Express Niedzielny Ilustrowany. 1930-09-21 R. 8 nr 263
OGŁOSZENIA
Trudno nie uśmiechnąć się przynajmniej przy porównywaniu tekstu dzisiejszych ogłoszeń z ogłoszeniami, jakie ukazywały się w pismach z przed stu laty. Przede wszystkiem zwraca uwagę ich forma, po drugie - niezwykła treść, niemal niezrozumiała dla nas, lub znana tylko z opowiadań i wspomnień. Dziś czas jest drogi, tempo tycia wzrosło o i kilkaset kilometrów na godzinę, nie ma więc miejsca ani czasu na rozwlekły styl. Pisma, w których ogłoszenia te ukazywały się są już przeważnie zniszczone. Tylko w niektórych domach i znaleźć jeszcze można na zakurzonych półkach i pożółkłe komplety owych rzadkich gazet. Niżej przytoczone ogłoszenia są właśnie rezultatem takich trudnych poszukiwań. Niektóre z tych ogłoszeń pochodzą z 1850 roku, większość zaś z czasów jeszcze dawniejszych. Oto kilka wzorów:
OSTRZEŻENIE
„Zabraniam niniejszem zarówno cukierniom jak i piekarniom pożyczania czegokolwiek mojemu Wilhelmowi. Po pierwsze dostaje on kieszonkowe, po drugie zaś psuje sobie żołądek słodyczami, które mu szkodzą jak mnie zapewnił dr. Eberhardt. Jest to więc łakomstwo, którego tolerować nie mogę. On otrzymuje co niedzielę swą porcję placka. F. Niemeier, fabrykant kart."
Z ŻAŁOBNEJ KARTY
"Męża mojego już nie ma. Nie chciał dłużej żyć. Gdyby nawet chciał. nie pozwoliłaby mu na to ciężka padagra. Skończył swój żywot w nocy z 10 na 11 lipca. Interes jego prowadzę nadal. Jednocześnie zawiadamiam, że nieprawdą jest, jakobym wyszła za mąż za mojego podmajstra. Mam zamiar wyjść za mąż za lekarza, który leczył mego męża i odnosił się doń z wielką miłością, tak iż mogę mieć do niego pełne zaufanie. O nieskładanie wizyt kondolencyjnych prosi nieutulona w żalu wdowa K. Gaber"
SPROSTOWANIE
"W ostatnich dniach odwiedziałem się o rzeczy wprost niewiarygodnej. Stolarz Schwotzer z Kołomyi posądza mnie o utrzymywanie stosunków z jego 60-letnią żoną. Jakkolwiek żona moja rozgrzeszyła mnie w zupełności, nie przywiązując żadnej wagi do tego oświadczenia, mimo to muszę się wytłumaczyć przed opinją publiczną i zaznaczam, że jeżeli wyżej wymieniony Schwotzer nie zaprzestanie rozpuszczania o mnie fałszywych pogłosek, w takim razie sprawę skieruję do władz cesarsko - sądowych.
Wolfgang Windsheimer.
MATRYMONIALNE
Mam 43 lata i od trzech lat jestem wdową. Zarabiam nieźle. Mogłabym wyżywić siebie i mężą. Jestem piękna. Wczoraj w teatrze ktoś zwrócił się do mnie per "panna". Posiadam gotówkę 1.400 talarów. Mam 27-letniego syna, który sam na siebie pracuje.
NIEWYPŁACALNOŚĆ.
Kto pożyczy pieniędzy mojemu synowi Efraimowi Joklowi, może się już z niemi pożegnać. Za Efraima Jokla nie płacę żadnych długów, gdyż mnie samemu ledwie starczy na utrzymanie. Niema więc mowy, ażebym płacił za obowiązania Efraima Jokla, którego uważam za własnego syna z musu, lecz nie z własnej woli.
Kazimierz Jokel.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz