Łódzkie Echo Wieczorne. 1926-04-02 R. 2 nr 77
Gdy żona pośle męża po sprawunki
Najpierw zakupy, a potem hulanka.
'(x) Adolf Drajkorn mieszkaniec wsi Olechów tuż pod Łodzią znalazł się w dniu wczorajszym w godnym pożałowania stanie.
Wysłała go żona do Łodzi po sprawunki a że był człekiem nie w ciemię bitym, więc zakupił wszystko według danej mu przez połowicę kartki, a nawet zaoszczędził kilka złotych, za które zamierzał się zabawić.
Do wieczora daleko a do domu blisko, i nie namyślając się wiele Drajkorn wstąpił do podrzędnej knajpki na ,.jednego", który jak to zwykle bywa, przeciągnął się do późnej nocy.
Rozbawiony pan Adolf wyszedł z restauracji dopiero wówczas, gdy mu zabrakło gotówki.
Obfładowany paczkami wlókł się piękną serpentyną. tak go bowiem "rozebrała" wódka.
Pocił się Drajkorn, sapał, starając się wmówić w siebie. że jest zupełnie trzeźwym mimo to nogi nie chciały go słuchać.
Nagle wesoły wieśniak potknął się o kamień i runął prosto do ścieku ulicznego.
Drajkorn nie mogąc się już podnieść, zdołał jedynie przewrócić się na bok i zasnął.
Paczki porozrzucane wokół chrapiącego wieśniaka znalazły amatorów.
Zlitował się wreszcie nad stanem Drajkorna przechodzący patrol policyjny i odprowadził, a właściwie odniósł wieśniaka do komisariatu.
Wartość skradzionych paczek poszkodowany oblicza na sumę 70 złotych.
Express Wieczorny Ilustrowany. 1935-04-05 R. 13 nr 95
WISIELEC WE WSI POD ŁODZIĄ
Łódź 5 kwietnia.
We wsi Olechów pod Łodzią, znaleziono zwłoki jakiegoś wisielca. Mimo natychmiastowej pomocy, samobójcy nie zdołano uratować. Zwłoki przewieziono do prosektorium miejskiego.
Przy desperacie nie znaleziono żadnych dokumentów. Istnieje przypuszczenie, że jest to stały mieszkaniec Łodzi. Liczył on lat ok. 40. Dochodzenie w toku.
Echo. 1934-05-24 R. 10 nr 139
Echo. 1935-04-06 R. 11 nr 96
— We wczorajszem „Echu" donosiliśmy o znalezieniu w niewielkim lasku, należącym do wsi Olechów pod łodzią zwłok wisielca, pizy którym nic znaleziono żadnych dowodów osobistych. W wyniku przeprowadzonego przez komendę policji powiatowej dochodzenia udało się ustalili nazwisko samobójcy. Okazał się nim łodzianin 51-lcim Otto Bechcr, malarz z zawodu, zamieszkały przy ul. Rzgowskiej 15. Przyczyną rozpaczliwego kroku malarza były złe warunki materjalne.
Ilustrowana Republika. 1935-07-28 R. 13 nr 205
Straszny wypadek w cegielni pod Łodzią
W cegielni w Jędrzejowie pod Łodzią wydarzył się wczoraj ciężki i straszny wypadek. O godzinie siódmej rano przybył z wozem cegły do wypalenia 30-letni Michał Niewiadomski, zamieszkały we wsi Olechów pod Łodzią. Jeden z robotników cegielni nie zauważył Niewiadomskiego i otworzył drzwiczki od wielkiego pieca. Z pieca buchnęły wielkie płomienie, padły na Niewiadomskiego i zajęły na nim ubranie. Na przeraźliwy krzyk poparzonego zbiegli się robotnicy, którzy ugasili na nim ogień własnemi ubraniami. Lekarz pogotowia P. C. K. przewiózł strasznie poparzonego w stanie b. ciężkim do szpitala przy ul. Zagajnikowej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz