poniedziałek, 9 lutego 2026

Walka o mieszkanie - Niemieckie osadnictwo - Der Heimatbote - 10/1958

 

                                              Walka o mieszkanie w piwnicy

Niedawno przyjechaliśmy z Łodzi. Nasz wyjazd był straszny. Kiedy chcieliśmy zanieść bagaże na dworzec towarowy, pojawił się nowy lokator, który chciał wejść do mieszkania. Wtedy dozorczyni zebrała kilka kobiet, które nie wpuściły nowego lokatora i nie wypuściły nas, a ponadto groźnie się zachowywały, nazywając nas „Szwabami” i innymi przezwiskami. „Jedliście polski chleb, a teraz uciekacie stąd, Schwaby”, i tak trwało przez dzień i noc. Dopiero drugiego dnia pojawili się panowie z milicji z kilkoma robotnikami i 6 policjantami; położyli kres tej nagonce, odepchnęli tłum i spisali nazwiska niektórych, którzy przeciwstawili się policji, a jednego zabrali ze sobą. Dopiero wtedy nowy lokator mógł wejść do mieszkania, a my mogliśmy wyjść, ale grozili nam, że i tak nas pobiją, było to jak w 1945 roku... Ale jaki był powód? Gospodyni chciała to mieszkanie, nie dostała go, więc nastawiła wszystkich przeciwko nam, a przecież było to tylko mieszkanie w piwnicy, ponieważ my, Niemcy, mieszkamy w Łodzi przeważnie tylko w piwnicach lub na poddaszu: Tak, wkrótce doszło do bójki o to mieszkanie w piwnicy – tak właśnie wygląda budownictwo mieszkaniowe w Polsce, kto ma dach nad głową, nie dostanie szybko porządnego mieszkania, chyba że potrafi dobrze dawać „łapówki”.

Kiedyś byłem mistrzem u K. T. Buhle, gdzie obecnie pracuje się na trzy zmiany. Tylko nieliczni Niemcy nadal tam pracują, w tkalni, o ile pamiętam, 3 do 4. Front ulicy Hipotecznej spłonął. Sam ostatnio nie pracowałem już u K. T. Buhle, ale w firmie Eitingon jako mistrz, ale musiałem tam również zrezygnować, ponieważ koledzy z pracy zbytnio mnie dręczyli, ponieważ byłem Niemcem . Firma Eitingon nazywa się teraz Stanisława Dubois, zakłady Scheiblera to zakłady Stalina, firma Geyer stała się firmą Dzierżyńskiego, a Steinert Róża Luxemburg – wszystkie to nazwiska komunistów, którzy już nie żyją. Smutne, gdy się to wszystko widzi!

                                                                                                                B. Hausmann


                                                      Kampf um Kellerwohnung

Wir sind erst vor kurzem aus Lodz gekommen. Unsere Abreise war furchtbar. Gerade wollten wir das Gepäck auf den Güterbahnhof schaffen, gleichzeitig kam der neue Mieter gezogen und wollte in die Wohnung rein - da hat die Hausmeisterin einige Frauen zusammengeholt und haben den neuen Mieter nicht reingelassen und uns nicht raus und haben eine drohende Haltung eingenommen, uns "Schwabes" und alles mögliche geschimpft. "Polnisches Brot habt ihr gefressen und jetzt reißt ihr aus von hier, ihr Schwabes", und das ging so einen Tag und eine Nacht. Erst am zweiten Tag erschienen die Herren von der Miliz mit paar Arbeitern und 6 Polizisten; die haben dem Spuk ein Ende gemacht, den Pöbel zurückgedrängt und einige, die sich gegen die Polizei stellten, aufgeschrieben und einen mitgenommen. Nun erst konnte der neue Mieter in die Wohnung rein und wir konnten raus, aber gedroht haben sie uns, sie würden uns doch noch verhauen, es war gerad wie 1945 ... Der Grund aber? Die Hausmeisterin hatte die Wohnung haben wollen, hatte sie nicht bekommen und da hat sie alle gegen uns aufgehetzt, dabei war es nur eine Kellerwohnung gewesen, denn wir Deutsche wohnen in Lodz meist nur im Keller oder unterm Dach: Ja, sie haben sich um diese Kellerwohnung bald geprügelt - so sieht eben der Wohnungsbau aus in Polen, wer ein Dach überm Kopf hot, kriegt so schnell keine vernünftige Wohnung, außer er kann gut "lapowki" (Bestechungsgeld) geben.

Ich war früher Meister bei K. T. Buhle, da arbeitet man heut in drei Schichten. nur ganz wenige Deutsche sind dort noch tätig, in der Weberei, soweit ich mich erinnere, 3 bis 4. Die Front von der Hipoteczna-Straße ist abgebrannt. Ich selbst arbeitete letztens nicht mehr bei K. T. Buhle, sondern in der Firma Eitingon als Meister, mußte aber auch dort aufgeben, weil ich von den Arbeitskollegen zuviel schikaniert worden bin, denn ich war eben ein Deutscher ... Die Firma Eitingon heißt jetzt Stanislaus Dubois, Scheiblers Werke sind die Werke Stalina, aus der Firma Geyer ist die Firma Dscherzinski geworden, aus Steinert Rosa Luxemburg, alles Namen von Kommunisten, die heute nicht mehr leben. Traurig, wenn man das, alles sieht!                      

                                                                                                                     B. Hausmann

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz