niedziela, 13 stycznia 2019

Rogowiec - Kleszczów - Marian Nagoda - Młyn wodny - Kamiński - Folwark - Wspomnienia - cz.1




                                                              Rogowiec – 12 stycznia 2019 roku.
       

       Podjechałem pod dom Mariana (Mańka) Nagody znajdujący się w Rogowcu przy ulicy Wiejskiej 12 z kilku powodów. Jako najstarszy z mieszkańców Rogowca, będzie wiedział o sprawach do których trudno już dotrzeć. Pierwszy z trójki „Muszkieterów” Heniu Mantyk, Marian Nagoda, Roman Braun odszedł na zawsze… Pytań mam co niemiara, ostatni to czas, aby czcigodni mieszkańcy Rogowca mogli opowiedzieć jak najwięcej.
      Byłem zrezygnowany, kiedy drzwi do domu były zamknięty.., nigdy nie zdarzyło mi się odwiedzając Mańka, abym zastał taką sytuację…
       Kilkakrotnie krzyknąłem jego imię, psy zrobiły wielki rajwach, i wtedy otworzyły się drzwi od parnika – parnika, bo tak ta nazwa pozostała w mojej pamięci. Jest to mały budynek, gdzie Zdzisia (jego żona) gotowała karmę dla kur i innych zwierząt gospodarczych. Ten obiekt spełniał jeszcze inną, bardzo ważną rolę. … Tam robiono „pieniądz” jak to powiedział Pawlak w „Samych Swoich” – Kończy nam się pieniądz.. Tak po Polsku, Maniuś i Romek w latach 60-ych robili tam gorzałeczkę (minęło 50 lat, obejmuje to "przestępstwo" amnestia).
       Usłyszałem słowo Andrzejku ! - i w drzwiach parnika pojawił się Maniuś!
Zaprosił mnie do środku, gdyż akurat gotował kapuśniak dla siebie. Pełny garnek smakowitej potrawy, od zapachu aż zakręciło mi się w głowie. Po minie Mańka widziałem, że jest bardzo zadowolony z mojej wizyty. Wie, że głównym naszym tematem będą wspominki, a kto ze starszych ludzi tego nie lubi?!
       Streściłem harmonogram moich pytań i znów zadałem pytanie:
- Czy masz jakieś zdjęcia? (powiedziałem, ze jadę prosto od Jadzi Mantyk, która wypożyczyła mi ponad 20 zdjęć).
Maniek, nie chciał być gorszy, choć ostatnio stwierdził, że żadnych zdjęć nie posiada, gdyż dzieciaki pozabierali.. Odpowiedział, żebyśmy poszli do domu, to coś znajdzie. W domu cieplutko, usadowiłem się wygodnie przy stole, Maniek poszedł do pobliskiego pokoju i wrócił z torebką pełną zdjęć! - to było to!
      Przeglądając zdjęcia, odłożyłem na troszeczkę później moje pytania, z którymi do niego przyjechałem. 
Marian na moje stwierdzenie, że on jest obecnie najstarszym na Rogowcu, odpowiedział zdecydowanie:
- Nie, najstarszym jest Heniek, on urodził się 3 miesiące wcześniej.
Zdjęcia bardzo ciekawe, na początek wybrałem 10 z nich, będę je zamieszczać cyklicznie.
Moim głównym zadaniem, było uzupełnienie brakujących faktów dotyczących rodziny Kamińskich i ich wodnego młyna.
     Zanim napiszę co opowiedział mi Maniek, tydzień wcześniej spotkałem na imprezie w Łodzi byłego mieszkańca Folwarku, Alfreda Tuczka, znanego łódzkiego prokuratora, który na pytanie o młyn i Kamińskich, odpowiedział, że doskonale pamięta czasy, jak ten młyn funkcjonował (urodził się w 1949 roku). Folwark sąsiadował bezpośrednio z Rogowcem i Alfred często go odwiedzał, opowiadał o zabawach na świeżym powietrzu pod Góra Piaskową.. - wystarczyła harmonia, na której grał jeden z mieszkańców.. - przednia zabawa z tańcami przeciągała się do późnych godzin nocnym, mimo, że wieś nie była zelektryzowana.

 Jedyne do tej pory zdjęcie mostu przy młynie w Rogowcu (ze zbioru Jadzi Mantyk). Nie rozpoznane osoby na zdjęciu.

Przekazał mi ważną a zarazem ciekawą informację - otóż Kamiński miał brata który mieszkał na Folwarku!
     Zadałem pierwsze pytanie:
Marianku, powiedz mi, co wiesz o Kamińskim?
- O kim? - musisz mówić głośniej, bo jestem przygłuchy.
O Kamińskiego z młyna? - ponowiłem pytanie.
- A o czym chcesz wiedzieć?
Jak miał na imię, bo nikt tego nie wie, dla wszystkich był po prostu Kamińskim..
- Ja wiem, miał na imię Bolek.
Super, pierwsza zagadka rozwiązana!
Pytanie drugie, czy miał brata na Folwarku?
- Jak nie, miał brata, miał na imię Kaziu.
I zaczęła się opowieść Mańka:
- Tu jak jest ten krzyż na Folwarku, to on tam mieszkał. On jest na jego polu (stoi do dzisiaj), za Niemców jak te krzyże wtedy rozwalali, właścicielem tego gospodarstwa był Niemiec Arend i on przez całą wojnę nie pozwolił go rozebrać!
- Oj to była piękna i bogata gospodarka.
Zapytałem o to, czy Bolesław miał dzieci?
- Tego to ja ci nie powiem, nie słyszałem nigdy, aby miał potomstwo. 
- Także Kaziu nie miał dzieci, z tego co słyszałem miał bratanka, jakąś tam rodzinę miał, ale od kogo on był i jak to ci nie potrafię powiedzieć..
Nie bez powodu zadawałem te pytania dotyczące potomków obu braci Kamińskich, wspomniałem o mojej wizycie w Rogowcu, kiedy zobaczyłem ruinę domu rodziny Kamińskich. Moje pytania dotyczyły, czy pamięta kto miał dostęp do tego budynku, kto go rozbierał?  Czy każdy kto chciał, to sobie zabierał co było w domu?
- Co się stało, co wszystko to ja nie wiem, ale kto rozbierał ten dom, to ci powiem. Przeważnie, to ten dom rozbierał Kucharki, co był żonaty u Kamińskiego, tego Józka na Folwarku.
Pytam, u Kazia Kamińskiego?
- U Kamińskiego, ale nie Kazia, a u jego syna co się wżeniał u Kucharskiego. - i to uny to rozbierali. Ale czy tam co było to ja nie wiem.
Czy ten Kucharski jeszcze żyje?
- No pewnie, że żyje.
A gdzie w takim razie mieszka, bo Folwark fizycznie już nie istnieje?
- Jak się kończy Kleszczów, na samym końcu Kleszczowa, w stronę Łękińska, tam on mieszka.
Tutaj zakończę dalszą relację, więcej informacji w tym temacie przekażę osobie bardzo zainteresowanej tą sprawą. Myślę, że informacje które umieściłem w tym tekście są bardzo ważne dla Pana Łukasza. 
Sam nie mogę decydować, czy mogę o Panu Łukaszu więcej napisać, niech on zadecyduje sam. Z całą pewnością, materiały jakie on posiada, byłyby uzupełnieniem historii Rodu Kamińskich! 
Co jest bardzo istotnym w sprawie poszukiwań Rodu Kamińskich, to to, że bracia Bolesław i Kazimierz Kamińscy przybyli w okolice Bełchatowa z dalekich kresowych terenów tj. Ożyszek koło Wilna (obecnej Litwy)




       

                               Zdjęcie ślubne Zdzisławy i Mariana Nagodów - ślub odbył się 1 czerwca 1957 roku.

  
  Stare dobre czasy: Marian z żoną Zdzisławą i synami Markiem i Andrzejem na swoim podwórku.

sobota, 12 stycznia 2019

Rogowiec - Kleszczów - Mantyk - Nagoda - Wspomnienia - Komunia - 1955

    Dzisiaj minęło 10 lat od śmierci mojej Mamy Jadwigi Braun - spoczywa wspólnie z moim Tatą , a jej mężem Janem, na cmentarzu w Bełchatowie. Odwiedziłem wspólnie z moją Żoną grób Rodziców, później odbyłem dwa spotkania. Pierwsze na Nowym Janowie z Jadzią Mantyk (to jest nazwisko panieńskie - tak chcę zostawić). następnie na samym Rogowcu z Marianem (Mańkiem) Nagodą. To było kilka wspaniałych godzin wspominek i oglądania starych zdjęć.
     Dzisiaj, na gorąco, jest za wcześnie na prezentację materiału, mam wszystko nagrane na dyktafonie, potrzebne będzie sporo czasu na przelanie wszystkiego na papier.
     Na początek chcę zaprezentować dwa zdjęcia:


1. - Komunia, która odbyła się w Kleszczowie w 1955 roku. na zdjęciu bohaterka przyszłych
      wspomnień, Jadzia Mantyk (urodzona w 1945 roku) z prawej strony i jej przyjaciółka, także
      rogowianka, Helenka Mantyk (także pozostaję przy nazwisku panieńskim).
2. - Zbiorowe zdjęcie komunijne w Kleszczowie. Ksiądz proboszcz Jan Burchard (proboszcz Parafii
      w Kleszczowie w latach 1948-1966). Dwie dziewczynki ze zdjęcia rozpoznane - od góry z lewej
      strony, druga Jadzia Mantyk i następna Helenka Mantyk.
     Może ktoś z czytelników rozpozna inne dziewczęta z Gminy Kleszczów?! Może Kleszczowski Informator zamieści to zdjęcie, szansa będzie zdecydowanie większa!


piątek, 11 stycznia 2019

Fabrykacka Łódź na pocztówkach - Karol Scheibler - Izrael Poznański - ok.1910

   Fabrykancka Łódź na pocztówkach - ładna seria trzech pocztówek z ok.1910 roku. Nie wszyscy z czytelników może na co dzień naocznie zobaczyć perełki łódzkiej architektury.
   Moje rodzinne miasto ma się czym pochwalić, nie chcę wchodzić w dysputę, że takich pięknych fabryk z przełomu XIX-XX wieku mogło zachować się zdecydowanie więcej... Jest nadzieja, że ratowanie łódzkich zabytków idzie w dobrym kierunku. Ostatnia, dobra wiadomość, to to, że Fabryka Adama Ossera – zabytkowy kompleks fabryczny, położony przy ul. Kilińskiego 222, zostanie zrewitalizowany. Powierzchnia budynków, to ponad 55.000 metrów kwadratowych! 
   Na moich pocztówkach są pokazanie Fabryki Izraela Poznańskiego i Karola Scheiblera. 

   Zaliczani byli razem z Ludwikiem Geyerem  do trzech łódzkich „królów bawełny.” 
Zapraszam czytelników na Facebook, jest na nim mój profil:
                                  Łódź na pocztówkach w okresie międzywojennym.  
Wstawiam tam pocztówki starej Łodzi.



Izrael Poznański, jid. ישראל פאזנאנסקי (ur. 25 sierpnia 1833 w Aleksandrowie Łódzkim, zm. 28 kwietnia 1900 w Łodzi) – przedsiębiorca łódzki pochodzenia żydowskiego. Zaliczany razem z Ludwikiem Geyerem i Karolem Scheiblerem do trzech łódzkich „królów bawełny” - Wikipedia.


Karol Wilhelm Scheibler (ur. 1 września 1820 roku  w Nadrenii, zm. 13 kwietnia 1881 roku w Łodzi). Karol Scheibler swoją działalnością rozpoczął nową epokę w dziejach przemysłowej Łodzi, zapewnił jej czołowe miejsce w Europie w dziedzinie przemysłu włókienniczego. Był twórcą wielkiego imperium przemysłowego, na które składał się zespół tzw. Centrali przy Wodnym Rynku (obecnie plac Zwycięstwa, kompleks Księżego Młyna oraz zabudowa biegnąca wzdłuż obecnej ul. ks.bha. W.Tymienieckiego i sięgająca ul.Piotrkowskiej o łącznej powierzchni około 500 hektarów - Wikipedia. . 

Teki Prelegenta - Propaganda - Bierut - Kołchoz - Armia Radziecka - 1950-51

    Na samym początku zastrzegam, że nie propaguję komunizmu!
Nie mogłem powstrzymać się, aby te 3 książeczki propagandowe zostawić w kontenerze z makulaturą na Skupie Złomu i Makulatury. Uważam, że takie rzeczy powinny w części pozostać jako ostrzeżenie przed dominacją, skrzywieniami które człowiek człowiekowi potrafi uczynić....
   Myślę, że wielokrotnie czytelnicy widzieli na filmach fabularnych które pokazywały pierwsze lata powojenne w Polsce, agitatorów-prelegentów którzy jeździli po wsiach?. Na podstawie takich właśnie tek, odbywało się "pranie mózgów". Ile tragedii wydarzyło się przy takich spotkaniach, mówić nie muszę...
    Dwie pierwsze teki mają po 32 strony, trzecia 15 stron, stan wszystkich bardzo dobry. W każdej z nich motto Bieruta:
"Przyjaźń ZSSR, pomoc ZSSR, przykład ZSSR - oto podstawowe źródło naszych zwycięstw"
                                                                                                 (B.Bierut)
Wydano je na wniosek Towarzystwa Przyjaźni Polsko - Radzieckiej w RSW "Prasa" Warszawa, al. Jerozolimskie 125.







Profesor Jan Moll - Radom - Poznań - Łódź - Kardiochirug - Recepta

     Życiorys światowej sławy chirurga, Jana Molla można znaleźć na Wikipedii i nie tylko. Pierwszy polski lekarz, który przeprowadził transplantację serca w Łodzi, w 1969 roku. Jestem szczęśliwcem, gdyż posiadam kilka rzeczy dotyczących profesora.
    Recepty, niby nic, jednak one pokazują cały etap jego życia i kariery. Niektóre są w bloczkach, kilka z nich zapisane ręką profesora, z wielką chęcią przekazałbym je do muzeum, gdyż warto zachować pamięć o tym wybitnym człowieku.

Pierwsza z recept - Profesor Jan Moll po uzyskaniu dyplomu lekarza w czerwcu 1939 roku, został zatrudniony w Szpitalu Św.Kazimierza w Radomiu.
Wikipedia: "W czasie wojny pracował jako chirurg w Radomiu pod kierownictwem profesora Kazimierza Nowakowskiego, z narażeniem życia ratując m.in. żołnierzy AK"....


                     Seria czterech recept z Poznania - na niektórych z nich zapiski profesora.
Wikipedia:
Po wojnie był związany początkowo ze Szpitalem im. Józefa Strusia w Poznaniu, gdzie w 1949 stworzył od podstaw Oddział Chirurgii Torakalnej. W Poznaniu w 1946 roku doktoryzował się, a w 1957 roku uzyskał stopień doktora habilitowanego i stanowisko docenta w tamtejszej Akademii Medycznej.

                                        Ostatnia recepta z Łodzi, ręczne zapiski profesora.
Wikipedia:
Z dniem 1 czerwca 1958 został przeniesiony z Akademii Medycznej w Poznaniu do Akademii Medycznej w Łodzi na stanowisko kierownika II Kliniki Chirurgicznej w Szpitalu Klinicznym im. dr.Seweryna Szterlinga w Łodzi, przekształconej w 1975 roku w Klinikę Kardiochirurgiczną Instytutu Kardiologii Akademii Medycznej w Łodzi i nieprzerwanie piastował to stanowisko aż do przejścia w stan spoczynku w 1983 roku. Od 1977 roku był ponadto dyrektorem Instytutu Kardiologii Akademii Medycznej w Łodzi.

Senior rodu Mollów, Jan, był pionierem polskiej kardiochirurgii. Pierwszy w Polsce wszczepił sztuczną zastawkę, dokonał koronarografii, przeszczepił bypassy i serce. Pochodził z Kujaw. Urodził się 24 października 1912 roku w Kowalewie Pomorskim. Jego ojciec Tadeusz prowadził aptekę. Potem rodzina Mollów przeniosła się do Inowrocławia. Jan studiował medycynę w Poznaniu i we Francji, a dyplom lekarza uzyskał na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego. *

*Czytaj więcej: https://dzienniklodzki.pl/znane-rody-wojewodztwa-lodzkiego-rodzina-mollow-ma-medycyne-w-genach/ar/180265
                    Oryginalne zdjęcie pochodzi z mojego archiwum, profesor Jan Moll z prawej strony.


czwartek, 10 stycznia 2019

Łódź - UPT 9 - Urząd Pocztowy - Bałuty? - ok.1945-49

    Zdjęcie zagadka - Urząd Pocztowy UPT 9 w Łodzi. - tyle wiem o tym zdjęciu, może także to, że są to pierwsze lata powojenne.
Nie mam pojęcia co za budynki są w tle, czy zdjęcie zostało zrobione w pobliżu ulicy Wspólnej 8 na Bałutach?
Czy ktoś może przekazać więcej informacji?



Łódź ul.Tramwajowa 13-15 - Szpital wenerologiczny Marii i Magdaleny - Matka M.Karłowska -1926 - cz.3

                                                   - Oryginalna pisownia -

... - i tak w kółko. A i to nie stanowiło ułatwienia, że łódzkie pacjentki to bywał ongi żywioł dość burzliwy, boć za pół-uświadamianiem polityczno-społecznem wieją nader często wiatry wywrotowe...
     SS. Pasterki opanowały wszystkie te przeciwności. Najpierw urządziły starannie kaplicę, modląc się gorąco o rychłą możność jej powiększenia. Niebawem też rzeczywiście owe ex-kierowniczki szpitala, zajmujące sąsiadujące z kaplicą pokoje - wysiedlono, i można było przystąpić do przerobienia lokalności. 
    Dalej: Magistrat odnowił wnętrze gmachu, przyczem przerobiono odpowiednio rozkład sal na każdem piętrze, w ten sposób, że każde otrzymało swoją jadalnię i swoją pracownię. Wtedy już łatwiejszem stało się czuwanie nad porządkiem, a także gromadzenie chorych pod okiem Sióstr, oraz uczenie ich robót ręcznych, introligatorstwa, szycia itp.
    Skasowano też z czasem ową rozmównicę w bramie domu, - i do regulaminu wprowadzono punkt, wzbraniający wogóle przyjmowania odwiedzin męskich.
    Co przecież było szczytem pomysłowości i pracowitości, to urządzenie ogrodu. Cały ów, wyżej nazwany, placyk - śmietnik nawieziono przeszło tysiącem fur ziemi i założono na nim wzorowo rozplanowany ogród z trawnikami, kwietnikiem, alejkami - wysadzanemi porzeczkowemi i agrestowanemi krzewami, z kwaterami warzywnemi, - przyczem dla pożytku i dla urody ogrodu wyzyskano położony blisko staw. Całość jest oparkaniona, porządna i ładna. - Dodajemy, że nawiezienie owego 1.000 fur ziemi odbyło się bez jakiegokolwiek kosztu, gdyż właścicielowi, usuwającego ziemię z placu budowlanego, dogadzała niezmiernie możność złożenia jej niedaleko.


ŁÓDŹ - Szpital Marji Magdaleny - Pacjentki w ogrodzie - ul.Tramwajowa 13-15. - zdjęcie z tej książki.
     O korzyściach z tego ogrodu płynących - i mówić zbędne. Pacjentki mają zdrowy ruch, objekt dla swych zainteresowań, rozrywkę, a estetyka otoczenia też jest walorem, bynajmniej nieobojętnym.
     Śp. X. Biskup Tymieniecki dwukrotnie w latach 1927-30 odwiedzał szpital, czego przedtem nigdy nie czynił. Z jego ramienia odbywały się (i odbywają nadal), - od czasu do czasu oficjalne wizytacje. Tak samo i Magistrat m.Łodzi bardzo serjo parokrotnie przeprowadzał szczegółową rewizję, co mu za każdym razem posłużyło do wyrażenia żywego zadowolenia z działalności SS Pasterek na terenie szpitala pod wezwaniem Św. Marji Magdaleny.
    Posunięciem tem Zgromadzenie SS Pasterek od Opatrzności Boskiej podkreśliło raz jeszcze wartość swą dla życia, - jednocześnie czynem obalając pospolity zarzut o ciasnocie pojęć i zacofaniu klasztorów.
    Spełniło zatem i pełni wciąż wyjątkowe posłannictwo.

                                             Wycinki artykułów w łódzkiej prasie.


                                                                       - Koniec -

Łódź ul.Tramwajowa 13-15 - Szpital wenerologiczny Marii i Magdaleny - Matka M.Karłowska -1926 - cz.2

                                              - Oryginalna pisownia -
...Minęło lat 12. Przewaliła się światem i Polską wojna, rewolucja, - i świty Odrodzenia. Zajaśniał dzień. Władze polskie ustaliły się, opanowały bezwład powojenny, poczęły organizować, czego niedostawało. W Łodzi, w środowisku o życiu, tętniącem tak bujnie, klęśki były dotkliwsze, niż gdzieindziej, a potrzeb wiele. Między innemi instytucjami społecznemi powstał tam na Radogoszczu dom misyjny, kędy SS. Pasterki zdały egzamin ze swej użyteczności (1925). - Tak u władzy duchownej, jak i u władzy świeckiej zyskały opinję jaknajpochlebniejszą, - nic zatem dziwnego, że w parę lat później zaproponowano im z kolei objęcie szpitala dla chorych wenerycznych.
   W styczniu 1927r. przybyła do Łodzi Matka Generalna, by pertraktować z głównymi inicjatorami projektu, X.Biskupem Tymienieckim i prez. miasta, Cynarskim. Na razie przecież odłożono wykonanie zamiaru na kilka miesięcy: - potem zamordowanie      prez. Cynarskiego również wywołało dalszą zwłokę, aż ostatecznie dnia 1-go sierpnia (1927) SS. Pasterki w liczbie 10 (w tem 7 SS. pielęgniarek), wkroczyły w mury szpitala pod opiekę władz. Opieka ta potrzebna była z powodu, że ustępujące kierowniczki i pielęgniarki buntowały i podburzały chore - tak, iż obawiano się ekscesów. Wprawdzie te nie miały miejsca, a pacjentki uspokoiły się rychło, widząc starania SS. Pasterek, - jednakże pewien ferment trwał, gdyż w szpitalu mieszkały nadal 2 osoby z pomiędzy tych, które od pracy usunięte zostały.

 ŁÓDŹ - Szpital Marji Magdaleny - Sala opatrunkowa - ul.Tramwajowa 13-15. - zdjęcie z tej książki.

    Codzień trzeba było słuchać przycinków i złośliwych aluzyj, - czytać w gazetach napaści na magistrat za oddanie szpitala zakonnicom, mieścić się w wielkiej ciasnocie, - a przedewszystkiem znosić wiele takich pozostałości po dawnych opiekunkach, które takich pozostałości po dawnych opiekunach, które wprost uniemożliwiały pracę nad duszami.
    I tak np. chore jadały w sypialniach, przyczem talerze (często z resztkami jedzenia) chowały pod łóżka, lub zgoła w :łóżkach samych. - Brama szpitala służyła 2 razy w tygodniu za ... rozmównicę do przyjmowania odwiedzin męskich, gdzie oczywiście obie strony nie uważały za potrzebne krępować się, zachowując się bardzo hałaśliwie... Kaplica była maleńka i zupełnie niedostateczna na 100-130 chorych. - Szpital nie posiadał wcale ogrodu, tylko placyk, zarzucony rumowiskiem i śmieciami wszelkiego rodzaju. - W całym domu panował nieopisany brud i bezład, wiele zaś przepisów regulaminu istniało tylko na papierze. - Od czasu do czasu powtarzały się donosy do władz miejskich, mające za obiekt rzekome nadużycia Sióstr...

                                                 Wycinki artykułów w łódzkiej prasie.

                                                    - ciąg dalszy nastąpi -

środa, 9 stycznia 2019

Łódź ul.Tramwajowa 13-15 - Szpital wenerologiczny Marii i Magdaleny - Matka M.Karłowska -1926 - cz.1

   Nie spodziewałem się, że przeglądając w mojej prywatnej bibliotece książkę: Historia Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej, wydanej w 1936 roku w Jabłonowie Pomorskim, znajdę rozdział dotyczący Łodzi! Oczywiście i ta książka pochodzi z kontenera na Skupie Makulatury.... Stan okładki nie jest dobry, ciekawa jest dedykacja:
" Zacnym Państwu Adamskim wiernie oddanym Działu ś.p. Matki Założycielki"
                                                                                      ofiaruję
                                                                              M.Rufina Makowska
                                                                                  przełożona gen.
  Jabłonowo, Wielkanoc 1954r.




   Książka bardzo interesująca, pełna ciekawych i rzadkich zdjęć, ale nie o tym chcę pisać. Ważny jest wątek łódzki. Szpital w Łodzi przy ulicy Tramwajowej 13 i 15! Myślę, że większość czytelników nie ma pojęcia, że taki szpital był i tam istniał?! Dlatego posłużę się informacjami jakie znalazłem pod:


Kamienice przy ulicy Tramwajowej pod numerami 13 i 15 być może z wyglądu nie przedstawiają dużych walorów estetycznych, lecz mają dość ciekawą historię. Obydwa budynki zostały wybudowane w 1903 roku i wyszły spod ręki arch. Piotra Brukalskiego. Właścicielami tych nieruchomości byli Goldbergowie. Pod nr 13 był Fabian Goldberg, zaś drugiej Fajwes Goldberg. Nic mi nie wiadomo na temat ich ewentualnego pokrewieństwa.
Na posesji przy ul. Tramwajowej 13 funkcjonowała I Miejska Stacja Opieki nad Dzieckiem, Ambulatorium Urzędu Sanitarno - Obyczajowego, w którym badaniu poddawane były prostytutki.
W tych dwóch kamienicach od roku 1915 istniały dwa szpitale weneryczne, "Marii" i "Magdaleny" pod nr 13 i 15. Budynki były połączone korytarzem. Dysponowały 350 łóżkami. Placówki były pod nadzorem Policji Obyczajności Publicznej.
Przy ul. Tramwajowej 15 przed I wojną światową działało 8-klasowe Gimnazjum Męskie P. Lehra. W 1918 roku nastąpiło połączenie w szpital św. Marii Magdaleny. W tych dwóch budynkach funkcjonowały jeszcze m.in. Stacja Opieki i Kontroli Dzieci przebywających u rodzin zastępczych, Żłobek dla Podrzutków, Miejski Dom dla Chronicznie Chorych oraz I Miejski Dom Wychowawczy.
W szpitalu św. Marii Magdaleny każda wypisana prostytutka zobowiązana była na zapobiegawcze "zastrzykiwanie rtęci".
 

   Rozdział dotyczący tego szpitala jest dosyć długi, jednak pozwolę sobie go "rozpisać", bo warto!
Dla fanów Łodzi, jej historii, jest to z pewnością ciekawy materiał:




    ŁÓDŹ - Szpital Marji Magdaleny - Front gmachu - ul.Tramwajowa 13-15. - zdjęcie z tej książki.

         Zdarzyło się, że w r.1915 Matka Karłowska jeździła z Hr. Lerchenfeldem, wysokim urzędnikiem niemieckim, po terenie b.Kongresówki, celem obejrzenia domów, ofiarowanych przez Gen.Gub. Baeslera na urządzenie zakładu wychowawczo-poprawczego. M. i. zajechali wówczas do Łodzi, do szpitala pod wezwaniem Św. Marji Magdaleny, przeznaczonego dla kobiet chorych wenerycznie.
         Był wieczór. Pacjentki, wbrew regulaminowi, znajdowały się na podwórzu, w bramie, na schodach, a panujący między nimi ruch zdradzał coś niezwykłego. Zaraz też komendant szpitala (podczas wojny wszędzie rządzili wojskowi) zameldował Hr. Lerchenfeldowi, że chore, niezadowolone z jedzenia, protestują nieudaniem się na spoczynek. Powtórny rozkaz nie odniósł skutku. Wtedy Matka Karłowska, choć gość i nie wzywana, przemówiła do jednej i drugiej po polsku, potem zapytała:
- a gdzie są tu sypialnie? - poszła naprzód wskazenemi schodami - i pociągnęła za sobą wszystkie oporne, tak, - że momentalnie zapanował spokój, a nastrój z buntowniczego zmienił się w wesołość.
         Nie przyszło wówczas do założenia domu misyjnego na okupowanym przez Niemców terenie, a także nikt z pewnością nie przewidywał, że po długim szeregu wydarzeń historycznej wagi - ta sama Matka K. wkroczy kiedyś w mury tego samego szpitala ze swemi Siostrami zakonnemi...          

                                               - ciąg dalszy nastąpi -

Łódź - Kongres Eucharystyczny - Pocztówki - Prymas Hlond - Biskup Tymieniecki - 1928

     Seria trzech pocztówek z 1928 roku - wydanych przez Fotografa H.Konarzewskiego i F.Buchcara z Chojen. Kongres Eucharystyczny był dużym wydarzeniem dla Łodzi, odbył się w dniach 29.06-1.07-1928 roku. Być może ta uroczystość była symbolem 10 rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości? Zapraszam czytelników do zapoznania się z artykułami w tym temacie na łamach gazet: Hasło Łódzkie z 27 czerwca 1928 roku i Republika z 30 czerwca 1928 roku





 




 


                            Procesja z Placu Hallera do Katedry - ul. Piotrkowska.


 


Powitanie Jego Ekscelencji Noncjusza Maggiego przed kościołem Świętego Krzyża przez 


Księdza Biskupa dr.Tymienieckiego o Księdza prałata dr.Bączka.








 

    Otwarcie D.K.E. u OO. Salezjanów w obecności J.J.E.E. Ks. Noncjusza Marmaggiego i Ks.
    Prymasa Hlonda.

       

wtorek, 8 stycznia 2019

Książka Pracy - Paweł Chmiel - Świętochłowice - Lubsza - Kalety -- Bielszowice - Katowice - 1929-34

       W części drugiej prezentuję Książkę Pracy wydaną na Pawła Chmiela wydaną w Świętochłowicach pod numerem 19 w dniu 24 października 1928 roku. Ponad pięć lat był czeladnikiem piekarskim. Sporo stempli piekarni:
1. Piekarnia Ludwika Jednickiego w Świętochłowicach.
2. Piekarnia Piotra Ogazy w Lubszy k.Kalet.
3. Piekarnia Ozyka Słowika w Bielszowicach.
4. Piekarnia Fryc Blank w Katowicach.





poniedziałek, 7 stycznia 2019

Departament Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych - Płk. Jan Karcz - Rotmistrz Kazimierz Merka - Legitymacja - 1933 - cz.1


          Tak ważne i rzadkie dokumenty jak ten poniżej trafiają na makulaturę... - co gorsze, ludzie którzy te dokumenty "utylizują"przed oddaniem na Skup,  niszczą je, drąc na kawałki...

           To samo wydarzyło się z legitymacją wydaną przez MINISTERSTWO SPRAW WEWNĘTRZNYCH *11* - jest przedarta w połowie...
           Jednak ważnym jest, że się zachowała, bo jest to istotnych kawałek historii naszej Ojczyzny, w szczególności stemple i podpisy czołowych wojskowych dowódców!
           Od początku, legitymacja była wystawiona na nazwisko Jadwigi Merki, żony rotmistrza Kazimierza Merki z Departamentu Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych. Wystawiono ją w Warszawie 26 czerwca 1933 roku. Smaku dodaje stempel i oryginalny podpis wystawiającego legitymację:
Pułkownika dyplomowanego kawalerii Jan Karcza, postaci o bardzo bogatym bogatym życiorysie, dodam tylko, że był więźniem  Obozu Koncentracyjnego w Auschwitz i został tam zamordowany 25 stycznia 1943 roku.
                                         Zdjęcie płk. Jana Karcza pochodzi z Wikipedii.

Kazimierz Merka był absolwentem kursu kawaleryjskiego z wynikiem dobrym w 1932 roku pod numerem 25/1932:

25 kapral Kazimierz Franciszek Merka w 1932 r. rotmistrz 6 psk, odznaczony KN, w 1939 r. kapitan taborów, kierownik ref. w Dowództwie Taborów i Szefostwie Remontu


           Przybliżam informacje dotyczące Departamentu Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych znalezione na Wikipedii:

Dowództwo Taborów i Szefostwo Remontu – fachowy organ dowodzenia I wiceministra spraw wojskowych właściwy w sprawach organizacji pokojowej taborów (wojsk taborowych) i służby remontu, ich wyszkolenia oraz studiów i doświadczeń w zakresie tej broni i służby, wydawania regulaminów i instrukcji, opracowywania propozycji budżetowych, a także współpracy z innymi komórkami organizacyjnymi M.S.Wojsk. (w zakresie uzupełniania kadr, uzbrojenia, wyposażenia, zaopatrzenia), Sztabu Głównego WP (w zakresie przygotowań wojennych) i instytucjami spoza wojska (przede wszystkim Ministerstwem Rolnictwa). Sprawowało merytoryczny nadzór nad szefostwami taborów i remontu DOK[1].
Dowództwo Taborów i Szefostwo Remontu powołane zostało 20 grudnia 1934 r. W jego skład włączony został Wydział VI Taborowy z Departamentu Intendentury i Wydział III Koni i Środków Przewozowych z Departamentu Uzupełnień. Dowódcą taborów i szefem remontu mianowany został płk kaw. Stefan Dembiński. Pozostawał on na tym stanowisku do września 1939 r.


    Struktura organizacyjna Dowództwa Taborów i Szefostwa Remontu w latach 1934-1939

  • dowódca taborów i szef remontu – płk kaw. / gen. bryg. Stefan Dembiński
  • zastępca dowódcy taborów i szefa remontu
  • Wydział I Ogólny
    • szef wydziału - ppłk dypl. kaw. Witold Czaykowski
    • kierownik referatu - mjr tab. Stanisław Rzewiński
    • kierownik referatu - rtm. Bolesław Wolicki
    • kierownik referatu - kpt. tab. Kazimierz Franciszek Merka


Informacje dotyczące Jana Karcza wWikipedii:
Jan Karcz (ur. 16 października 1892 w Modlnicy, zm. 25 stycznia 1943 w KL-Auschwitz) – pułkownik dyplomowany kawalerii Wojska Polskiego.
Był synem Bartłomieja, rolnika i Marianny z domu Wojdyła. W 1912 po zdaniu matury w Krakowie podjął studia na wydziale budowy dróg i mostów Politechniki Lwowskiej (5 semestrów). Ukończył Oficerską Szkołę Saperów dla jednorocznych ochotników.
W 1914 został zmobilizowany do Armii Austro-Węgier. Po ukończeniu oficerskiej szkoły saperów w Krems, jako chorąży, a następnie podporucznik saperów, walczył na froncie serbskim i włoskim. W październiku 1918 roku urlopowany w celu dokończenia studiów.
Do Wojska Polskiego wstąpił w listopadzie 1918. Będąc porucznikiem, brał najpierw udział w obronie Lwowa, po czym został dowódcą szwadronu technicznego 7 pułku Ułanów Lubelskich (do lutego 1919). Od lutego 1919 do września 1921 dowodził szwadronem w 7 puł., walcząc w wojnie polsko-rosyjskiej. Za męstwo na polu walki został odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari oraz czterokrotnie Krzyżem Walecznych.
Od września 1921 do lipca 1922 przebywał na kursie dowódców szwadronów w Centralnej Szkole Kawalerii w Grudziądzu, po ukończeniu, którego został dowódcą szwadronu zapasowego, a następnie zastępcą dowódcy 1 pułku szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. W listopadzie 1925 powierzono mu funkcję referenta w Departamencie Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych. W latach 1926–1928 był słuchaczem Kursu Normalnego Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. Z dniem 31 października 1928, po ukończeniu kursu i uzyskaniu dyplomu naukowego oficera Sztabu Generalnego, otrzymał przydział służbowy do 1 p.sz. na stanowisko dowódcy[1]. W październiku 1931 został szefem Departamentu Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych w Warszawie. W kwietniu 1937 objął dowództwo Mazowieckiej Brygady Kawalerii.
W kampanii wrześniowej 1939 roku Mazowiecka Brygada Kawalerii pod jego dowództwem toczyła zacięte opóźniające i odwrotowe walki z Niemcami. Działając w składzie Armii „Modlin”, stanowiła prawe skrzydło obrony Mławy, walcząc w okolicy Krzynowłogi Małej i Chorzeli, a także pod Przasnyszem, Pułtuskiem i Wyszkowem. Swój wrześniowy szlak bojowy zakończyła 24 września pod Góreckiem Starym, gdzie została rozbita po krwawym i zaciętym boju i następnie rozwiązana.
Brał czynny udział w działalności sportowej i społecznej. Pełnił obowiązki przewodniczącego Komisji Technicznej Towarzystwa Międzynarodowych i Krajowych Zawodów Konnych w Polsce. Za działalność społeczną został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Był również współautorem Zarysu historii wojennej 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego.
W czasie okupacji podjął walkę konspiracyjną (ps. „Jan”). Wstąpił do tajnej Organizacji Orła Białego działającej na terenie Krakowa. Wraz z nią przeszedł do Związku Walki Zbrojnej (Okręg Krakowski). Na początku 1941 został przypadkowo aresztowany w łapance w Tarnowie. Początkowo więziony w Lublinie w więzieniu na Zamku, w dniu 27 listopada 1941 przywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz–Birkenau.
Osadzony jako więzień polityczny – Polak (P.Pole) z numerem 23569, również tam Jan Karcz nie złożył broni. Wstąpił do konspiracyjnego Związku Organizacji Wojskowej, założonego w obozie Auschwitz przez rtm. Witolda Pileckiego. Prawdopodobnie w grudniu 1941 został wydany przez zdrajcę obozowemu Gestapo. Po przejściu okrutnego przesłuchania w bunkrze bloku 11 został osadzony w karnej kompanii i skierowany do obozu w Birkenau. Tam założył płk Jan Karcz ekspozyturę ZOW i kierował nią do stycznia 1943 roku. 23 stycznia został powtórnie osadzony w bunkrze bloku 11 i 25 stycznia rozstrzelany pod Ścianą Straceń, a jego ciało spalone w krematorium.
11 listopada 1969 roku Prezydent RP, August Zaleski mianował go pośmiertnie generałem brygady[




W następnej części zamieszczę inne, także bardzo ciekawe wpisy, pieczątki i podpisy dowódców!

niedziela, 6 stycznia 2019

Łódź - Towarzystwo Cyklistów - Rower - Pola - 1929-38

    Dwa interesujące zdjęcia formatu pocztówkowego pokazujące łódzką cyklistkę o imieniu Apolonia (Pola). Wysokiej klasy zdjęcia, pokazują Apolonię z rowerem  w latach 1929-38, to chyba nie przypadek. Można przypuszczać, że była fanką rowerów, myślę, że odznaczenia na jej piersi mają związek z kolarstwem.  Nie mogłem sobie odmówić zakupu tak pięknych zdjęć...


                                                       Apolonia (Pola) z lewej strony.


Początki łódzkiego kolarstwa sięgają lipca 1886. Wówczas powstało Towarzystwo Łódzkich Cyklistów. Było ono pierwszym w mieście stowarzyszeniem, w którym uprawiano sport kolarski, a także tenis ziemny i łyżwiarstwo.
Założyciel Towarzystwa, Robert Reiger, skupił wokół siebie pierwszych posiadaczy welocypedów (rowerów). Wynajęli oni plac przy kościele Podwyższenia św. Krzyża, gdzie urządzili tor kolarski.
Towarzystwo Łódzkich Cyklistów grupowało osoby wyłącznie narodowości niemieckiej. Polskim miłośnikom kolarstwa na przełomie 1886/1887 r. odmówiono przyjęcia w poczet członków stowarzyszenia, założyli oni więc w 1889 r. Konsulat Łódzki Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów – stowarzyszenie uznawane za najstarszą polską organizację sportową Łodzi.
Kolarstwo wkrótce stało się jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportu w Łodzi. Wystarczy wspomnieć, że w okresie międzywojennym uprawiane było aż w 46 klubach i stowarzyszeniach sportowych.*





* -

Spotkanie „130 lat łódzkich cyklistów" – CoJestGrane24.pl


cojestgrane24.wyborcza.pl/.../1,45,231641,Spotkanie--130-lat-lodzkich-cyklistow-.ht...