Leśny cmentarz w Witkowicach, pow. Brzeziny, woj. łódzkie.
Barwna i ciekawa opowieść o ratowaniu cmentarza wojennego i pamiątkowego krzyża, dzięki p. Niemirze!
JAK URATOWANO CMENTARZ BOHATERÓW.
Przyjaciel naszej gazety przesłał nam kilka zdjęć, które wykonał w Kiełczówce koło Bab (niedaleko Piotrkowa), część z nich nasi czytelnicy znajdą w dzisiejszym dodatku zdjęciowym.
Historia krzyża i wejścia na cmentarz jest następująca:
Krzyż został postawiony w marcu 1915 r. przez dr Josefa Neugebauera, obecnego dyrektora i właściciela sanatorium „Sudetenhof” w Gräfenbergu (koło Freiwaldau) oraz kilku jego rodaków. Dr Neugebauer przez kilka miesięcy w 1915 r. był lekarzem w szpitalu wojennym pod Kiełczówką; przed wyjazdem postawiono tam krzyż z niemieckim napisem. Ten i znajdujący się pod nim kamień pamiątkowy miały upamiętniać wojnę.
Dr Neugebauer był niedawno w Łodzi i naturalnie - po prawie 23 latach - odwiedził miejsca swojej wojennej działalności w towarzystwie naszego kuratora. Ku jego wielkiemu zaskoczeniu wspomniany krzyż nadal stał. Napisy były jednak trudne do odczytania.
W celu ich odświeżenia obaj panowie odwiedzili właściciela niewielkiego majątku Kiełczówka. W drodze do dworu szukali drogi między Babami a Czarnocinem. Wzdłuż drogi pod koniec 1915 roku założono cmentarz wojenny. Właściciel majątku, pan Feliks Niemira, był zarówno zaskoczony, jak i uradowany wizytą - od 1918 roku, czyli odkąd majątek stał się jego własnością, nikt nie wykazywał życzliwego zainteresowania krzyżem ani cmentarzem.
Wręcz przeciwnie: pewnego dnia w imieniu władz pojawiła się komisja, która zaczęła „przenosić” cmentarz. Niemira pospieszyła zapobiec dalszemu niszczeniu. Komisja miała za zadanie zebrać szczątki poległych za ojczyznę Polaków, Rosjan, Austriaków i Niemców i umieścić je w zbiorowych mogiłach. Powodem było to, że rolnicy żądali wysokiego czynszu za groby na ich ziemi, na co nie było funduszy. Po telefonicznej skardze do Urzędu Wojewódzkiego, pan Niemira otrzymał pozwolenie na ochronę swoich zmarłych bohaterów, ale musiał złożyć pisemną deklarację, że nie będzie żądał czynszu za krzyż i cmentarz.
Pan Niemira powiedział swoim gościom:
„Aby zapobiec podobnemu działaniu w przyszłości, zastrzegłem hipoteką, że ziemie, o których mowa, będą należeć do zmarłych na całą wieczność, ale nie przejdą na nowego właściciela w przypadku jakiegokolwiek przeniesienia majątku w inne ręce, czy to w drodze dziedziczenia, czy sprzedaży”.
Jest to tak rzadki, a może nawet wyjątkowy wyczyn, że zasługuje na uwagę opinii publicznej.
Należy go docenić tym bardziej, że według wszystkiego, co nasz poręczyciel był w stanie zobaczyć, pan Niemira żyje w bardzo trudnych warunkach.
Tym większe są nasze podziękowania dla tego naprawdę szlachetnego człowieka!
WIE EIN HELDENFRIEDHOF GERETTET WURDE.
Ein Freund unseres Blattes sandte uns eine Anzahl Lichtbilder zu, die er in Kielcżówka bei Baby (unweit Petrikau) aufgenommen hat und von denen unsere Leser einige in der heutigen Bilderbeilage finden.
Die Geschichte des darauf bargestellten Kreuzes und des Friedhofeinganges ist folgende:
Das Kreuz wurde im März 1915 von dem auf dem Bild sichtbaren Dr. Josef Neugebauer, dem jetzigen Leiter und Besitzer des Sanatoriums "Sudetenhof" in Gräfenberg (bei Freiwaldau) und einigen seiner Landleute errichtet. Dr. Neugebauer wat 1915 einige Monate Arzt in einem Kriegslazarett bei Kiełczówka; vor dem Weiterwandern wurde dort das Kreuz aufgestellt, das mit deutscher Inschrift versehen wurde. Dieses und der Gedenkstein darunter sollten an den Krieg erinnern.
Dr. Neugebauer weilte kürzlich in Lodz und suchte natürlich - nach fast 23 Jahren - in begleitung unseres Bewährsmanns die Stätten seiner Tätigkeit im Kriege auf. Zu seiner großen Freunde stand das oben erwähnte Kreuz noch. Allerdings waren die Inschriften nur noch schwer lesbar.
Um sie auffrischen zu lassen, suchten beide Herren den Besitzer des kleinen Gutes Kiełczówka auf. Auf dem Weg zum Gutshof suchten sie den zwischen der Station Baby und Czarnocin. Ende 1915 am Weg angelegten Kriegerfriedhof auf. Der Gutsbesitzer, Herr Feliks Niemira, war über den Besuch ebenso überrascht wie erfreut - seit 1918, d. h. seit Uebergang des Gutes in seinen Besitzt, hatte niemand ein wohlwollendes Interesse für das Kreuz und den Friedhof bezeigt.
Im Gegenteil: eine Tages erschien eine Kommission in Behördlichen Auftrag und begann den Friedhof zu "verlegen". Niemira eilte herbei und verhinderte die weitere Zerstörung. Die Kommission hatte den Auftrag die Gebeine der für ihr Vaterland gefallenen Polen, Russen, Oesterreicher und Deutschen zu sammeln und in Massengrab unterzubringen. Als Grund wurde angegeben, die Bauern verlangten für die auf ihren Grund und Boden befindlichen Gräber ein hohes Pachtgeld, wofür aber keine Mittel vorhanden seien. Auf seine telephonische Beschwerde bei der Wojewodschaft hin erhielt Herr Niemira die Erlaubnis, seine Toten Helden zu schützen, mußte aber eine schriftliche Erklärung abgeben, daß er keine Pacht für Kreuz und Friedhof verlangen werde.
Herr Niemira erzählte seinen Gästen:
"Um einer ähnlichen Maßnahme auch für die Zukunft vorzubeugen, habe ich hypothekarisch festgelegt, daß die betreffenden Ländereien für alle Ewigkeit den Toten gehören sollen, nicht aber bei einem etweigen Uebergang des Gutes in andere Hände, sei es durch Erbschaft oder durch Verkauf, an den neuen Besitzer mit übergehen."
Das ist eine so seltene, vielleicht sogar einzig dastehende Großtat, daß sie verdient, der Oeffentlichkeit zur Kenntnis gebracht zu werden.
Sie ist um so höher einzuschätzen, als nach allem, was unser Gewährmann sehen konnte, Herr Niemira in sehr bedrängten Verhältissen lebt.
Um so größer ist unser Dank an diesen wahrhaft edlen Menschen!
Niespodzianka, mieszkam blisko Wiśniowej Góry, jednak nie miałem pojęcia, że właśnie tam znajdował się cmentarz wojenny! Być może ktoś ma wiedzę w tym temacie, proszę o kontakt.
Nieczynny cmentarz bohaterów w Wiśniowej Górze.
O tej tragedii jaka wydarzyła się 28 maja 1937 roku w Łaznowskiej Woli pisałem na moim blogu wcześniej (30 czerwca 2021). Dwa artykuły, różnią się w swoich opisach. Najważniejszy to ten, że w obecnym podano, że spłonęło 20 gospodarstw, w polskiej gazecie, że 36 zabudowań. W tym artykule podano, że sprawcami tego pożaru byli polscy pracownicy mieszkający w pobliżu cegielni. W części 2, zamieszczam zdjęcia zrobione krótko po pożarze.
Niemiecka wioska w ruinie.
(Od członka naszej redakcji pkb, który podróżował do Grömbach).
Jedną z najlepszych dróg w województwie łódzkim (a jest naprawdę dobra), przez Andrzejów, Königsbach - Bukowiec i Karpin dotarliśmy w niespełna godzinę pod tablicę informującą, że stuletnia niemiecka wieś przydrożna Grömbach - Łaznowska Wola - części maszyn rolniczych - znajdowała się właśnie tutaj, około 30 kilometrów od Łodzi, przy drodze prowadzącej do Rokicin i Gałkówka.
Chciałoby się wręcz powiedzieć: była. Z pięknych domów otoczonych ogrodami pozostało niewiele, a zamiast stodół i stajni widać tylko zwęglone, tlące się jeszcze belki i pogięte części maszyn rolniczych.
Dwadzieścia dwie farmy zostały zniszczone przez płomienie w ciągu kilku krótkich godzin w zeszłym tygodniu. Wysiłki ratunkowe mężczyzn i kobiet spieszących do domu, bezinteresowna, praktyczna pomoc przejeżdżających oficerów, późne przybycie straży pożarnej z Łodzi, Tomaszowa i Brzecina - niektórzy ludzie z Grömbach ledwo zdołali uratować swoje życie i swoich małych dzieci.
Nieświadomi świadkowie pożaru, który wybuchł o godzinie 11 w domu zamieszkałym przez polskich robotników obok miejscowej cegielni, byli zrozpaczeni. W ciągu kilku minut lecące iskry, którym sprzyjał silny wiatr, podpaliły kryte strzechą dachy gospodarstw w Łaznowskiej Woli na przestrzeni prawie półtora kilometra. Płomienie oszczędziły tylko dwa lub trzy murowane gospodarstwa. Spłonęły gospodarstwa: Boberka, Fiksa, Rittmanna, Włodarczyka, Promińskiego, Pauline Kühler, Karla Kühlera, Rudolfa Klemma, Ludwiga Klemma, Kepplera, Rudolfa Hau, Friedricha Klemma, Friedenstaba, Kuhlmanna, Hinza, Menera, Wegnera, Juliua Eglera i Karla Grubera. Spłonęło również gospodarstwo Grunwalda, które znajdowało się już w Rokicinach. Większość poszkodowanych nie była ubezpieczona w ogóle lub tylko w ograniczonym zakresie.
Łaznowska Wola była zamieszkana głównie przez Szwabów i został założony około 1800 r. przez Południowopruską Komorę Wojenną i Domenalną oraz Urząd Domenalny w Łaznowie. Mniej więcej w tym samym czasie powstały również osady Wiończyń, Wilhelmswald - Borowa, Grünberg - Zielona Góra i Neu-Sulzfeld - Nowosolna, dobrze znane wszystkim łodzianom jako letniska.
Gruzy wciąż dymią, a zapach spalenizny unosi się nad okolicą kilometrami - ale ręce niemieckich rolników, początkowo zrozpaczone i zastygłe w bezradności, już znów pracują. Twarde chłopskie pięści już przybijają deskę do deski, kobieca pracowitość już pielęgnuje pola, pola i wyblakłe bydło, choć z łzawiącymi oczami.
A ziarno na polach dojrzewa i kwitnie. Drzewa i łodygi są ciężkie od owoców. Szeroka ziemia oddycha życiem.
J.G.B. dał nam 5 złotych i E.R. również 5 złotych, w sumie 10 złotych jako pierwszą darowiznę dla ciężko doświadczonych mieszkańców w Łaznowskiej Woli.
Auf einer
des besten Straßen der Lodzer Wojewodschaft (die wirklich gut ist), sind wir in
knapp eine Stunde über Andrzejów, Königsbach und Karpin an der Tafel angelangt,
die in etwa 30 kilometer Entfernung von Lodz – an der Straße, die nach Rokiciny
i Gałkówek weiterführt – besagt, daß sich hier das hundertjähriger deutsche
Straßendorf Grömbach – Teile landwirtschaftlicher Maschinen.
Fast möchte
man sagen: befand. Denn von den gartenumgebenen Schmucken Häusern sind nich
viele mehr übrig geblieben, und anstelle der Scheunen und Ställe sieht man nur
verkohlte, noch schelende Balken und verbogene Teil landwirtschtlicher
Maschinen.
Zweiundzwanzig
Wirtschaften sin dam Freietag der verganengen Woche im Laufe kurzer
Mittagsstunden ein Raub der Flammen geworden. Nichts halfen die Rettungsbemühungen
der von den Zelben heimwärts stürzenden Männer und Frauen, nichts die uneingennützige,
praktische Hilfe zufällig vorbeifahrender Offiziere, nicht das späte Eintreffen
der Lodzer, Tomaschower und Brzeziner Feuerwehr – manchem Grömbacher gelang es
kaum, sein und Feiner kleinen Kinder nacktes Leben zu retten.
Berzweifelte
Bilder boten sich den ohnmächtigen Zeugen des Brandes, der um 11 Uhr in einem
neben der örtlichen Ziegelei befindlichen, von polnischen Arbeitern bewohnten
Haus ausbrach. Der durch starken Wind begünstigte funkenflug setzte im Laufe
weniger Minuten die Strohdächer der Gehöfte von Grömbach auf einer Strecke von
nahezu eineinhalb Kilometer in Brand. Nur zwei oder drei gemauerte Wirtschaften
blieben von den Flammen verschont. Die auf die Grundmauern brannten nie der die
Wirtschaften von: Boberek, Fiks, Rittmann, Włodarczyk, Promiński, Pauline, Kühler,
Karl Kühler, Rudolf Klemm, Ludwig Klemm, Keppler, Rudolf Hau, Friedrich Klemm,
Friedenstab, Kuhlmann, Hinz, Mener, Wegner, Julius Egler und Karl Gruber. Auch
die bereits in Rokiciny liegende Wirtschaft von Grunwald verbrannte. Die
meinsten der Getroffenen waren überhaupt nicht ober nur gering versichert.
Grömbach ist
eine zumeist von Schwaben bewohnte, die um 1800 von der südpreußischen Kriegs-und
Domänenkammer und Domänenamte Łaznów gegründet wurde. Zur gleichen Zeit etwa
entstanden auch die als Sommerausenthaltsorte allen Lodzer bestens bekkanten
Siedlungen Wionczyn, Wilhelmswald, Grünberg und Neu-Sulzfeld.
Noch rauchen
Trümmer noch liegt kilometerweit Brandtgeruch über dem Land – aber schon sind
die anfangs in Berzweiflung gestalteten, in Hilflosigkeit erstarrten Hände
hundertfältig geprüfter deutscher Bauern wieder tätig. Schon nagelt harte
Bauernfaust Bret tan Brett, schon besorgt, wenn auch tränenden Auges, Frauenfleiß
Acker, Feld und verblibenes Bieh.
Und die Saat
auf den Feldern reift und blüht. Fruchtschwer sind Bäume und Halme. Leben atmet
das weite Land.
Als erste
Spende für die schwer geprüften Volksgennosen in Grömbach wurden uns von J.G.B.
5 Zloty und von E.R. ebenfalls 5 Zloty zusammen 10 Zloty übergeben.
Zdjęcia z uroczystości konsekracji w dniu 7 listopada 1916 r.
Bilder von der Meihefeuer am 7. November 1916
Które to już ujęcie cmentarza wojennego koło Rzgowa! Tym razem w Die Zeit im Bild Nr. 46 z 22.11.1936 roku. W drugiej części następne, rewelacyjne zdjęcia!
20. rocznica Niedzieli Zmarłych na Gräberbergu.
Dwadzieścia lat temu poświęcono cmentarz honorowy pod Rzgowem. Nasze zdjęcia pokazują go takim, jakim był wtedy i jakim jest dzisiaj.
Następne zdjęcia - perełki z Andrzejowa!
Uroczystość 30-lecia założenia i poświęcenia sztandaru Stowarzyszenia Chóralnego Puzonistów w Andrzejowie.
W niedzielę protestanckie stowarzyszenie chóralne „Puzon” obchodziło swoje 30. święto założenia i poświęcenia sztandaru przy dużej frekwencji miejscowej ludności niemieckiej i licznych gości z okolicy. Nasze zdjęcia przedstawiają procesję po lewej i nowy sztandar po prawej, w otoczeniu delegacji sztandarowych gości.
Jestem pod dużym wrażeniem, każde zdjęcie, czy też informacja o "moim" Bukowcu mnie bardzo raduje. W przypadku tego materiału zamieszczonego w numerze 41 Die Zeit im Bild 13.10.1935 roku nam zagwozdkę.... Jest zaprezentowanych 8 zdjęć, w opisach są podane przy dwóch z nich: Bukowiec i Ksawerów..... Co z resztą?
Bank zbiorów niemieckiej młodzieży.
Marsz do niemieckiej wioski. Przed długimi kolumnami maszerujących grup chłopców i dziewcząt, bębniący chłopcy i zespół fanfarowy chłopców otwierają procesję.
Piękne, nieznane mi do tej pory zdjęcie z Zielonej Góry, wsi sąsiadującej z moim Bukowcem!
Kolonia Zielona Góra (Grünberg) została założona w 1803 roku. Kantoratem stała się w 1841 roku. Stara szkoła. - Stara szkoła i dom modlitwy zostały zburzone w 1924 r. i zastąpione nowym budynkiem. Obecnie wieś zamieszkuje 45 niemieckich rolników wyznania ewangelicko-katolickiego (Szwabów) i 4 polskich katolików. W 1927 r. powstał chór puzonowy pod kierunkiem miejscowego nauczyciela i kantora.
Die Kolonie Zielona Góra (Grünberg) ist 1803 entstanden. 1841 wurde sie Kantorat. Das alte Schul. - und Bethaus wurde 1924 abgetragen und durch ein neues ersetzt. Das Dorf zählt gegenwärtig 45 deutsch-evangelisch-katholische Landwirte (Schwaben) und 4 polnisch-katholische. 1927 entstand ein Posaunenchor unter der Leitung des damaligen Ortslehrers und Kantors.
Ciąg dalszy jubileuszu 100-lecia parafii w Brzezinach.
Z niemieckiej parafii ewangelicko-luterańskiej w Brzezinach.
Aus deutschen Gemeinden des evang-luth. Kirchspiels Brzeziny.