czwartek, 13 lutego 2020

Łódź - Helenów Park - Grota - Pocztówka - Facebook

    Moc Facebooka! - ponad 170 laików w niecałą dobę ta zamieszczoną pocztówkę przedstawiającą Park w Helenowie! Jest jedną z wielu pocztówek z tej serii, którą znalazłem na aukcjach internetowych.
Prawie 30 komentarzy i wiele pięknych zdjęć, które chcę zamieścić, rozwijając tej ciekawy temat! Można się cudownie przenieść takim wehikułem czasu w przeszłość, także zdobyć wiele nowych informacji!





Krystyna Głowińska Szkoda, że obecnie tak pięknie nie wygląda. :(

Monika MG Krystyna Głowińska no zwłaszcza że niektórzy traktują ja jak toi toi

Krystyna Głowińska O tym pisałam.

Agnieszka Górska-Kłos W kwietniu ubiegłego roku.Zdjęcie własne.




Paulina Marczak-Ławicka Czy ktoś może przybliżyć temat tej groty? Ostatnio się nad tym właśnie zastanawiałam, ale nie mam żadnych informacji :

Krystyna Głowińska Grota stoi, ale niestety dość mocno zdewastowana i brudna, delikatnie to ujmując.

Paulina Marczak-Ławicka Krystyna Głowińska a jaka jest jej historia? Ze stoi to akurat wiem, przechodziłam obok niej ostatnio kilka razy, stąd zaczęłam się zastanawiać

Krystyna Głowińska Grota zaprojektowana została przez znaną firmę ogrodniczą Ludwig Spaeth z Berlina na kształt i podobieństwo groty, bo nie jest "prawdziwą" grotą wykutą w skale. Wykonana jest z lawy wulkanicznej. Bywa też nazywana altaną. W jej środku znajdują się wyobrażenia stalaktytów, stąd pojawia się czasem określenie "grota stalaktytowa". Grota jest wysoka na około 8 metrów. Widnieje na niej data powstania (1882) i inicjał: "L.A", utworzony najprawdopodobniej od imienia i nazwiska Ludwiga Anstadta, którego żona miała na imię Helena. Tyle znalazłam informacji na szybko

Paulina Marczak-Ławicka Krystyna Głowińska serdecznie dziękuję! Nawet nie podejrzewałam, że jest tak stara 

Krystyna Głowińska Bardzo proszę.

Jola Wr Lubiłam tam chodzić z koleżanką, nawet próbowałyśmy robić zdjęcia ale za ciemno było



Maks Koziński Lata 70.




Stasiek Kowalski Mój Park bylem w nim codziennie.Pamietam jeszcze Muszle koncertową gdzie odbywały sie imprezy artustyczne.
Krystyna Głowińska Muszlę rozebrano zdaje się w latach 70. więc nietrudno ją pamiętać. :


TeresaPłocka Zdjęcia zrobione jesienią, były już okresy większego jej zaniedbania i dewastacji

Krystyna Głowińska Ostatnio gdzieś czytałam, że cały park ma być rewitalizowany, ale czy to prawda, nie wiem. Nie pamiętam, gdzie znalazłam tę informację.

Teresa Płocka Krystyna Głowińska myślę, że to prawda, bo związane to jest z EXPO, ma być nawet połączenie kilku parków, właśnie od Bałut do Widzewa, odpowiednim szlakiem, wiem, że będzie połączenie parku 3 Maja, Powella z parkiem Źródlisku, ale trzeba dokładnie poczytać, bo szczegóły nie są mi znane



















środa, 12 lutego 2020

Blog Nieustanne Wędrowanie - ROZKOPANY CMENTARZ. Szymanów, Rachów i Rusko - Cmentarze ewangelickie


 Lubię wchodzić na ten blog Nieustanne Wędrowanie, już wcześniej zamieszczałem materiał dwóch podróżniczek, ten mnie w szczególności interesuje ze względu na temat cmentarzy ewangelickich. Zamieszczam tylko część tego ciekawego materiału, na ręsztę zapraszam bezpośrednio na bloga.

http://nieustanne-wedrowanie.pl/niekome…/rozkopany-cmentarz/

ROZKOPANY CMENTARZ. Szymanów, Rachów i Rusko

Już od dłuższego czasu tropię stare, przedwojenne cmentarze na Dolnym Śląsku. Czasem trafiam na znaleziska, które nie są owiane tajemnicą. Taki cmentarz zwykle jest w lepszym stanie od miejsc pochówków oddalonych od ludzkich domostw. Bo kiedy namierzam leśny, rozkopany cmentarz lub położony w szczerym polu z dala od wioski, do której dawnymi czasy należał, to nie spodziewam się tam widoku opuszczonych grobów umarłych, które po wojnie traktowano z szacunkiem. Spodziewam się zawsze aktów wandalizmu. Spodziewam się i zawsze na nie trafiam. .........

Rozkopany cmentarz – Szymanów

To jeden z tych cmentarzy, który zaskoczył mnie bardziej od innych. Szymanów to bardzo mała wioska w powiecie średzkim na Dolnym Śląsku. W środku wsi stoi niezbyt urodziwy pałac. Kilka gospodarstw i kilkanaście rodzin stanowi całość miejscowości. Znajdujemy tam również kilka opuszczonych domów. Wieś leży wśród pól i jest bardzo malowniczo położona. Z głównej trasy wjeżdża się do niej, mijając mały lasek na wzgórzu. Podejrzewałam to miejsce o bycie starym cmentarzem Szymanowa, ale po kilku podejściach do gruntownej lustracji terenu stwierdzam, że stał tam wiatrak. To nie ulega wątpliwości, gdyż teren bardzo sprzyja tej tezie. Nie mniej tego dziur w ziemi nie brakuje tam, podobnie jak na starych, opuszczonych cmentarzach. Jedna z nich nawet wyłożona jest cegłami…
Jednak pomimo tego, miejsce to z pewnością nie było cmentarzem. Stara nekropolia Szymanowa znajduje się około stu metrów dalej. Położona w szczerym polu i z daleka wygląda jak zwykła wysepka zieleni na polu.
rozkopany cmentarz
Wiele takich widzimy na naszym terenie. Z daleka absolutnie nic nie wskazywało na to, że to miejsce pochówków. Wysepka zieleni jest bardzo mała. Nie ma kształtu prostokąta, jak to zwykle bywa z poniemieckimi cmentarzami. Drzewa nie wyglądały z daleka na posadzone regularnie. Po prostu zwyczajna kępa krzaków na polu. I nikomu nie przyjdzie do głowy z daleka ocenić tego inaczej. I ja do samego końca byłam przekonana, że niczego tam nie znajdę. Wątpiłam. I dlatego właśnie ten rozkopany cmentarz tak mnie zadziwił.
rozkopany cmentarz

 

Łódź - Alfred Kiss - Facebook - Pyzdry nad Wartą - Most



    Następne zdjęcie z mojego archiwum dotyczące Alfreda Kissa. TTYm razem nie była podana lokalizacja. Z pomocą przyszedł Bolek Polek  za co pięknie dziękuję!

Andrzej Braun Wielka prośba! - następne ze zdjęć Alfreda Kissa, sygnowane numerem 6344. Pytanie, gdzie zrobiono tę fotkę?🤔
 

Bolek Polek To jest stary most w Pyzdrach nad Wartą.

 
 
 
Bolek Polek Andrzej Braun Budynki przy moście.
 
Troszkę informacji o Pyzdrach:
Pyzdry – miasto w woj. wielkopolskim, w powiecie wrzesińskim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Pyzdry. W latach 1975–1998 miasto administracyjnie należało do woj. konińskiego. Od średniowiecza do 1818 siedziba powiatu pyzdrskiego. Były miastem królewskim. Wikipedia

wtorek, 11 lutego 2020

Łódź - Alfred Kiss - Facebook - ulica Główna 36-38

Moc Facebooka jest przeogromna, wielokrotnie mogłem się przekonać, że jest na nim wielu znakomitych znawców historii Łodzi. Po dłuższej przerwie zwróciłem uwagę na prezentowane zdjęcia Alfreda Kissa zamieszczone w Bildagentur für Kunst, Kultur und Geschichte. Są to drastyczne materiały pokazujące Getto w Łodzi jak i ówczesnych "panów świata" jak Gauleitera Arthur Greisera i innych zbrodniarzy wojennych podczas wizytacji Łodzi.
     W związku z tym, że jestem szczęśliwym posiadaczem prawie 40-tu oryginalnych zdjęć Alfreda Kissa (sygnowanych), postanowiłem pochwalić się i zamieściłem jedno z nich. Reakcja była bardzo szybka, z tyłu zdjęcia ręcznie zapisano, że jest Litzmannstadt i ulica Główna, jednak nie były podane numery. Szybka akcja pomogła w dokładnej lokalizacji, za co pięknie dziękuję! - w szczególności dla Stefa Brajtera!

Andrzej Braun Oryginalne zdjęcie Alfreda Kissa w formacie 13x17 cm (sygnowane). Jestem szczęśliwym posiadaczem 37 zdjęć jego autorstwa pokazujące Łódź i okolice (bardzo mało zdjęć jest w posiadaniu prywatnym). Pytanie: co przedstawia to zdjęcie, jaka to ulica? Odpowiedź po niemiecku jest napisana z tyłu zdjęcia...

Odpowiedzi:


      Stef Brajter nie może być inaczej ;) Główna 38 https://www.miastograf.pl/asset/137 - Główna 38


     Stef Brajter https://www.miastograf.pl/asset/136 - Główna 36

Anna Kuo Ul. Glowna. Fabryka najladniejszych butow w miescie. Patrze z sentymenem, byla taka siermiezna. Kochajmy ja. Niech pieknie sie rozwija, a my lodzianie pomagajmy aby tak bylo.

piątek, 31 stycznia 2020

Brzeziny - Cmentarna wojna na całego - Wiadomości.pl



Brzeziny ostatnimi czasy stały się dość głośne w związku z cmentarzami. Z jednej strony wspaniała praca Kacpra Buldeckiego na cmentarzu ewangelickim, z drugiej Sławomir Pawlik, autor STOP cmentarnemu wyzyskowi. Znam obu, aktywnie działają na terenie Brzezin. O wizytach na cmentarzu ewangelickim pewnej firmy pogrzebowej słyszałem nie tak dawno. Byłem na początku bardzo zdziwiony, czego mogą tam szukać, jaki interes na nieczynny cmentarz sprowadza biznesmenów z branży pogrzebowej?..
    Długo nie trzeba było czekać, ten artykuł poniżej potwierdza moje obawy.. – czy ktoś nie zagiął parolu na ten łakomy kąsek. Cmentarz katolicki przepełniony, nowy teren położony w doskonałym miejscu, nic tylko kupować… Założę się o czapkę przysłowiowych gruszek, że mam rację…
Zapłacą milion złotych, a zarobią wielokrotnie więcej, tutaj nie ma miejsca na sentymenty…

Zapłacą milion złotych, aby pokonać monopol arcybiskupa ...


Zapłacą milion złotych, aby pokonać monopol arcybiskupa. Miasteczko zakłada tani publiczny cmentarz
Koszty przygotowania grobu na jedynym, a prowadzonym przez łódzką diecezję cmentarzu w Brzezinach sięgały 5 tys. zł, a datek "co łaska", związany z pogrzebem, miał wynosić nie mniej niż 500 zł. Mieszkańcy i samorząd miasta zamierzają powiedzieć stop cmentarnemu wyzyskowi. Zbudują tańszy komunalny cmentarz.
Łatwo nie będzie. Aby pokonać dotychczasowego cmentarnego monopolistę, trzeba będzie wydać od 900 tys. do miliona złotych. To szacowany koszt wykupu gruntów, na których miasto Brzeziny (woj. łódzkie) chce urządzić cmentarz komunalny. Ma on mieć konkurencyjne stawki pochówku wobec cmentarza zarządzanego przez kościół.
- Podjęliśmy działania zmierzające do budowy cmentarza komunalnego. Tego oczekują mieszkańcy, którzy skarżyli się na wysokie stawki za pochówki na dotychczasowym cmentarzu diecezjalnym - powiedział WP Jakub Piątkowski, zastępca burmistrza miasta Brzeziny (woj. łódzkie). Jednocześnie poinformował, że odbyły się dwa spotkania, które rozpoczęły etap uzgodnień takiej inwestycji.
- W ciągu pierwszych trzech miesięcy planujemy wytypować działki mogące spełniać kryteria przeznaczenia na cmentarz i przeprowadzić badania geotechniczne. Dalsze kroki to wykup nieruchomości i zmiana planu zagospodarowania przestrzennego. Planujemy, że nowy cmentarz komunalny mógłby powstać do 2024 roku - powiedział wiceburmistrz Piątkowski.

Brzeziny. Aby pochować bliskich ludzie brali pożyczki

Trudną sytuację mieszkańców Brzezin opisaliśmy wczoraj. Według relacji rozmówców WP ludzie muszą się zapożyczać, by pochować bliską osobę. Koszty ceremonii pogrzebowej mogą dochodzić do 12 tys. zł, bo koszt samego grobu na cmentarzu dochodzi do 5 tys. zł.
Taką stawkę ustaliła Archidiecezja Łódzka, która zarządza jedynym w mieście cmentarzem. - Te ceny wynikają z tego, że musimy utrzymać cmentarze. Ponosimy ogromne koszty wywozu śmieci. Płacimy za sprzątanie, ułożenie kostki w alejkach, wodę czy światło - tłumaczył ks. Paweł Kłys, rzecznik prasowy Archidiecezji Łódzkiej.
Ten sam diecezjalny cennik obowiązuje na terenie siedmiu innych miejskich cmentarzy: Aleksandrowie Łódzkim, Bełchatowie, Konstantynowie Łódzkim, Piotrkowie Trybunalskim, Pabianicach, Tomaszowie Mazowieckim i Zgierzu.
Akurat w Brzezinach sprawa wywołuje najwięcej kontrowersji. Już w ubiegłym roku przeciwko narzuconym cenom protestowali mieszkańcy miasta. Jedno z haseł, jakie pojawiło się na publicznym proteście, brzmiało "tańsza kawalerka niż cmentarna kwaterka". W lokalnych mediach mocno krytykowany był stojący na czele diecezji abp Grzegorz Ryś.


poniedziałek, 27 stycznia 2020

75 rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau - Będków - Bracia Czarneccy


    Dzisiaj mija 75. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Obecnie jest tyle zamieszania, nienawiści i niezrozumienia, że tak naprawdę młodsze pokolenia nie rozumieją o co chodzi...Powinniśmy wszyscy pochylić głowy, w tym dniu powinniśmy myśleć o tych wszystkich, którzy przekroczyli jako więźniowie bramy tego obozu zagłady. Ja pochylam swoją głowę i oddaję cześć wszystkim pokrzywdzonym. Materiał poniżej dedykuję jako przestrogę, że wolność nie jest dana nikomu na wieczność. Walczmy o nią mądrością i przyjaźnią do bliźnich. Nigdy więcej wojen i obozów zagłady!



    Darek Konewka (jesteśmy blisko spokrewnieni), zna wszystkich mieszkańców Będkowa, to właśnie on otwiera przysłowiowe drzwi do ludzi których po kilkudziesięciu lat mojej nieobecności, dzięki niemu mogę odwiedzić i przeprowadzać rozmowy. W ten właśnie sposób mogłem spotkać się z panią Natalią Czarnecką. Ponad 80-cio letnia mieszkanka Będkowa zaskoczyła mnie okazanym ciepłem podczas naszego pierwszego spotkania, pamiętała mnie jako małego chłopca, teraz zmieniłem się...jak wszyscy. Liczyłem się z tym, że pani Natalia posiada stare zdjęcia, jednak to co mi pokazała przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Kilkadziesiąt starych, naprawdę starych zdjęć, przedstawiało wiele wątków, począwszy od tematów kościelnych, grupowych na których są mieszkańcy Będkowa, po wojskowe! Widząc na tych zdjęciach czołgi, defilujących polskich żołnierzy w okresie międzywojennym, miałem cichą nadzieję, że nie znalazły się one w zbiorze rodziny Czarneckich przypadkowo. Przeglądając te zdjęcia pani Natalia spytała mnie, czy chcę zobaczyć dokumenty przedstawiające tragiczną historię jej wujków Mariana i Jana Czarneckich. Biorąc do ręki telegramy, nie przypuszczałem, że wojskowe zdjęcia będą uzupełnieniem pasjonującej i zarazem tragicznej historii. Dlatego, pierwszym tematem będzie tragiczna historia braci Mariana i Jana Czarneckich.
Marian i Jan Czarneccy
Nie co dzień jest możliwość trzymania w rękach takich dokumentów. Dokumentów grozy, w tym właśnie momencie człowiek uświadamia sobie tragizm całej sytuacji, co jest warte ludzkie życie… Przychodzi pocztą świstek papieru informujący, że ten i ten zmarł, po prostu zmarł...Takich telegramów zostało wysłanych setki tysięcy.., Niemczy byli bardzo skrupulatni w dokumentacji. Samo kłamstwo i obłud, jedyną prawdą w tym wszystkim jest śmierć...Niema słowa o ludobójstwie, nieludzkim traktowaniu, zezwierzęceniu hitlerowskich oprawców..
Dwóch młodych ludzi umiera po miesiącu pobytu w hitlerowskiej kaźni! Obydwaj zostali deportowani do KL Auschwitz w dniu 18.9.1942 r. transportem zbiorowym. „Umierają”: Marian 19 października 1942roku na „zapalenie płuc”, natomiast Jan „umiera” dzień później, bo 20 października 1942 roku na ”nieżyt jelit przy ropowicy”….

    W międzyczasie prowadziłem intensywną korespondencję z Panem Szymonem Kowalskim
Zastępcą Kierownika Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Dzięki jego przychylności i uprzejmości (nie zawsze można uzyskać kopie dokumentów i dokładne informacje) mogłem otrzymać i zaprezentować w tym materiale, uzupełnienie tej tragedii. Serdecznie dziękuję Panie Szymonie!
Cieszę się bardzo, że pomogłem uzupełnić dokumentację dotyczącą obu braci, gdyż Muzeum nie posiadało skanów obu telegramów, także szczegółów z ich życia w Będkowie i uwięzienia w Tomaszowie Mazowieckim.


Szanowny Panie,
                  
bardzo dziękuję za e-mail z dnia 19 marca br. oraz przesłane skany dokumentów i fotografii.
Uprzejmie informuję, że po starannie przeprowadzonej kwerendzie wśród będących w naszym posiadaniu dokumentów, ustaliłem co następuje:
CZARNECKI Jan ur. 9.5.1903 r. Będków; zam. Będków, s. Adama i Feliksy z d. Lipińskiej; robotnik rolny; został deportowany do KL Auschwitz w dniu 18.9.1942 r. transportem zbiorowym.
W obozie oznaczony jako więzień Polak polityczny numerem 64351.
Pod datą: 16.10.1942 r. notowany w książce szpitala obozowego – blok 21 (chirurgia).
Pod datą: 20.10.1942 r. odnotowano Jego zgon w KL Auschwitz. W akcie zgonu jako oficjalną przyczynę śmierci podano nieżyt jelit przy ropowicy (Darmkatarrh bei Phlegmone); należy jednak pamiętać, że przyczyny zgonu podawane w aktach zgonu więźniów obozu były w dużej mierze fałszowane.

CZARNECKI Marian ur. 4.8.1910 r. Będków; zam. Będków, s. Adama i Feliksy z d. Lipińskiej; robotnik rolny; został deportowany do KL Auschwitz w dniu 18.9.1942 r. transportem zbiorowym.
W obozie oznaczony jako więzień Polak polityczny numerem 64350.
Pod datą: 12.10.1942 r. notowany w książce szpitala obozowego – rentgen.
Pod datą: 19.10.1942 r. odnotowano Jego zgon w KL Auschwitz. W akcie zgonu jako oficjalną przyczynę śmierci podano zapalenie płuc (Lungenentzündung). 

Podstawą źródłową powyższych ustaleń są:
- numerowe wykazy transportów przybyłych do KL Auschwitz;
- zbiór obozowych fotografii więźniów;
- książki szpitala obozowego – blok 21 i rentgen;
- księgi zgonów z KL Auschwitz.

W uzupełnieniu pragnę dodać, że dokumenty odnalezione i przechowywane w Archiwum Muzeum stanowią jedynie część akt wytworzonych podczas istnienia obozu. Ich analiza pozwala odtworzyć tylko w pewnym zakresie losy więźniów KL Auschwitz.
W końcowym okresie istnienia obozu, na polecenie władz SS, zniszczono większość akt obozowych, w celu ukrycia rozmiarów ludobójstwa oraz utrudnienia pociągnięcia do odpowiedzialności winnych zbrodni esesmanów - wśród tych dokumentów wiele zespołów akt personalnych, pozwalających zidentyfikować konkretne osoby przebywające w obozie.

W załączeniu przesyłam Panu skany fotografii obozowych. Oczywiście, wyrażam zgodę na ich publikowanie, bardzo proszę jednak o każdorazowe podawanie informacji, że pochodzą one z Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.
W celu uzupełnienia naszych informacji będę wdzięczny za przesłanie biogramów braci Czarneckich.

Z wyrazami szacunku\
Szymon Kowalski
Zastępca Kierownika Archiwum
Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau













Powyżej, telegram wysłany z KL Auschwitz – Birkenau, największego niemieckiego obozu koncentracyjnego zagłady, założonego w połowie 1940 roku w Oświęcimiu. Oświęcim jak i reszta okupowanej Polski został włączony w skład Trzeciej Rzeszy. Potrzeba budowy obozów zagłady była wielka, przepełnione więzienia i areszty musiały przyjmować następnych nieszczęśników. Nie wystarczyły masowe egzekucje, tylko niewielki procent więźniów był wypuszczany na wolność. Dla niemieckiego okupanta, wszyscy Polacy byli wrogami, ludźmi gorszego sortu. Masowe łapanki, każdego dnia setki, tysiące ludzi nie wracało do domu, ich nowym miejscem „zamieszkania” były więzienia i areszty. Jak wcześniej wspomniałem, obóz w Oświęcimiu przyjmował więźniów, według historyków trafiło do niego ponad 1,3 miliona osób. Ponad 150 tysięcy Polaków, 1,1 miliona Żydów (większość obywateli Polskich), 23 tysiące Romów i ponad 30 tysięcy innych narodowości. Ogółem męczeńską śmierć poniosło ponad 1,1 milion niewinnych istnień ludzkich. Wśród nich było dwóch braci urodzonych w Będkowie….





Wracam do wspomnień pani Natalii. Zapytałem, co może powiedzieć na temat tych tragicznych wydarzeń?
- Pamięć jest zawodna, pewne wątki znikają z mojej głowy. To, co mogę powiedzieć z całą pewnością, to to, że mój wujek Marian został aresztowany prze oddział SS. Był żołnierzem kampanii wrześniowej, po jakimś czasie przyjechał do Będkowa razem z kolegą i się ukrywał w domu swojego brata Jana. Gdyby nie donos jakiegoś sąsiada, prawdopodobnie Niemcy nigdy by go nie znaleźli… To jest tylko przypuszczenie, innym wątkiem było to, że zabito jakiegoś Niemca i oddziały policji i wojska szukali w Będkowie winnych tego zabójstwa.
- Fakt, faktem, że Mariana znaleziono i pod eskorta zawieziono do Gestapo w Tomaszowie lub w Brzezinach. W czasie akcji policji, Jan był w polu, nic nie wiedział o tej tragedii. Gdy wrócił do domu dowiedział się o wszystkim, tak jak stał zdecydował się pomóc bratu. Poszedł piechotą chcąc ratować swojego brata. Twierdził, że on to załatwi, niedługo wrócą oboje do domu…
- Nigdy więcej nie wrócili, nie wiem jak długo trzymano ich w mordowni gestapo, to, że wywieziono ich transportem do obozy koncentracyjnego, dowiedzieliśmy się później. 

Jest zbyt wiele białych plam w tej historii, czy jest szansa na dopisanie reszty, trudno powiedzieć. To samo dotyczy historii kaprala Mariana Czarneckiego jako żołnierza Wojska Polskiego. Nie mogę ugryźć tego tematu w żaden sposób.
Pani Natalia potwierdziła, że wojskowe zdjęcia były własnością Mariana