Tydzień. 1874-03-01 R. 2 No 9
W dniu 1. b.m. pod stacyią Rokiciny z pociągu osobowego wypadł konduktor Józef Gajewski, skutkiem czego ranioną miał dość ciężko głowę. - po opatrzeniu przez lekarza, zawiezionym został do Warszawy.
Tydzień. 1881-02-27 R. 9 Nr 9
Pod względem zdrowotnym. W VII oddziale lekarskim drogi żelaznej, dokonano
w dniu 21 lutego, rewizyi pod względem
zdrowotnym dwóch bufetów stacyjnych:
(Petrokow, Rokiciny), kuchni, piwnic, naczyń kuchennych i wszelkich artykułów żywności. Rewizyje takie, stosownie do instrukcyi, będą się odbywały stale co pewien przeciąg czasu.
Tydzień. 1881-04-24 R. 9 Nr 17
Ku przestrodze podróżujących drogą
żelazną, podajemy fakt następujący. Przed
paru tygodniami, piszący te słowa, wsiadłszy do wagonu 3-ej klasy w Petrokowie,
był świadkiem następującego zdarzenia.
W chwili prawie odejścia pociągu, po drugim dzwonku, jeden z pasażerów w języku słowackim opowiada konduktorowi, że
"jakiś pan" w jego obecności oberżnął pasy u okien i wyszedł do bufetu. Konduktor rzeczywiście zauważył brak aż siedmiu pasów w tym wagonie (wagon był duży, przejściowy). W chwili tej rozmowy
wchodzi ów "pan" do wagonu. Był to
człowiek bardzo przyzwoitej powierzchowności, średniego wieku, z długą, czarną
brodą; usłyszawszy powyższe obwinienie,
srodze się rozgniewał na poczciwego słowaka, a gniew swój wyrażał niemiecko-polską. mową; groził przysięgą, legitymował się swoim zagranicznym paszportem,
wszystko na nic. Zacnego obywatela. wzięto w obserwacyję, a zebrało się wiele ciekawych; rumiana buzia bohatera mieniła
się chwilami, on jednak starał się najspokojniej palić cygaro i nie zważać na ciekawe spojrzenia licznej galeryi. Tymczasem zbliżała się chwila tragiczna: dojechaliśmy do Rokicin, tu pociąg zatrzymuje się
dłużej; Skorzystano z tego i poproszono
cywilizowanego pasażera do rewizyi... kieszenie wypchane miał pasami! Ruszyliśmy
dalej, ale już bez naszego kulturtregera.
Piotrkowianin.
Tydzień. 1882-07-30 R. 10 Nr 31
Z wagonu. W dniu 26-m wieczorem,
za Rokicinami, z pociągu idącego z Warszawy do Piotrkowa, wyskoczył bezpłatny
pasażer - żydek z Brzezin, lat 22, jak sam
zeznaje. Jechał on bez biletu i miał zapłacić karę, której unikając, nie zawahał się narazić życia; wyskoczył bowiem w pełnym
biegu z pociągu. Oprócz jednak małoznacznego rozcięcia błony śluzowej w ustach i lekkiego podrapania twarzy - żadnych innych obrażeń nie dostał.
Tydzień. 1888-05-06 R. 16 Nr 19
W dniu 18 Kwietnia r. b. zgubiłem 4 kwity: trzy wydane przez
W-nych Panów Brujewicz - jeden wydany w miesiącu Maju 1887 r. na summę 187 rubli z kopiejkami drugi wydany w miesiącu Lutym 1888 r. na
summę rs. 7 kop. 90. trzeci na 10
sztuk drzewa wreszcie jeden kwit W-go
Chudzyńskiego wydany w roku 1887
na summę rs. 36 z kopiejkami; jednocześnie zginęła książeczka legitymacyjna wydana przez Wójta Gminy Łaznów w brzezińskim powiecie.
Kwitów tych nikomu nie odstąpiłem
ani sprzedawałem; dlatego też ostrzegam, że nie mają one dla nikogo żadnej wartości. Mosiek Blankiet z Rokicin.
Tydzień. 1890-11-23 R. 18 Nr 47
FATALNE WYPADKI
W jednym dniu 12-ym b. m. dwóch młodych i silnych ludzi, dzięki własnej nieostrożności, ponieśli ciężkie kalectwo, przy kolei pod Rokicinami. Jeden z nich rekrut, Stanisław Nowakowski, lat 21, zdążający do Piotrkowa do popisu, będąc pijanym, zbliżył się zanadto do nadchodzącego pociągu, tak, że koło urwało mu stopę. Przewiezionemu do szpitala Św. Trójcy amputowano goleń.
Drugi Józef Balcerek, lat 20, wsiadłwszy na pociąg towarowy, zeskoczył w biegu i wpadł pod koła pociągu, który obciął mu nogę w kolanie i zgruchotał udo. Przewiezionemu w rozpaczliwym stanie do miejscowego szpitala, udzielono natychmiast pomocy lekarskiej.
Tydzień. 1896-03-29 R. 24 Nr 13
- Z kolei wiedeńskiej. Pasażerowie,
przejeżdżający Koluszki, uskarżają się na
słabe oświetlenie peronu tej stacyi i na brak
znaków ostrzegających, z pod którego peronu i gdzie dany pociąg odchodzi. Pomyłki
zdarzają się zbyt często, a niezbyt przyjemnie (zwłaszcza temu, kto z czasem liczyć
się musi) zamiast, dajmy na to, do Łodzi, jechać do Piotrkowa lub Warszawy. W tych
dniach byliśmy świadkami takiej pomyłki,
która naraziła pasażerów na stratę całej nieledwie nocy, spędzonej na st. Rokiciny,
w pobliżu której nie ma nawet przyzwoitego
zajazdu, gdzieżby przespać się można.
Tydzień. 1896-09-20 R. 24 Nr 38
Konie rywalami kolei. Niedbalstwo
kolei łódzkiej w obsłudze swych klijentów
wywołało pośród przemysłowców łódzkich
projekt utworzenia spółki, która zajmie się
sprowadzaniem do Łodzi towarów końmi szosą ze st. Rokiciny. Projekt ten znalazł
w Łodzi wielu stronników.
Tydzień. 1896-10-25 R. 24 Nr 43
Sprawa Kaczmarków.
Sąd okręgowy tutejszy w poniedziałek 13 b. m.
rozpatrywał sprawę o fałszerstwo i otrucie, w której na ławie oskarżonych zasiadła rodzina włościańska Kaczmarków ze wsi Janki gm. Ciosny
w pow. brzezińskim, a mianowicie małżonkowie
Piotr i Aleksandra Kaczmarek, ze wsi Zelgoszcz
gm. Dobra w pow. brzezińskim.
Włościanin wsi Janki, Mikołaj Kotynia, wziął
na wychowanie dziewczynę nieprawego urodzenia
Aleksandrę Kratkowską, którą, skoro wyrosła,
wydał za mąż za Piotra Kaczmarka. Przybrany ojciec wyposażył młodą parę i sprzedał jej
osadę swoją za 815 rs., z których wziął gotowizną
tylko 2151rs. zaś 600 podarował Kaczmarkom
z warunkiem, aby oddali mu na mieszkanie połowę domu do końca życia i wydawali corocznie
odpowiednią ilość zboża; gdyby zaś warunku tego
nie spełnili, obowiązani będą rs. 600 natychmiast
wypłacić. W kilka lat Kotynia, jako wdowiec,
ożenił się powtórnie i od tej chwili rozpoczęły się
swary z przybranemi dziećmi, które doprowadziły
do zupełnego zerwania. Kaczmarkowie odmówili
Kotyni wydawania zboża i ten wyprowadził się od
nich. Na skutek skargi Kotyni sąd gminny zobowiązał małżonków Kaczmarek do wypłacania dożywocia, zastrzeżonego w akcie darowizny oddanej mu
osady przez opiekuna i dobrodzieja. Po upływie
roku Kaczmarkowie przedstawili sądowi gminnemu akt notaryjalny, mocą którego Kotynia za
250 rs. zrzekł się dożywocia. Akt ten okazał się
fałszywym; przed rejentem bowiem Pulińskim
w Brzezinach stawał do aktu zamiast Kotyni,
podający się za niego Franciszek Kaczmarek, brat
Piotra. Piotr Kaczmarek podmawiał do tego czynu włościanina ze wsi Rokiciny, Józefa Tumczyka
lecz bezskutecznie.
Za sfałszowanie aktu rejentalnego, przez podstawienie osoby obcej za stronę przeciwną, Kaczmarkowie oddani zostali pod sąd i sprawę ich
naznaczono na 26 kwietnia r. b. do Łodzi, lecz
sprawa upadla z powodu nieprzybycia do sądu
Aleksandry Kaczmarek, która była chorą. Ostatecznie i w trzecim terminie sprawa osądzoną być nie mogła, z powodu nie przybycia świadków Kotyni i Tomczyka, którzy jak się okazało zmarli
otruci arszenikiem.
Śledztwo przedwstępne doprowadziło do wniosków jakoby Tomczyk otruty był przez Piotra
Kaczmarka, który podrzucił mu chleb z twarogiem posypanym arszenikiem; zaś Mikołaja Kotynię otruł Józef Kaczmarek, wsypawszy do garnka z barszczem, który miał jeść Kotynia, proszek
arszeniku. Oba te otrucia dokonane zostały
w celu usunięcia najgłówniejszych świadków
w sprawie o sfałszowanie aktu rejentalnego.
Sąd w komplecie: przewodniczący Gersog,
członkowie Kołczanowski i Hudniew, po długiej
naradzie, uznawszy winę podsądnych za niedowiedzioną dostatecznie, uwolnił ich od wszelkiej
odpowiedzialności.
Oskarżał podprokurator Lwowicz.
Obrony wnosili adwokaci przysięgli: Lewy
i Jackowski, oraz obrońca Blucher.
Tydzień. 1897-06-06 R. 25 Nr 23
NAPAD NA CYKLISTĘ.
"Kur. Warsz."donosi: Na drodze z Rokicin do Łodzi w tych dniach dwóch włościan jadących w stanie nietrzeźwym najechało rozmyślnie powracającego do Łodzi na rowerze 21 letniego Ottona Hofmana, syna fabrykanta łódzkiego. Uderzony dyszlem od wozu p. H. zleciał z roweru i dostał się pod koła, które złamały mu rękę i nogę, oraz przyczyniły ciężką ranę w głowie. Sprawcy wypadku uszli bezkarnie.
Rozwój. 1898-10-29 No 249
W okolicach Rokicin w wielu miejscach nie
wykopano kartofli z powodu braku ludzi; o robotnika bardzo trudno; obecnie jeszcze kopią
kartofle.
Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1928-03-22 R. 5 nr 68
Złodzieje bombardują kolejarza węglem.
W dniu 26 sierpnia 1927 r. w budce pociągu towarowego jechał jeden
z pracowników kolejowych, wracając z Piotrkowa do Rokicin. Wkrótce
kolejarz ów zauważył, iż do pociągu wskoczyli dwaj osobnicy, którzy
z wielką wprawą poczęli zrzucać z
jednego wagonu grube kawały węgla. Kolejarz, widząc, że robota idzie
szybko i z wielką wprawą, wyskoczył z budki, usiłując interwenjować,
jednak zmuszony był cofnąć się, bowiem jeden z owych osobników rozpoczął formalny atak, bombardując
budkę kawałkami węgla, a po chwili wszedł do schronienia owego pracownika, bijąc go i kalecząc. Jednak
siły okazały się nierówne, kolejarz obezwładnił napastnika i na bloku Moszczenickim wezwał do pomocy obsługę pociągu.
Okazało się, że wprawnym złodziejem jest Stanisław Cechowski, robotnik, zam. we wsi Raków, gm. Uszczym.
Po rozprawie sądowej Sąd skazał
Cechowskiego na 6 miesięcy więzienia.
Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1928-12-02 R. 2 nr 333
Katastrofa kolejowa pod Koluszkami. 7 wagonów towarowych uległo rozbiciu.
Wczoraj około godz. 9 wieczorem na odcinku linii kolejowej Rokiciny-Koluszki
miała miejsce katastrofa kolejowa.
Od Rokicin do Koluszek zdążał pociąg
towarowy Nr. 194.
Przed semaforem wjazdowym pociąg zatrzymał się, oczekując na sygnał wjazdowy.
Skoro najbliższa stacja zarządziła otwarcie drogi, pociąg ruszył.
Lokomotywa szarpnąwszy silnie wagonami, spowodowała katastrofę.
7 wagonów naładowanych węglem, na
skutek zerwania połączeń spadło z szyn i
stoczyło się z nasypu torowego.
Ładunek wagonów posypał się do pobliskich rowów.
Tor został uszkodzony, droga zatarasowana.
Przerwa w komunikacji trwała do godz.
3.20 nad ranem.
Na miejsce katastrofy przybyła pomoc
techniczna drużyn kolejowych, która zajęła
się naprawianiem toru i uporządkowaniem
drogi. Jak stwierdzono, powodem katastrofy
było istotnie zbyt silne ruszenie z miejsca
lokomotywy, która szarpnąwszy wagonami,
obciążonemi ładunkiem, pozrywała połączenia. Dalsze dochodzenie w toku.
Rozwój. 1929-07-27 No 206
Zderzenie 2 autobusów z winy pijanego szofera. Na terenie powiatu brzezińskiego na szosie Rokiciny - Ujazd miała miejsce
katastrofa automobilowa. Dwa autobusy Nr. ŁD 81339 i ŁD 80921 zdążające w przeciwnych kierunkach wpadły na siebie. Skutkiem zderzenia oba auta strzaskały się.
Dwaj pasażerowie podczas katastrofy odnieśli rany. Wdrożone dochodzenie policyjne ustaliło, że szofer jednego z autobusów Hipolit Rutkowski był tego dnia kompletnie pijany i jechał lewą stroną szosy. Aresztowano go i pociągnięto do odpowiedzialności karnej,-
Głos Poranny : dziennik społeczny, polityczny i literacki. 1932-08-26 R. 4 nr 235
MASOWE NAPADY NA POCIĄGI ZAŁADOWANE WĘGLEM.
Ostatnio mnożą się z każdym
dniem doniesienia o coraz to nowych wypadkach kradzieży w~ia
z pociągów towarowych i o stałych utarczkach policjantów, eskortujących węgiel ze złodziejami kolejowymi.
Kradzieże mają najczęściej miejsce na terenie powiatów: brzezińskiego, piotrkowskiego radomskiego.
Na szlaku kolejowym Czarnocin - Rokiciny w powiecie brzezińskim, posterunkowy Baleciak Józef strzelił do jakiegoś młodego osobnika, kradnącego węgiel z wagonów, kładąc go trupem na miejscu. Zabitym okazał się 18-letni mieszkaniec Rokicin, Marjan Pawelec.
Na tym samym szlaku Czarnocin - Rokiciny, posterunkowy Bąkowski Władysław, eskortując pociąg węglowy Nr. 108a, był ostrzeliwany z zasadzki przez nieujawnionych osobników, ukrytych w zaroślach. Bąkowski szwanku nie odniósł. Kule przebiły ścianki wagonu i utknęła w ładunku węgla.
Głos Poranny : dziennik społeczny, polityczny i literacki. 1933-11-15 R. 5 nr 316
ZŁOŚLIWA STACJA
Podróżni, przesiadając się w Koluszkach, zamiast do Łodzi, przyjeżdżają do... Rokicin
Dziecko nawet wie o tem, że pociągi służą do szybkiej komunikacji, a służba kolejowa dla ułatwiania jej podróżnym. Tak przynajmniej jest na całym świecie, oczywiście, za wyjątkiem... Koluszek.
Na tej dziwnej stacji istnieją inne
pojęcia o komunikacji kolejowej.
Że twierdzenie to nie jest gołosłowne świadczy szereg faktów, które
zebrane razem, dają w sumie Koluszkom przydomek "Złośliwej stacji" .
Tak, Koluszki są złośliwe. Podróżni, którzy wyjeżdżają o
godz. 18-ej kurjerem krakowskim . Z Warszawy w kierunku Łodzi przybywają mniej więcej po półtoragodzinnej jeździe do Koluszek. Pociąg zatrzymuje się po jednej stronie stacji, aby dostać się do łódzkiego trzeba przejść na drugą stronę. Rzeczywiście stoi już tam szereg
oświetlonych wagonów, kręcą się
podróżni, służba kolejowa Oczywiście wszyscy zadowoleni, że mają
miejsca, układają bagaże. Po kilku
minutach żelazny smok rusza. Lecz
o dziwo! Rusza w innym kierunku W pociągu robi się zamieszanie,
podróżni przebiegają wagony, Pytają się, krzyczą, załamują ręce.
Pan konduktor objaśnia: Państwo wsiedliście w Koluszkach do
złego pociągu. Ten nie idzie do Łodzi. Cóż robić? Zatrzymać pociągu
nie można, w biegu , wyskoczyć -
też nie. Trzeba zacisnąć zęby i czekać na najbliższą stację Rokiciny i tam wysiąść. W Rokicinach
można poczekać na najbliższy pociąg aby dostać się do Łodzi.
Podróżni szemrzą, narzekają na
koleje, na Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego w Koluszkach nie czyni się nic, aby ułatwić podróżnym orjentację,
cóż robi tam służba kolejowa?
Pociąg w Koluszkach jakby,
przez jakąś złośliwość nie jest zapatrzony w żadną tablicę. a że
jest oświetlony i stoi na łódzkim torze, podróżni mylą się i wsiadają doń.
Pociąg łódzki czeka także, ale
bez tablicy orjentacyjnej. Co gorsza, tablica ta stoi właśnie opodal
złego pociągu. W tych warunkach
pomyłka jest zupełnie zrozumiała. Nie trzeba objaśniać ile szkód
powoduje takie zaniedbanie kardynalnych obowiązków przez służbę kolejową w Koluszkach. Podróżni nie przyjeżdżają na czas do Łodzi, są zmuszeni czekać na stacji w Rokicinach, muszą płacić za dodatkowy bilet. Tracą czas, pieniądze i zaufanie do kolei.
W imieniu tysięcy podróżnych, którzy przybywają codzień do Koluszek apelujemy do władz, aby zechciały zainteresować się nieporządkami, jakie panują na tej ważne stacji węzłowej.
W Koluszkach muszą znaleźć odpowiednio ustawione tablice orjentacyjne przy każdym pociągu. Wtedy dopiero uniknie się pomyłek, tak fatalnych w skutkach. Może wtedy zniknie przydomek "złośliwej stacji".
Ilustrowana Republika. 1936-02-01 R. 14 nr 31
Nasz reporter zanotował
Do szpitala Św. Józefa został przywieziony
spod Rokicin 19-letni Józef Wojdera, zamieszkały niedaleko Rokicin, który nocy ubiegłej dostał się pod pociąg i został znaleziony nad ranem na torze, nieprzytomny, z obciętemi obiema nogami. Stan nieszczęśliwego jest ciężki.
Policja prowadzi dochodzenie celem ustalenia
tła tragedji, w której Wojdera został tak strasznie poraniony.
Echo. 1936-06-21 R. 12 nr 172
Tanie bilety wycieczkowe .
Kolej nie zapomina o słomianych wdowcach.
ŁÓDŹ 21 czerwca. Jak się dowiadujemy Ministerstwo Komunikacji wprowadziło ulgowe bilety wycieczkowe przeznaczone
dla tych, którzy pragną niedzielę czy Święta spędzić w jakiejś miejscowości letniskowej. Wybrano trzy takie miejscowości, a
mianowicie Grotniki, Kolumnę i Rokiciny.
Przy bilecie wycieczkowym obowiązuje
zniżka 33 proc. Przy zastosowaniu tej zniżki bilet do Kolumny kosztować będzie zł.
1,80, do Grotnik— zł. 1.60 i do Rokicin —
zł. 2,70. Bilety wycieczkowe sprzedawane
są we wszystkich kasach kolejowych i biurach podróży. Inną inowacją są bilety odcinkowo- tygodniowe upoważniające do
dwukrotnego przejazdu dziennie, w relacjach nie przekraczających 100 kilometrów. Bilety te są ważne do wszystkich
stacyj, leżących w promieniu nie większym jak 100 kilometrów od Łodzi, z tym warunkiem że mogą być w ciągu tygodnia tylko
dwa razy dziennie wykorzystane do podróży tam i z powrotem. Ceny tych biletów,
odcinkowo- tygodniowych wynoszą : do Andrzejowa zł. 1,80, do Gałkówka zł. 3, do
Zduńskiej Woli zł. 6.70, do Justynowa zł.
2,80, do Grotnik zł. 4, do Strykowa zł. 4,60
do Żakowic zł. 4,30 i do Łasku zł. 5.50.
Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1937-03-04 R. 14 nr 57
Stalowy rumak „uciekł"
z furmanki. Mieszkaniec kolonii Rokiciny pow. brzezińskiego, Konrad Orziński, zawiadomił tut. komisariat policji, że w dniu onegdajszym przejeżdżał ul, Pierackiego w Piotrkowie furmanką na której miał rower będący jego własnością. W pewnym momencie rower ten został mu skradziony. Poszkodowany szacuje stratę· na 70. zł.
Orędownik : ilustrowane pismo narodowe i katolickie : wydanie ł[ódzkie]. 1937-03-12 R. 67 nr 58
ŚMIERĆ POD KOŁAMI POCIĄGU.
Piotrków 10.3. W dniu 8. b. m. o godz. 22-ej pomiędzy przystankami Rokiciny - Baby, na szlaku Piotrków - Koluszki, poniósł straszną śmierć, starszy torowy 53-letni Szymura Szymon z Rokicin.
Usiłując przebiec tor przed pociągiem towarowym. Szymura wpadł pod koła pociągu pospiesznego. Zwłoki były rozrzucone na przestrzeni kilkudziesięciu metrów. Odciętej głowy nie odnaleziono. Prawdopodobnie została zmiażdżona doszczętnie.
Wypadek wywołał przygnębiające wrażenie, tak na funkcjonariuszach P.K.P. jak i na pasażerach. Kilka osób na widok zmasakrowanych zwłok zemdlało.
Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1937-03-25 R. 14 nr 76
Strzelał do człowieka z tyłu i posiedzi za to w więzieniu
Henryk Fiszer, zam. we wsi Bµkowiec
w pow. łódzkim, 28 grudnia r. ub . znajdował się we wsi Rokiciny, pow. brzezińskiego, przechadzając się około dworca. W pewnym momencie z pobliskiej piwiarni wyszedł jakiś osobnik, który będąc w
stanie pijanym - począł bić Fiszera.
Napadnięty rzucił się do ucieczki. W
tej chwili z piwiarni wyszedł inny osobnik, który dobył rewolweru i strzelił 2 razy w kierunku uciekającego. Fiszer został raniony w głowę, na szczęście lekko.
Scenę tę widział przechodzący ulicą policjant, który zbliżył się do strzelającego osobnika, odebrał mu broń i następnie wylegitymował go. Okazało się, że do Fiszera strzelał mieszkaniec wsi Rokiciny, 25 letni Wł. Szulc, którego pociągnięto do odpowiedzialności. W dniu onegdajszym Szulc zasiadł na
ławie oskarżonych przed piotrkowskim sądem okręgowym, gdzie wina została mu całkowicie dowiedziona.
Sąd po przesłuchaniu świadków i naradzie ogłosił wyrok, na mocy którego Władysław Szulc skazany został na półtora roku więzienia...
Dziennik Narodowy. 1938-12-21 R. 24 nr 298
Tragiczna śmierć piotrkowianina. Maszynista P. K. P. — Pasiński Kazimierz, lat 46, zamieszkały w Piotrkowie przy ul.
Pierackiego 9, w pobliżu stacji
Rokiciny poniósł tragiczną
śmierć. W czasie postoju pociągu opuścił on parowóz celem zbadania stanu tłoków. W
chwili, kiedy udał się po narzędzia, aby dokonać reperacji —
nastąpił wybuch zbiornika powietrza. Jeden z kawałków rozerwanego zbiornika uderzył
Pasińskiego w głową z taką
siłą, że ten padł na ziemię, ponosząc śmierć na miejscu.
Dziennik Narodowy. 1938-12-21 R. 24 nr 298
Śmiertelny epilog wyprawy po czarne diamenty. Węglokrad zginął pod kołami pociągu
Na torze kolejowym na odcinku
Koluszki — Rokiciny znaleziono
zwłoki młodego mężczyzny, zmasakrowane przez koła pociągu. Powiadomiona o wypadku policja wdrożyła dochodzenie i ustaliła, że przejechanym mężczyzną jest Antoni Wieloch, mieszkaniec wsi Będzelin pow. brzezińskiego. Wieloch był znanym policji węglokradem. Zginął niewątpliwie podczas kradzieży węgla z biegnącego pociągu, z którego musiał spaść pod koła pociągu.