wsi sąsiedniej Topole, którą strawił do szczętu.
Łódź – jeńcy lotnicy – wczoraj po południu przywieziono do Łodzi dwóch jeńców, lotników niemieckich, oficera i pilota, schwytanych na szosie Konstantynowskich. Lotnicy ci, rzucili przed tym na szosę bombę, która żadnych szkód nie przyczyniła.
Łódź – wczoraj wysłano do Warszawy, wszystkich rannych żołnierzy znajdujących się w łódzkich szpitalach. Liczba ich sięgała tysiąca.
Łódź – Poddębice – deportacja jeńców – wczoraj po południu przyprowadzono spod Poddębic 50 jeńców, wśród których byli żołnierze niemieccy różnej broni, oraz węgierscy i austryjaccy.
Łódź – Szadek – wczoraj o godz. 12 w nocy, pociągami tramwaju konstantynowskiego, wysłano z Szadku chorych i rannych żołnierzy. Po udzieleniu im opatrunku i pomocy na ewakuacyjnym punkcie, karetkami Pogotowia i Czerwonego Krzyża, przewieziono ich na dworzec kolei fabryczno – łódzkiej.
Łódż – samolot – na dworzec kolei Fabryczno – Łódzkiej, dostawiono aeroplan niemiecki, ujęty na polach poza Aleksandrowem. Samolot koleją wysłano do Warszawy.


 
Łódź – trofea wojenne – wczoraj przywieziono do Łodzi trofea wojenne, zdobyte na Niemcach, mianowicie cztery kartaczownice, dwie armaty, kilka wozów, naładowanych karabinow i obóz. Trofea te wysłano do Warszawy.



poniedziałek, 9 listopada 2015

Bieg Niepodległości - Pabianice - Ppłk H.Świetlicki - 11.11.2015

Nie spodziewałem się, że temat ppłk Henryka Świetlickiego będzie interesował mieszkańców Pabianic. Po spisaniu wspomnień o tym zasłużonym dla Pabianic obywatelu pisałem do miejscowych mediów, urzędów, zero zainteresowania... Miła niespodzianka, skontaktował się ze mną kol. Robert Lewera, pasjonat historii Pabianic i okolic, sportowiec, alpinista. Jego pomysł zorganizowania Biegu Niepodległościowego w Pabianicach z połączeniem upamiętnienia zasług ppłk Henryka Świetlickiego jest godny szacunku, dziękuję !!!


                               Henryk Świetlicki jako młody Legionista.
  Henryk Świetlicki z grupą Legionistów, dolny rząd, drugi od prawej strony.

 Materiały które zaprezentowałem na blogu, są ściśle związane z ideą grupy pasjonatów historii i sportu z Pabianic. Pan Henryk Świetlicki czynnie uczestniczył w rozbrajaniu Niemców z 10 na 11 listopada 1918 roku. Urodzony w Pabianicach, zawsze myślał o swoim rodzinnym mieście, jego kariera wojskowa powodowała, że długie lata spędzał w innych miastach, koszarach, na polach bitew, innych kontynentach, szpitalach. Wrócił do Polski za zgodą generała Andersa w 1947 roku, wrócił do swoich ukochanych Pabianic. Kochał swoje miasto, chociaż lata powojenne nie były usłane różami, był izolowany inwigilowany. W jego mieszkaniu gromadzili się jego współtowarzysze broni, godzinami wspominali tamte czasy, godnymi słuchaczami byli syn i wnuczek pana Henryka, to dzięki nim mogłem napisać historię zamieszczoną na blogu. Jego talent, doświadczenie nie zostało nigdy wykorzystane..., zmarł w Pabianicach 16 XI 1973 r , jego grób znajduje się na miejskich cmentarzu. Bieg Niepodległości w Pabianicach pozwoli na lepsze poznanie życia i dokonań tak wielce zasłużonego bohatera dla Pabianic i Polski. Życzę wszystkim uczestnikom biegu pięknej pogody i atmosfery godnej tego Listopadowego Święta !!!


Event Details

Pabianice Bieg Niepodległości


Bieg upamiętniający odzyskanie niepodległości. Kto ma ochotę przyłączyć się to zapraszam.

Trasa ok 11km przebiega obok wybranych miejsc pamietających zdarzenia z 1918r oraz 1939r.

START – ul. Gdanska 6 – budynek, w którym mieściło się Gestapo a potem komunistyczny UB
# Pałac Kruschego- Endera – miejsce rozbrojenia Niemców skoszarowanych w budynkach 10 listopada 1918.
# Róg ul. Łaskiej i Torowej- tu kapral Jozef Salwa skutecznie szachował pancerne natarcia Niemców
# Park Wolności – pomnik 15 pułku piechoty „Wilków”, miejsce walk wojsk polskich, były cmentarz z I oraz II wojny
# Chechło / Karolew - miejsce walk 72. pułku piechoty im. pułkownika Dionizego Czachowskiego
# Kirkut – cmentarz żydowski przy ul. Jana Pawła II, miejsce ciężkich walk obronnych z września
# Cmentarz - kwatery wojenne żołnierzy z września 1939r
# MOK ul. Kościuszki – tu 10 listopada 1918 Polska Organizacja Wojskowa opracowywała plan rozbrojenia oddziałów niemieckich.
ZAKOŃCZNIE - Pomnik Niepodległości / Legionisty- hymn Polski.

Bieg dla osób powyżej 16 roku życia, trasa w większości chodnikami miasta zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Biegniemy w grupie tempem średnio-treningowym. Każdy uczestnik biegnie na swoją odpowiedzialność.
Strój: najlepiej biało-czerwony.

Podpułkownik Henryk Świetlicki - Pabianice - Virtuti Militari - Strzelcy Kaniowscy - cz.9

Wszystkie materiały, dotyczące ppłk. Henryka Świetlickiego zamieszczone na moim blogu są zastrzeżone. Posiadam wyłączne prawa do ich publikacji. Dalsze zamieszczanie tekstu, zdjęć 
i  dokumentów tylko po uzyskaniu zgodny właściciela bloga.

Pan Jerzy wspomina: 
- w związku z tym, że ojciec miał Krzyż Virtuti Militari, to miałem pierwszeństwo wstąpienia na uczelnię (do 1939 roku byłem zbyt młody, aby skorzystać z tego przywileju). Co się tyczy finansowych spraw, otrzymywał raz w roku ok.200 zł. Zwrócił uwagę na ilość dokumentów i zdjęć które się zachowały. W większości podobnych przypadków dokumenty ulegały zniszczeniu zniszczeniu lub ginęły w zawierusze wojennej. Olbrzymią rolę odegrał w tym wszystkim Kraków, ale o tym w następnych odcinkach. Ojciec posiadał dużo legitymacji nadań odznak i odznaczeń, ale ich nie nosił, także ich nie wykupywał. Takowe można było wykupić w miejscowym kasynie, po okazaniu legitymacji. Oglądając legitymację Krzyża Wojennego Virtuti Militari V klasy swojego dziadka, Ryszard nadmienił, że taki Krzyż nie dostaje się za nic. Zaśmiałem się, że chyba tylko w Rosji Gwiazdy Bohatera dostawało się z listy. Pan Jerzy nadmienił, że Gwiazdy Bohatera były z czystego złota, w przeciwieństwie do Polskich orderów. Przykład, ojciec miał Złoty Krzyż Virtuti Militari, ale on był tylko pokryty złotym kolorem. Co ciekawe, przed wojna obowiązywał rozkaz, że odznaczeni Krzyżem Virtuti Militari zobowiązani byli do ich noszenia na mundurze przez cały czas . Był problem, ojciec oczywiście miał go przypiętego do munduru, lecz podczas codziennych prac, na ćwiczeniach, paski od torby, lornetki, maski gazowej, niszczyły Krzyż, szczególnie kuleczki które są urywały się, także krzyż tak się powycierał, że zmienił całkowicie barwę, z tyłu pozostał w dobrym stanie jedynie jego numer 563. Niektórzy oficerowie dawali swoje Krzyże do ponownego naniesienia odpowiedniego koloru. Pan Jerzy wspomina książkę którą posiada, dotyczącą bitwy łódzkie w 1914 roku. Jest w niej lista odznaczonych i tam jest taka wzmianka o Krzyżu Świętego Jerzego. Jakaś wdowa po żołnierzu odznaczonym tym Krzyżem, ocalała dzięki temu, że sprzedawała go po kawałku, aby kupić chleb, był ze szczerego złota. W przypadku ojca i naszej rodziny, nie zachodziła taka potrzeba.

Podpułkownik Henryk Świetlicki był odznaczony wieloma najwyższymi odznaczeniami i orderami. Przedstawiam zdjęcia i dokumenty dotyczące nadania pierwszego Virtuti Militari Kl.V z dnia 21. 1.1921 roku.



Skan zaświadczenia wydanego przez Adiutanturę Wodza Naczelnego nr.563.
Sierżant Świetlicki Henryk z 28-go p. Strzelców Kaniowskich, uprawniony jest do noszenia odznaki orderu "Virtuti Militari" Klasy V. nadanego mu przez Wodza Naczelnego Dekretem nr..., z dnia 21.1.1925 roku.


Skan pięknej Legitymacji tego samego nadania.
   
Skany z Polskiego Instytutu i Muzeum Sikorskiego w Londynie , z Ewidencji Krzyża Wojennego
"VIRTUTI MILITARI"  pod numerem 563 z dnia 25.1.1921 roku, dla sierżanta Henryka Świetlickiego, żołnierza 28 Pułku Strzelców Kaniowskich.
                           


Podpułkownik Henryk Świetlicki - Pabianice - Strzelcy Kaniowscy - Skierniewice - cz.10

Wszystkie materiały, dotyczące ppłk. Henryka Świetlickiego zamieszczone na moim blogu są zastrzeżone. Posiadam wyłączne prawa do ich publikacji. Dalsze zamieszczanie tekstu, zdjęć 
i  dokumentów tylko po uzyskaniu zgodny właściciela bloga.

Dotyczy dokumentu wystawionego przez Dowództwo III Baonu 28-go pułku Strzelców Kaniowskich w Skierniewicach, dnia 4 lipca 1921 roku.
                                                              Zaświadczenie

Dowództwo baonu zaświadcza, iż sierżantowi sztabowemu Świetlickiemu Henrykowi przysługuje  prawo do noszenia odznak honorowych, za czas pobytu na froncie w W.P. - 3 kąty i 1 odznakę zranienia, przyznanych mu przez komisję rozkazami Dowództwa 28 pułku Strzelców Kaniowskich (dodatek do rozkazu) z 28 i 27.1.1921 ?
Skierniewice 4.VII.21.

Te odznaki znajdują się na zdjęciu poniżej:

Pan Jerzy objaśnia, że na piersi jego ojca widać Krzyż Virtuti Militari i Krzyż i Krzyż Walecznych bez okucia. Ryszard dodaje, że kąty znajdują się na beretce Krzyża Virtuti Militari. Jeden kąt otrzymywało się za 6 miesięcy pobytu na froncie. Pod Krzyżami widoczna odznaka zranienia- 2 razy.

sobota, 7 listopada 2015

Bukowiec - Festyn - Straż - Mieszkańcy - Jagoda Mirowska

Bukowiec - Ochotnicza Straż Pożarna - Festyn - ok.1948.
Następne zdjęcie zgaduj-zgadula, może rozpoznacie swoich dziadków, rodziców, rodzinę, znajomych, sąsiadów.
Dziękuję Jagodzie Mirowskiej za udostępnienie tego zdjęcia jak i pomoc w rozwiązywaniu poprzednich zdjęć, które zamieściłem na swoim blogu.
Taki tekst zamieściłem dzisiaj na Facebooku, liczę na pomoc z ich strony.

czwartek, 29 października 2015

Będków - Żydzi - Getto - Gernand - Pachniewicz - ul.Krakowska

Rozpoczynam zamieszczanie wspomnień zasłużonego mieszkańca Będkowa, Pana Witolda Gernanda. W czasie mojej pierwszej z nim rozmowy, poruszył kilka ważnych tematów, postaram się w odcinkach zamieszczać te wspomnienia. Bardzo istotnym i ważnym również dla mnie jest temat będkowskich Żydów. Do wybuchu wojny w 1939 roku, w Będkowie prawie 50 % mieszkańców było pochodzenia żydowskiego. Pan Witold zapytany czy pamięta ten okres odpowiedział:
  • oczywiście, doskonale pamiętam mieszkających w Będkowie Żydów i wydarzenia związane z tworzeniem będkowskiego Getta. Jak Niemcy weszli, Żydzi mieszkali i chodzili wolni jakieś dwa lata jeszcze. Chyba w roku 1941 lub 42 Niemcy wydzielili teren przy ul. Krakowskiej i wszystkich Żydów z Będkowa tam wepchnęli. Pilnowali ich Ukraińcy (prawdopodobnie DYWIZJA SS "GALIZIEN" ). 
     Frontowy budynek Getta przy ul. Krakowskiej 1. Należał do mojego dziadka Wojciecha Pachniewicza, po roku 1965 był własnością mojej mamy, ten dom został przez dziadka wybudowany w roku 1914.

    Prawa strona budynku należąca do rodziny Florczyków ( siostry mojej mamy)

                                                Getto od ulicy Krzywej

             Getto od ulicy Krzywej - pozostałości naszych budynków gospodarczych.

    Ja mieszkałem w tym miejscu co obecnie. Żydzi przekupowali ukraińskich strażników, to złotą obrączką, to złotymi kolczykami i byli wypuszczani poza teren Getta. Wysyłali swoich dzieciaków żeby przeszmuglowali troszkę marchwi, czy innego pożywienia. Zaglądali też do nas.
  • Nie twierdzę, że byliśmy uprzedzeni do nich, oni byli inni.., nie byliśmy przyjaciółmi. Jako chłopcy rzucaliśmy w siebie kamieniami, jednak w tej sytuacji gdy przychodzili do nas, wpuszczaliśmy ich do naszej piwnicy aby mogli zabrać czy to marchewkę czy kartofle.. Niemcy głodem ich zamorzyli, płakać się chciało, patrząc na nich. ..
  • przyszedł moment, że Niemcy kazali miejscowym polakom przyjechać wozami. Żydzi byli bardzo zagłodzeni, byli tacy słabi, snuli się po terenie Getta, ledwo włóczyli nogami . Tych najsłabszych wrzucali na wozy, uformowali szpaler i skierowali się w kierunku Skrzynek.
  • Niektórych miejscowych Żydów do tej pory pamiętam z nazwiska. Najbogatszym z nich Rosenblum, mieszkał na ul. Warszawskiej koło Walczaka. On miał u nas sklepy, w Tomaszowie, Piotrkowie.
  • Był także Żyd Laizerowicz. Wiąże się z tą osobą ciekawa historia. Otóż wziął sobie
    za żonę Polkę z Prażek niejaką Malinowską. Ślub się odbył w Będkowie, roku nie pamiętam, ale dokładnie było to w Boże Ciało. Później Żydzi jak on przechodził ulicą to na niego pluli....
  • Był żołnierzem, skończył jakąś szkołę oficerską, przyjeżdżał do Będkowa na urlop w mundurze. Miejscowi policjanci wiedząc o jego przyjeździe, wychodzili na dworzec kolejowy w Remiszewicach aby go ochraniać, gdyż Żydzi pałali do niego nienawiścią i chcieli go zabić...
  • Co ciekawe, przeżył okupację, wrócił po wojnie do Będkowa !! Jego siostra uciekła na początku wojny do Rosji, była komunistką. On w tym czasie służył w wojsku Polskim, dostał się do sowieckiej niewoli. Powołał się na swoją siostrę, Rosjanie sprawdzili to i go wypuścili. W Wilnie zajął stanowisko związane z NKWD, tam działał do czerwca 1941 roku, kiedy Niemcy rozpoczęli wojnę z Sowietami. Niemcy złapali go podczas łapanki, byli przekonani że to Polak i wywieźli go do pracy przymusowej przy francuskiej granicy. W niedługim czasie udało mu się uciec, przedostał się francuskich partyzantów, działał z nimi w górach, tak udało mu się przeżyć. Powrócił do Polski, Będkowa do Walczaków i Januszkiewiczów ale na krótko. Ojciec Lajzerowicza był wysoko postawionym człowiekiem w będkowskiej hierarchii, był aktywnym komunistą.

Tomaszów Mazowiecki - Będków - Emil Gernand - Szkoła - Nauczyciel - ok.1918

Jedno z wielu zdjęć ze zbioru Rodziny Gernand z Będkowa. Zdjęcie na kartonie pokazujące nauczycieli z Tomaszowa i regionu. Pierwszy z lewej strony, w środkowym rzędzie Emil Gernand.
                                            Emil Gernand - nauczyciel.

Nauczyciel który nauczał w modrzewiowym dworku w Będkowie 3 pokolenia będkowiaków i mieszkańców okolicznych wiosek. Syn pana Emila, Witold z rozrzewnieniem wspomina, że zdarzały się sytuacje, kiedy dziadkowie przychodzili na wywiadówki swoich wnuków, będąc sami wychowankami pana Emila !!
Więcej informacji w najbliższym czasie.


To był specjalny kurs dla nauczycieli z naszego regionu. To zdjęcie zrobiono po 1 W.Ś, wtedy było bardzo mało polskich nauczycieli, to były początki niepodległości. Najwięcej inteligencji pochodziło z zaboru austriackiego, tam był najmniejszy ucisk, mieli nawet swojego delegata w rządzie austriackim i tam była kopalnia nauczycieli. I na taki kurs trafił do Tomaszowa mój ojciec, ucząc się na nauczyciela. Tomaszów był miastem powiatowym.

środa, 28 października 2015

Będków - Szkoła - Nauczyciele - Uczniowie - do 1940 - cz.2

W dniu dzisiejszym miałem przyjemność spotkania się z Panem Witoldem Gernandem, mieszkańcem Będkowa. Rodzina Gernandów o pokoleń uczyła dzieci z Będkowa i okolicy, w miejscowej szkole. Modrzewiowy dwór zbudowany w 1826 roku, od roku 1918 służył jako szkoła w Będkowie. Przetrwał pożogi  I i II Wojny Światowej, nie przetrwał nieudolnych rządów Gminy Będków w II połowie XX wieku... Moja rodzina także doświadczyła kolesiostwa i układów Rady i Wójta Gminy. Najlepiej świadczy o tym napis z tyłu pierwszego zdjęcia: "Akt wandalizmu, akt profanacji, zniknął z nie wyjaśnionych powodów modrzewiowy pałac z roku 1826 "... To już historia, nie cofnie się głupawych decyzji, zniszczonych zabytków...
Systematycznie będę uzupełniał informacje napływające w tym temacie, liczę na pomoc mieszkańców Będkowa.

                                            Widok dworku-szkoły w Będkowie...

   Rozpoznane postacie: Gernand Emil - kierownik szkoły, Gernand Zofia-nauczycielka, Gernand Józef, Gernand Eleonora, Kotowska Maria, Ksiądz Karczewski z Wikarym, Darnikowska Władzia-woźna, Charupówna - nauczycielka. fotografia z 1928 roku., widoczna przepiękna fasada budynku.

                                   Kserokopia zdjęcia wykonanego w 1940 roku.

                                   Z tyłu zdjęcia ręczny zapis: Szkoła Będków.

Koluszki - Szkoła Kolejowa - Nauczyciele - Uczniowie - 1920-21

Mam przyjemność zaprezentować 4 zdjęcia z Koluszek. Przedstawiają one Szkołę Kolejową w Koluszkach. Nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć na temat bohaterów tych zdjęć. Otrzymałem je czasowo od Pana Witolda Gernanda, mieszkańca Będkowa. Liczę, że zarówno Pan Gernand jak i czytelnicy ożywią te zdjęcia dodając nazwiska i historię, także miejsce gdzie zostały wykonane.

                                        Ręczny napis: Rok 1920/21 Koluszki.

                             Ręczny napis: Rok 1922, Koluszki.

                        Stempel: Jan Lindner, Fotograf, Ruda, Żeromskiego 9

                                                        Z tyłu brak informacji.

wtorek, 27 października 2015

Łaznów - Kościół - Janina Darnikowska - Chrustowska - ok.1935-38

Następne zdjęcie otrzymane od pani Jadwigi Mirowskiej z Bukowca. Wcześniej były to zdjęcia dotyczące Będkowa. Teraz zdjęcie przedstawiające panią Janinę Darnikowską na tle bramy wejściowej na teren kościoła katolickiego w Łaznowie. Wyszła za mąż za Stefana Chrustowskiego, razem zamieszkali w Sługocicach, gdyż tam urodziła się Pani Janina. Uczęszczała do szkoły w Będkowie, miała tam dość liczną rodzinę. W Będkowie uczestniczyła w bardzo znanych i uroczystych Odpustach. W okresie międzywojennym pan Stefan dochodził do Łaznowa gdyż objął stanowisko kościelnego. Po wybuchu wojny został aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego Auschwitz ?, udało mu się przeżyć, wrócił do Łaznowa wspominając te straszne czasy, pokazywał wszystkim swój obozowy numer wytatuowany na ręce. Po wojnie zamieszkali oboje w służbówce koło kościoła w Łaznowie. Swoją posługę pełnił bardzo długo, jednak ze względu na wiek musiał wraz żoną opuścić służbowe mieszkanie, gdyż przyjęto nowego kościelnego. Wcześniej kupili w Koluszkach bloki i tam się przeprowadzili ok. 25 lat temu Zmarł 5 lat temu w wieku ok.90 lat. Pani Janina urodziła się ok. 1920-22. Nie są to wszystkie informacje dotyczące tej rodziny, liczę, że pani Jadwiga Mirowska udostępni mi więcej informacji i fotografii tej rodziny. Babcia Pani Jadwigi, Helena była siostrą Janiny Darnikowskiej jak i Władysławy i Apolonii.


poniedziałek, 26 października 2015

Będków - Szkoła - Nauczyciel - Ksiądz - Uczniowie - ok.1925-28 - cz.1

Serdecznie dziękuję Pani Jadwidze Mirowskiej z Bukowca za udostępnienie rewelacyjnych zdjęć z Będkowa !! Jest na nich jej babcia Darnikowska która urodziła się w Sługocicach.  Chodziła do szkoły w Będkowie. Na zdjęciach widoczna drewniana szkoła, pamiętam ją doskonale, stała jeszcze pod koniec lat 50, niestety później została rozebrana, pozostał zaniedbany plac. Więcej informacji przekaże później. Może ktoś rozpoznaje osoby na zdjęciu, będę wdzięczny za informacje !

Dzięki Panu Witoldowi Gernandowi z Będkowa uzupełniam nazwiska osób z dolnego rzędu: pierwszy z lewej Gernand Emil, następna Gernand Zofia (małżeństwo, rodzice pana Witolda),  następny Goliński- były kierownik szkoły.