niedziela, 26 kwietnia 2026

Kołomyja - Worochta - Haculszczyzna - Kronika wypadków

Kurjer Wieczorny. 1923-02-21, R. 3 Nr.42

                                                       Carewicz rosyjski w Kołomyi.



Kurjer Łódzki. 1927-07-01 R. 27 nr 178

SCHWYTANIE GROŹNEGO MORDERCY.

Poszukiwany przez policję 27-letni morderca Iwan Habczak, który dla kilku morgów gruntu wymordował całą rodzinę, złożoną z 6-ciu członków, został w dniach ostatnich  przez posterunkowego P.P. Sołtysa ujęty na stacji w Worochcie w chwili, gdy usiłował zbiec pociągiem do Kołomyi. Aresztowanego Habczaka odstawiono pod silną eskortą do dyspozycji sądu okręgowego w Kołomyi.


Kurjer Łódzki. 1928-05-27 R. 28 nr 146

Czerwony, urodzaJny pył spada na Małopolskę. 

Warszawa. 26 maja. (Tel. wt.) . ...,... Po niedawnym czarnym deszczu który spadł we Lwowie, ostatnio znowu w okolicach Kołomyi zaobserwowano tajemnicze zjawisko atmosferyczne. Mianowicie spadł brudny, czarno-czerwony deszcz, który pozostawił po sobie osad barwy czerwonawej.  

Bydło, pasące się na polach, samo powróciło do domów, nie tykając zµpetnie trawy. Osad pozostały po deszczu badany dokładnie pod mikroskopem wykazuje połączenie siarki i krzemionki. 

Ilustrowana Republika. 1934-01-11 R. 12 nr 10

Wilki na Huculszczyźnie pożarły a kobietę i dwoje dzieci .  

Z Kołomyi donoszą o nawiedzeniu Huculszczyzny przez groźną plagę w postaci wilków, które włóczą się całemi stadami, a w porze nocnej nachodzą nawet wsie. Początkowo wilki napadały na bydło, obecnie na ludzi. Niema dnia, w którym nie słyszałoby o jakimś nowym wypadku rozszarpania człowieka. W okolicy Bukowiec w pow. kossowskim wilki napadły na dziecko idące do szkoły i pożarły je, tak że znaleziono tylko książki i pokrwawione strzępki ubrania. Pod Kutami znaleziono buty i części ubrania kobiety i małego chłopczyka. Oboje padli pastwą wilków. , Wielkie stada wilków nie boją się nawet strzałów karabinowych, o czem świadczy wypadek na pograniczu polsko - rumuńskiem. Dwaj rumuńscy strażnicy graniczni, napadnięci przez większe stado wilków, mimo ostrzeliwania się z karabinów i położenia trupem kilku wilków, zostali rozszarpani przez krwiożercze zwierzęta. Organizowane przez starostwo powiatowe wielkie obławy na wilki nie dały do tej pory rezultatów, gdyż na miejsce stad wytrzebionych zjawiają się nowe i liczniejsze. Doszło do tego, że huculi w porze nocnej boją się wychylić poza próg chaty, gdyż wilki podchodzą pod same drzwi domostw we wsiach. 



Echo. 1935-12-22 R. 11 nr 355

Oszust w kurtce szofera. Więzienie za podszywanie się pod cudze nazwisko.

Ze Stanisławowa donoszą: W ręce policji stanisławowskiej wpadł notoryczny oszust karany więzieniem w wielu państwach europejskich, — Jegomość ten przedstawiając się za dr. Józefa Frenkla asystenta kliniki w Paryżu odwiedzał stanisławowskich lekarzy i usiłował wyłudzić różne kwoty pod pretekstem, że został okradziony z dokumentów i pieniędzy w Stanisławowie. Aresztowano go i odstawiono do dyspozycji sądu. Na rozprawie Frenkel opowiedział, że pochodzi z Putily (Rumunia) i w roku 1925 jako przestępca polityczny, zmuszony był do opuszczenia granic Rumunii, ponieważ stał w Jassach na czele spisku zmierzającego do zgładzenia ówczesnego króla Ferdynanda. Frenkel który był przez sąd w Kołomyi karany 6 mies. więzieniem twierdził na rozprawie, że jest niewinny i padł ofiarą omyłki sądowej. W, toku przeprowadzenia dochodzeń wyszło na jaw w jak chytry sposób usiłował Frenkel naciągnąć dr. Minę Haller, Frenkel przebrał się w kurtkę szofera i zgłosił się do dr. Haller z listem od lekarza wiedeńskiego dr. Otto Ebenswalda. W liście tym dr. Ebenswald - Frenkel prosi dr. H. o wręczenie szoferowi kwoty 80 zł. gdyż wciągnięty do jednej z kawiarń stanisławowskich przegrał wszystkie pieniądze w pokera. Lekarka kazała oszustowi zgłosić się za godzinę, by zbadać autentyczność jego opowiadania. Oczywista wszystko było zmyślone. Oszust był jednak ostrożny i nie przyszedł więcej do lekarki. W drugim wypadku Frenkel udając lekarza, ciężko choremu obywatelowi p. K. oświadczył, że lekarze źle go leczą i sam zaczął „leczyć" wyłudzając od p. K. większą gotówkę. Frenkel został skazany za podszywanie się pod cudze nazwisko na 1 miesiąc więzienia. Po odsiedzeniu kary zostanie Frenkel odstawiony do Rumunji, gdzie jest poszukiwany przez prokuraturę.

Echo. 1936-01-26 R. 12 nr 26

DRAMATYCZNA WALKA LUDZI Z RZEKĄ O ŻYCIE CZŁOWIEKA.

Z Kołomyi donoszą: W Tułukowie wydarzył się tragiczny wypadek. Na rzece Prut, pokrytej cienką powłoką lodu, ślizgał się wraz z kolegami 16- letni uczeń Michał Mokry. Pomimo, że lód trzeszczał lekkomyślni chłopcy nie zwracali na to uwagi. Około południa pod wpływem słońca lód stajał i załamał się pod Mokrym. Chłopiec zapadł się po barki I trzymał się rękami kurczowo powierzchni lodowej. Akcja ratunkowa, którą prawie natychmiast rozpoczęto, była bardzo utrudniona, gdyż nikt nie miał odwagi wstąpić na zdradliwą powłokę. Dopiero po godzinnych próbach udało się wydobyć ucznia w ten sposób, że przysunięto do niego długą na kilkanaście metrów drabinę. Niestety jednak ratunek nie na wiele się zdał, gdyż uczeń zmarł po godzinie wskutek paraliżu serca.

Dziennik Narodowy. 1938-04-17 R. 24 nr 88 [właśc. 89]

Zbiorowy mord Nocny napad bandytów na rodzinę kupca 

W Chlebiczynie Leśnym pow. Kołomyja dwaj bandyci napadli ubiegłej nocy na dom kupca Premingera. Wywiązała się walka z domownikami, w czasie której kupiec, jego żona i 19-letni syn zostali zabici, a poraniona córka uratowała się, skacząc przez okno. Bandyci splądrowali mieszkanie i zbiegli. Na miejsce przybył komendant powiatowy P. P. z Kołomyi i natychmiast wszczął dochodzenia. 

Głos Poranny : dziennik społeczny, polityczny i literacki. 1938-09-11 R. 10 nr 249




Echo. 1939-01-01 R. 15 nr 1

Adwokat ukarany grzywną - za uderzenie pięścią w stół.

Z Kołomyi .do,noszą: Przed Sądem Okręgowym (wydział od wotawczy) toczyła się ciekawa rozprawa kama przeciw adwokatowi kosowskiemu, drowi L. F„ oskarżonemu o nieprzyzwoite zachowanie się w sądzie.

Przed kilku tygodniami dr F. zastępował pewnego klienta w rozprawie. Podczas zeznań świadka, adwokat uderzył pięścią w stół, wołając: „Psiakrew, Jak on kręci •.. " Sędzia, uznawszy zachowanie się adwokata za nieprzyzwoite, sporządził zapisek urzędowy i wskutek tego sprawa oparła się o Sąd Grodzki w Kosowie, przed którym adwokat zasiadł na ławie oskarżonych pod zarzutem występku z art. 128 K.K. W wyniku rozprawy zapadł wyrok skazujący dra F. na grzywnę, a wczoraj wiceprezes S. O., przed którym sprawa toczyła się na skutek apelacji zasądzonego adwokata, wyrok sądu kosowskiego zatwierdził. 

Sprawa wzbudziła w kołach palestry kołomyjskiej wielkie zainteresowanie.  

Echo. 1939-01-12 R. 15 nr 12



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz