piątek, 12 stycznia 2024
Heimatkalendar - Kalendarz - Śląsk - Gliwice - Bytom - Zabrze - 1952 - cz.1
Niemcy lubowali się w drukowaniu kalendarzy nie tylko aby pokazać daty, czy też imiona solenizantów. Ta tradycja ma więcej niż 100 lat. W tych kalendarzach zamieszczano informacje historyczne, regionalne, przedstawiano ważne postacie i ich życiorysy. Można z nich doczytać się bardzo ciekawych faktów.
Po zakończeniu 2 W.Ś. dziesiątki tysięcy rdzennych niemców, czy też potomków niemieckich osadników uciekło, czy też było wydalonych z terenów obecnej Polski. Tworzyły się organizacje, gdzie organizowano zjazdy, spotkania, drukowano gazety czy też drukowano kalendarze, gdzie zamieszczano stare fotografie, czy też pocztówki z miejsc w których mieszkali. Przykładem tego jest właśnie kalendarz z 1952 roku ze Śląska z Miejscowościami Gleiwitz - Gliwice, Beuthen - Bytom, Hindenburg - Zabrze i znajdującymi się w pobliżu mniejszymi miastami i miasteczkami. Powinny być 53 strony (w każdym z tygodni jedno zdjęcie), jednak brakuje 3 stron: 31, 51 i 52. Mimo wszystko jest to ciekawostka, która ma już ponad 70 lat. Warto popatrzeć jak kiedyś te miejsca wyglądały. Rozmiar kalendarza: 15x21 cm, wielkość zdjęć 8x12 cm, cieńszy papier.
Die Deutschen druckten mit Vorliebe Kalender, die nicht nur das Datum oder den Namen des Geburtstagskindes enthielten. Diese Tradition ist mehr als 100 Jahre alt. Diese Kalender enthielten historische und regionale Informationen, porträtierten wichtige Personen und ihre Biografien. Man kann in ihnen sehr interessante Fakten nachlesen.
Nach dem Ende des Zweiten Weltkriegs flohen Zehntausende von gebürtigen Deutschen oder Nachkommen deutscher Siedler aus dem Gebiet des heutigen Polen oder wurden vertrieben. Es bildeten sich Organisationen, die Wiedersehen und Treffen organisierten, Zeitungen druckten oder Kalender druckten, in denen alte Fotos oder Postkarten der Orte, an denen sie lebten, veröffentlicht wurden. Ein Beispiel dafür ist der Kalender 1952 aus Schlesien mit Gleiwitz - Gliwice, Beuthen - Bytom, Hindenburg - Zabrze und kleineren Städten und Orten in der Umgebung. Er sollte 53 Seiten umfassen (ein Foto pro Woche), aber es fehlen 3 Seiten: 31, 51 und 52. Trotzdem ist es eine Kuriosität, die mehr als 70 Jahre alt ist. Es lohnt sich, einen Blick darauf zu werfen, wie diese Orte früher aussahen. Kalendergröße: 15x21 cm, Bildgröße 8x12 cm, dünneres Papier.
Andrzejów - Straż - Poświęcenie sikawki - Bedoń - Łódzki Wehikuł Czasu
Bardzo ciekawe zdjęcie zamieścił Pan Michał Papka na Łódzkim Wehikule Czasu z opisem:
poniedziałek, 8 stycznia 2024
Aleksandrów Łódzki - Licytacje - Dłużnicy Kasy Chorych - Lodzer Volkszeitung - 1925
Tak, bez mała 100 lat temu ściągano długi na ubezpieczenie zdrowotne w Aleksandrowie Łódzkim! Teraz nie do pomyślenia! Wczytując się tekst, widać, że większość dłużników była pończosznikami, wiadomo, Aleksandrów był liderem w produkcji pończoch, również po wojnie.
Lodzer Volkszeitung. 1925-07-10 Jg 3 Nr 82
LICYTACJE KASA CHORYCH M. ŁODZI
z mocy art. 53 ustawy z dnia 19 maja 1920 roku o przymusowem ubezpieczeniu na wypadek choroby, podaje do ogólnej wiadomości, źe na pokrycie należnych Kasie Chorych składek członkowskich odbędą się publiczne licytacje ruchomości zajętych u niżej wyszczególnionych dłużników:
Dnia 13 lipca 1925 roku o godzinie 10-tej rano:
1 -- Tow. Akc. Juljusza Hoffmana, Zgierz, ul. Dąbrowskiego 16: kasa ogniotr., szafa od akt, biurko, maszyna do pisania, waga dziesiętna, 2 auta, 4 wolanty, uprzęż angiel., para koni, 2 sanki, 7 wozów, pług motorowy, 2 grempelmaszyny, 15 tokarń, heblarka, salfaktor, 70 wrzecion, wilk ręczny w pełnym komplecie, oszacowane na sumę zł. 6720.
2 — Tow. Przem. Włók. Sp. Akc. „Lana". Zgierz, ul. B. Joselewicza Nr. 12: kasa ogniotr., maszyna do pisania, 3 warsztaty angielskie z kompletnym urządzeniem, 4 warsztaty „Groszejnczy“ , 2 szpulmaszyny w pełnym komplecie, oszacowane na zł. 1500.
3 — Zysmana M., Aleksandrów, ul. Kilińskiego Nr. 9: 2 lichtarze, kredens kuch., stół, 6 kieliszków z podstawą, waga wisząca, maszynka do robienia pończoch, koła do trajbowania, szafka kuch., 2 taboretki, 3 kosze, zastawka do ciasta, wanienka, oszacowane na zł. 67.
4 — Tuchendlera E., Aleksandrów, ul. Łęczycka Nr. 8: szafa, 2 nocne stoliki, 4 maszyny pończosznicze, oszacowane na zł. 410.
5 — Wunsza Chila, Aleksandrów, ul. Łęczycka Nr. 13: maszyna do wyrobu pudełek, maszyna do spinania pudełek, oszacowane na zł. 55.
6 — Hajmana Pinkusa, Aleksandrów, ul. Ogrodowa Nr. 9: lustro, maszyna do szycia, 2 nocne stoliki, 6 krzeseł, zegar ścienny, oszacowane na zł. 101.
7 — Wintera Chila, Aleksandrów, ul. Lutomierska Nr. 43: szafa, zegar ścienny, stół, umywalka, miednica, kołdra pluszowa, oszacowane na zł. 58.
8 — Dancygiera Jakóba, Aleksandrów, ul. Lutomierska Nr. 43: maszyna do szycia f-my „Singera“ , oszacowana na zł. 60.
9 — Gutermana M., Aleksandrów, ul. Poddębicka Nr. 15: stół, 2 wagi, 5 krzeseł, 2 kapy, 3 szafy, 2 miednice, serwantka, oszacowane na zł. 44.
10 — Jakubowicza Ch., Aleksandrów, ul. Warszawska Nr. 7: 5 maszynek ręcznych do pończoch, waga, kredens, stół, 2 krzesła, oszacowane na zł. 45.
Dnia 14 lipca 1925 roku o godzinie 10-tej rano:
1 -- Kawki Stefana, Aleksandrów, ul. Kościelna Nr. 16: tremo, kanapa, szafa, oszacowane na zł. 80.
2 — Heidricha E., Aleksandrów, ul. Ogrodowa Ne II: maszyna do szycia, szafa, komoda, serwantka, stół, tremo, oszacowane na zł. 135.
3 — Hajmana Aby, Aleksandrów, ul. Kościelna Ne 29: szafa, kredens kuchen., wodniarka z ramą, 2 szafek nocnych, figurki z zegarem, kanapki, stół, stoliczek, 5 maszynek do pończoch, serwis kuch., oszacowane na zł. 137.
4 — Gieczynskiego C., Aleksandrów, ul. Piotrkowska Ne 9: 5 maszyn pończoszniczych „Sztilberki", oszacowane na zł. 500.
5 — f-my „Jesoda-Tora“ , Aleksandrów, ul. Warszawska Ne 5: 16 ławek szkoln., stół, 2 tablice, oszacowane na zl. 20.
6 — Kaczki F., Aleksandrów, ul. Piotrkowska Ne 3: 2 maszynki do robienia pończoch, kredens kuchenny, oszacowane na sumę zł. 35.
7 — Kronenberga N., Aleksandrów, ul. Kościelna Ne 12: otomana, stół, prasa do pończoch, oszacowane na zł. 70.
8 — f-my Stow. „Mizrachi“ , Aleksandrów, ul. Wiatraczna Ne 193: 21 ławek, 2 stoły, mapa, tablica szkolna, oszacowane na zł. 20.
9— Tencera A. Sz., Aleksandrów, ul. Wiatraczna Ne 11: maszyna do szycia, szafy, stołu, 2 kapy, 6 maszynek do robienia pończoch, oszacowane na zł. 170- 10)
10 -- Lipszyca L., Aleksandrów, ul. Rynek Ne 18: maszyna do szycia, zegar ścienny, kasa ogniotrwała, otomana, oszacowane na sumę zł. 115.
Dnia 15 lipca 1925 roku o godzinie 10-ej rano:
1 - Kryzmana M., Aleksandrów, ul. Parzęczewska Ne 3\: szafa, 2 kołdry pluszowe, stół, 3 krzesła, zegar-budnik, oszacowany na zł. 76.
2 — Hochmana M., Aleksandrów, ul. Łęczycka 8: 3 maszyny pończosznicze, oszacowane na zł. 210.
3 — Dancygiera Icka, Aleksandrów, ul. Warszawska 6: kredens, 2 szafy, stół, maszyna do szycia, 10 lichtarzy srebrnych, taca srebrna, tremo, oszacowane na zł. 330.
4 — Najdata H. i Kleina B., Aleksandrów, ul. Warszawska 1: 41 bal, oszacowane na zł. 57.—
5 --- Lewina Icka, Aleksandrów, ul. Warszawska Nr. 4: szafa, biurko, 2 stoły, 3 krzesła, stoliczek nocny, oszacowany na zł. 33.
6 — Grosmana Berka, Aleksandrów, ul. Lutomierska 44: szafa, oszacowana na zł. 15.
7 — Kunerta Henryka, Aleksandrów, ul. Kościelna 19: 2 maszyny pończosznicze, oszacowane na zł. 140.
8 — Lemana Roberta, Aleksandrów, ul. Poddębicka 9: tremo, kanapa, szafa, stół, oszacowane na zł. 60
9 — Markowicza Ch., Aleksandrów, ul. Warszawska 23: 40 tuzinów pończoch, oszacowane na zł. 80.—
Dnia 16 lipca 1925 roku o godzinie 10-tej rano:
1) Gliksmana B. L., Aleksandrów, ul. Wiatraczna 1: 200 tuzinów pończóch, szafa, 2 kredensy, maszyna do szycia, stół, 4 lichtarze, taca platerowana, szatka, oszacowane na zł. 267.
— 2) Codkowicza I., Aleksandrów, ul. Wiatraczna 6: 3 szafy, 5 maszyn ręcznych do pończoch, stół, waga kuchen., lusterko, 3 krzesła, oszacowane na zł. 82.
— 3) Bacharjera Majera, Aleksandrów, ul. Ogrodowa Nr. 16: 560 klg. przędzy wigonjowej, 300 metrów podszewki wigonjowej, 2 wagi dziesiętne, oszacowane na zł. 240.
— 4) Szpiro Icka, Aleksandrów, ul. Zielona Nr. 5: toaleta, szafa, sofka, 2 stoliki, stół, kredens kuchen., 4 krzesła, fotel, futro męskie, oszacowane na zł. 196.
— 5) Jakubowicza I. M., Aleksandrów, ul. Parzęczewska 10: maszyna do szycia, 6 krzeseł, oszacowane na zł. 68.
— 6) Bauma J. M., Aleksandrów, ul. Kościelna 17: 2 szafy, stół, 5 krzeseł, etażerka, umywalka w komplecie, kosz, 6 noży deserowych z podstawką, klosz, otomana, oszacowane na zł. 83.
— 7) Greimana Fiszla, Aleksandrów, ul. Lutomierska Nr. 12: 2 maszyny do szycia, oszacowane na zł. 80.
— 8) Bierke Arona, Aleksandrów, ul. Kościelna Nr. 21: kredens, pomocnik, zegar, maszyna do szycia, umywalnia, bibljoteka, szafa, kasa ogniotrwała, oszacowane na zł. 310.
— 9) Szmulewicza J., Aleksandrów, ulica Lutomierska Nr. 43: szafa, kredens kuchenny, 40 tuzinów pończoch, oszacowane na zł. 70.
— . 10) Hirsza O., Aleksandrów, ulica Poddębicka Nr. I I : kredens, gramofon z 30 płytami, oszacowane na zł. 200.— .
Dnia 17 lipca 1925 roku o godzinie 10-ej rano:
1) Jakubowicza H. (wsp. f-my: B-cia Jakubowicz), Aleksandrów, Warszawska 7: garnitur mebli kuchen., 6 krzeseł, stół, 2 kołdry baweł., lustro, zegar, 6 firanek, oszacowane na zł. 93.
— . 2) Jakubowicza A., Aleksandrów, ul. Piotrkowska Nr. 10: 14 tuzinów białych pończoch, 2 kołdry pluszowe, maszyna do szycia, szafka do wody, kredens, szafa, stół, oszacowane na sumę zł. 66.
— 3) f-my Tencer 1., Aleksandrów, ul. Kościelna Nr. 62: 700 klg. wątku przędzy szewiotowej, oszacowane na zł. 700.
— 4) Rubinsteina L. B., Aleksandrów, ul. Piotrkowska Nr. 33: kredens, szafa, oszacowane na zł. 22.
— 5) Altera H. (wsp. firrny : Alter i Jakubowicz), Aleksandrów, ul. Warszawska 29: 7 maszyn okrągłych do robienia pończoch, sztrykmaszyna do cholewek, oszacowane na zł. 295.
— 6) Lamskiego J., Aleksandrów, ul. Kościelna 40: szafa, stół, zegar wiszący, lustro, otomana, 4 krzesła, waga, kredens, oszacowane na zł. 46.
— 7) Winiarskiego Dawida, Aleksandrów, ul. Kościelna 27: szafa, stół, kredens kuchen., zegar ścienny, waga kuchen., 2 krzesła, oszacowane na sumę zł. 30
— 8) f-my Gieczynski 1. M., Aleksandrów, ul. Lutomierska Nr. 24: 500 tuzinów pończoch, oszacowane na zł. 500.
----9) Szlamy Jakóba, Aleksandrów, ul. Warszawska Nr. 24: szafa, stół, 2 nocne stoliki, oszacowane na zł. 60.— 10) Synichy Kopel, Aleksandrów, ul. Rynek Nr. 9: maszyna do szycia, stół oszacowane na zł. 28.—
Ruchomości obejrzeć można w dniu licytacji od godziny 10-tej rano, spis zaś takowych codziennie od 9-tej do 1-ej pp. w Wydziale Egzekucyjnym Kasy Chorych, ul. Wólczańska Nr. 225,
Łódź, dnia 3 lipca 1925 r. Kasa Chorych m. Łodzi
(— ) Dr. ARCT Dyrektor
(— ) F. KAŁUŻYŃSKI Przewodniczący Zarządu.
Starowa Góra - Effingshausen - Szkoła - Osadnictwo niemieckie - Der Heimatbote - 1980
Der Heimatbote - 9/1980
SZKOŁA W EFFINGSHAUSEN - STAROWA GÓRA
Zdjęcie szkolne obok przedstawia dzieci ze szkoły podstawowej w Effingshausen (SDtarowa Góra) pod Łodzią wraz z nauczycielem w 1920 roku. Jest to dokument współczesny.
Nauczyciel i kantor Reinhold WEISS (w środku) urodził się w Bielawach 11.12.1881 roku. Ożenił się z Ottilie Scheibe w Zgierzu 18 lutego 1912 roku. Pracował jako nauczyciel i kantor w latach 1909-1912 w Justynowie*, parafia Gałkówek, pow. Brzeziny, w latach 1913-1930 w Effinghausen (Starowa Góra), Gm. Gospodarz, powiat Łódź
Reinhold Weiss zmarł 26 października 1946 r. w Drużbinie** po ciężkim maltretowaniu przez polskiego rolnika, u którego musiał pracować jako parobek, a jego żona Ottilie zmarła 9 sierpnia 1945 r. w Łodzi, w więzieniu przy ul. Szterlinga o godzinie 5 rano.
Za zdjęcie dziękujemy Kurtowi Weissowi, Waldhohlstr. 6 624 Königstein 4, tel. 06174 4996, który na życzenie przesłał odbitki zdjęcia.
DIE SCHULE IN EFFINGSHAUSEN
Nebenstehendes Schulbild stellt die Kinder der Volksschule zu Effingshausen bei Lodz m. ihrem Lehrer im J. 1920 dar. Es ist ein Zeitdokument.
Der Lehrer und Kantor Reinhold WEISS (Mitte) wurde in Bielawy am 11.12.1881 geboren. Er heiratete in Zgierz am 18.2.1912 Ottilie Scheibe. Als Lehrer und Kantor war er tätig vo n 1909-1912 in Justynow, Gemeinde Galkowek, Kr. Brzeziny, von 1913-1930 in Effinghausen (Starowa Gora), Gm. Gospodarz, Kr. Lodz
Reinhold Weiss verstarb nach schweren Mißhandlungen durch einen polnischen Bauern, bei dem er als Knecht arbeiten mußte, am 26.10.1946 in Druzbin, und seine Frau Ottilie am 9.8.1945 in Lodz, in Gefängnis ul. Szterlinga um 5 Uhr.früh.
Fr das Foto danken wir Kurt Weiss, Waldhohlstr. 6 624 Königstein 4, Tel. 06174 4996, der auf Wunsch abzüge des Bildes verschickt.
Starowa Góra - ein Dorf in Polen in der Woiwodschaft Łódzkie, im Osten des Kreises Łódzkie, im Gemeindegebiet von Rzgów. Durch den Ort führt die Bundesstraße 91. Der öffentliche Verkehr wird von der MPK Łódź und der PKS bedient. In den Jahren 1975-1998 gehörte die Stadt verwaltungstechnisch zur damaligen Woiwodschaft Łódzkie. Wikipedia
* Justynów - Dorf in Polen, in der Woiwodschaft Łódzkie, im Kreis Łódź Ost, in der Gemeinde Andrespol. In Justynów befinden sich die J. Brzechwa-Grundschule, ein kommunaler Kindergarten in der Kasprzaka-Straße und ein Gesundheitszentrum. Wikipedia
** Drużbin - ein Dorf in Polen in der Woiwodschaft Łódzkie, Kreis Poddębicki, Gemeinde Pęczniew. Das Dorf liegt etwa 7 km östlich des Hauptdammes des Jeziorsko-Stausees. In den Jahren 1954-1968 gehörte das Dorf zur Gemeinde Drużbin und war deren Verwaltungssitz, nach deren Auflösung zur Gemeinde Niemysłów. Wikipedia
Wampir z Gałkówka - Dziennik Łódzki - 1968 - cz.11
Ostatnia część z procesu wampira.
Dziennik Łódzki. 1969-02-06 R. 24 nr 31
Wczoraj przed Sądem Wojewódzkim dla województwa łódzkiego, zakończyła się sesja, która z kilkudniowymi przerwami toczyła się w gmachu przy Pl. Dąbrowskiego przez blisko miesiąc . 17 stycznia br. na ławie oskarżonych zasiadł człowiek oskarżony o zbrodnie świadczące o skrajnym wynaturzeniu - zabójstwo 7 kobiet oraz usiłowanie zabójstwa 6 kobiet.......
Niestety ta część materiału została wycięta....
wieloma względami wyjątkowym procesie. Długo przed godziną 14 na obu kondygnacjach siedziby sądu, przed wejściem na salę rozpraw, gromadziły się tłumy ludzi, Wśród publiczności wielu było członków rodzin osób poszkodowanych, liczni mieszkańcy okolic Gałkówka, które przestępca w ciągu swej wieloletniej działalności odwiedzał szczególnie często. Na ostatni dzień procesu przybyło wiele osób, które czynami osławionego „ wampira" poczuły się zagrożone w swoim prawie do bezpiecznego życia. Przyszli się upewnić, że prawo jest w stanie dać społeczeństwu ochronę przed najbardziej nawet wyrafinowanymi złoczyńcami. Wiele osób przybyło zapewne wczoraj do sądu także z mniej zrozumiałych, ludzkich pobudek.
Na ogłoszenie wyroku, sąd stawił się w składzie, który rozpatrywał sprawę oskarżonego i orzekał w procesie sędziów Sądu Wojewódzkiego M. Kłosa i J. Frątczaka, pod przewodnictwem prezesa Sądu Wojewódzkiego T. Rybickiego. Strony reprezentowane były przez wiceprokuratorów wojewódzkich: R. Szczęsnego i R. Kacprzaka oraz adwokatów łódzkich: J. Leszczyńskiego i E. Góreckiego.
Gdy oskarżony St. Modzelewski przy wzmocnionej w dniu wczorajszym eskorcie, zajął miejsce na ławie oskarżonych, przewodniczący kompletu sędziowskiego przystąpił do odczytywania sentencji wyroku. Gdy padały słowa formuły prawnej:, „W imieniu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej... Sąd Wojewódzki w Łodzi... uznaje oskarżonego za winnego popełnionych czynów, zarzucanych aktem oskarżenia, na sali sądowej zapanowała Wyrokiem sądu, St. Modzelewski skazany został za każde z siedmiu dokonanych zabójstw na karę śmierci i utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze. Za sześciokrotne usiłowanie zabójstw kobiet na tle seksualnym, sąd wymierzył oskarżonemu kary od dożywotniego więzienia do 10 lat więzienia, za rozboje z kradzieżami oraz nielegalne posiadanie broni kary od 6 do 1 roku więzienia. Na podstawie art. 31 i 34 k.k. sąd wymierzył oskarżonemu, w miejsce tych poszczególnych kar zasadniczych i dodatkowych, Jedną karę łączną - karę śmierci i utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze.
W atmosferze głębokiej powagi, przewodniczący sądu przedstawił następnie uzasadnienie wyroku. Sąd miał do rozstrzygnięcia szczególnie trudną, co do której oskarżyciele publiczni i obrońcy postawili przeciwne wnioski. Sprawy tej sąd nie potraktował jako przypadku, lecz jako rozstrzygnięcie losu konkretnego człowieka, z którego całym życiem wnikliwie się zapoznał. Oskarżony wcześnie stał się jednostką trudną, niepodatną na wychowawcze oddziaływanie społeczeństwa. Okazał się jednostką tak dalece zdemoralizowaną, że żadne próby reedukacji nie odniosły skutku. Sąd ustosunkował się także szczegółowo do podniesionych w mowie obrończej wątpliwości. Nie podważyły one przekonania sądu o konieczności zastosowania najwyższego wymiaru kary. Wyrok wydany wczoraj przez Sąd Wojewódzki w Łodzi, nie jest jeszcze prawomocny przysługuje od niego odwołanie do sądu wyższej instancji. Oskarżony przyjął wyrok z kamienną twarzą. Gdy sąd zapytuje go:
„Czy oskarżony zrozumiał wyrok i pouczenie?" - St. Modzelewski w milczeniu, potakująco kiwa głową. Natychmiast po zakończeniu rozprawy St. Modzelewski poprosił o widzenie z obrońcą. Jak nas poinformował adw. J. Leszczyński zamierza on wystąpić o rewizję wyroku. Prosto z sali rozpraw St. Modzelewski przewieziony został do Centralnego Więzienia w Łodzi.
M. KRAJOWNA
niedziela, 7 stycznia 2024
Wampir z Gałkówka - Dziennik Łódzki - 1968 - cz.10
Dziennik Łódzki. 1969-02-05 R. 24 nr 30
WAMPIR Z GAŁKÓWKA PRZED SĄDEM
Na wstępie wczorajszego, 11 dnia rozprawy karnej przeciwko Stanisławowi Modzelewskiemu, sąd ustosunkował się do wniosków obrony dotyczących dalszych badań nad poczytalnością oskarżonego. Ponieważ we wniosku nie zarzuca się opinii powołanych przez sąd psychiatrów niejasności, będą sprzeczności, a jedynie wskazuje na potrzebę weryfikacji (czego nie zna procedura procesu), sąd oddalił wniosek o powołanie drugiego zespołu biegłych. Sąd stwierdził, że wskazywane we wniosku braki, w zakresie badań, jeżeli nawet wystąpiły, to nie mają wpływu na możliwość oceny osobowości oskarżonego i jego działania przestępczego. Sąd na zakończenie postępowania dowodowego ujawnił zgromadzone w toku śledztwa dokumenty i dowody, a następnie udzielił głosu oskarżycielowi publicznemu.
Niezwykle silnie zabrzmiały wczoraj w wielkiej sali Sądu Wojewódzkiego przemówienia oskarżycielskie obu występująeycb w sprawie prokuratorów. Występujący jako pierwszy prokurator R. Kacprzak, skoncentrował uwagę na decydujących w procesie problemach dowiedzenia oskarżonemu zarzutów objętych aktem oskarżenia. Proces osławionego „wampira z Gałkówka" toczy się w atmosferze powszechnego potępienia go przez całe społeczeństwo. W sposób odrażający naruszył on podstawowy przywilej każdego człowieka - prawo do życia. Równocześnie jednak, jak to wymaga wysoki humanitaryzm prawa, w procesie karnym liczyć się mogą tylko fakty i dowody oparte na prawdzie obiektywnej. W 7 wypadkach zabójstw, zbrodniarz usunął najważniejszych świadków zbrodni. Kobiety, które zginęły - babki wnukom, matki dzieciom, młode robotnice i uczennice, nie wskażą winowajcy. Do zabójstw tych przyznał się oskarżony Stanisław Modzelewski. Twierdzi jednak, że nie pamięta, nie może pojąć, jak do tych gwałtownych czynów doszło. Jest to w świetle opinii biegłych nie do przyjęcia. Taką widać obrał oskarżony linię obrony. Przesłuchiwany kilkadziesiąt razy, nigdy nie podawał wszystkiego. Dawkował informacje w zależności od przedstawionych dowodów. Proces dowiódł niezbicie, że oskarżony miał obiektywne możliwości przebywania we wszystkich miejscach zbrodni, znał je dobrze i dlatego je właśnie wybierał. Zeznania oskarżonego i świadków oraz materiał faktograficzny, ułożyły się w toku procesu w logiczną całość. Oskarżony, ulegając swemu spaczonemu popędowi, przygotowywał świadomie i realizował swe sadystyczne czyny.
Szczególną szkodliwość społeczną czynów zarzucanych St. Modzelewskiemu, scharakteryzował w swym wystąpieniu drugi oskarżyciel - H. Szczęsny. Oskarżony miał wszystkie warunki, by życie swe ułożyć jak inni obywatele. Stał się jednak jednostką niebezpieczną, która dla zaspokojenia popędu, nie zawahała się przed czynami zbrodniczymi. Szkodliwość społeczna osiągnęła w jego wypadku stopień najwyższy. w przyznaniu się oskarżonego, oskarżyciel publiczny nie dojrzał okoliczności łagodzących, gdyż dotyczy ono tylko samych faktów. Co do czynów, oskarżony ani przez moment nie okazał skruchy. Tylko najwyższa kara może zapobiec jego dalszej szkodliwości.
Prokurator H.Szczęsny w oparciu o kwalifikację siedmiu zarzucanych czynów na zasadzie art. 225 par. 1 k.k. wniósł wczoraj o ukaranie St. Modzelewskiego za każde z zabójstw karą śmierci. Wniósł także o ukaranie go karą śmierci za zbrodnicze napady dokonane w czerwcu 1953 r. oraz w czerwcu 1955 r. o wymierzenie za pozostałe zarzuty odpowiednio wysokich kar i pozbawienie go praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze.
Po oskarżycielach głos zabrał obrońca z urzędu J.Leszczyński. Z wielkim talentem i pasją udokumentował on w swym wystąpieniu wszystkie wątpliwości, które mogą w tej sprawie przemówić na korzyść oskarżonego i podważyć słuszność zastosowania najwyższego wymiaru kary. Obrońca postawił tezę, że w zarzutach zabójstw wiele jest cech poszlakowych i że St. Modzolewski jako osobnik encefaloptyczny, podatny na sugestię, wiele szczegółów, do których się przyznał, mógł przyswoić sobie w toku śledztwa. Wątpliwości obrońcy budzą okoliczności zabójstw i opinia biegłych o świadomym działaniu. Umysłowość oskarżonego oceniona została w niej przesadnie. Mimo nie stwierdzenia choroby psychicznej, mogły w postępowaniu oskarżonego dojść do głosu psychozy działające okresowo i wywołać spięcia oraz zaniki świadomości, powodując przewagę sił popędu nad wolą. Obrońca przytoczył precedensowe przypadki procesów, gdy encelopatia, której jest wiele odmian - była uznana za podstawę niepoczytalności oskarżonego. Obrońca wniósł także o zmianę kwalifikacji co do usiłowania 6 zabójstw na czyny z art. 236 i 237 kk. (uszkodzenie ciała). Odrębną linię obrony przedstawił drugi obrońca z urzędu, prosząc w konkluzji sąd o miłosierdzie przy ferowaniu wyroku.
Po wysłuchaniu głosów stron, sąd zwrócił się do St. Modzelewskiego:
Co oskarżony chce powiedzieć w ostatnim słowie? odpowiedź oskarżonego brzmiała:
"Ja tam nikogo nie przekonam, duszy nie pokażę, nie ma więc sensu. Niech sąd zarządzi".
Dziś w 12 dniu procesu, sąd ogłosi wyrok.
M. KRAJÓWNA





















































-1.jpg)

-2.jpg)


