niedziela, 8 grudnia 2024

Major Seweryn Kozyra - 30 Dywizja Piechoty Polesie - Wspomnienia - 1939 - cz.3

 Minęło bez mała 10 lat jak zamieściłem na moim blogu 2 części wspomnień majora Seweryna Kozyry....

Jak to bywa u takiego bałaganiarza jak ja, zbyt duża ilość dokumentów w moich kartonach, ciągle nowe historie, dokumenty, nowe kontakty spowodowały, że wspomnienia te wylądowały na długie lata gdzieś tam z tyłu...  

Major Seweryn Kozyra - 30 Dywizja Piechoty Polesie - Wspomnienia - 1939

Teraz wracam do tych wspomnień pisanych przez majora Seweryna Kozyrę w Zielonce w 1971 roku.

    Od dnia 1.IX.1939 r. , cała Polska objęta została pożogą wojny. Sypały się bomby z samolotów niemieckich na miasta i wioski.

    Wojska niemieckie wkroczyły do Polski od zachodu, południa i północy. Nasze wojska stawiały zacięty opór na uprzednio zajętych stanowiskach obronnych.

     Załadowanie baonu, transport, wyładowanie i domarsz do m. Bosiacz odbyło się bez przeszkód ze strony nieprzyjaciela.

    Obsada baonu przedstawiała się następująco:

 - dowódca baonu                 - kpt. Seweryn Kozyra

-  adiutant baonu                  - pchr. Krystek

-  d-ca 1 kompanii szkolnej - por. Antoni Waryszek

-  d-ca 2 kompanii szkolnej - p. por. Janusz Pauli

-  d-ca 3 kompanii szkolnej - p. por. Stanisław Szczepaniak

-  d-ca 1 kompanii szkolnej - c.k.m. por. Józef Komarnicki

Dowódcami plutonów byli przeważnie oficerowie rezerwy.

     Kompanie w miejscu zakwaterowania odbywają normalne ćwiczenia zgodnie z planem szkolenia z tym, że kompania c.k.m. zapewnia również obronę przeciwlotniczą, gdyż samoloty niemieckie krążą również i w tym rejonie.

    Dnia 12.IX. 39 r. w wyniku reorganizacji pułku otrzymałem rozkaz zdania dowództwa I baonu kpt. Bilczewskiemu Franciszkowi i objęcia dowództwa II Baonu.

    Rozkaz ten uważałem za "poroniony pomysł", gdyż I baon szkoliłem od marca 1939 r., wszyscy mnie znali i ja wszystkich, zwłaszcza oficerów, podchorążych i podoficerów, a to przecież była ważna sprawa na tym szczeblu dowodzenia. Rozkaz musiałem wykonać i objąłem dowództwo II baonu, którego skład i obsada personelu nie zmieniła się do końca krótkiej wojny i przedstawiała się następująco:

- d-ca baonu                            - kpt. Seweryn Kozyra

- adiutant                                 - p.por. rez. Tadeusz Michniewicz

- d-ca 4 komp. strzel.              - kpt. rez. Korcyl

- d-ca 5 komp. strzel.              - por. Julian Kulma

- d-ca 6 komp. strzel.              - p. por. Marian Tarnowski

- d-ca komp. c.k.m.                 - por. Stanisław Byrczek

- oficer żywnościowy             - por. Minkiewicz

- oficer płatnik                        - por. inż. Jerzy Ratyński

- lekarz baonu                         - pchr. Dymecki Stanisław

Baon składał się wyłącznie z żołnierzy rezerwy powołanych do 84 p. sp. do Pińska, Łunińca.

     Liczył około 1.000 ludzi a więc ponad stan wojenny. Kompania dzieliła się na 3 plutony po trzy drużyny strzeleckie w każdym plutonie. 

    Uzbrojenie: kbk, i każda drużyna posiadała 1 r.k.m. Kompania ciężkich karabinów maszynowych składa się z trzech plutonów po 4 c.k.m. na każdy pluton oraz w pluton moździerzy po 4 sztuki o przekroju 81 m/m. Do kompanii c.k.m. należało również i działko przeciwpancerne o przekroju 37 m/m. Tak jak w I jak i w II baonie brakowało granatników w każdej kompanii strzeleckiej, łopatek saperskich i hełmów.

    Każdy żołnierz oraz obsługa c.k.m. posiadali przy sobie po 3 jednostki ognia. Reszta amunicji była zgrupowana na wozach amunicyjnych.

    Taborem II baonu dowodził por. Minkiewicz i on składał się:

- 6 kuchni polowych o zaprzęgu końskim

- 6 wozów przykuchennych o zaprzęgu końskim

- 8 wozów amunicyjnych po dwa wozy na każdą kompanię. 

- 3 wozów sanitarnych z zaprzęgu konnym

- 4 wozów na bagaż oficerski / 1 wóz na każdą kompanię/

- 1 wóz - kasa baonu

- 1 wóz - sprzęt łączności





środa, 4 grudnia 2024

Zielona Góra - Bukowiec - Łaznowska Wola - Niemiecki Związek - Deutsche Post - 1917

Deutsche Post : organ des "Deutschen Vereins für Lodz und Umgegend" und der "Deutschen Selbsthilfe" : erscheint wöchentlich einmal, Sonntags. 1917-01-14 Jg 3 Nr 2

GRÜNBERG

Członkowie Niemieckiego Stowarzyszenia mieszkający w Grünbergu, którzy wcześniej należeli do lokalnej grupy Königsbach, utworzyli własną grupę. W ostatnią niedzielę, po porannym nabożeństwie, panowie Eichler, Flierl i Alexander Egler wygłosili krótkie przemówienia na temat Związku Niemieckiego i jego działalności. Nowa grupa lokalna liczy już 40 członków. W skład zarządu wchodzą następujący panowie: Johann Bauer jako przewodniczący, Johann Kühler jako drugi przewodniczący, Friedrich Müller jako skarbnik, Adolf Friele jako sekretarz oraz Karl Rittman, Michael Legler, Max Kajnath i Jacob Kajnath jako asesorzy.

KÖNIGSBACH.

W niedzielne popołudnie liczni członkowie Niemieckiego Stowarzyszenia zebrali się na nieformalnym spotkaniu w budynku szkoły. Pan Flierl, redaktor, wygłosił długie przemówienie na temat najważniejszych spraw niemieckich. Przewodniczący lokalnej grupy, pan Egler, poinformował o postępie prac przygotowawczych do planowanej budowy domu modlitwy oraz o darowiznach już otrzymanych z Łodzi i Pabianic.

GRÜNBACH

W niedzielę 14 stycznia w szkole odbyło się spotkanie członków lokalnej grupy i licznych gości. Pan Eichler mówił o przyszłości kolonistów niemieckich w Polsce. - W dyskusji, która się wywiązała, wyrażono życzenie, aby w przyszłości co miesiąc odbywało się jakieś wydarzenie - wykład lub popołudnie rozrywkowe. - Pan nauczyciel Glaß został wybrany drugim sekretarzem grupy lokalnej.

GRÜNBERG

Die in Grünberg wohnhaften Mitglieder des Deutschen Vereins, die bisher der Ortsgruppe Königsbach angeschlossen waren, haben eine eigene Gruppe gebildet. Am vergangenen Sonntag nach der Morgenandacht hielten  die Herren Eichler, Flierl und Alexander Egler kurze Ansprachen über den Deutschen Vereins und seine Tätigkeit. Der neuen Ortsgruppe gehören bereits 40 Mitglieder an. Der Vorstand bilden folgenden Herren: als Vorsitzender Johann Bauer als 2 Vorsitzender Johann Kühler, als Schatzmeister Friedrich Müller, als Schriftführer Adolf Friele und als Beisitzer Karl Rittman, Michael Legler, Max Kajnath, und Jacob Kajnath.

KÖNIGSBACH.

Am Sonntag nachmittag fanden sich zahlreiche Mitglieder des Deutschen Vereins zu einer zwanglosen Zusammenkunft im Gemeindeschulhaus ein. Herr Redakteur Flierl hielt eine längere Ansprache über die wichtigsten deutschen Angelegenheiten. Der Vorsitzende der Ortsgruppe, Herr Egler berschtete über den Fortgang der Vorarbeiten für den in Aussicht genommenen Bau eines Bethauses und über die Spenden aus Lodz und Pabianice, die bereits eingegangen sind.

GRÜNBACH

Eine zusammenkunft der Mitglieder der Ortsgruppe und zahlreicher Gäste fand am Sonntag, dem 14. Januar, in der Schule statt. Herr Eichler sprach über Zukunft der Deutschen Kolonisten in Polen. - In der darauffolgenden Aussprache wurde der Wunsch geäußert daß in Zukunft jeden Monat eine Veranstaltung-Vortrags=oder Unterhaltungs=Nachmittags stattfinden möge. - Herr Lehrer Glaß wurde zum zweiten Schriftführer der Ortsgruppe gewählt.


wtorek, 3 grudnia 2024

Keppler - Kainath - Bukowiec - Königsbach - Niemieckie osadnictwo - Poszukiwania

Na moją skrzynkę e-mailową  otrzymałem dzisiaj wiadomośc od Julien. Postanowiłem zamieścić ją na moim blogu, być może znajdzie się ktoś, kto pomoże w poszukiwaniach? Pozdrawiam Julien!

 Witam Pana,

Moja prababcia Olga Keppler urodziła się w Bukowcu 17 października 1914 roku.
Około 1915 roku jej rodzice wyjechali z nią do wschodniej Francji.
Interesuję się historią mojej rodziny. Znalazłem akty zgonu jej rodziców, oto czego się dowiedziałem:

Jej ojciec:
Charles Keppler 
urodzony 27 lutego 1887 w Nowe Chrusty.

Jej matka:
Emma Kainath
urodzona 27 sierpnia 1885 w Königsbach/Bukowiec
Córki: Christina Kainath i Catherine Legler

Po Twoim blogu zauważyłem, że interesujesz się historią Königsbach/Bukowiec.
Czy podczas swoich badań widziałeś te nazwiska.
Przepraszam, jeśli moje pytanie Cię niepokoi?

Z góry dziękuję za poświęcony czas.

Z poważaniem

Regisa

Ps: Nie mówię po polsku, skorzystałem z tłumaczenia Google.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ich habe heute eine Nachricht von Julien in meinem E-Mail-Postfach erhalten. Ich habe beschlossen, sie in meinem Blog zu veröffentlichen, vielleicht findet sich ja jemand, der bei der Suche helfen kann? Beste Grüße an Julien!
 Guten Tag Herr,

Meine Urgroßmutter Olga Keppler wurde am 17. Oktober 1914 in Bukowiec geboren.
Um 1915 sind ihre Eltern mit ihr nach Ostfrankreich gegangen.
Ich bin an meiner Familiengeschichte interessiert. Ich habe die Sterbeurkunden ihrer Eltern gefunden, hier ist, was ich herausgefunden habe:

Ihr Vater:
Charles Keppler
Geboren am 27. Februar 1887 in New Chrusty.

Ihre Mutter:
Emma Kainath
geboren am 27. August 1885 in Königsbach/Bukowiec
Töchter: Christina Kainath und Catherine Legler

Ich habe in Ihrem Blog gelesen, dass Sie sich für die Geschichte von Königsbach/Bukowiec interessieren.
Sind Sie bei Ihren Recherchen auf diese Namen gestoßen.
Bitte entschuldigen Sie, wenn meine Frage Sie stört?

Ich danke Ihnen im Voraus für Ihre Zeit.

Mit freundlichen Grüßen

Regisa

Ps: Ich spreche kein Polnisch, ich habe Google translate benutzt.

poniedziałek, 2 grudnia 2024

Rogowiec - Kleszczów - Leśniaki - Cmentarz ewangelicki - Niemieckie osadnictwo

 



Otrzymałem 29 listopada wiadomość od Pana Leszka:

Dzień dobry,

Natrafiłem na Pana artykuły w blogu Historie nieznane, dotyczące okolic Kleszczowa, co mnie bardzo zainteresowało. Poszukuję informacji o nieznanej części rodziny mojej żony, której korzenie sięgają najprawdopodobniej osadników niemieckich mieszkających we wsi Pawłowo i Leśniaki w gminie Kleszczów. Dotychczasowe poszukiwania doprowadziły do dwóch aktów urodzeń osób z rodziny w parafii ewangelickiej w Kleszczowie (1870 i 1872, nazwiska: Leim vel Liemert, Kruger) i na tym póki co moja wiedza się kończy.
Część rodziny jest pochowana najprawdopodobniej na dawnych cmentarzu ewang. w Rogowcu, na temat którego znalazłem trochę informacji.

Czy jest szansa dotrzeć do nazwisk, o których Pan wspomina w artykule:

Kleszczów - Kościół ewangelicki - Składka posiłkowa - 1925?


Tematy dotyczące gminy Kleszczów, w szczególności Rogowca zawsze były mi bliskie. Ucieszyłem się, że materiał który zamieściłem dzięki Koledze Stasiowi Hejakowi okazał się w części pomocny! Zaproponowałem Panu Leszkowi przesłanie mi poszerzonego opracowania, które zamieszczę na moim blogu. Tak też się stało, za co dziękuję. Być może ktoś jeszcze dopisze dalszą historię. W międzyczasie powiadomiłem Stasia, aby skontaktował się z Panem Leszkiem. Ciekaw jestem, jak się to zakończy?

Z wiekiem historia nabiera dla nas wartości i rozbudza ciekawość.

Przygoda rozpoczęła się od poszukiwań przodków i próby poznania pochodzenia nazwiska rodziny mojej żony. Jedna z gałęzi rodzinnych, od drugiego pokolenia wstecz, była całkowicie nieznana i zagadkowa. Na podstawie niewielkiej ilości słownych informacji kilka lat temu napotkałem na dwa akty małżeństwa Anny Rozyny, której to dotyczy dalsza historia. Początkowo były to tylko przypuszczenia, że Anna może być poszukiwanym przodkiem, ale teraz jest to już potwierdzone innymi odnalezionymi dokumentami.

Z niżej wymienionych aktów wynika, że Anna Leim (Lajm) urodziła się w Pawłowie w powiecie łaskim Guberni Piotrkowskiej ok. 1867 r., gdzie zapewne mieszkali jej rodzice Christian (Krystian) Leim vel Limert i Julianna z domu Krüger, wyznania ewangelickiego, co potwierdzają akty urodzenia jej młodszego rodzeństwa Edwarda i Matyldy.

 

Małżeństwa

Rok

Akt

Imię

Nazwisko

Rodzice

Imię

Nazwisko

Rodzice

Parafia

Uwagi

1896

145

Kazimierz

Motyl

Kacper, Zofia Kołodziejska

Anna Rozyna

Leimhttps://geneteka.genealodzy.pl/images/i.png

Krystian, Julianna Kryger

Warszawa św. Jan

https://geneteka.genealodzy.pl/images/i.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/z.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/a.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/s.png

1912

131

Stanisław

Narębski

Jan, Weronika Seroczyńska

Anna Rozyna

Motelhttps://geneteka.genealodzy.pl/images/i.png

Krystian, Julianna Kryger

Warszawa św. Aleksander

https://geneteka.genealodzy.pl/images/i.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/z.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/a.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/s.png

 

 

Urodzenia

Rok

Akt

Imię

Nazwisko

Imię ojca

Imię matki

Nazwisko matki

Parafia

Miejscowość

Uwagi

1870

9

Edward

Leim

Krystian

Julianna

Krüger

Kleszczów (ewang.)

Leśniaki

https://geneteka.genealodzy.pl/images/i.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/z.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/a.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/s.png

1872

54

Matylda

Leimhttps://geneteka.genealodzy.pl/images/i.png

Krystian

Julianna

Krüger

Kleszczów (ewang.)

Leśniaki

https://geneteka.genealodzy.pl/images/i.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/z.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/a.pnghttps://geneteka.genealodzy.pl/images/s.png

Oba wpisy podpisane zostały przez pastora F. Gefke (Hefke).


Akty urodzenia pochodzą  z parafii ewangelickiej Kleszczów, miejsce urodzenia to Leśniaki, wieś sąsiadująca z Pawłowem. Wynika z nich, że Krystian będący wyrobnikiem urodził się w 1835 roku, a jego żona Julianna w 1838 r. W obu aktach występuje nazwisko świadka Ludwika Motyla równocześnie chrzestnego Matyldy, włościanina ze wsi Leśniaki. Natomiast matką chrzestną Edwarda była Karolina Krüger. Nazwisko Motyl kieruje nas do rodziny Kazimierza Motyla, późniejszego męża Anny w Warszawie, urodzonego w parafii Rząśnia powiatu wieluńskiego Guberni Kaliskiej. Z Pawłowa do Rząśni w linii prostej jest ok 8 km. Nowożeńcy, nim połączyli się po wielu życiowych przejściach, zapewne znali się w młodzieńczych latach. Natomiast nazwisko Karoliny Krüger, z pewnością spowinowaconej z Julianną, wymieniane jest wśród zachowanych pozostałości grobów na cmentarzu w Rogowcu, o czym czytamy w dostępnych artykułach.

 

Zastanawia mnie dość duża odległość ze wsi Leśniaki, czy Pawłowa do cmentarza w Rogowcu (ok. 20 km), czy to może być właściwe miejsce pochówku rodziny?

 

Czy rodzice Anny byli już urodzeni w tych okolicach? Skąd pochodzili jako osadnicy? Czy opisywana w artykule „Bełchatów - Kleszczów - Kałduny - Osadnictwo niemieckie - Heimatbote - 08/1950 - cz.3” - dżuma, głód i wielka emigracja na Wołyń w latach siedemdziesiątych XIX w., mogła dotyczyć członków rodziny Leim?

 

 

Innym tematem, który chciałbym bliżej rozpoznać, z racji własnych zainteresowań, to wszelkie formy muzyki dętej, występujące w XIX w. na tych obszarach, a było jej chyba dość sporo.

W artykule „Rogowiec - Kleszczów - Cmentarz ewangelicki.- cz.2” jest np. wzmianka: "Przy każdym pochówku grała bezpłatnie orkiestra dęta", lub we wcześniej przytaczanym artykule jest informacja: „Karl Schulz oddał jednak wybitne zasługi także poprzez założenie chóru puzonowego "Roland", który działał z niewielkimi przerwami aż do II wojny światowej.”

Gdzie można szukać informacji o tych dętych formacjach? Jak były organizowane? Jaki repertuar żałobny grały? Skąd znajdowały się instrumenty w tak trudnych czasach?

 

Dodatkowym pozytywnym elementem wynikającym w moich poszukiwań korzeni rodzinnych jest pobudzenie zainteresowania ogólną historią, sięgnięcie do czasów rozbiorów, skutków działań napoleońskich, polityki zaborców. Coś co za czasów szkolnych było trochę prastarą epoką nie zawsze osadzającą się w czasie, teraz wydaje się dość niedawnymi wydarzeniami.

 

 

Pozdrawiam

Leszek Kur 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ich habe am 29. November eine Nachricht von Herrn Leszek erhalten:

Guten Morgen,

ich bin auf Ihre Artikel im Blog Historia nieznane gestoßen, die sich auf das Gebiet von Kleszczów beziehen und die mich sehr interessieren. Ich bin auf der Suche nach Informationen über einen unbekannten Teil der Familie meiner Frau, deren Wurzeln wahrscheinlich auf deutsche Siedler zurückgehen, die in den Dörfern Pawłowo und Leśniaki in der Gemeinde Kleszczów lebten. Die Suche hat bisher zu zwei Geburtsurkunden von Personen aus der Familie in der evangelischen Gemeinde in Kleszczów geführt (1870 und 1872, Nachnamen: Leim vel Liemert, Kruger), und hier endet mein Wissen vorerst.

Ein Teil der Familie ist wahrscheinlich auf dem ehemaligen evangelischen Friedhof in Rogowiec begraben, über den ich einige Informationen gefunden habe.


Gibt es eine Möglichkeit, an die Namen heranzukommen, die Sie in dem Artikel erwähnen:

Kleszczów - Evangelische Kirche - Subsidiaritätsbeitrag - 1925?


Themen, die die Gemeinde Kleszczów, insbesondere Rogowiec, betreffen, haben mir schon immer am Herzen gelegen. Ich war froh, dass das Material, das ich dank meiner Kollegin Stasi Hejak gepostet hatte, teilweise hilfreich war! Ich habe Leszek vorgeschlagen, mir eine ausführliche Studie zu schicken, die ich in meinem Blog veröffentlichen werde. Das ist geschehen, und ich danke ihm dafür. Vielleicht wird jemand anderes eine weitere Geschichte hinzufügen. In der Zwischenzeit habe ich Stasio mitgeteilt, dass er sich mit Herrn Leszek in Verbindung setzen soll. Ich bin gespannt, wie sich das entwickeln wird.


Je älter wir werden, desto wertvoller wird die Geschichte für uns und desto neugieriger werden wir.

Das Abenteuer begann mit einer Suche nach Vorfahren und dem Versuch, den Ursprung des Familiennamens meiner Frau herauszufinden. Ein Familienzweig, der in der zweiten Generation begann, war völlig unbekannt und rätselhaft. Auf der Grundlage einiger weniger mündlicher Informationen stieß ich vor einigen Jahren auf zwei Heiratsurkunden von Anna Rosina, mit der die Geschichte weitergeht. War es zunächst nur eine Vermutung, dass es sich bei Anna um die gesuchte Vorfahrin handeln könnte, so wird dies nun durch weitere gefundene Dokumente bestätigt.

Aus den folgenden Aufzeichnungen geht hervor, dass Anna Leim (Lajm) um 1867 in Pawlowo im Kreis Łask im Gouvernement Piotrków geboren wurde, wo ihre Eltern Christian (Krystian) Leim vel Limert und Julianna (geb. Krüger), die evangelischen Glaubens waren, wahrscheinlich lebten, was durch die Geburtsurkunden ihrer jüngeren Geschwister Edward und Matilda bestätigt wird.

Die Geburtsurkunden stammen aus der evangelischen Gemeinde von Kleszczów, der Geburtsort ist Leśniaki, ein Nachbardorf von Pawlowo. Aus ihnen geht hervor, dass Krystian, der Arbeiter war, 1835 und seine Frau Julianna 1838 geboren wurden. Beide Urkunden tragen den Namen des Zeugen Ludwik Motyl, der auch Matildas Taufpate war, ein Gutsbesitzer aus dem Dorf Leśniaki. Edwards Patin hingegen war Karolina Krüger. Der Nachname Motyl weist auf die Familie von Kazimierz Motyl hin, der später mit Anna in Warschau verheiratet war und in der Gemeinde Rząśnia im Kreis Wieluń des Gouvernements Kalisz geboren wurde. Von Pawłowo nach Rząśnia sind es in gerader Linie etwa 8 km. Die Frischvermählten kannten sich wahrscheinlich schon in ihrer Jugend, bevor sie nach vielen Lebensjahren wieder zusammengeführt wurden. Andererseits wird der Name von Karolina Krüger, die sicherlich mit Julianna verwandt ist, unter den erhaltenen Überresten von Gräbern auf dem Friedhof von Rogowiec erwähnt, wie wir in den verfügbaren Artikeln lesen können.


Was mich stutzig macht, ist die relativ große Entfernung zwischen dem Dorf Lesniaki oder Pawlowo und dem Friedhof in Rogowiec (ca. 20 km), könnte dies der richtige Begräbnisort für die Familie sein?


Wurden Annas Eltern bereits in dieser Gegend geboren? Woher kamen sie als Siedler? War die in dem Artikel „Belchatow - Kleszczow - Kalduny - Deutsche Siedlung - Heimatbote - 08/1950 - Teil 3“ beschriebene deutsche Siedlung - Pest, Hungersnot und die große Auswanderung nach Wolhynien in den 1870er Jahren, könnten Mitglieder der Familie Leim daran beteiligt gewesen sein?



Ein weiteres Thema, das ich aus eigenem Interesse näher erforschen möchte, sind alle Formen der Blasmusik, die im 19. Jahrhundert in diesen Gebieten auftraten, und davon gab es wohl eine ganze Menge.

In dem Artikel „Rogowiec - Kleszczów - Evangelischer Friedhof - Teil 2“ wird zum Beispiel erwähnt: „Bei jeder Beerdigung spielte eine Blaskapelle unentgeltlich auf„, oder in dem bereits zitierten Artikel heißt es: ‚Karl Schulz hat sich aber auch durch die Gründung des Posaunenchors ‘Roland“ verdient gemacht, der mit nur geringen Unterbrechungen bis zum Zweiten Weltkrieg aktiv war.“

Wo kann man nach Informationen über diese Bläserformationen suchen? Wie waren sie organisiert? Welches traurige Repertoire spielten sie? Woher bekamen sie in solch schwierigen Zeiten Instrumente?


Ein zusätzliches positives Element, das sich aus meiner Suche nach den familiären Wurzeln ergibt, ist die Stimulierung des Interesses an der allgemeinen Geschichte, die bis in die Zeit der Teilungen zurückreicht, die Auswirkungen der napoleonischen Aktionen, die Politik der Teiler. Was zu meiner Schulzeit ein wenig wie eine alte, nicht immer zeitlich festgelegte Epoche aussah, erscheint mir heute wie ein relativ junges Ereignis.


Herzliche Grüße

Leszek Kur

Andrzejów - Kościół ewangelicki - Andrespol - Nowosolna - Deutsche Post - 1917

 

Deutsche Post : blatt des Deutschen Vereins für Lodz und Umgegend und der Deutschen Selbsthilfe : erscheint wöchentlich einmal, Sonntags. 1917-07-08 Jg 3 Nr 27


                                              ŚWIĄTECZNY DZIEŃ W ANDRZEJOWIE

Niedawno pastor Enth opisał na łamach naszej gazety powstanie siostrzanych kolonii Andrzejów i Andrespol oraz zaznaczył, że 29 czerwca ma się odbyć poświęcenie ukończonego krótko przed wojną niewielkiego kościoła w Andrzejowie, zniszczonego przez rosyjskie pociski podczas walk o Łódź w grudniu 1914 roku i odbudowanego w ubiegłym roku.

    Wyczekiwana z niecierpliwością przez mieszkańców obu miejscowości odbudowa dobiegła końca. Starsi i młodsi zapamiętają ją na kolejne dziesięciolecia, bo szczególnego znaczenia nadała jej obecność wielu gości honorowych z Łodzi i Warszawy oraz licznych gości z okolic. Na pierwszy plan wysunęła się duchowa więź, która już teraz - a miejmy nadzieję, że w przyszłości będzie jeszcze silniejsza - łączy miasto i Niemców z regionu.

     Dzień był upalny, nawet porankowi brakowało orzeźwiającego chłodu. Na dworcu kolejowym gości z Łodzi witali panowie z komitetu budowy i wzmocniony chór puzonowy. Kilku młodych mężczyzn jechało na czele pociągu wagonowego, który zabierał gości honorowych. Po tym, jak goście przybywający pociągiem z Warszawy również zostali odebrani ze stacji w swoich zwyczajowych strojach i znaleźli gościnne przyjęcie w domu naczelnika kościoła, pana Friese, obcokrajowcy i miejscowi zebrali się przed domem na uroczystą procesję, na czele której szli przedstawiciele konsystorza z duchowieństwem. 

    Odmówiono modlitwę na pożegnanie poprzedniego miejsca kultu, starej szkoły. Ulicą przeszedł orszak strażacki. Przed drzwiami nowego kościoła stanął zastępca superintendenta generalnego, pan Gundlach. Zastępca superintendenta generalnego, radny konsystorialny Gundlach, wygłosił przemówienie powitalne, w którym podkreślił, że dla parafian i ich proboszcza dzisiejszy dzień jest jednym z najlepszych w ich życiu. Zastępca prezydenta konsystorza, pan Firnhaber, przekazał pozdrowienia i najlepsze życzenia od konsystorza i otworzył nowy kościół kluczem podarowanym mu przez zarząd kościoła. Poświęcenia kościoła dokonał Superintendent Angerstein, który w swoim przemówieniu nawiązał do słów Lutra wypowiedzianych podczas poświęcenia kościoła w Torgau. Liturgię i spowiedź odprawił pastor Gerhardt, który w czasie wojny współzarządzał parafią kantoratu andrzejowskiego z Łodzi. Kazanie wygłosił pastor Enth z Nowosolnej, obecny miejscowy pastor. Przypomniał słuchaczom o wielu punktach orientacyjnych trudnych czasów, w których się znajdujemy; o zniszczonym kościele i pobliskim cmentarzu z pokrytymi kulami kamieniami pamiątkowymi, który stał się również cmentarzem żołnierskim. Pokój Boży powinien teraz wyjść z poświęconego miejsca do niemieckich wiosek Andrzejów, Andrespol, Struża i Wiśniowa Góra, które połączyły się, tworząc parafię kantoratu. Zakończył tekstem biblijnym: „Pamiętaj o Panu na obczyźnie!”. - Uroczystość uświetniły pieśni śpiewane przez chór parafii Trójcy Przenajświętszej w Łodzi oraz chór parafii Braci Mniejszych w Łodzi. Udział wzięły również połączone chóry puzonowe z Andrzejowa i Nowosolnej.

     Podczas obiadu gości honorowych w domu naczelnika kościoła, pana Krause, pastor Geißler przekazał pozdrowienia i życzenia od Stowarzyszenia Gustawa Adolfa. Przekazał pozdrowienia i życzenia od Stowarzyszenia Gustawa Adolfa, którego pomoc umożliwiła odrestaurowanie małego kościoła w krótkim czasie. Oprócz wymienionych już gości honorowych, obecni byli również następujący panowie: szef policji dr Loehrs, Oberregirungsrat v. Bernewitz, Rittmeister v. Kessel, Schulrat Sakobielski, Kreisschulinspektor Günther, Referendat v. Otto, Gouvernementspfarrer Liz. Althaus, gubernator pastor Kockot z Lowitsch, pastor Dietrich, pastor Wannagat i pastor Mener.

Po południu w dniu konsekracji w kościele w Andrzejewie odbyło się nabożeństwo odprawione przez radcę konsystorialnego Gundlacha. Niektórzy z honorowych gości udali się do Neusulzfeld, aby powitać macierzysty zbór. Przemówienia wygłosili pastor Geisßler z Warszawy i pastor Mener z Łodzi.

Kościół ewangelicki w Andrzejowie (1917) - po naprawie wojennych zniszczeń. Ze zbioru Horsta Milnikela..



                              AUS UNSEREM VEREINS=GESELLSCHAFTS EBEN

                                              EIN FESTTAG IN ANDRZEJEW

Vor kurzem hat Herr Pastor Enth  in unserem Blatte die Gründung der Schwesternkolonien Andrzejew und Andrespol beschrieben und darauf hingewiesen, daß die Einweihung der kurz vor dem Krieg fertig gebauten und während der Kämpfe um Lodz im Dezember 1914 durch russischen Granate zerstörten und im letzten Jahre wiederhergestellten kleinen Kirche in Andrzejew für den 29. Juni zu erwarten sei.

    Der von der Einwohner der beiden Dörfer freudig erwartete Festung ist nun vorüber. Alte und Junge werden sich noch nach Jahrzehnten seiner erinnern; wurde ihn doch durch die Anwesenheit vieler Ehrengäste aus Lodz und Warschau und durch zahlreiche Festgäste aus der näheren und weiteren Umgegend besondere Bedeutung gegeben. Das geistige Band, das jetzt schon - und hoffentlich in Zukunft noch stärker - Stadt und Landdeutsche umschließt, trat in die Erscheinung.

    Heiß war der Tag; schon der Morgen ließ die erfrischende Kühle vermissen. Herren des Bauauschusses und der verstärkte Posaunenchor empfingen die Lodzer Gäste auf dem Bahnhof. Dem Wagenzug, der die Ehrengäste Abholte, ritten eine Anzahl, junger Männer als Vorreiter voran. Nachdem auch die Warschauer Zug anaekommenen Gäst in äbnlicher Weiße vom Bahnhof abgeholt worden waren und im Hause des Kirchenvortehers Herrn Friese gastfreundliche Aufnahme gefunden hatten, sammelten sich vor dem Hause Auswärtige und Einheimische zum Festzuge, an dessen Spitze die Vertreter des Konsistoriums mit der Geistlichkeit schritten. 

     Mit einem Gebet wurde von der bisherigen gottesdienstlichen versammlungsstätte, der alten Schule, Abschied genommen. Im feuerlichen Zuge überschritt man die Straße. Vor der Tür der neuen Kirche hielt der stellvert. Generalsuperintendent Herr Konsistorialrat Gundlach, eine Begrüßung ansprache, in der er hervorhop daß für die Gemeindemitgliedes und ihren Pastor der heutige Tag zu den schönsten ihres Leben gehöre. Der stellvertr., Präsident des Konsistoriums, Herr Regierungsrat Firnhaber, überbrachte Grüße und Gegenwünsche des Konsistoriums und schloß mit dem ihm vom Kirchevorstand überreichten Schlüssel die neue Kirche auf. Die Einweisung der Kirche Vollzog Herr Superintendent Angerstein, der sich in seiner Rede auf Luthers Worte bei der Einweihung der Torgauer Kirche bezog. Herr Pastor Gerhardt der während des Krieges die Andrzejewer Kantoratsgemeinde von Lodz aus mitverwaltete hielt die Liturgie und Beichrede. Die Festpredigt hielt Herr Pastor Enth aus Neusulzfeld, der jetzige Ortspastor. Er errinerte seine Zuhörer an die mancherlei Wahrzeichen der schweren Zeit, in der wir uns befinden; die zerstört gewesene Kirche und den nahen Friedhof mit seinen zerschossenen Denksteinen, der auch zum Soldatefriedhof geworden sei. Aus der geweihten Stätte soll nun Gottesfrieden hinausgehen, in die deutschen Dörfer Andrzejew, Andrespol, Struza und Kirschberg, die sich zum kantoratsgemeinde zusammengeschlossen haben. Er schloß mit dem Bibeltexte: "Gedenket des Herrn im Fremden Lande!" - Verschönert wurde die Feter durch Liedervorträge des Kirchengesangchors der Trinitatisgemeinde in Lodz und des Gesangchors der Brüdergemeinde in Lodz. Auch die vereinigten Posaunenchöre aus Andrzejew und Neusulzfeld wirkten mit.

     Während des Mittagsmahles der Ehrengäste im Hause des Herrn, Kirchenvorstehers Krause übermittelte Herr Pfarrer Geißler. Grüße und Wünsche des Gustav Adolf=Vereins, durch dessen Beihilfe es gelungen war, das Kirchlein in kurzer Zeit wieder herzustellen. Als Ehrengäste waren außer den bereits genannten noch erschienen die Herren: Polizeipräsident Dr. Loehrs, Oberregirungsrat v. Bernewitz, Rittmeister v. Kessel, Schulrat Sakobielski, Kreisschulinspektor Günther, Referendat v. Otto, Gouvernementspfarrer Liz. Althaus, Gouvernementspfarrer Kockot aus Lowitsch, Pastor Dietrich, Pastor Wannagat und Pastor Mener.

Am Nachmittag des Weihetages fand in der Kirche zu Andrzejew ein durch Herrn Konsistorialrat Gundlach gehaltener Gottesdienst statt. Ein Teil der Ehrengäste begab sich nach Neusulzfeld, um die Muttergemeinde zu begrüßen. Ansprachen hielten Herr Pfarrer Geisßler aus Warschau und Herr Pastor Mener aus Lodz.


niedziela, 1 grudnia 2024

Andrzejów - Andrespol - Bukowiec - Zielona Góra - Borowa - Deutsche Post - 1916

 


  Deutsche Post - den Sonntag 21 Mai 1916 - Nr. 21.          

                     Wycieczka po niemieckich koloniach spalonych przez Rosjan

                                                                                                                  Marzec 1915 r.


Lodowaty wiatr zacina w twarz, termometr wskazuje jedenaście stopni poniżej zera. Zatrzymujemy się przy zniszczonym małym kościele protestanckim w Andrzejowie, który został ukończony na krótko przed wybuchem wojny. Nie tylko kościół i szkoła, ale także okoliczne domy zostały ostrzelane. Dziury po kulach w mieszkaniach przy ulicy są przerażające. Dziwne, jak szybko serca miejscowych otwierają się przed moimi polno-szarymi towarzyszami. Narzekamy na ucieczkę proboszcza parafii, bez imienia z przypowieści pasterskiej Jezusa. Życzenie niemieckiego pastora, pastora z niemieckim pochodzeniem, jest wyrażane nieszkodliwie. Niszczycielska rosyjska artyleria dokonała spustoszeń nie tylko w kościele i wokół niego, ... ale także na cmentarzu. 

Pamiętam historię, którą usłyszałem w grudniu od członka batalionu Landsturmu, który podjął ryzyko pochowania poległych towarzyszy na cmentarzu podczas rosyjskiego ostrzału. Cmentarz zasypał deszcz odłamków. Przedsięwzięcie musiało zostać porzucone, a ciała pochowane w innym miejscu. Niektórzy z niemieckich żołnierzy, którzy polegli podczas listopadowej próby okrążenia, zostali pochowani bezimiennie. Rosyjscy żołnierze oraz wiejskie i miejskie tłumy ograbiły ciała i zabrały identyfikatory.

                             
   Zniszczony kościół w 1915 roku. Zdjęcie pochodzi ze zbiorów prywatnych Horsta Milnikela.



     W sąsiedniej kolonii Andrespol wzrosła liczba niemieckich majątków zniszczonych przez Rosjan całkiem bezsensownie, z niestrategicznych powodów. Im dalej Rosjanie wycofywali się z Łodzi, tym bardziej barbarzyńska stawała się ich odwaga z powodu „wewnętrznych Niemców”. Jeden z właścicieli opowiada, jak niemiecki patrol oficerski cicho zapukał do jego okna w noc po wkroczeniu Niemców do Łodzi i zapytał, czy Rosjanie nadal są we wsi. „Na miłość boską, przyjdźcie szybko, Rosjanie chcą podpalić naszą kolonię!” błagał. I Niemcy przybyli. Rosyjska artyleria musiała zrobić to, czego Kozacy, ze swoimi opatentowanymi zapalnikami, nie byli w stanie zrobić z powodu szybkiego natarcia wojsk niemieckich.

Zatrzymujemy się na posiłek w Königsbach. Z kwitnącej kolonii pozostało tylko dwadzieścia domów, ponad siedemdziesiąt karczm zostało spalonych przez Rosjan. Rosjanie nie zostawili nic biednym, którzy mieli stracić swój dobytek. A dobra, zostały z niczym. Nieliczne rzeczy, które udało się uratować na wypychanych wagonach, wrzucano do ognia lub palono razem z wagonem. A robili to ludzie, którzy do ostatniej chwili okazali się lojalni wobec cesarza i których krewni w armii zapłacili rosyjskiemu cesarzowi daninę krwi. Szwabska małostkowość i uczciwość znajduje odzwierciedlenie w charakterze ludzi. Ciekawe, czy w którejś z okolicznych wsi, których mieszkańcy pozowali na zbawców państwa, co robili właściciele poszczególnych domów przy drodze, rozdając setki kromek chleba i szklanek herbaty maszerującym z głodu rosyjskim żołnierzom? - Również tutaj, podobnie jak w Andrzejewie i innych niemieckich wsiach, w chwili wybuchu wojny powołano nieprzeszkolonego nauczyciela wojskowego. Nauczyciele byli najchętniej wykorzystywani w służbie kolejowej, tak jakby w Rosji brakowało ludzi, którzy wiedzieliby, jak kierować linią, a było mnóstwo inteligentnych ludzi, więc można było pozwolić sobie na luksus używania praktykantów jako wozaków.

    Podróż kontynuujemy przez Grünberg - Zieloną Górę.  Tutaj również Rosjanie podpalili szereg gospodarstw. Straszny widok! Zatrzymujemy się przy szkole. Poproszony nauczyciel wychodzi, a wkrótce podchodzi do nas kilku mężczyzn i kobiet z ocalałych budynków. Wielokrotnie zadawali pytanie:

- „Czy Rosjanie naprawdę nie wrócą?” moim towarzyszom. Oczy otaczających nas osób rozjaśniają się, gdy po raz drugi i trzeci słyszą potwierdzenie, że Rosjanie, którzy zapisali się w pamięci tych ludzi jako okrutni oprawcy i mordercy, zgodnie z ludzką przezornością już się wycofali.

    Teraz skręcamy w historyczną ścieżkę przez bardzo długą kolonię Wilhelmswald (Borowo). To stąd nastąpiło przełamanie Brzezin. To właśnie w tej wsi niemieckie dowództwo podjęło trudną decyzję o próbie przebicia się. Samochód musi przejechać przez zaspę utworzoną przez wiatr na wiejskiej drodze. Daje z siebie wszystko i nie może jechać dalej. Wywiązuje się rozmowa. Nauczyciel tej kolonii również jest na wojnie. Zostajemy skierowani do posiadacza dewocjonaliów. Jego życzenie dostarczenia jemu i mieszkańcom wioski materiałów do czytania zostało spełnione, podobnie jak w koloniach, które odwiedziliśmy jako pierwsze. Z radością odpowiada na pytanie, że nie ma już zagrożenia ze strony Rosjan. Wilhelmswald nie ucierpiał zbytnio podczas dni walk.

    Droga do Brzezin jest kiepska. Prawdopodobnie w przeszłości nie była dużo lepsza. Teraz wjechały na nią kolumny. Wielokrotnie natrafiamy na wojenne ruiny. W Brzezinach wiele domów jest zgrupowanych razem. Wielki kontrast polega na tym, że we wsiach znajdujemy niemiecką otwartość, tutaj w mieście widzimy rezerwę i stonowaną naturę. „Dobre niemieckie serce” Niemców w Brzezinach nie wyszło jeszcze na pierwszy plan.  Słyszymy, że Brzeziny siedem razy przechodziły z rąk do rąk. Można odnieść wrażenie, że tutejsi mieszkańcy czekają na ósmą zmianę właściciela.


         Eine Rundfahrt durch die von den Russen niedergebrannten deutschen Kolonie

                                                                                                                              März 1915

Ein eisiger Wind schneidet uns ins Gesicht; elf Grad Frost des wir am Thermometer. An der zerstörten, erst kurz vor Kriegsausbruch fertiggestellten kleinen evangelischen Kirche in Andrzejew wird halt gemacht. Richt nur Kirche und Schule, auch die Häuser in der Nähe sind zerschossen. Grauenhaft sind die    der Geschoßsprengstücke in den Wohnungen der Landstraße. Merkwürdig, wie rasch die Herzen der Einheimischen in die Aussprache sich meinen feldgrauen Begleiter öffnen. Wir Klagen über die Flucht des Pastors dews Kirchspiels, ohne Bezeichnung aus einem Hirtengleichnis Jesu wird ihm gesehen. Harmlos wird der Wunsch nach einem reichsdeutschen, ist deutschgefinnten Pastor ausgesprochen. Das vernichtende der russische Artillerie hat nicht nur in und an der Kirche, … auch auf dem Friedhof Berheerungen angerichtet. 

     Ich innere mich an die im Dezember gehörte Erzählung eines mitäters aus einem Landsturm=Bataillons, der das Wagnis untenahm, während des russischen Feuers gefallene Kamaraden auf dem Friedhof zu bestatten. Ein Schrapnellregen bestrich den Gottesacker. Man mußte das Unternehmen aufgeben und die Leichen an anderer Stelle der Erde übergeben. Einige in den Novembertagen bei dem Umzingelungsversuch gefallene deutschen Krieger sind namenlos beerdigt. Russische Soldaten und Dorf=und Stadtpöbel hatten die Leichen beraubt und auch die Erkennungsmarken verschleppt.

    In der Nachbarkolonie Andrespol mehren sich die von den Russen ganz sinnlos, aus unstrategischen „strategischen” Gründen niedergeschossenen Anwesen Deutscher. Je weiter die Russen von Lodz zurückwichen, umso barberischer äußerte sich ihre Mut wegen die „inneren Deutschen”. Ein Besitzer erzählt uns, wie eine  deutsche Offizierpatreulle in der Nacht nach dem Einzug der Deutschen in Lodz leise an sein Fenster klopfte und sich erkundigte, ob. die Russen noch im Dorfe seien. „Um Gottes Willen, kommen Się schnell, die Russen wollen unsere Kolonie anzünden!” bat er. Und die Deutsche kamen. Die russische Artillerie mußte dann das ausführen, was die Kosaken mit ihren patentierten Zündern infolge des schnellen Bordringes der deutschen Truppen nicht mehr beginnen konnten.

     In Königsbach halten wir Einkehr. Von der Blühenden Kolonie sind nur noch zwanzig Häuser erhalten geblieben, über siebzig Wirtschaften sind von den Russen angezündet worden. Die Russen haben den Armen, die um ihr Hab. Und Gut kommen sollten, nichts gelassen. Die wenigen Habseligkeiten, die auf die hinausgeschobenen Wagen gerettet wurden, sind ins Feuer geworfen oder mit dem Wagen verbrannt worden. Und das hat man Leuten getan, die sich bis zum letzten Augenblick kaisertreu erwiesen und deren Angehörige im Heere dem russische Kaiser den Blutzoll entrichteten. Swäbische Biederkeit und Aurichtigkeit äufßert sich im Wesen der Leute. Ob wohl in einem der anderssprachigen Nachbardörfer, deren Einwohner sich als Staatsretter aufspilten, das geleistet worden ist, was die Besitzer der einzelnen, an der Chaussee gelengenen Häuser taten, die an die durchmarschierenden, ausgehungerten russischen Soldaten Hunderte von Brotschitten und Gläsern Tee  verteilten? -  Auch hier ist, wie in Andrzejew und den anderen deutschen Dörfern, der militärisch unausgebildete Lehrer bei Kriegsaubruch einberufen worden. Mit Vorliebe werden die Lehrer im Traindienst verwendet, als ob in Russland Mangel an des Leinelenkens kundigen Menschen und Ueberfluß an intelligenten Leuten się, sodaß man sich den Luxus, Lehler als Fuhrleute zu verwenden, erlauben darf.

    Die Weiterfahrt geht über Grünberg.  Auch hier sind die Gehöfte reihenweise von den Russen angezündet worden. Ein grauenhafter Anblick! An der Schule nehmen wir Aufenthalt. Der herausgebetene Lehrer und bald auch eine Anzahl Männer und Frauen aus den erhalten gebliebenen Gebäuden treten an uns heran. Wiederholt richten się die Frage:

- „Kommen die Russen auch wirklich nicht mehr wieder? an meine Begleiter. Die Augen der uns Umringenden leuchten auf, als sie zum zweiten und dritten mal bestätigt hören, daß die Russen, die sich in der Erinnerung diese Leute als grausame Peiniger und Mordbrenner verewigt haben, nach menschlicher Voraussicht schon verspielt haben.

     Nun biegen wir in din geschichtlich gewordenen Weg durch die überaus lange Kolonie Wilhelmswald (Borowo) ein. Von hier aus geschah der Durchbruch von Brzezin. Hier in diesem Dorf hat die deutsche Führung den schweren Entschluß gefaßt, den Durchbruch zu wagen. Das Auto muß durch einen vom Wind auf der Dorfstraße gebildeten Schneewahl. Es gibt sein Letztes her und kann doch nicht weiter. Ein Gespräch entspinnt sich. Auch der Lehrer diese Kolonie ist im Kriege. Man weist uns an den Andachtshalter. Seinem Wunsche, ihn und die Dorfeiwohner mit Lesestoff zu versorgen, konnte ebenso wie in den zuerst besuchten Kolonien entsprochern werden. Freudig  hört er auf seine Frage, daß es keine Gefahr mehr mit den Russen habe. Wilhelmswald hat während der Gefechstage nicht besonders gelitte.

     Der Weg nach Brzezin ist schlecht. Wahrscheinlich war er früher auch nicht viel besser. Nun haben ihn die Kolonnen aufgefahren. Wiederholt stoßen wir noch auf Kriegsruinen. In Brzezin sind eine Anzahl Häuser zusammengeschlossen Ausfällig ist der große Gegensatz in dem Dörfern fanden wird deutsche Offenherzigkeit, hier in der Stadt sehen wir Zurückhaltung und gedrücktes Wesen. Das „gut deutsche Herz” der Deutschen in Brzezin trift noch nicht in die Erscheinung.  Wir hören, daß Brzezin siebenmal vin einer Hand in die andere ging. Man trägt den Eindruck davon, daß die Menschen hier darauf warten, das achte Mal die Herrschaft zu wechseln.