niedziela, 20 stycznia 2019

Gąbin - Kurs szycia na maszynach Singer - Chaim Zandman - Judaika - ok.1930

    Piękne zdjęcie formatu pocztówkowego z lat 30-tych ubiegłego wieku. - kupione na łódzkim targowisku. Dlaczego było na terenie Łodzi, trudno teraz powiedzieć... Być może jedna z przyszłych krawcowych ze zdjęcia wyemigrowała za pracą do Łodzi?
    Fotografem, który zrobił to zdjęcie był Chaim Zandman, który był właścicielem "MODERNE" w Gąbinie.

Gąbin – miasto w Polsce w województwie mazowieckim, w południowej części powiatu płockiego, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Gąbin. Miasto położone jest nad rzeką Nidą, niedaleko Wisły, w odległości około 100 km od Warszawy i Łodzi. Krzyżują się tu drogi wojewódzkie z Płocka i Żychlina oraz z Łącka i Sochaczewa. Wikipedia
Pod skanami zdjęć bardzo ciekawe informacje o społeczności żydowskiej w Gąbinie, znaleziono pod:

* - Historia społeczności | Wirtualny Sztetl


https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/g/...gabin/99-historia.../137287-historia-spoleczno..



* - W końcu XIX i początkach XX w. wśród ludności żydowskiej rozprzestrzeniały się informacje o możliwości emigracji do Ameryki. Zajmował się tym Abram Moserban, który czerpał z tego dochody. Zachęceni mieszkańcy Gąbina i okolicznych wsi zlecali mu, za stosowna opłatą, zorganizowanie wyprawy za ocean.
30 kwietnia 1882 r. doszło do bijatyki między Żydami a Polakami. Powodu dostarczyła kłótnia dwóch kupców: Polaka i Żyda. Przerodziła się ona w walkę uliczną, w czasie której na ulicach powybijano szyby w kilkudziesięciu domach i sklepach. Ciężko pobito 6 osób. Dopiero przybycie oddziału wojska uspokoiło nastroje. Aresztowano 16 uczestników zajść.
W 1908 r. rozpoczęto remont synagogi, który trwał do 1911 r. W roku tym wybrano także nowego rabina. Został nim Lejb Złotnik. W czasie I wojny światowej utworzono w 1914 r. Komitet Obywatelski. W 15 osobowym gremium znalazło się 6 Polaków, 5 Żydów i 4 Niemców.
W okresie międzywojennym większość Żydów trudniła się drobnym handlem, handlem domokrążnym i rzemiosłem. Byli właścicielami małych sklepów i kramów, gdzie sprzedawali płótno, galanterię, skóry, buty i produkty spożywcze. Na ogólną liczbę 488 gąbińskich rzemieślników, 198 było Żydami. W 1935 r. w Gąbinie działało 65 krawców żydowskich, 15 kamaszników, 25 szwaczek i hafciarek, 7 kapeluszników, 28 szewców, 5 ślusarzy, 10 blacharzy, 4 stolarzy, 4 murarzy, 5 fryzjerów, 5 piekarzy oraz 14 rzeźników. Kilku Żydów utrzymywało się z usług transportowych (właściciele wozów, tragarze). Robotnicy żydowscy pracowali w zakładach rzemieślniczych na terenie miasta, m. in. garbarniach i zakładach szewskich. Sezonową formą zarobku były usługi świadczone letnikom, coraz chętniej spędzającym wakacje w Gąbinie. Powstało wówczas kilka pensjonatów. W miesiącach letnich rosły także dochody sklepów spożywczych. W 1922 r. 129 rzemieślników żydowskich zorganizowało się w Zrzeszenie, które posiadało kilka oddziałów według typu zajęcia. Oddział krawiecki został utworzony w 1933 r., oddział kamaszników – w 1935 r. Następnie powstały także oddziały ślusarzy i blacharzy oraz rzeźników i piekarzy. Z inicjatywy Zrzeszenia w 1931 r. utworzono Bank Rzemieślników i Drobnych Kupców, którego kapitał zakładowy wyniósł 10 000 zł. Również w 1922 r. powstało Zrzeszenie Drobnych Kupców i Handlowców, posiadające 92 członków. W 1927 r. powstała Bezprocentowa Kasa Pożyczkowa Gemiles Chesed, która udzielała ok. 700 pożyczek rocznie ubogim rzemieślnikom i drobnym przedsiębiorcom. W tym samym roku powstał także Bank Ludowy z kapitałem zakładowym 17 tys. zł.
W okresie wielkiego kryzysu, w latach 1928–1930, pogorszyła się sytuacja materialna wielu gąbińskich Żydów, do tego stopnia, że społeczność żydowską dotknął głód. Ubogim i potrzebującym z pomocą przychodziły żydowskie organizacje samopomocowe, m.in. powstałe w 1923 r. „Bejt Lechem” (zajmujące dożywianiem ubogich) oraz działające od 1926 r. „Linas Ha-Cedek” (niosące pomoc medyczną biednym Żydom). Kryzys i związane z nim bezrobocie wpłynęły na emigrację znacznej liczby gąbińskich Żydów. W latach 1920–1935 do Stanów Zjednoczonych wyjechało 47 rodzin oraz 127 pojedynczych osób, a 3 rodziny i 31 osób wyemigrowały do Palestyny.
W okresie międzywojennym gąbińscy Żydzi prowadzili ożywioną działalność polityczną, społeczną oraz kulturalną. W mieście powstały oddziały partii związanych z ruchem syjonistycznym – Organizacji Syjonistycznej (syjoniści ogólni), Mizrachi (syjonistów-ortodoksów) oraz Poalej Syjon (syjonistów-socjalistów). Młodzi Żydzi zrzeszali się w skautowskich organizacjach syjonistycznych, m.in. w Ha-Szomer ha-Cair, znajdującej się pod wpływami syjonistów ogólnych, czy Ha-Szomer ha-Dati – organizacji młodych mizrachistów. Kobiety wstępowały do działającego w Gąbinie od 1934 r. oddziału Międzynarodowego Zrzeszenia Kobiet Żydowskich (Women International Zionist Organization – WIZO). Ortodoksi skupieni byli w Agudzie, a żydowscy socjaliści w Bundzie. O poparciu społecznym dla poszczególnych partii mogą świadczyć wyniki wyborów do zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Gąbinie w 1931 r., w których syjoniści zdobyli 3 mandaty, rzemieślnicy – 4, a Aguda – 1 mandat.
W omawianym okresie dzieci żydowskiej uczyły się w chederach u prywatnych nauczycieli – mełamedów oraz w szkole działającej przy gminie i przez nią subsydiowanej – Talmud-Torze. Uruchomiono także kursy wieczorowe dla młodzieży pracującej, gdzie nauczano języka hebrajskiego oraz historii Żydów. Kursy te były dofinansowywane przez gminę. Próby założenia nowoczesnej szkoły w Gąbinie zakończyły się fiaskiem. Szkoły tego typu działały przez krótki czas, a o ich zamknięciu decydowała trudna sytuacja finansowa rodziców. Z tych samych powodów w 1926 r. zamknięta została, założona przez syjonistów szkoła „Tarbut”, a w 1933 r. klub dla dzieci prowadzony przez WIZO. W mieście działały dwie biblioteki: syjonistyczna (dysponująca zbiorem 3 tys. woluminów w języku jidysz, hebrajskim i polskim) oraz bundowska (posiadająca 2,7 tys. książek), przy której działało także kółko dramatyczne i literackie. W Gąbinie działało również kilka klubów sportowych, m.in. Makabi (od 1921 r.) oraz Ha-Poel (od 1935 r.).
Narastający w latach 30. XX w. kryzys ekonomiczny wpłynął na zubożenie gąbińskiej gminy. Z jednej strony znaczna część żydowskich rodzin opuściła miasto, z drugiej kurcząca się gmina musiała utrzymywać rzesze ubogich. W efekcie zmniejszył się jej budżet, a wzrosły wydatki na pomoc społeczną. W 1930 r. z budżetu wynoszącego 37 267 zł na pomoc ubogim przeznaczono 1700 zł. W 1935 r. budżet wyniósł 26 138 zł, a na pomoc społeczną przekazano kwotę 2600 zł. W 1935 r. z pomocy kasy gminy na święto Pesach skorzystało 130 osób.
Po wybuchu II wojny światowej rozpoczęły się prześladowania ludności żydowskiej. 25 września 1939 r. Niemcy zgromadzili na Nowym Rynku żydowskich mężczyzn. Zostali oni brutalnie pobici. W tym samym czasie, Niemcy podpalili synagogę. Spłonęła także część dzielnicy żydowskiej.
W sierpniu 1941 r. utworzono getto w rejonie tzw. „Budek” i ul. Kilińskiego. Przebywało w nim około 2100 osób. Zostało ono zlikwidowane w kwietniu 1942 roku. W trakcie likwidacji zastrzelono 12 osób. Około 300 mężczyzn wywieziono do Gostynina i Konina. Pozostałych wywieziono do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem i zamordowano. Całkowitemu zniszczeniu uległ cmentarz żydowski.
Po zakończeniu działań wojennych w Gąbinie powstał Komitet Żydowski, w którym zarejestrowały się 23 osoby. Dalsze losy Żydów z Gąbina są nieznane. Można przypuszczać, że większość ocalonych w kolejnych latach opuściła Polskę

Łódź - Okupacja - Marsz - Tramwajarze - Kolejarze - Swastyka - ok.1940

        Zdjęcie formatu pocztówkowego do 1945 roku - pełne tajemnic - Jednego jestem pewien, pochodzi z Łodzi, prawdopodobnie z ul.Piotrkowskiej.
        Pochód, manifestacja? - Łódzcy klejarze, tramwajarze? - Bardzo dziwna sytuacja: Polska Flaga i faszystowska na budynku i z prawej strony szyld z Glapą (swastyką)??!!
        Dużo, dużo tajemnic, ja sam nie dam sobie rady, proszę o pomoc fachowców, blisko związanych z tematyką łódzką.




Warszawa - Polski Ułan - Wehrmacht - Dyplomacji? - Foto Jan Rys - ok.1935-39

   Oryginalne zdjęcie 13,0x18,0 cm najprawdopodobniej wykonane w Warszawie - tylko gdzie? Być może przed jedną z ambasad lub restauracją.. Ciekawa mieszanka: polski ułan, niemiecki oficer i tajemniczy osobnik z prawej strony - obwieszony orderami jak świąteczna choinka bombkami.. Może ktoś dopowie coś w tym temacie?






sobota, 19 stycznia 2019

Łódź - Litzmannstadt - Karki - Brotktarte - Zulagekarte - Zuckerkarte - 1942-43

        Okupacja niemiecka w Łodzi - Litzmannstadt - kartki w całości wykupione, są trzy rodzaje. Są jedna bardzo ciekawe, tylko trzeba w nie się wczytać, sam tego nie robiłem, a mam ich sporo, zarówno z terenu Polski jak i Niemiec...

1 Zulagekarte für Lang - und Nachtarbeiter - Premiowa karta dla długo i w nocy pracujących. Litera 
   "P" świadczy, że była ona przeznaczona dla Polaków. Ważna była w okresie 22.11-12.12.1943
   roku, wypisana na Müller Bronisława zamieszkałego w Litzmannstadt, Holzfällergasse40, obecnie
   ulica Małopolska.

2. Zuckerkarte - Kartka na cukier - Litera "P" świadczy, że była ona przeznaczona dla Polaków.
   Ważna była w okresie 15.12.41- 5.4.42 roku, wypisana na Müller Reginę zamieszkałą w
   Litzmannstadt, Holzfällergasse40, obecnie ulica Małopolska. Stempel: Lebensmittelgeschäft
   (Frontkämpfberieb) Litzmannstadt, Mauergasse 46 - Sklep spożywczy (dla walczących na froncie) 
   Łódź, ul.Murarska46 (do1933 roku, ulica Brajera).


   3. - Brotkarte A - Kartka na chleb - dla osób powyżej 14 roku życia, ważna: 28.6-22.8.1943 i
         8.3-2.5.1943 na wypisana na Müller Reginę I Bronisławem, zamieszkałych w Litzmannstadt, 
         Holzfällergasse40, obecnie ulica Małopolska.
         Ciekawe są hasła:
   1. - Wer eine Mahlkarte erhält, darf keine Brotkarte empfangen!- Jeśli otrzymałeś kartę
         posiłków, nie możesz otrzymać karty chleba!
   2. - Kartofeln regelmässig auslesen! Jede faule Kartoffel verdirbt zehn gute. 30 faule 
         Kartoffeln gefährden Deine ganze Winterversorgung. - Przeglądaj ziemniaki regularnie!
         Każdy zgniły ziemniak psuje dziesięć innych. 30 zgniłych, może zagrozić całym zimowym 
         zapasom. 

 



Notes - Kalendarz - Antysemityzm - 1944

      Malutki kalendarzyk z 1944 roku, jeden z wielu które posiadałem, większość z nich wyrzuciłem, nie mają dla mnie większej wartości.. Przeglądając ten zwróciłem uwagę na hasła u góry stron. W szczególności dwa z miesiąca maja..:
..." Śmierć przez Mośki i leki - niesie za sobą raj bolszewicki"...
..." Bolszewizm przy pomocy żydów dąży do zapanowania nad światem"...
     Hmmm... - rok 1944, piąty rok tragicznej wojny, eksterminacja narodu żydowskiego, i takie hasła....Jestem przekonany, że jest to wydanie pod nadzorem niemieckiego okupanta w naszym języku, nie wydaje mi się, żeby Polacy mogli po wszystkich okropnościach wydać coś takiego...Chciałbym mieć rację...
     Właścicielem tego notesu, był prawdopodobnie student podziemnego nauczania, jest mnóstwo wzorów geometrycznych. Interesujący jest też wykaż w trzech językach drzew i krzewów. Sam nie znałem wszystkich nazw po niemiecku!







piątek, 18 stycznia 2019

Brzeziny - Władysław Smolarek - Policja - MO - Kaletnik - 1936

       Brzeziński wątek na zdjęciach z Żakowic, dokładniej z Kaletnika (dawnej Hipolitówki). Dosyć dawno temu kupiłem na łódzkim targowisku 5 zdjęć. Wstawiłem je na moim blogu w 2015 roku, nie mając wielu informacji. Dlatego bardzo sobie cenię komentarze czytelników, którzy w wielu przypadkach pomagają w ich "ożywieniu."
       Bardzo wyczerpujące informacje o bohaterach tych zdjęć, przysłał mi Pan Tadeusz Barucki. Dzięki niemu i Panu Janowi Smolarkowi z Brzezin mogę przekazać informację o brzezińskim policjancie:
...."Władysław Smolarek- policjant w Brzezinach do 1939r. i od 1945-1950 komendant posterunku MO w Brzezinach."
Więcej informacji o mieszkańcach Brzezin z tej fotografii znajdziecie państwo pod:
Żakowice - Koluszki - Policja - Majówka - Żołnierze - Brzeziny - Legiony - Kolej - Obóz Koncentracyjny Dachau - 1936 - cz.2






Żakowice - Koluszki - Policja - Majówka - Żołnierze - Brzeziny - Legiony - Kolej - Obóz Koncentracyjny Dachau - 1936 - cz.2

      Porządki, porządki - znajduję zdjęcia, które wcześniej porozrzucałem po kartonach - jestem prawdziwym bałaganiarzem, niestety. To zdjęcie jest z Żakowic, tak jest podpisane, ale z informacji którą otrzymałem, że jest to Kaletnik (dawniej Hipolitówka). Było jednym z 5-ciu, które kupiłem na łódzkim targowisku wiele lat temu. Cztery wcześniejsze wstawiłem na moim blogu 19 lutego 2015 roku pod tytułem:

Żakowice - Koluszki - Brzeziny - Policja - Majówka - Żołnierze - 1936  - cz.1

    

Teraz wstawiam to piąte, jedno z ładniejszych, na tle drewnianego domu, krytego słomą...,  należące do rodziny Stefana Dworczyka i Heleny ze Smolarków.
     W tym przypadku olbrzymią pomoc udzielił Pan Tadeusz Barucki, który w trzech komentarz bardzo dokładnie opisał bohaterów tych zdjęć!. Podaje, że informacje przekazuje Jan Smolarek syn Władysława.Brzeziny.
Oto one:
1. - Zdjęcia przedstawiają rodzinę Smolarków w posiadłości Stefana Dworczyka i Heleny ze Smolarków w miejscowości Hipolitówka do 1930r. od 1931 miejscowość Kaletnik 35. Meżczyźni w mundurach to: Władysław Smolarek- policjant w Brzezinach do 1939r. i od 1945-1950 komendant posterunku MO w Brzezinach, w mundurze kolejowym Stefan Dworczyk dyżurny nastawni w Kaletniku- legionista, ranny podczas walk o Lwów, zginął 28.08.1942 w niemieckim obozie koncentracyjnym w Dachau. Następny mężczyzna to Antoni Smolarek- legionista i żołnierz wojny bolszewickiej, sierżant 2 przydziału 6 kompanii 7 płk piechoty. Kobiety na zdjęciach to ich żony.  
  


 2. - Uzupełnienie komentarza 1:
Rodzina Smolarków od 1861r.zamieszkała w Myszorcach obecny Kaletnik.
Konstanty ur.1861 roku zm.1918r. w Kaletniku.Kunegunda ur.1871r. zm.1957 w Brzezinach.
Uzupełnienie odnośnie Antoniego:
Legionista odznaczony:Krzyżem Walecznym,Krzyż Niepodległości,Na Polu Chwały,Polska Swemu Obrońcy.
Byli jeszcze synowie:Stanisław ur.1891 roku-legionista zm. w Rogowie w 1944roku.
1)VIR TUTI MILITARI srebrny.
2)Krzyż Walecznym czterokrotnie nadany
3)Bojownikom o Niepodległość
4)Medal RP Srebrny Krzyż Zasługi
5)Polska Swemu Obrońcy 1918-1921
6)Dwa odznaczenia z wizerunkiem J.Piłsudskiego na odwrocie- oracz z sochą,1918-1928r.

2.Wacław-ur.1902 zm.1948 w Łodzi-legionista.

Informację przekazuje Jan Smolarek syn Władysława.Brzeziny.



3. -
Uzupełnienie komentarza 1:
Rodzina Smolarków od 1861r.zamieszkała w Myszorcach obecny Kaletnik.
Konstanty ur.1861 roku zm.1918r. w Kaletniku.Kunegunda ur.1871r. zm.1957 w Brzezinach.
Uzupełnienie odnośnie Antoniego:
Legionista odznaczony:Krzyżem Walecznym,Krzyż Niepodległości,Na Polu Chwały,Polska Swemu Obrońcy.
Byli jeszcze synowie:Stanisław ur.1891 roku-legionista zm. w Rogowie w 1944roku.
1)VIR TUTI MILITARI srebrny.
2)Krzyż Walecznym czterokrotnie nadany
3)Bojownikom o Niepodległość
4)Medal RP Srebrny Krzyż Zasługi
5)Polska Swemu Obrońcy 1918-1921
6)Dwa odznaczenia z wizerunkiem J.Piłsudskiego na odwrocie- oracz z sochą,1918-1928r.

2.Wacław-ur.1902 zm.1948 w Łodzi-legionista.

Informację przekazuje Jan Smolarek syn Władysława.Brzeziny.

czwartek, 17 stycznia 2019

Rogowiec - Kleszczów - Grafenort - Nowy Janów - Rodzina Braun

      Dzięki Stasiowi Hejakowi, który mi przysłał skany akt Archiwum Państwowego, mogę zamieszczać pełne informacje o moich przodkach. Najstarszą osobą, której  podobiznę posiadam, jest moja prababcia ze strony Taty, Konstancja Braun z domu Mielczarek. Urodziła się 11 września 1853 roku - (Co dziwne, urodziłem się dokładnie 99 lat i 11 miesięcy później - 11 października 1953 roku!) w Grafenorcie (obecnie Nowy Janów w gminie Kluki).
Wszystkie informacje i skany pochodzą z:



      Z wyciągów wynika, że Konstancja była 3 dzieckiem Łukasza i Anny (z domu Sztyjer) Mielczarków:
Józefy        urodzonej w 1850 roku
Marianny   urodzonej w 1852 roku
Stanisława urodzonego w 1860 roku.
     Także to, że Anna była zamężna wcześnie z Ferdynandem Krygierem i z tego małżeństwa urodziła się trójka dzieci:
Gotlib Marcin  urodzony w 1833 roku
Anna Karolina urodzona w 1839 roku
Julianna           urodzona w 1845 roku.
Anna rodząc 7-me dziecko miała 52 lata! - Wszystkie osoby wymienione w wykazie urodziły się w Grafenorcie.


     Niewiele dowiedziałem się o mojej prababci Konstancji. Wiedziałem, że pochodziła z Grafenortu, była właścicielką dużej karczmy tam że położonej, dokładniej w miejscu, gdzie znajduje się firma z kamieniami innymi materiałami budowlanymi.
     Najprawdopodobniej na początku lat 20-tych ubiegłego wieku, po wybudowaniu domu w Rogowcu przez jej syna Feliksa, przeniosła się razem z nim. Dożyła pięknego wieku, miała 95 lat kiedy zmarła 25 marca 1948 roku. Nie tylko mój Tata opowiadał, także inni wujkowie, że Konstancja lubiła sobie na wieczór, przed snem wypić chalbkę wódki! Kiedy jej nie dostała, "rozrabiała" do czasu, kiedy nie dostarczone tego środka nasennego!.
    Spoczywa na cmentarzu katolickim w Kleszczowie. Trudno ustalić w jakim dokładnie miejscu. Moja Kuzynka, nieżyjąca już Wiesława Przybyłek - Piątek ufundowała symboliczny grób Konstancji, każdego roku płoną znicze i są składane kwiaty na tym grobie.



            Zdjęcie (wycinek) z pogrzebu swojej wnuczki Waci, zmarłej 23 lutego 1933 roku.

 Wypis aktu urodzenia Konstancji:
Nr.43 Grafenort - Konstancja Mielczarek.

   Działo się we wsi Kaszewicach dnia jedynastego września tysiąc osiemset piećdziesiątego trzeciego roku o godzinie dziesiątej przed południem - stawił się Łukasz Mielczarek lat czterdzieści trzy mający, okupnik z Grafenortu, w obecności Józefa Walczyńskiego lat czterdzieści mającego okupnika z Wesołej i Walentego Bajera lat trzydzieści mającego, okupnika z Grafenortu, i okazli Nam dziecię płci żeńskiej w Grafenorcie, Dnia Dzisiejszego, o godzinie piątej zrana urodzonej .. matuszki? Anny z Mejerów lat czterdzieści dwa mającej: Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym odbytym nadane jest imię KONSTANCYA, a rodzicami jego chrzestnymi byli Stanisław Stępiński i Agnieszka Berentz. - Akt ten stawającym i ... a pisać nieumiejącym przeczytany przez Nas podpisany został....


wtorek, 15 stycznia 2019

Kresy - Moszoły - Oszmiany - Białoruś - Kazimierz Kozłowski - Świadectwo - Łódź

   W krótkim czasie mam szczęście z mojego archiwum wyciągnąć dokumenty dotyczące obecnej Białorusi, dokładniej powiatu oszmiańskiego!
   Pierwszy dokument dotyczył rodziny Kamińskich z Ożyszek powiat gminy Kucewickiej powiatu Oszmiańskiego.
   Dzisiaj znalazłem Świadectwo Ukończenia Kursu dla Stolarstwa Budowlanego przez Kozłowskiego Kazimierza urodzonego 8 sierpnia 1930 roku w Moszołach w powiecie oszmiańskim.
Musze przyznać, ze mam szczęście, być może "konika" jeśli chodzi o świadectwa szkolne - mam ich ok.300 sztuk. Nigdy nie sprawdzałem ich dokładnie, zwłaszcza miejsc urodzin. Jak znajdę więcej czasu, zwrócę na te fakty uwagę.
   Pierwsze co zrobiłem po odczytaniu miejsca urodzenia pana Kazimierza, było szukanie na Google hasła Moszoły i nazwiska Kozłowski.., i co, oczywiście znalazłem ciekawą informację!

Tomasz Kozłowski • [link widoczny dla zalogowanych]
IP: 77.115.59.XXX • Data: Środa, 26 grudnia 2007 23:09:15
Poszukuję infrmacji lub żyjącyh krewnych rodziny KOZŁOWSKICH - mieszkających przed wybuchem II-ej Wojny Światowej w Woj.Wileńskim,Powiat Oszmiana,zamieszkałych najprawdopodobniej w miejscowości Graużyszki lub Moszoły.W 1946 roku moja babka Felicja Kozłowska (ur.1900 lub 1904 r. w Wilnie)została repatryjowana na tereny dzisiejszej III RP wraz z maoletnimi wówczas córkami Stanisławą,Franciszką, oraz synami Kazimierzem oraz Józefem.Proszę o kontakt.Dziękuje! -*


 Mam nadzieję, że ta informacja dotrze do Tomasza Kozłowskiego. Łatwiej będzie szukać swoich przodków na terenie Łodzi!

* -

zaścianek Moszoły na mapie (powiat oszmiański, województwo ...


 





Łódź - Gazownia Miejska - Skarga - Pijaństwo - 1938-39

     Interesujące dokumenty z epoki dotyczące Gazowni Miejskiej w Łodzi z 1938/39. Groteskowa sytuacja, pijaństwo - pijany pracownik Gazowni. Najprawdopodobniej to pijany pracownik Michał Heliński złożył skargę na swojego przełożonego, majstra zmianowego Karola Gertnera do Zarządu Gazowni. Tak wynika z pisma Zarządu Gazowni Miejskiej z 29 grudnia 1938 roku, która prosi o natychmiastowe złożenie sprawozdania na piśmie.

    Faktycznie, już następnego dnia tj. 30 grudnia , na piśmie opisał cały przebieg feralnego wieczoru, Karol Gertner (Oryginalna pisownia):
                          DO ZARZĄDU GAZOWNI MIEJSKIEJ W ŁODZI.

    Na pismo z dn. 20.XII.1938 za Nr. 6274 wyjaśniam co następuje: p.Heliński Michał przybył na godz.22 do pracy pijany co stwierdzą p.p. Langner Józef dozorca przy bramie, palacze Krawczyk Ignacy, Pajor Bolesław, Niwiadomski Władysław i Dobraszek Dyonizy z którymi Heliński pracował przy wózku.
    Po przyjściu do pracy p.Heliński chciał jeszcze raz wyjść na ulicę po godz. 23-ej lecz dozorca p.Langner go nie wypuścił, wtedy Heliński oświadczył że przejdzie przez płot, ale wyjść musi.
    Po godz. 24-ej t.j. po gaszeniu nocnym latarni przybył do biura majstrów Dobraszek i oświadczył co następuje: "p.podmajstrzy Heliński jest tak pijany że niechce robić leży na ziemi, ja go wołałem aby wstał i straszyłem że pójdę do podmajstrzego powiedzieć lecz to nie pomogło."
    Na to oświadczyłem dobrze zaraz tam pójdę, wziąłem książeczki z pieniędzmi dla palaczy i w pieconi zastałem Helińskiego leżeć na posadce, obudziłem go i powiedziałem co to za porządek upiliście się i przychodzicie do roboty wynoście się do domu i wyszedłem z Helińskim poza piecownię przed którą leży różny materiał do budowy nowej piecowni, co może stwierdzić Dobraszek D. i wraciłem nazad do piecowni, oddałem palaczom pieniądze i zwymyślałem ich zato że mnie nie zawiadomili o tem że Heliński jest pijany. Co Heliński dalej czynił nie wiem, wysłałem dozorcę Wojciechowskiego po Sikorskiego J. i ten pracował do rana.

                                                                   Łódź 20.XII.                  Podpis.



     Na rozpatrzenie wyjaśnienia Karola Gertnera trzeba było czekać do 20 lutego 1939 roku:




 


   

Marienwerder - Kwidzyń - Konfirmacja - Marta Szlaftt - Ewangelicy - 1890

    Kontenerowe znalezisko - Pamiątka z Konfirmacji Marty Szlaftt, urodzonej 13 sierpnia 1876 roku. Świadectwo zostało wypisane w Marienwerder - Kwidzyń 26 czerwca 1890 roku. Piękna pamiątka.


poniedziałek, 14 stycznia 2019

Rodzina Gertner - Dąbraszek - Kulczycka - Oberle - Hanc - Ewangelicy - Pabianice - Łódź - 1796-1926

   Obecnie trudno mi powiedzieć kiedy stałem się właścicielem tego notesu? Chyba dosyć dawno, uznałem, że jest wart prezentacji, mimo, ze wiele kartek jest wyciętych...
   Z pewnością nie dojdę do całości, chociażby, dlaczego notes pochodzi z Rosji? - w którym roku były robione te zapiski. Na pierwszej i ostatnie stronie są modlitwy, możliwe, że pisano je na terenie Rosji w tęsknocie do Ojczyzny.
   Nic więcej nie wymyślę, zamieszczę treść ocalałych zapisków, są one ciekawe, być może ktoś szukających swoich przodków znajdzie coś dla siebie.

1. - Rodzice: Józef Dąbraszek - Katarzyna Kulczycka.
2. - 1905r. w czerwcu wyjechałem z Pabjanic do warszawy.
      1906r. zastałem wzięty do wojska.
      1907. powróciłem z wojska 20-go stycznia
      1908 udałem się w prachtykę za stolarza.
3. ..... w czasie od grudnia 1914 do 1915 zamieszkałem w Pabjanicach dopiero w styczniu 1916 roku
      za poparciem szwagra Michała De.... dostałem się do pracy w gazowni miejskiej w Łodzi.
4. - Pamiętnik
Ślub wziąłem dnia 20 listopada 1909 roku w kościele Panny Maryi w Pabjanicach udzielony przez ks. Kazimierza Bussa wikariusza, zapowiedzi były tylko w Łodzi w parafii św. Krzyża.
5. - Dziadek z matki
Wojciech Antoni Hanc
Katarzyna z Oberlów Hanc babka - miejsce moich dziadków Strasburg.
5. - Żony
Wincenty i Maryjanna - ojca - Dąbraszek
Maciej i Antonina - matki - Kulczycki.
6. - Józef Gertner umarł 31 stycznia 1917r. pochowany w Pabjanicach. zył lat 72
Katarzyna Gertner umarła 7 sierpnia 1926 r. żyła lat 69.
Wacław Gertner urodził się 2 grudnia 1925r. umarł 12 grudnia 1925r.
Katarzyna Dąbraszek umarła dn. 15 lutego 1926.
7. - Józef Gertner
Urodził się dnia 27 listopada 1845 roku.
Umar 1917 roku 31 stycznia.
Katarzyna Hanc
Urodzona dnia 18 września 1857 roku
Umarła 7 sierpnia 1926 roku.
8. - Wacław Gertner
urodzony w Księstwie Badeńskim we wsi Etyngen w roku 1796
umarł w Jutrzkowicach* dnia 19 maja 1856 . -
9. - Pabianice, ulica Wodno Nr. 423 Karol Sobczyk
      Pabianice , ul. Nowa Dom Szulca 402...
* - Jutrzkowice - obecnie Pabianice.

  












niedziela, 13 stycznia 2019

Rogowiec - Kleszczów - Marian Nagoda - Ryby - Wspomnienia - cz.2

       Dwa zdjęcia, niby normalne, jednak dla mnie mówiące i pokazujące bardzo dużo!
Sceny z Rogowca, trzej chłopcy, to bracia Andrzej, Kaziu i Marek Nagodowie. To chłopcy z którymi się bawiłem podczas moich wakacyjnych przygód...
       Zbiera się na wspominki.., tylko od czego zacząć? - Może od ryb - to było moje najważniejsze hobby szczenięcych lat. Było gdzie łapać, tylko nie było czym. - Cały strumyk, a w nim sumiki kanadyjskie, małe szczupaki, klenie i mnóstwo raków..
       Chęci były, tylko jak wspominałem brakowało sprzętu, nikt nie myślał o wędkach.  Jedyną możliwością było łapanie metalowym koszykiem w którym nosiło się ziemniaki podczas wykopek. Taki koszyk miał ten plus, że po bokach posiadał dwa uchwyty, dobrze przepuszczał wodę, gdyż otwory były sporawe. Wiele razy łapaliśmy w strumyku, jednak wyniki nikogo z nas nie zadawalały..., wyciągaliśmy drobiazg, który nie nadawał się do smażenia...Pokaźnych rozmiarów były sumiki, jednak po obraniu, łeb był większy niż reszta...
       Z tyłu naszych domów, w Porębie były stawy potorfowe, stawy może zbyt duże słowo. Bardziej trafnym będzie określenie, kanały. To były pozostałości po kopaniu torfu, ale sprzed wielu lat. Nie były zbyt głębokie, jednak pełne szlamu który tworzył się przez opadające latami sosnowe igły, czy też liście z wokół rosnących brzóz. Woda była czysta, na niej unosiły się liście nenufarów, cudowny widok, nieskazitelna natura. Tam postanowiliśmy poszaleć, było w tym troszeczkę dziecięcej głupoty. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z niebezpieczeństwa, to były bagna, bagna które są nieobliczalne.. W każdym bądź razie przemierzaliśmy z tym koszem całe połacie kanałów.., ale bez rezultatów. To, że były tam ryby, to sam się przekonałem. Kilka lat wcześniej chodziłem jako widz z moim wujkiem Stefkiem Mielczarkiem, tyle tylko, że on miał sak (taką sieć na długiej tyczce). Zawsze przynosiliśmy z tych miejsc wiadro złocistych linów, smukłych szczupaków i pękatych bąków czy też karasi. Moim partnerem przy koszu był najstarszy z braci Marek. Nie napisałem o problemach ze zdobyciem kosza - ten odpowiedni do łapania ryb był własnością Irusa (Irka) Mantyka. każdy z nas bał się iść po niego, bo oficjalnie byśmy go nie dostali... Padło na najmłodszych, nie przypominam sobie teraz który po niego poszedł Kaziu czy też Andrzej, jednak podczas wychodzenia poza podwórko, Irus wrzeszcząc, że wszystko widzi i nam coś niemiłego uczyni, jak nas złapie.. Jednak młodość ma swoje zalety, chronił nas las i szybkie nogi...
         W każdym bądź razie, zrezygnowani byliśmy blisko pastwy, przy niej był okrągły malutki stawik i tam.., nałapaliśmy piskorzy (ślizów). Jako to była frajda z ich wyjmowaniem, uciekały nam między palcami, wpadały znów do wody. Złapaliśmy ich kilkanaście, nie były zbyt wielkie, jednak wracaliśmy z tarczą!
        Piskorze nie miały ochoty bezczynnie poddać się operacji patroszenia, ślizgały się, uciekały, ktoś wpadł na pomysł (drastyczne).... W efekcie mama moich kolegów usmażyła je nam na maśle, smakowały wybornie!
        Nie chciałem na wstępie pisać o najmłodszym z naszej grupy, Kaziu.. zginął tragicznie porażony prądem podczas wspinaczki na słup wysokiego napięcia. Spoczywa wspólnie ze swoją mamą na cmentarzu katolickim w Kleszczowie.



    Rogowiec - Andrzej, Kaziu i Marek - w tle stodoła i budynek mieszkalny mojego wujka Wacka
    Kasikowskiego - obecnie tych budynków już nie ma, pobudował się było Sołtys.
       Rogowiec - podwórko rodziny Nagodów - Marek ze swoją kuzynką z Sosnowca Basią.